Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Mój ulubiony program i dlaczego go nie lubię

Każdy z Was ma na komputerze, nie ważne jaki system preferujecie, jakiś jeden program, który może uznać za swój ulubiony. Czy śnieg, czy słota, czy deszcz, czy susza, czy powódź, czy też format c: - zawsze będziecie pałać miłością platoniczną do tego software`u. Prawda?

Tak, chodzi mi o ten konkretny program, w obronie którego jesteście w stanie zalogować się na forum, aby tylko zbesztać i zmieszać z błotem anonimową osobę, która napisała głupoty wyssane z palca. Ten konkretny program, o który możecie pokłócić się z sąsiadem, spalić mu dom, otruć psa i porysować nowy samochód kluczem. Możecie teraz w myślach wymienić jego nazwę i śmiać się głośno – bo właśnie sobie uzmysłowiliście, że jesteście fan boyami (fan girlsami) tego programu.

No więc, ja też mam taki program – chociaż właściwie to miałem. Tak całkiem na poważnie, po chwili zastanowienia, nienawidzę tego programu tak bardzo, że chętnie znalazłbym jego twórców i spalił ich razem z domem, nabił na pal i postawił obok tabliczkę z napisem „Za to, że stworzyli tak badziewny soft” dając przykład innym programistom, aby nigdy nie tworzyli czegoś takiego, inaczej ich spotka to samo.

Pogubiliście się trochę?

Jestem już w kwiecie wieku, czyli dla niektórych mogę być podstarzałym geekiem lubiącym technologię i gadżety, a przede wszystkim – różowe kucyki. Z komputerami miałem do czynienia prawie od zawsze. Amigi, Commodorki, Atarki i takie tam… wiadomo: stara szkoła. Przez te wszystkie minione lata różne programy gościły na moim komputerze (tak samo jak różne systemy). W większym lub mniejszym stopniu ewoluowały, zmieniały się i wymieniały w miarę przychodzenia nowych funkcji, nowych możliwości i nowych potrzeb. Programy graficzne, edytory tekstu, serwery, komunikatory, odtwarzacze filmów, gry i masa innych tworów. Jednak jakby zrobić podróż w czasie do początku mojego obcowania z PC, zerknąć na to co jest tam zainstalowane i porównać z aktualnym stanem, można odnaleźć jeden program, który właśnie chce opisać.

Winamp.

Powstał w 1997 i był właściwie pozbawiony interfejsu – tak, oryginalnie nie wyglądał tak jak go wszyscy pamiętają. Ten wygląd to zasługa dopiero wersji numer 1 gdzieś z okolic przełomu 97/98. Możny by spekulować, że już wtedy był popularny, ale ciężko się z tym zgodzić biorąc pod uwagę fakt, że kilka miesięcy później wyszła wersja 2, którą to wszyscy pamiętają – to ona właśnie zwojowała Internet i świat. Tym, co było cudowne w tej odsłonie Winampa była możliwość zmiany skórek.

A tak, coś tam było o play liście, equalizerze i innych duperelach, ale kogo to interesowało w momencie, gdy można było ustawić sobie gołą babkę na skin.

Potem było różnie – nowe wersje, stare wersje, nowe stare wersje. Wreszcie dnia pamiętnego (którego dokładnie nie pamiętam) ukazała się wersja 5 i było pozamiatane.

Właściwie dlaczego?

Dobre pytanie, drogi Watsonie. Bardzo dobre, rzekłbym wręcz. Aby nie przedłużać dalej tej maskarady wymienię kilka powodów, dla których Winamp jest, wróć - był moim ulubionym programem.

Nigdy się nie zawiesił.

Fajne skórki – przez wiele lat bawiłem się nawet w ich robienie. Teraz, od około 2009 roku, mam zawsze ustawioną domyślną wersję wyglądu (tą z 2ki).

Prostota obsługi – wszystko jest czytelne, intuicyjne i tak banalnie proste, że nawet opóźnione w rozwoju małpy ze stepów afrykańskich były by w stanie obsłużyć ten program. Z całym szacunkiem dla owych małp.

Szybkość konfiguracji – instalujesz i… to wszystko. Damn!

Minimalna zasobożerność – dokładnie. Wbrew obiegowej opinii mój Winamp zajmuje maksymalnie 25 MB jak odtwarza duże pliki flac. Przeważnie wystarcza mu 10 MB RAMU. Tak, tam jest tylko jedno zero w tej dziesiątce.

A… czy wspominałem, iż w sumie używam Winamp Lite? Ups.

Czas na podsumowanie w środku – oto co do tej pory ustaliliśmy: kocham Winampa i chce mieć z nim gromadkę małych dzieci, winampiątek, a każdego, kto źle powie o tym programie (lub ma inny program) tak dla zasady powieszę w klatce z lwami wpierw wysmarowując jego ciało świeżutkim mięskiem. Lecz sytuacja się zmieniła . Co prawda ani nie przytył, ani mnie nie zdradza – nie robi mi awantur i rewelacyjnie wywiązuje się ze swoich obowiązków – mimo to zacząłem nienawidzić okienkowego ampa.

Co się zmieniło?

Ilu z was korzysta z Total Commandera, ręka w górę. Ooo… sporo. Więcej niż się spodziewałem. Co nam ten prosty eksperyment pokazuje? Programy, nawet stare, jeśli były dobre i są w odpowiednich rękach mogą służyć przez wiele lat z powodzeniem. Błąd! Nie bierzemy pod uwagę tego, iż TC jest programem użytkowym. Jeśli muszę już użyć analogii powszechnie rozumianych – Total jest trochę jak młotek. Proste urządzenie (mimo iż sam program nie jest prosty), wymyślone setki lat temu, do tej pory nie ma jednak nic lepszego do wbijania gwoździ. No ok, są tam jakieś wbijarki automatyczno-pneumatyczne, ale są drogie i ich obsługa wymaga pewnej wiedzy i wprawy. Tymczasem młotkiem może posłużyć się każdy – nawet Twoja dziewczyna. ;) O tym, że można robić coś jeszcze, poza wbijaniem gwoździ nie będę wspominał, bo to już jest ekstrawagancja (a pierwsze co przychodzi mi do głowy jest również nielegalne, drugie zresztą też).

Winamp niestety nie jest młotkiem. Młotek jest potrzebnym ułatwiaczem pracy – bez niego wbicie gwoździa staje się kłopotem, nie złożysz stabilnego stołu, nie powiesisz obrazka równo i szybko nie okradniesz sklepu. Podobnie jest z Totalem, bez niego nie da się zrobić w sensowny sposób wielu rzeczy – tymczasem wspominany odtwarzacz do muzyki po prostu nie posiada żadnej esencjalnej funkcji. Po prostu umila czas.

Umilanie czasu jest niezbędną potrzebą każdego człowieka – nasza psychika lubi muzykę i po prostu lubimy, gdy coś gra. Bez grania w tle jednak pracujemy tak samo (choć niektórzy mówią, że gorzej) i z jej pomocą nie zrobimy stabilniejszego stołu, ani równiej nie powiesimy obrazka. Z nią nie zrobimy też lepszego skoku na sklep.

Podsumowując ponownie: Winamp jest po prostu zbędnym, miłym dodatkiem.

Pytanie więc rodzi się we mnie, dlaczego jest on tak brzydki i tak mało funkcjonalny? No i właśnie doszliśmy do sedna.

Od 2007 roku program stoi w miejscu, mimo iż wydano kilka nowych wersji. Niektórzy powiedzą z przekąsem, że jest to wręcz zaleta. Ostatnio wszyscy, wprowadzając niepotrzebne bajery, psują swe produkty (vel różne GG i tym podobne). Mało kto słucha ludzi, którzy chcą aby ich programy były takie jak zawsze.

Niestety ciemna masa ludzka tak naprawdę nie wie co dla niej jest dobre. Głównym problemem staje się lęk przed zmianą, przed nowością. Otwieramy więc szeroko ramiona w powitaniu starych, sprawdzonych wersji łudząc się, że są lepsze. Czasem tak jest – przeważnie jednak jest wręcz odwrotnie.

Co stare jest i będzie stare – wszelkie łatki umożliwiając odtwarzanie nowych formatów, uruchamianie nowych plików, granie w nowe gry są tylko opatrunkiem na zakażoną ranę. Niestety, kiedyś trzeba będzie tę rękę uciąć – czyli ten program wymienić. Wtedy zaboli. Naprawdę zaboli.

Czyli jak znienawidziłem taki fajny program…

… nie wiem. Naprawdę. Patrzę na niego i zastanawiam się komu mam skopać tyłek, aby Winamp ponownie zagościł w moim sercu. Od miesięcy nie potrafię wykrzesać doń jakichkolwiek uczuć, mimo tego, iż się starałem. Wygląd niby mogę zmienić, ale czy to jakoś pomoże. Wtyczki tymczasowo ożywią funkcjonalną monotonie. Pytanie, na jak długo? Tak więc program do odtwarzania dźwięków lamy wciąż gra smętnie na pulpicie moją playlistę, ale znacznie częściej korzystam z YouTuba i przypiętej karty w Operze. Nie wspominając o tym, iż zaprzyjaźniłem się ostatnio z tabletowym odtwarzaczem muzyki. Czy to wszystko za sprawą tego, że wciąż wygląda tak samo? Czy to wszystko za sprawą tego, że nic nowego nie dodają? Czy to może dlatego, że po prostu po pięciu latach użytkowania, mówiąc kolokwialnie, znudził mi się?

Stagnacja jest bardzo ciężkim przestępstwem w świecie IT. Wiele firm i programów już poległo z tego powodu, Winamp jest wg mnie kolejnym przykładem potwierdzającym tę teorię. Wraz z napływem nowych produktów, nowych technologii, nowych usług nasz ogólny apetyt rośnie. Wraz ze wzrostem naszego apetytu, stare kąski przestają wystarczać – stają się nagle brzydkie i mało funkcjonalne (mimo iż ich funkcjonalność jest w zupełności wystarczająca).

Podsumowanie tej części: Brak rozwoju jest niczym cofanie się na ruchliwej obwodnicy, z wyłączonymi światłami podczas wielkiej zamieci śnieżnej białym samochodem w godzinach szczytu.

LoseAmp?

Po co właściwie to wszystko pisałem? Cele były dwa. Po pierwsze chciałem pokazać wam jak z relacji miłości można przejść w relacje nienawiści do programu tym samym udowadniając, że nie ma czegoś takiego jak wieczny fanboy. Po drugie, pomyślałem sobie, że może i wy znajdziecie w swej szufladzie pełnej oprogramowania coś co warto było by znienawidzić tylko po to by odkryć coś nowego i bardziej funkcjonalnego.

Zakończę ten blag przysłowiem góralskim, pasującym do tematyki:

Winamp, it really whips the llama's ass!

 

windows oprogramowanie inne

Komentarze

0 nowych
Druedain   14 #1 01.03.2012 12:04

Ale ty masz wielkie ego…

Właściwie to chyba jednak nie wiem po co to pisałeś. Chciałem kiedyś przetestować Operę. Zainstalowałem i się na nią przesiadłem i było fajnie. Potem chciałem wrócić do FF. Zainstalowałem i się przesiadłem i jest fajnie (a ostatnio hobbistycznie dorzuciłem Operę żeby porównać zużycie zasobów i był w sumie remis).

Miłooość???

Quest-88   15 #2 01.03.2012 12:12

@Druedain

Nie miej mu za złe, że próbuje zarobić na wejściówkę na HotZlot. ;-)

Temat generalnie jest tak słaby, że po pierwszych trzech zdaniach przeszedłem do komentarzy, ale tam też kupa. :P

MaXDemage   18 #3 01.03.2012 16:35

@Quest
Ależ twe oskarżenie mej osoby o niecne próby zdobycia wejściówki są słuszne.

No i skąd wiesz czy temat jest słaby, skoro nie przeczytałeś do końca? ;p

@Druedain
Wielkie ego to mało powiedziane. Gdybym mógł je zobrazować prawdopodobnie porównałbym je do najwyższego wieżowca na świecie... ;p Czy coś w ten deseń.

Ja również bez problemu mogę się przesiąść w użytkowaniu na dowolną inną przeglądarkę, system, komunikator, czy też nawet odtwarzacz muzyki... ale relacja miłości do programu jest czymś innym, trochę tak jak z miłością do systemów operacyjnych, miłością do gatunku gier i miłością do nienawidzenia MS'a. Chciałem tylko pokazać, że ta miłość nawet jeśli wydaje się być nie do zniszczenia, to po prostu przemija. Więc nie warto spinać się w bólu by obronić swoje ukochane okienka lub pingwinki przed najazdem tych co nie rozumieją i po prostu żyć swoim życie.

Ale jak zawsze mogłem niepotrzebnie namotać....

SinTom   8 #4 01.03.2012 17:42

Po pierwszym akapicie pomyślałem, że jestem fanboyem AIMPA. I to mogę Ci polecić jako były użytkownik winampa.

mentorious   4 #5 01.03.2012 17:46

No nie ma to jak miłość do programu, w jakich czasach my żyjemy ;)

Wpis bez głębszego sensu i wartości, tak samo jak mój komentarz..

Niemniej jednak jako jeden z niewielu, czytało mi się go zaskakująco zaskakująco lekko i coś mnie tknęło do skomentowania :)

Winampa pamiętam z roku dwutysięcznego, kiedy to na Windowsie 98 dumny i blady puszczałem wiejskie szlagiery w towarzystwie przyjaciół i wspólnie przeżywaliśmy milenium. Miały się zawiesić komputery, ale Winamp grał do rana ;-)

Później już moje dobieranie systemów i programów poturlało się w stronę Open Source i przez (wow! mamy 2012) kilkanaście lat nie używałem go, posilając się świetnym mplayerem, totemem i obecnie piękniutkim Banshee.

Jakoś nie pałam platoniczną miłością do Winampa, prawdziwy duch tego programu skończył się już kilka lat temu, podobnie jak żywot Gadu Gadu. Niestety to smutne, ale każda aplikacja ma swój kres rozwoju. Kiedy się go przekroczy, z tego smakowitego kawałka programu tworzy się nafaszerowana lampkami lcd, ciężkostrawna papka. I wtedy z grymasem odsuwamy talerz z naszą do niedawna ulubioną potrawą, mając ogromny żal do kucharza, że nie trzymał się swojego starego przepisu...

Shaki81 MODERATOR BLOGA  38 #6 01.03.2012 18:43

Nie pokapowałem tego wpisu. Tekst miał być o miłości do Winampa, a połowa wpisu jest o TC.

Jim1961   7 #7 01.03.2012 18:45

Też szmat czasu byłem fanem klasycznego Winampa, ale nawet się nie zastanawiałem jak znalazłem mego obecnego towarzysza http://img214.imageshack.us/img214/2835/aimp.jpg :)

Draqun   9 #8 01.03.2012 18:57

@SinTom
Podpisuję się rekami pod twoim komentarzem, ale nogami już nie. Zwyczajnie nie jestem fanboyem AIMP'a chociaż aktualnie on gości mi w Windzie.

Winampa nie używa od jakichś 2 lat. Ostatnio do słuchania muzyki używałem nawet VLC, które nota bene sprawuje się bd jako odtwarzacz muzyki.

Sam wpis czyta się dobrze, mimo że jest on dość mocno subiektywny ale jest w nim sporo prawdy. Ja wiele lat używałem Opery, potem Chrome(przy czym Chromium jest dla mnie niedopracowane, wolę mieć funkcjonującego porządnie szpiega niż "bezpieczne" narzędzie, które zwyczajnie mi nie pasuje), dziś najnowszy FF gości na moim kompie aczkolwiek brakuje mi możliwości Chrome.

tomimaki   6 #9 01.03.2012 18:59

To ja ciebie pochwalę. Wpis na poziomie Tuxa. ;)
Tylko że jego wpisy nie są na głównej...

  #10 01.03.2012 19:28

Heh zaskakująco przyjemny wpis! Uwielbiam taki styl pisania :D Co do miłości do programów to zdecydowanie masz rację! Przykładowo ja kocham każdą swoją przeglądarkę! Jednak... będę ją bronił tylko przed fałszywym świadectwem! :D

Banan   10 #11 01.03.2012 20:15

@tomimaki

Jak można nie widzieć różnicy? Ten wpis to piękna muzyka, a wpisy tuxa to brzdękolenie.

MaXDemage ale i tak sądzę, że stać cię na więcej. Czyli zawsze mógłbyś poszukać bardziej przydatnego ludziom tematu. Przynajmniej wpis dłuższy coraz lepiej. Co do HotZlotu jestem pewny, że dostaniesz zaproszenie =)

  #12 01.03.2012 20:33

Super wpis, lekkie pióro ;)
Winampa też już dawno nie używam wole foobara 2000.

  #13 02.03.2012 00:13

Bardzo przyjemnie się czytało :)

kamil_w   11 #14 02.03.2012 00:47

Ok. O ile odtwarzaczy jest sporo, to w jednej kategorii winamp nie ma sobie równych. Biblioteka multimediów. To jest to, czym winamp się wyróżnia, a konkurencja nie sięga mu do kostek.

  #15 02.03.2012 02:25

@kamil_w
No to pierwszy z brzegu...
AiMP ma Bibliotekę ;) (to z Windowsowych)
A z linuksowych:
-Clementine
-Amarok
...

;)

  #16 02.03.2012 02:58

także przeskoczyłem z WinAmpa na AIMP-a. Padłem ofiarą dokładnie tego samego, co autor - uczucia znudzenia, mimo że WinAmp mi w zasadzie wystarczał. Ale... okazało się, że warto przewietrzyć horyzonty, bo teraz nie wiem jak mogłem żyć bez grupowania na playliście. Grupy tworzone na bazie albumów w AIMP-ie to genialna sprawa, bo w WinAmpie mając wszystko nawalone na kupę zamazywały mi się granice między albumami tego samego wykonawcy. Teraz bardziej to ogarniam i cieszy mnie to. Do WinAmpa próżno nawet takiej wtyczki szukać. Rzecz niby tak banalna, ale WinAmp jej nie posiada.

Płynie z tego jeszcze jedna mądrość: nie ma co popadać w fanbojstwo, bo czasami warto jednak zajrzeć na poletko konkurencji - możemy się pozytywnie zaskoczyć ;)

sla17   7 #17 02.03.2012 07:17

Mam to z AQQ. Stary może nie jest, ale uwielbiam. Używam od 1.x, bodajże 1.2. Wiele razy się z nim pokłóciłem, próbowałem różnych - Tlena, Mirandy, Pidgina, WTW, Kadu, Konnekta i co tam jeszcze było. Wracałem. Zawsze. Oconnel stworzył komunikator, który się idealnie wpasował w moje potrzeby, a kilka osób wtyczkami dały to, czego do szczęścia brakowało mi. Najbardziej podoba mi się opcja wysyłania zrzutów ekranu, wycinka, okna - świetna opcja, bardzo często jest w użyciu, nie widziałem niczego wygodniejszego ;)
Opera - kolejny, używam od 9.x (chyba 9.1 czy 9.2). Znowuż pracuje mi się na niej świetnie, pomimo ułomności, które są i tego nie ukrywam. Firefox nie podchodzi mi ze względu na swój cykl wydawniczy oraz to, że na starcie jest goły, a każda wtyczka go obciąża, że taki żwawy już nie jest. Chrome - używałem, ale jakoś też brakowało mi tego czegoś, szybki, żwawy, ale jednak brakuje czegoś. O Safari na Windows nie wspomnę, do mixów Firefoxa i Chrome nie mam zaufania, a Internet Explorer jakoś nie sprawia, bym chciał przeglądać sieć ;)

Druedain   14 #18 02.03.2012 11:49

Hmmm… Ja byłem kiedyś fanbojem Linuksa i OS, ale potem straciłem zapał. Potem byłem wielkim fanbojem KDE, ale znów @gedgon ostudził mój zapał.

Dorosłem?

kamil_w   11 #19 02.03.2012 12:56

@Druedain
Czy to oznacza, że teraz korzystasz z Windowsa? Ja przymierzam się do zainstalowania openSUSE na swoim laptopie. Jeśli wszystko będzie działać jak trzeba, to kto wie - możne znów zacznę korzystać z Linuksa.

  #20 02.03.2012 13:45

Nigdy... NIGDY... przenigdy nie użwaj winamp'a. Jeśli Twoje dziecko używa winamp'a, zmienia skórki, robi plejlisty wiedz, że coś się dzieje! Coś złego się dzieje! Tylko Foobar nam pomoże, jemu ufajmy, jego używajmy!

parasite85   8 #21 02.03.2012 15:10

\W winampie biblioteki mnie zawsze denerwowały. Od kilku lat nie instaluje dodatkowo żadnego odtwarzacza muzyki czy filmów - od czego jest Windows Media Player, który jest wbudowany w system - biblioteki są, zgrywanie płyt jest...po co instalować jakiś dodatkowy soft???

Druedain   14 #22 02.03.2012 15:58

Nie :P Ale już nie walczę tak o wolność. Inna sprawa, że MS, jak na złość, robi Win8, który na początku był dla mnie bardzo ciekawy, ale jak zobaczyłem jak to wygląda (na filmiku na razie, ale korci mnie by pyknąć sobie to wirtualnie) to się lekko załamałem. A potem prócz samego wyglądu przyszło jeszcze zobaczyć jak wygląda interakcja z systemem… i już się nie pozbierałem po tym. Jeśli na końcu to będzie nadal jeden system, jeden który wszystkie interfejsy gromadzi i w ciemności łączy, to to będzie wielki FAIL MS. Tylko czekać, aż FTL, czy inni, umieści Win8 w comiesięcznym zestawieniu faili :P

sla17   7 #23 02.03.2012 16:04

@Druedain - szkoda łącza, a jeśli instalować to tylko wirtualnie, obok sprawnego systemu szkoda, u mnie nie wstał potem już - lipa ogólnie ;)

Druedain   14 #24 02.03.2012 16:54

I tak pewnie Windowsowy papuć nie wykryłby konkurencyjnego systemu. Wiem, że zmuszenie Win7 do wykrywania Linuksa wiąże się z pewną gimnastyką, a tutaj póki co niestabilnie i testowo, a rejestry działać ludziom ponoć nie chcą. A przetestować nadal chcę i ściągać raczej na uczelni będę.

tomimaki   6 #25 02.03.2012 18:17

@Banan
Tak, szczególnie wpis o lodowej kanapce na głównej...

  #26 04.03.2012 22:02

Chodzi o to,że każdy dobry program można zepsuć,jak już wspomniałeś,do programów dodają masę niepotrzebnych funkcji,robią z programów wieszające się crapy.Przykładem tego są ostatnie wersje GG,które mocno obciążają nawet dobry komputer,to samo jest z Windowsem i Office

wojtex   10 #27 04.03.2012 23:28

Przecież do winampa wprowadzane są nowe funkcje... Nie wiem jakich zmian autorze oczekujesz...

A z odtwarzaczy lubię ( w kolejności od najulubieńszego :)

foobar2000
clementine (fork amaroka)
amarok 2
winamp 2.x
mocp :-)

  #28 04.03.2012 23:36

1. Nie chce mi sie teog czytac bo nie wiem o czym to jest... - po co to napisane zostały, szkoda klawaitury, czasu czytelników itp
2. Winam - po co to instalowac?
3, WMP - co to jest, po co tego uzywac?

reasumując - aimp + ulubiony program do filmów

Moim zdaniem nie ma milosci jest przyzwyczajenie ktore mozna łatwo pokonac instalujac i uzywajac lepsze programy....

bez odbioru. usun wpis dla dobra ogolu

Radek68   18 #29 05.03.2012 01:08

To rozchwiana emocjonalność nie pozwala Ci spojrzeć na sprawę racjonalnie, ale chyba bierzesz, drogi autorze, zbyt silne leki! ;)

Ja Winampa używam od wielu lat, chyba od początku istnienia, za najlepszą uważam edycję 2.x, ale nigdy nie wpadło mi do głowy, aby móc kochać... program! Tak samo aby móc go nienawidzić.

A używam go, bo jest - po prostu - dobry. Spełnia swoje zadanie i... już.

P.S. Total Commandera oczywiście też używam (od Norton Commandera 4.0, choć to oczywiście nie to samo ;) i choć uważam go za jeden z najlepszych programów i bardzo go lubię, to uczuć do niego żadnych nie żywię.
I Tobie radzę też mniej emocjonalnie podchodzić do zbioru bitów na HDD. :)

MaXDemage   18 #30 05.03.2012 13:08

@zxy (niezalogowany)
Jesteś fanbojem AIMPa i to najgorszego rodzaju. Nie akceptujesz, że inne programy mogą okazać się lepsze.
Po co instalować Winamp? żeby sprawdzić, bo może okaże się w sam raz?
Co to jest WMP? Świetny kombajn ze stajni windows, który dla niewymagającego użytkownika jest wręcz idealny?

Jesteś ignorantem, który nie chce patrzeć na inne rozwiązania i śmiesz mi mówić abym usuwał swoje wpisy? Wybacz, ale mam zły dzień i zły humor... Idź gdzieś indziej narzekać.

  #31 05.03.2012 13:57

Ale kolego masz wielki problem, bo starego badziewi już nikt nie rozwija. Zamiast smęcić to weź się porozglądaj. Jest takie coś jak foobar - milion razy lepsze od 'srampa', wciąż rozwijane, ma wszystko to co winsramp i 100 tyś. rzeczy więcej a do tego mniejszy, szybszy i doskonalszy.

Axles   17 #32 06.03.2012 10:38

A mnie się wpis podoba, wciągający, ciekawy i humorystycznie napisany do tego stopnia, że cały przeczytałem :)