Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Mogą zabrać nam wolność, ale nigdy nie zabiorą nam naszych… KOSZUL W KRATĘ!

Informatycy. Jeśli będziemy walczyć, możliwe, że przegrać nam będzie dane. Ta. Jak uciekniemy to pożyjemy – jakiś czas. Niemniej, umierając w swoich łożach, wiele lat stąd, czy nie zechcecie zamienić całego swojego życia, począwszy od teraz, za jedną, jedyną szansę, aby wrócić tu i wykrzyczeć naszym wrogom w twarz, że mogą zabrać nam naszą wolność, ale nigdy nie zabiorą nam naszych… KOSZUL W KRATĘ!

Pamiętam swoją pierwszą. Była, nie wiem jak mi to przez klawiaturę przejdzie, flanelowa. Początek lat 90-tych, tata górnik dostawał przydziałowe koszule robocze. Całkiem szykowne – tak przynajmniej wtedy mi się wydawało. Moda Paryska nie była mi wtedy znana i za kawałek dobrego materiału, jak i każdy inny dzieciak, byłem w stanie oddać wszystko. Choć właściwie to była mi rybka.

Było to za czasów, gdy Commodore 64 i Atari rządziły niepodzielnie u mnie w domostwie i aby pograć na PCetcie w Lion Kinga jeździłem do kuzynów na drugi koniec Polski. Czy wtedy byłem już zapalonym maniakiem wszystkiego, co sprowadzało się do zer i jedynek? Czy może koszula flanelowa w kratę w dziwny sposób wpłynęła na to jak postrzegam świat?

Tak sobie myślę, że po prostu nikt nie chciał gadać z chłopakiem ubranym w „zaskakujący” sposób i nie miałem przyjaciół… i musiałem sam się bawić… i został mi tylko komputer… i moi wyimaginowani przyjaciele z Ergiem na czele.

Co skłoniło mnie do tej, jakże głębokiej refleksji – do pracy dzisiaj przyszedłem w koszuli w kratę. Ubierając ją rano, pomyślałem sobie – och, jaki ze mnie przystojny informatyk. W autobusie spotkałem trzech innych informatyków, zgadnijcie po czym ich poznałem. A w pracy… kolega w koszuli w paski. Pracuje jako informatyk, z wykształcenia kto inny. Więc trochę jakby w połowie drogi.

I tak sobie myślę, że z tymi KwK (* oficjalny skrót) to trochę jak z afro – bo nikt naprawdę nie wie, czy to afro czyni Cie za***istym czy bycie za***istym powoduje, że masz afro.

Czy to koszula w kratę czyni z ciebie informatyka czy bycie informatykiem powoduje, że wybierasz same koszule w kratę?

Zresztą, skąd wziął się ten stereotyp, który na dodatek tak pięknie można na co dzień zaobserwować? Ponoć przybył do nas ze Stanów. Geeki amerykańskie upodobały sobie krój kraciasty jako panaceum na wszelkie zło tego świata i świetny sposób, aby rozpoznawać się w tłumie napalonych futbolistów w szkołach średnich. A tak bardziej serio – to nie mam zielonego pojęcia. Może po prostu nasze mózgi myślą w jakiś kraciasty sposób, albo tylko krata jest w stanie ukoić nasze zwichrowane i zmutowane przez promienie kosmiczne umysły.

Na poprawę humoru, mogę napisać, iż z zamiłowania do KwK się (chyba) wyrasta. Ostały mi się dwie, a i starsi znajomi mają jakoś ich też mniej. W przedziale 25-35 modniejsze stają się koszule w paski, odchudzają wizualnie nasze i tak przesadnie chude cielska (no chyba, że akurat Ty drogi czytelniku masz brzuszek piwny wyhodowany – um, to sorry) co w połączeniu z krótko ściętymi włosami i okularami wygląda… informatycznie. :D

Zresztą, dygresja, znajdźcie tu 20 informatyków i dwóch ninja – zdjęcie z poprzedniego, ponoć, HotZlotu. Bez koszul w kratkę, ale jak na dłoni widać co tam się działo.

Wiem, wiem, macie problem z jednym ninja, podpowiem wam, że ukrywa się za firankami.

Ale po co nam one, te koszulę – bo w sumie do tego zmierzałem - i po to ten cały tytuł?

Bo, chciałem napisać, iż pracując w różnych miejscach, mogą nam różne przywileje zabrać. Mogą nam dać, lub odebrać laptopa. Kazać biegać z drukarkami lub skręcać kable. Zmuszać do jeżdżenia z analizami do klientów, lub posadzić za niewielkim biurkiem, w niewielkim pomieszczeniu. Mogą nawet wymusić dresscode na nas. Ale nie zmusza nas do odłożenia koszul w kratę na półkę. To nasza wolność. To jest nasze ja! To się zrobił niezły manifest z tego wpisu.

Na koniec – gdy będziecie kiedyś mieli na sobie sławetną już KwK i zobaczycie kogoś w podobnej – kiwnijcie do niego głową. Będzie wiedział, o co chodzi.

PS. Chciałem jakiś poważny wpis machnąć o programach czy coś w tym stylu, ale jakoś tak nie potrafię. ;)

* zdjęcie wykorzystuje bezprawnie - mam nadzieje, że nikt się nie obrazi :D 

Komentarze

0 nowych
molexor   7 #1 07.06.2011 21:37

Ja akurat KWK nosiłem może kilka razy. Ale też za informatyka się nie uważam(nie znam Asemblera :P ) .
Zauważyłem też, że częściej spotykane są koszulki niż KWK , nie mniej wielu informatyków poznasz z daleka.

Wstęp z "brave hart-a" bardzo fajny.
"Pamiętam swoją pierwszą. Była, nie wiem jak mam mi to przez klawiaturę przejdzie" - "mam" się ostało po edycji
kolejny fajny wpis.



ichito   11 #2 09.06.2011 13:35

Kolejna gratka dla ceniących poczucie humoru i dystans do samego siebie :) Dzięki, bo uśmiałem się dziś po raz pierwszy tak mocno :) Informatykiem...broń Boże(?)...nie jestem, ale KwK to dobrze pamiętam...i to te flanelowe jeszcze, bo takie czasy były, a biała (żółtawa po praniu) "non-iron" była tylko "wyjściowa" i to z paczki od krewnych co najmniej zza Odry :)
Nie szukałem drugiego "ninja" za firanką...nie sądziłem, że taki sprytny :)

ichito   11 #3 09.06.2011 13:40

A propos ninja...ten pierwszy to dziewczyna w różowej sukience?...czy może to nazbyt oczywiste? :)

Saskatchewan   8 #4 09.06.2011 15:35

Świetny tekst! :)

Co do ninja, to przypatrywałem się temu zdjęciu i znalazłem tylko jednego. Chciałem już pisać komentarz jak tylko dojdę do końca tekstu, przewijam w dół, a tam: "Wiem, wiem, macie problem z jednym ninja" :D.

  #5 13.06.2011 00:45

Niee to chyba docent jest :P

  #6 13.06.2011 16:32

http://www.tfd.com/nerd

wystarczy przeczytać paragraf "Word History"