r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Linus Torvalds atakuje deweloperów Fedory: czemu nie odświeżacie obrazów instalacyjnych?

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Wśród linuksowych dystrybucji znaleźć można takie, które kolejne stabilne wersje udostępniają wtedy, gdy ich deweloperzy czują się gotowi (np. Debian), takie, które wydawane są zgodnie z rygorystycznym harmonogramem (np. Ubuntu), oraz takie, które nie mają w ogóle wydań w klasycznym sensie – instalując je, otrzymujemy zawsze najnowszy zestaw zaakceptowanych pakietów (np. Arch Linux). Wśród tych bardziej tradycyjnych dystrybucji popularną praktyką jest wydawanie w czasie cyklu życia danego wydania aktualizacji obrazów nośników instalacyjnych – tak by ktoś, kto chce zainstalować np. Ubuntu 12.04 LTS na nowym sprzęcie, nie miał z tym żadnych problemów, nie musiał doinstalowywać sterowników i niezliczonej ilości łatek wydanych od daty jego wydania. Są jednak też i takie dystrybucje, które po udostępnieniu obrazów nośników instalacyjnych danego wydania nigdy już do nich nie wracają.

Wśród deweloperów, którzy nie chcą dotykać już wydanych wersji, znajdują się twórcy znanej Fedory. To ich oficjalna polityka – przykładowo po wydaniu Fedory 17 w maju 2012 roku, obrazy instalacyjne udostępniane ze stron projektu pozostawały takie same do wydania Fedory 18 w styczniu 2013 roku. Gdy zaś Fedora 18 została już wydana, wraz z poważnym błędem w instalatorze (który ujawniał się jednak tylko dla instalacji w innych niż angielski językach), obraz instalacyjny też pozostał nietknięty, a błąd naprawiono dopiero w Fedorze 19.

Właśnie politykę zaatakował na swoim profilu w Google+ sam Linus Torvalds, pytając się, jak to się stało, że deweloperzy Fedory nie regenerują obrazów instalacyjnych z nowymi wersjami jądra i systemowych pakietów? Obecnie udostępniane obrazy Fedory korzystają z przestarzałego jądra z linii 3.9, co oznacza, że choć prawdopodobnie uruchomią się na większości komputerów, to w wielu wypadkach na nowszych maszynach nie będą działały sterowniki sieci bezprzewodowej, czyniąc proces instalacyjny dość kłopotliwym.

Rozwiązaniem problemu byłoby zainstalowanie nowej wersji jądra, ale niewielu użytkowników potrafi to zrobić, nie mając z problematycznego komputera dostępu do Sieci – a dostępu do Sieci nie ma, gdyż jądro nie rozpoznaje sprzętu sieciowego. W ten sposób użytkownik zostaje zamknięty w zaklętym kręgu, z którego proste yum update go nie wydostanie.

Deweloperzy Fedory nie pozostali głusi na krytykę Linusa, tłumacząc się, że nie dysponują ludźmi, którzy mogliby przeprowadzać testy takich zregenerowanych obrazów instalacyjnych, a równocześnie nie mogą sobie pozwolić na wydanie obrazów, które by nie działały. David Airlie przyznał np., że odtworzenie obrazów z najnowszych pakietów w połączeniu ze starą wersją instalatora anakonda może w ogóle nie działać, gdyż ze względu na zmiany, jakie zachodziły w mapowaniu urządzeń i demonie systemd, instalator ten posiada głęboką wiedzę o rzeczach, o których wiedzieć nie powinien – a to oznacza, że jest w nim pełno dostosowanego do konkretnych sytuacji kodu, który nie wykorzystuje normalnych narzędzi systemowych.

Tłumaczenia nie przekonały Torvaldsa, co gorsze, rozzłościły go. Twórca Linuksa nie zostawił na nich suchej nitki, pisząc w charakterystycznym dla siebie stylu: teraz mówicie 'nie mamy Q&A by zweryfikować te obrazy' a ja wam mówię, że to nudy, bo stary obraz jest popsuty, więc tłumaczenie się, że nowy obraz może być popsuty jest dość głupie, nie? (…) więc wszystkie wasze argumenty są wciąż głupie. Nazwijcie to F19.x, ostrzeżcie ludzi, że to 'bardziej aktualna wersja' i przestańcie się głupio tłumaczyć z posiadania obrazu, który NIE DZIAŁA, ponieważ nie chce się wam testować nowego obrazu, który MOŻE NIE DZIAŁAĆ.

Trzeba przyznać, że Linus i tak okazał wspaniałomyślność, bo tym razem nie nawoływał do np. wsypywania deweloperom Fedory trucizny do kawy czy też uszkadzania hamulców w ich autach (jak było to w wypadku projektantów układów SoC ARM). Czy tyrada ta przyniesie jednak efekty? Jak napisał w dyskusji jeden z jej uczestników, nowi deweloperzy linuksowych dystrybucji przypominają mi Republikanów – mają zawsze rację, bez względu na to, jak bardzo jej nie mają (…) jeśli deweloperzy ci nie słuchają Ojca Stworzyciela Linuksowego Jądra, to kogo innego będą słuchać? Ci logicznie upośledzeni deweloperzy są moim zdaniem powodem dla którego Linux tak kiepsko się spisuje na desktopie. Dlaczego w ogóle Red Hat płaci tym idiotom? Czy to jacyś stażyści?

Fedora 20 „Heisenbug” powinna zostać tymczasem wydana na początku grudnia.

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.