
przemyślany interfejs, praca z zakładkami, "wstążkowy" panel boczy, bogata kolekcja grafik
ubogi słownik*, brak słownika synonimów i sprawdzania poprawności gramatycznej, brak programu do baz danych, brak edytora równań
Pakiet biurowy z przemyślanym interfejsem. Pierwsze co rzuca się w oczy, to praca z zakładkami. Wreszcie ktoś pomyślał i "zaaplikował" to rozwiązanie do pakietu biurowego. Ponadto rozmieszczenie ikon jest takie jak być powinno - u góry cienki pasek narzędziowy z najczęściej używanymi funkcjami, a z boku po prawej stronie pasek boczny z wszystkimi obsługiwanymi funkcjami. Kompletnie nie rozumiem czym kierowali się projektanci Microsoftu tworząc w dobie ekranów 16:9 wstążki u góry okna programu. Przecież przez to traci się sporą część pionowej przestrzeni roboczej, a w poziomie pozostaje mnóstwo niewykorzystanego pustego miejsca.
W programie znajduje się spora baza grafik, które z powodzeniem urozmaicą każdy dokument czy prezentację.
Niestety pomimo wersji oznaczonej numerkiem 3 pakiet ten ma jeszcze sporo wad:
- Słownik ortograficzny ma mały zasób słów (*jednak w porównaniu ze słownikiem OpenOffice'a to może być zaleta, bo kto słyszał o takim słowie jak "moszeą"? OpenOffice nie widzi też nic złego w słowie "bosze". Paranoja! Jak widać czasem minimalizm to dobre rozwiązanie).
- Pracując z Lotus Symphony nie zaznamy komfortu korzystania ze słownika synonimów (jak np openofficowski Thesaurus) czy modułu sprawdzającego poprawność gramatyczną (jak np. plug-in do OpenOffice'a o nazwie LanguageTools).
- Ci z użytkowników, którzy chcieliby pracować z bazą danych również mogą poczuć się zawiedzeni, gdyż odpowiednika OpenOffice Base czy też Microsoft Access'a tu po prostu nie ma.
- I na koniec to, co pomimo tego, że pakiet ten mi się spodobał sprawiło, że na razie korzystać z niego nie będę - brak edytora równań w dokumentach! Czy pracownicy IBM'a nigdy nie pisali choćby ułamków w dokumencie tekstowym?
Problem ten można obejść instalując OpenOffice i do dokumentu w Lotus Symphony wrzucić obiekt OLE -> Dodatkowe -> OpenOffice Formula, ale przecież nie o to tu chodzi, żeby instalować kilka programów do tego samego.
Mimo wszystko program ma spory potencjał. Mam nadzieję, że prace nad nim będą prowadzone i że developerzy zaczną jednak słuchać użytkowników, bo to przecież oni wiedzą najlepiej czego w programie brakuje.