r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Maki jako komputery dla korporacji? Dzięki Google to już możliwe

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

W 2010 roku świat obiegła wieść, że Google wydało swoim pracownikom oficjalny zakaz korzystania z komputerów z Windows. Prawo do komputera z OS-em niekochanego konkurenta mieli jedynie deweloperzy i testerzy oprogramowania przygotowywanego na „okienka” – wszyscy inni musieli uzyskać na to osobistą zgodę przełożonych. Oficjalnie wówczas Mountain View tłumaczyło, że powodem decyzji są kwestie bezpieczeństwa, firma nieco wcześniej padła ofiarą ataku chińskich hakerów, który spenetrował korporacyjną sieć korzystając właśnie ze słabości maszyn z Windows. Za dozwolone na biurkach systemy uznano Linuksa i OS X. Z czasem jednak Google zaczęło dążyć do ujednolicenia swojej desktopowej infrastruktury, stając się jednym z największych korporacyjnych użytkowników Maków na świecie. Czy jednak Maki w ogóle nadają się do takich zastosowań?

Na początku Maki były jedynie małą częścią floty Google'a. Jednak dzisiaj w firmie używa się ponad 43 tysiące komputerów Apple'a, a każdy, kto chciałby dostać cokolwiek innego, musi w tym celu napisać podanie (nawet jeśli chciałby używać Google Chrome OS-a). Zarządzanie taką ilością desktopów to kwestia dobrze rozpoznana dla Windows – jakość narzędzi Microsoftu stosowanych w tym celu w warunkach korporacyjnych jest jednym z powodów, dla których systemy tej firmy stały się biznesowym standardem. Z Maków korzystają jednak zwykle indywidualni użytkownicy, w najlepszym razie małe studia, nic więc dziwnego, że narzędzia zarządzające od Apple'a szybko przestały wystarczać.

Podczas konferencji LISA '13, Clay Caviness, inżynier systemów w Google, przyznał, że mimo że jego firma jest dużym klientem Cupertino, to jednak w swojej sytuacji została pozostawiona bez żadnego wsparcia ze strony Apple. Główne narzędzia zarządzające dostarczane do OS X Servera i system zdalnego zarządzania desktopami przestają działać już przy 50 czy 100 komputerach. Problemy te zgłaszano oczywiście do Apple'a, ale firma skoncentrowana na swoich telefonach i tabletach niewiele energii wkładała w rozwój korporacyjnych narzędzi, zaspokajających potrzeby pewnego specyficznego klienta, który jednocześnie jest największym konkurentem.

Google pozostało więc rozwiązać problem po swojemu – programiści z Mountain View przygotowali cały zestaw narzędzi, które pozwalają efektywnie zarządzać komputerami z OS-em X w warunkach korporacyjnych. Do zarządzania konfiguracjami wykorzystywany jest dobrze znany menedżer Puppet, zarządzanie instalacjami oprogramowania możliwe jest dzięki pakietowi Munki, zdalne monitorowanie stanu maszyn z OS-em X możliwe jest dzięki demonowi crankd z pakietu PyMacAdmin, zaś do zarządzania szyfrowaniem dysków i kluczami na poziomie całej infrastruktury wykorzystuje się narzędzie Caulflower Vest. Wszystkie te narzędzia są opensource'owe, Google zachęca do ich stosowania przez wszystkie organizacje wykorzystujące Maki na dużą skalę.

Mountain View ładnie też poradziło sobie z problemem aktualizacji systemów od Apple'a na dużą skalę. Stworzono w tym celu narzędzie o wdzięcznej nazwie CanHazImage, które bierze obraz OS-a X, wstrzykuje w niego wszystkie niezbędne pakiety i zwraca przetworzony, gotowy do instalacji nowy obraz. Dzięki niemu udało się ukończyć na ponad 40 tysiącach Maków aktualizację OS-a X z wersji 10.7 do 10.8 w ciągu dwóch miesięcy. Na razie CanHazImage nie zostało udostępnione na zewnątrz, ale Caviness obiecał, że wydane ono zostanie niebawem na opensource'owej licencji (zapewne budząc zainteresowanie nie tylko administratorów, ale też wszystkich tych, co lubią sobie zrobić Hackintosha).

Działania Google'a mogą doprowadzić do sytuacji, w której przynajmniej niektóre duże firmy, rozważające odświeżenie swojej floty starych korporacyjnych komputerów z Windows XP, mogą spojrzeć na komputery Apple'a jako realną alternatywę dla maszyn z Windows 7. Na pewno jest to rozwiązanie znacznie bardziej realistyczne od masowych wdrożeń desktopowego Linuksa – na Makach przynajmniej dostępny jest pakiet Microsoft Office i klient pocztowy Outlook, rzadko kwestionowane standardy korporacyjnego IT.

Wideo z prezentacji można znaleźć tutaj.

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.