Otwarty list do redakcji dobrychprogramów

Droga Redakcjo

Piszę do Was, ten poniższy, niezwykle formalny list otwarty w jednym celu. Chcę zwrócić Waszą uwagę na mą osobę.

Otóż nie będę ukrywał i owijał w bawełnę – z racji wielu dziwnych perturbacji machinalnych, szukam pracy. A czy znajdę lepszą pracę niż u Was? Odpowiedź na to pytanie jest prosta – ale wpierw, pozwólcie, że napiszę trochę o mnie.

Jestem blogerem (blagerem!) od lat. Moja przygoda z blogiem DP zaczęła się niedawno, ale mam sporo większe doświadczenie. Nie jest to jednak najistotniejsze – najistotniejsza jest moja wiedza.

A tej w sumie brak – przynajmniej do takich wniosków można dojść, czytając to co tworzę. Nie dajcie się jednak, droga Redakcjo, zwieść tym powierzchownym wnioskom. Jestem specjalistą w wielu dziedzinach, na których doskonale się znam i wciąż doszkalam, pogłębiając swoją wiedzę i umiejętności w enigmatyczny sposób, o którymi mi tylko wiadomo.

Nie jest to jednak koniec mych atutów. Otóż, uwielbiam Microsoft i IE9 – tak, tak, korzystam z Opery – ale kocham IE9. Mam nawet koszulkę, na której jest napisane, że kocham IE9, podobnie zresztą jak Redakcja.

E-ksperyment E-książka

Drodzy czytelnicy, zwłaszcza Ci którzy kojarzą mnie i moje wpisy, wyobraźcie sobie, że napisałem książkę. Taką normalną. Wiecie: okładka, spis treści, wstęp, rozdziały i tak dalej... Dwieście stron moich blogów w schludnej formie, korekta, skład - nic tylko wziąć do ręki, ściągnąć z półki i czytać. Nie był by to byle bubel - swego czasu podejść do pisania książek miałem wiele, kilka nawet prawie, że profesjonalnych. Znam wiele osób, które już się wydały a żeby było śmiesznej dorabiam jako składacz. Czyli można byłoby liczyć na to, że książka była by nie tylko dobrej jakości merytorycznie ale i technicznie.

Pociekła wam ślinka? Bo mi tak - ale to po prostu moje samouwielbienie.

Pytanie do was jest więc proste: chcielibyście kupić taką książkę?

Jeśli tak - czytajcie dalej i co ważne do samego końca. Jeśli nie - to darujcie sobie, idźcie lepiej zrobić coś konstruktywnego, bo to, co zamierzam wam zaproponować, tylko was zdenerwuje.

E-ksperyment

Jeśli nie możecie się już doczekać aby przeczytać moją książkę - zasmucę was. Nie ma jej. Po prostu jej fizycznie nie ma. Jest w “planach”.

Się ma, witajcie, bonżur, ohayo!

Się ma!

Nie będę się witał - bo to ponoć nie przystało.

Oto rozpoczynam moją przygodę z blogami dobryprogramów. Jest to prawie mój pierwszy wpis na blogach i mam nadzieje, że nie ostatni. Postaram się wam przybliżyć w przyszłości kilka fajnych rzeczy.

O czym będę pisał: o programowaniu abstrakcyjnym, czyli moje pisanie o tym programowaniu będzie jedną wielka abstrakcją. O najlepszym programie pod słońcem - ale dopiero jak ktoś go stworzy. No i na końcu, o moich przygodach z zepsutym sprzętem komputerowym - aczkolwiek aktualnie wszystko u mnie działa.

Trochę o mnie: lubię czytać blogi, interesuje się komputerami i dobrymi programami. No i oczywiście kobietami. Jeśli wiecie co mam na myśli.

Mam co prawda tylko 13 lat*, ale liczę na to, że każdy z was zaprzyjaźni się ze mną i będziecie często czytaj moje blogi.

Pozdrawiam was ziomy!

A i prawie bym zapomniał - cytat na koniec:

“Śpieszmy się witać nowych blogerów, tak szybko znikają”
- słowa pewnego znanego, szalonego blagera.

* doświadczenia w branży;> 

Starcie - Kindle kontra Książka Papierowa

Odwieczne stracie tytanów czas wreszcie skończyć!

To jest finałowy moment wojny, która pochłonęła już tysiące istnień… i niezliczone wręcz kwoty pieniężne. Nadeszła pora rozstrzygnąć, co jest lepsze:

Kindle kontra Książka Papierowa

Najpierw trochę o książce papierowej – to bezapelacyjny lider, jeśli chodzi o zakłady. Ponad 80% osób* popiera ten nośnik pisma. Książka to coś więcej jednak niż tylko nośnik – to filozofia, to uczucia, to tysiąc lat tradycji. Trudno (poza kołem i skrótem klawiszowym Alt+Tab) znaleźć przedmiot, który wpłynął na kształtowanie się ludzkości bardziej niż książka. Już w średniowieczu kobiety leciały na ludzi czytających, a że niewielu ich było to byli bardziej nawet niż ustawieni. Nie o tym jednak miało być. Papier – główny składnik, jest preferowany z wielu powodów, o których można by długo prawić. Czy jednak nie nadeszła wreszcie pora, aby pozwolić mu pójść na zasłużoną emeryturę? Czy jutrzejszy dzień będzie dniem e-papieru?

Kindle to coś więcej niż tylko proste urządzenie elektroniczne – to jest już religia.

Gdzie kończy się Iluzja?

… czyli trochę felietonowato o Mass Effect.

Większość z was już wie – należę do osób, które traktują zarówno sprzęt jak i oprogramowanie emocjonalnie. Moje komputery mają imiona, preferuje pewne programy z racji związania się z nimi i mej miłości do nich. Nie zdziwi więc zapewne nikogo, iż kocham również gry. Nie wszystkie – tylko nieliczne. Te, które pozwalają się kochać.

W 1997 powstała pierwsza moja miłość – najlepszy RTS wszechczasów. Wbrew obiegowej opinii nie mówię o StarCrafcie – o nie. Chodzi oczywiście o legendarny Total Annihilation. Nie chcę tu się kłócić – ani wdawać w zbędne spory. Setki, jeśli nie tysiące godzin zainwestowane w ten niezwykle klimatyczny twór nie pozwolą mi powiedzieć złego słowa o grze Chrisa Taylora. Muzyka, grafika, mechanika, historia… no może z wyjątkiem tego ostatniego.

Przypominam wam o tej niezwyklej grze, abyście zrozumieli pewien fenomen, o którym wspomnę jeszcze trochę później. TA istnieje bowiem do tej pory i ma się całkiem dobrze, mimo iż została wydana zatrważające 16 lat temu – wszystko dzięki ludziom, którzy podobnie jak ja, kochają ją.

Zajefajność, która przeczy grawitacji – podsumowanie blagerstwa

Tyle lat, tyle wpisów, tyle komentarzy… a ja wciąż samotny. Zobaczmy co wypichciłem przez ostatnie kilka miesięcy na Blagach dobrychprogramów.

Zbliżają się Święta, więc czas na podsumowanie mojej ostatniej działalności!

Krótko o mnie:

Wychowany przez zmierzchły ustrój, podczas zimnej wojny między Commodore i Atari, byłem jednym z propagatorów używania słowa blag zamiast blog. Podobnie jak w przypadku Internetu zastępowanego porntorrenttube. To ostatnie się niestety nie przyjęło z niewiadomych mi przyczyn (intertube - niestety było już wymyślone).

Aktualnie staram się coś pisać. Raz na jakiś czas. Rzadko kiedy. Wychodzę z prostego założenia, że jak nie mam o czym pisać – to nie piszę. A jak mam o czym pisać, to czekam tydzień i mi przechodzi. Jak przeziębienie.

Dotychczasowe popularne wpisy:

Żaden! Nie ukrywajmy – ani jeden mój wpis nie był popularny, ani jakoś specjalnie udany. Ten który uważam za najcudowniejszy, ma raptem dwa komentarze z niewiadomego mi powodu.

Gdzie mi do takich mistrzów jak Januszek, Shaki, djFoxer czy meszuge.

7 gier, z którymi bym się przespał

Wiem, że przynajmniej dwukrotnie przeczytaliście tytuł. Tak dla pewności. Jeśli myślicie, że gorszego wpisu na blagach nie znajdziecie, to nie jesteście dalecy od prawdy… oto przed wami lista siedmiu gier, z którymi chętnie wylądowałbym w łóżku.

UWAGA!

Z różnych oczywistych powodów ostrzegam i upewniam wszystkich oburzonych, a ci na pewno się znajdą.

Każda z poniższych gier JEST PEŁNOLETNIA!

---

7 miejsce – Final Fantasy VI (lepiej znana jako Final Fantasy III)

Zacznę od najmłodszej gry w zestawieniu, która to w tym roku stała się pełnoletnia i jest tym samym bardziej niż skora do romansów. O tak... Prawdziwa klasyka każdego fana Super Nintendo i nie tylko. Ponad kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt godzin czystej nie zmąconej niczym zabawy, którą każdy fan RPG uwielbia. Nie jest to ślicznotka w stylu Modern Warfare 3, ale jak na swoje lata wygląda i brzmi lepiej niż nie jedna produkcja z zeszłego roku.

Od czego zacząć opis tej gry? Nie jest to takie łatwe.

Android 4 na poważnie… No jednak chyba nie!

Stało się – wreszcie po miesiącach ciężkich bojów i walki z Androidem 4 a dokładniej to niecałego miesiąca, a właściwie to kilkunastu dni, podczas których rzadko kiedy korzystałem z tabletu, który jeszcze był niepodłączony do Internetu… ach, walić to!
Jestem opiniotwórczym Blagerem, który chce trochę pojeździć po Google i ASUSie! I zrobię to!

Jedziemy

A4 – jak go pieszczotliwie nazywam – zawitał u mnie w tym samym dniu, co u innych użytkowników Transformersa. Moje podniecenie i radość była po prostu nie do ogarnięcia przez zwykłego śmiertelnika. Wyczekiwałem tego dnia jak gwiazdy na niebie, która poprowadzi mnie do lepszego świata, gdzie wszystko działa sprawniej, szybciej i ładniej. Instalacja trwała trochę długo, a późno już było. Postanowiłem jednak wytrzymać, rano co prawda miałem wstać o godzinie 6, ale A4 był ważniejszy! Dużo ważniejszy. Nic nie mogło tego dnia stanąć mi na drodze do szczęścia.

Z wyjątkiem narzeczonej, która kazała iść spać – jak przystało na pantoflarza, zrobiłem to posłusznie odkładając zabawę z tabletem na następny dzień.

Mój ulubiony program i dlaczego go nie lubię

Każdy z Was ma na komputerze, nie ważne jaki system preferujecie, jakiś jeden program, który może uznać za swój ulubiony. Czy śnieg, czy słota, czy deszcz, czy susza, czy powódź, czy też format c: - zawsze będziecie pałać miłością platoniczną do tego software`u. Prawda?

Tak, chodzi mi o ten konkretny program, w obronie którego jesteście w stanie zalogować się na forum, aby tylko zbesztać i zmieszać z błotem anonimową osobę, która napisała głupoty wyssane z palca. Ten konkretny program, o który możecie pokłócić się z sąsiadem, spalić mu dom, otruć psa i porysować nowy samochód kluczem. Możecie teraz w myślach wymienić jego nazwę i śmiać się głośno – bo właśnie sobie uzmysłowiliście, że jesteście fan boyami (fan girlsami) tego programu.

No więc, ja też mam taki program – chociaż właściwie to miałem.

"Lodowa kanapka Googla" w "filmie Michaela Baya"

Czyli znowu pisze o Androidzie.

Wiem, temat niby ostatnio poruszany przeze mnie bardzo często i gęsto, ale tym razem będzie bardzo poważnie.

Otóż wczoraj po wielu miesiącach oczekiwania Asus udostępnił na jeden ze swoich priorytetowych gadżetów aktualizację do Czwórki. Tym samym mój Transformers od kilku godzin hula sobie w najlepsze na Androidzie 4 ICS.

Oto moje pierwsze wrażenie.

Znowu do jasnej cholery zmienili wygląd ikonki Ustawień!

Czy naprawdę ta ikonka musi się co chwilę zmieniać. Czy za każdym razem będę musiał spędzać pół godziny gmerania w wśród 100 moich aplikacji aby móc wybrać kilka głupich ustawień.

Naprawdę, Googlu i Asusie? To jest ta cała rewolucyjna zmiana? Nowa ****** ikonka?!

Tyle miesięcy czekania...

... i przepraszam, ale za 3 miesiące kolejna wersja, tym razem fasolka, i jeśli znowu zrobią taki numer, to przysięgam znajdę ich wszystkich, odpowiedzialnych za te głupie pomysły i zatłukę. Każdego. Tępym narzędziem... albo lepiej. Zatłukę ich kanapką lodową. O, to będzie dobra kara.

PS.