Linuksowcy nie płacą za licencje.

Są ludzie, którzy uważają, iż użytkownicy GNU/Linux nie kupują licencji. Jestem odmiennego zdania - przeciętny użytkownik GNU/Linux wydaje więcej na licencje niż przeciętny użytkownik systemu Windows.

Oto parę licencji, które udało mi się złowić(mam również licencje na GameCuba, ale nimi nie chciało mi się chwalić).

Zdjęcia pudełek z grą na 3DS-a:

Grafika

Zdjęcia pudełek z grami na Wii:

Grafika

Zdjęcia pudełek z grami na GNU/Linux:

Grafika

W najbliższym czasie mają dojść do mnie dwie licencje programów na GNU/Linux.

I jeszcze na koniec dodam, że jestem zwolennikiem wolnego i otwartego oprogramowania. Takie oprogramowanie sobie szczególnie cenię z różnych względów, których użytkownicy Windows typu StawikPiast nigdy nie zrozumieją. Nie stoi to jednak w sprzeczności z tym, by korzystać z oprogramowania własnościowego, tzn. takiego, które nie jest własnością ludzi, co za nie wykładają pieniądze.

(PS: Pochwalcie się swoimi konsolami, a także licencjami na gry - na tym wortalu nie widziałem podobnego tematu, więc może warto stworzyć?)

PS2: Jeżeli będzie taka potrzeba, to pokażę także zdjęcia paragonów fiskalnych. 

Komentarze (23)

avatar | 10.04.2011 14:24
Ładnie, ładnie. Ja gram tylko w Truecombat: Elite i Enemy Territory (obydwie na darmowych licencjach, choć TC nie jest na wolnej)

A z pudełek to mam na Playstation 3 z 5-6 gierek, wystarczy na razie :)
avatar | 10.04.2011 14:33
Oczywiście, że starczy. Ja ostatnio nie mam czasu nawet grać. Większość z powyższych gier nawet nie przeszedłem w 50%. Tylko dwie przeszedłem w całości.
avatar | 10.04.2011 14:35
@nintyfan | 10.04.2011 14:33 :
Z tego powodu, że nie mam czasu grać, ostatnio właśnie zacząłem myśleć o konsolkach przenośnych, i kupiłem sobie 3DS-a. Dzięki temu mogę grać w pracy(szef akurat nic do tego nie ma). Miałbym więcej licencji, gdyby były w ogóle dostępne. Splinter Cella i Raymana obecnie nigdzie nie dostaniesz. Z tego powodu kasę, którą chciałem wydać na licencję na 3DS-a przeznaczyłem na dwie licencje gier Linuksowych.
avatar | 10.04.2011 16:22
"Takie oprogramowanie sobie szczególnie cenię z różnych względów, których użytkownicy Windows typu StawikPiast nigdy nie zrozumieją."

Hehe, a niby czemu mam nie rozumiec. Nie zgadzac sie z twoimi pogladami nie znaczy ich nie rozumiec. Wiec lepiej napisz moze troche wiecej w tym temacie, bo poki co to wpis ten tylko mnie obraza (wypowiedz ma dosc oczywisty charakter) a ja sobie nie zycze prywatnych wycieczek bez pisania porzadnych powodow i przedstawienia mojej wersji.
avatar | 10.04.2011 16:47
@StawikPiast | 10.04.2011 16:22 :
Rozumiem różnicę między napisaniem, że użytkownicy Linuksa, to piraci, a napisaniem, że ktoś konkretny, to ...

Jednak też musisz uszanować to, że ktoś nie korzysta z Windows, i nie wymyślać różnych rzeczy na temat tych ludzi.
avatar | 10.04.2011 16:55
A Ty "musisz uszanować to", że ktoś nie życzy sobie wymyślania różnych rzeczy na jego temat. Na przykład takich, że czegoś nie rozumie.

Uważam też za niesprawiedliwą opinię, że "przeciętny użytkownik GNU/Linux wydaje więcej na licencje niż przeciętny użytkownik systemu Windows". Pewnie nie jestem przeciętnym użytkownikiem Windows (a już prawie na pewno nie w Polsce), ale posiadam 5 konsol, przeszło 70 oryginalnych gier na nie, sporo oryginalnego softu dla Windows (w tym gry), kilkadziesiąt legalnych płyt z muzyką oraz legalnych, cyfrowych wersji różnych płyt audio, blisko setkę oryginalnych płyt DVD z filmami. Pirackich kopii czegokolwiek pozbyłem się dawno temu.

Stawianie użytkowników Linuksa przed jakimikolwiek innymi jest niesprawiedliwą generalizacją, przykrą opinią a nie udokumentowanym faktem. Czym to się różni od opinii Stawika, która Cię tak oburzyła i pchnęła do napisania tego bloga? Niczym.
avatar | 10.04.2011 17:05
@nintyfan

A gdzie niby to napisalem?
I zeby nie bylo nawolywania Pana Stallmana zeby wszystko zawsze bylo darmowe z uzedu uwazam za bledne i jesli ktos w naszym systemie prawnym tak postepuje (oczywiscie nie pisze o materiale udostepnionym za darmo wszystkim) to rzeczywiscie mozna o nim napisac pirat, choc oczywiscie takie rzeczy powinien rozpatrywac sad, bo to on wydaje decyzje czy ktos jest winny czy nie. Ale napisane jedego zdania ze ktos czegos nie rozumie to zwykle klasyczne obrzucanie blotem, wiec prosze o poprawienie wypowiedzi czy jej rozwiniecie. Jestem pewiem ze jest na swiecie mnostwo rzeczy ktorych nie rozumiesz (ja tez slyszalem o calym mnostwie rzeczy ktorych nie rozumiem i nigdy nie poznam) ale to nie czyni ciebie czy mnie jakimis uposledzonymi ludzmi, bo sa dziedziny wiedzy ktore nie sa mi za bardzo do szczescia potrzebne. Jak np konstrukcja satelit. W zyciu zadnego nie zbuduje ale nie znaczy to ze nie moge z nich korzystac.
avatar | 10.04.2011 17:58
@StawikPiast | 10.04.2011 17:05 :
Nie masz racji. Jeżeli myślisz, że:
1) Zamknięte oprogramowanie = płatne
2) Otwarte oprogramowanie = darmowe

to musisz wiedzieć, że RMS nie twierdził, iż zamknięte oprogramowanie powinno być darmowe. Twierdzi jedynie, iż nie należy korzystać z zamknięto-źródłowego oprogramowania. Oczywiście uznając powyższe postulaty można napisać, że trochę racji masz(jeżeli nikt nie korzystałby z zamkniętoźródłowego oprogramowania, to równie dobrze mogłoby w ogóle nie powstać), jednak powyższe postulaty są niepoprawne.
avatar | 10.04.2011 18:00
@StawikPiast | 10.04.2011 17:05 :
Wystarczy argumentacja, że otwarto-źródłowe oprogramowanie jest moje, a powyższe tytuły należą do firm, które je wydały?
avatar | 10.04.2011 18:03
@StawikPiast | 10.04.2011 17:05 :
Prosiłbym o stawianie znaków interpunkcyjnych, bo ciężko się twoje wypowiedzi czyta ;-) . Z tej(StawikPiast | 10.04.2011 17:05) wypowiedzi wywnioskowałem, że nazywa Pan Pana RMS piratem - bo tak to odczytałem.
avatar | 10.04.2011 18:42
"RMS nie twierdził, iż zamknięte oprogramowanie powinno być darmowe. Twierdzi jedynie, iż nie należy korzystać z zamknięto-źródłowego oprogramowania."

Stallman twierdzi wiele ciekawych rzeczy. Np. że korzystanie z zamkniętego softu to niewolnictwo, pisanie zamkniętego softu jest wyniszczające dla świata i że pisanie zamkniętego oprogramowania to tchórzostwo. Pomijam nawet jego poglądy niezwiązane z kodem, bo te są tak absurdalne, że gacie opadają. Jestem ostatnią osobą, która gotowa jest ufać osobie o tak skrajnych poglądach.
avatar | 10.04.2011 19:08
@nintyfan

"@StawikPiast | 10.04.2011 17:05 :
Nie masz racji. Jeżeli myślisz, że:
1) Zamknięte oprogramowanie = płatne
2) Otwarte oprogramowanie = darmowe"

OpenSource != FreeSoftware ;)

Pozdrawiam!
avatar | 10.04.2011 19:37
@nintyfan

"Nie masz racji. Jeżeli myślisz, że:
1) Zamknięte oprogramowanie = płatne
2) Otwarte oprogramowanie = darmowe"

Ale ja wiem ze tak jest. To milosnicy OS czesto pisza ze otwarte=darmowe!!! Ja im to czesto wytykam. Bo gdzy jest wygodnie napisacv ze OS to znaczy darmowe (np przy przetargach do instytucji publicznych) to tak wszyscy (no moze wiekszosc) znawcy OS krzycza o tym pod niebiosa. Ale jak jest juz wypowiedz w druga strone ze OS znaczy brak dochodow, to nagle OS nie jest bezplatne.


"Wystarczy argumentacja, że otwarto-źródłowe oprogramowanie jest moje"

A to nie jest prawda. W sporej liczbie przypadkow (zaleznie takze od licencji) nie jest twoje i nigdy nie bedzie. Lista wlascicieli jest dluga i sa na niej firmy takze. OS nie oznacza osoby prywatne. Licencja moze byc dla osoby prywatnej jak i osoby prawnej (czyli firmy na ten przyklad).

A teraz nadal sie pytam gdzie ja pisalem jakies tam straszne zeczy o uzytkownikach Linuxa? To ze z niego nie kozystam nie jest zadna tajemnica, wystarczy sie spytac. To ze go zazwyczaj nie polecam, tez tajemnica nie jest. Ale juz od wielu lat nie pisze epitetow na osoby o innych przekonaniach (kiedys mi sie zdarzalo ale juz wyroslem), co jednak nie znaczy ze sie musze zgadzac i nie napisze czegos innego. Jak chocby zdania jednego z aktywnych uzytkownikow przeroznych dystrybucji Linuxa, ktory pisze ze w Windows czeghos tam sie nie da zrobic bo on nie wie jak to zrobic. W takich przypadkach zwracam uwage na niestosownosc takich wyrazen. Jesli nie wiesz ze cos istnieje, to znie znaczy ze to nie istnieje. Pisanie ze czegos nie ma bo ja o tym nie wiem uwazam za szczyt nieprofesjonalizmu.
avatar | 10.04.2011 20:26
@StawikPiast | 10.04.2011 19:37 :
Ty chyba się ze mną przedrzeźniasz. Pisząc, że OS nie znaczy darmowe nie miałem na myśli braku dochodów.

W przypadku licencji GNU/GPL mogę tak napisać - tylko jest parę niuansów, które powodują, że nie jest moje, ale i tak lepiej niż w przypadku jakiejkowliek licencji na program zamkniętoźródłowy.
avatar | 10.04.2011 20:30
@StawikPiast | 10.04.2011 19:37 :
http://www.dobreprogramy.pl/webnull/Zlosliwe-oprogramowanie-zagrozenia-teoria,24...
Wyszukaj tam ciąg "StawikPiast | 09.04.2011 3:28"
avatar | 11.04.2011 0:07
@StawikPiast

Najpierw należy odróżnić czym jest Otwarte Oprogramowanie (OpenSource), a czym jest Wolne Oprogramowanie (FreeSoftware). Jak pisałem w poprzednim komentarzu, OpenSource nie jest synonimem FreeSoftware i nie jest z nim jednoznaczne, żeby oprogramowanie było wolne musi spełnić 4 warunki, otwarty kod to tylko jeden z warunków i nie świadczy od razu o wolności oprogramowania, bo kod może być otwarty ale nie spełanić pozostałych warunków.

Wolne Oprogramowanie nie musi być w 100% darmowe, licencja GNU GPL przewiduje zarobek na oprogramowaniu ale z racji tego, że może być wolne, powinno być dostarczane wraz z kodem źródłowym, twórca programu może pobierać opłatę za nie ale powinien dać prawo do nieodpłatnego rozpowszechniania programu. Na przykład, piszę jakiś program, publikuję go na GNU GPL i sprzedaję sobie mój program za symboliczną stówkę polskich złotych ale nie mogę mieć ludziom za złe, że się nim dzielą całkowicie za friko ;)

Poza tym zarbiać można nie na samym programie ale na dodatkach i usługach, wsparciu i tym podobnych rzeczach. Firmy takie jak Novell czy Red Hat żyją ze wsparcia technicznego oraz aplikacji dostarczanych subskrybentom, które nie są dołączane do darmowych wersji. Żyją również ze szkoleń i certyfikacji ludzi, a są to nie małe pieniądze.

Pozdrawiam!
avatar | 12.04.2011 10:24
Drodzy parafianie czyżby znowu jakaś święta wojna?
avatar | 14.04.2011 15:56
@Ryan

Humble Indie Bundle, pokazuje, że gdy cenę sami możemy sobie ustalić to Linuksowcy płacą najwięcej. Wystarczy odwiedzić stronkę humblebundle.com

Dla trzeciej edycji jest to prawie stosunek 3:1.
avatar | 14.04.2011 19:33
@przemo_li | 14.04.2011 15:56 :
Trzecia edycja dopiero się rozpoczęła, więc nie ma sensu porównywać.
avatar | 16.04.2011 16:22
Wpis troszkę kontrowersyjny :P
avatar | 16.04.2011 19:59
@NiceZakiCJ | 16.04.2011 16:22 :
Trzeba niekiedy wyprowadzać ludzkość z zabobonów. Ja nie mam nic przeciwko płaceniu za licencje. Ba! Nawet korzystam z programów zamknięto źródłowych. Trzeba jednak do tego podchodzić z głową, i raczej staram się o dedykowane urządzenie do uruchamiania programów zamkniętych. W przypadku rozwiązań mobilnych jest to dodatkowe obciążenie, ale można przeboleć.
avatar | 16.04.2011 20:01
@nintyfan | 16.04.2011 19:59 :
Przepraszam - mam przeciwko jedynie to, że w ten sposób wspieram ten model. Znacznie bardziej bym wolał zapłacić trochę więcej niż za licencję w jakiejś zbiorowej zrzutce kasy, i kupić program, a nie licencję. Producent w ten sposób dostanie ode mnie więcej pieniędzy, a ja dostanę od niego więcej(trzeba dodać, że w ten sposób nie utrzymuję pasożytów - dystrybutorów).
avatar | 17.04.2011 15:26
@StawikPiast
Masz:
http://www.dobreprogramy.pl/webnull/Bezpieczenstwo-Zlosliwe-oprogramowanie-zagro...
I nie pisz, że tak sobie generalizowałeś. A i sprawdzaj te komentarze w Wordzie.
Dodaj komentarz