Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Nie mamy szansy na porozumienie

A wydawało mi się, że ten tekst nie będzie już potrzebny. Myliłem się…

Od ponad dziesięciu lat obserwuję wojny zwolenników i przeciwników systemu operacyjnego Windows i rozmaitych odmian Linuksa. Przyznam, że bardzo długo nie rozumiałem, o co tu w ogóle chodzi. Zrozumienie tego problemu przekraczało moją zdolność logicznego myślenia. Prawdopodobnie nadal byłby to dla mnie fenomen nie do pojęcia, gdybym w dalszym ciągu chciał rozpatrywać problem, jako starcie przekonań na temat technologii, lub systemu licencjonowania oprogramowania.

Próbowałem porównywać tę sytuację do telewizorów (plazma, czy LCD), telefonów komórkowych (oprogramowanie takiej, lub innej firmy, generacji, aparat takiego lub innego producenta itd.), samochodów, sprzętu audio i wielu, wielu innych, ale nic mi z tego nie wychodziło. W żadnej dziedzinie – poza systemami operacyjnymi – nie ma aż tak wielkich antagonizmów, wojen, nienawiści, ataków, werbalnej agresji.

Powoli zaczynałem zdawać sobie sprawę, że musi tu chodzić o coś więcej. Albo o coś innego. Albo i o jedno, i o drugie.

Socjologia

Kiedy byłem dzieciakiem, podczas wielkich wojen dzielnicowych, chcąc czasem uniknąć konfliktu i starcia, szukaliśmy znajomych, wspólnych zainteresowań sportem, muzyką. Identyfikacja odbywała się w sposób następujący: jeśli ty i ja mamy wspólnego przyjaciela, słuchamy tej samej muzyki, chodzimy do tej samej dyskoteki, kibicujemy tej samej drużynie, to… może nie musimy być od razu przyjaciółmi, ale przynajmniej nie musimy być wrogami.

Socjologowie obserwują od lat dość ciekawe zjawisko w krajach postkomunistycznych (Polska jest tu sztandarowym przykładem) polegające na odwróceniu sytuacji o 180 stopni. Teraz i tutaj identyfikacja następuje nie dlatego, że mamy wspólnych przyjaciół, ale dlatego, że mamy wspólnego wroga. Mówi się nawet o identyfikacji nienawiści. Jeśli ty i ja nienawidzimy tego samego zespołu, drużyny, polityka, firmy, systemu, to ewentualnie możemy być kumplami.

Psychologia

Kto z polskich użytkowników komputerów domowych, jeśli w chwili obecnej ma ponad dwadzieścia lat, może stwierdzić z ręką na sercu, że nigdy w życiu, ani przez chwilę, nie używał żadnego kradzionego oprogramowania firmy Microsoft (lub innej?). Określenia „kradzionego” używam celowo i z rozmysłem. Bardzo dobrze wiem, że przyjęło się mówić o oprogramowaniu pirackim, ale… Pirat to taki romantyczny poszukiwacz przygód, prawda? I zupełnie inaczej brzmi niż – złodziej. Fajnie, a nawet wesoło jest uważać się za pirata, ale za złodzieja już jakby nieco mniej miło.

Wstyd, poczucie winy, wyrzuty sumienia z powodu ewidentnego złodziejstwa, to nic przyjemnego. I już nawet to „piractwo” zamiast „złodziejstwa” nie bardzo pomaga. Cóż więc zrobić? Ano wmówić sobie, że ten ktoś, kogo okradamy, to jeszcze większy kanciarz, oszust i przestępca niż my sami. Wiadomo przecież, że okraść złodzieja to nie grzech. Tak więc jeśli nie potrafimy wybielić siebie, to oplujemy tego, kogo okradamy i już nie będziemy się czuć aż tacy źli. Należało się bydlakowi, a co?!

Ideologia

Elementy psychologiczne i socjologiczne, to nadal byłoby mało, jeśli chodzi o Windows i Linux. Dopiero zrozumienie, że nie chodzi tu o użytkowników dwóch różnych technologii i ich przekonania, ostatecznie wyjaśnia sprawę. A tak! Zwolennicy odmiennych technologii są w stanie się porozumieć. Zwolennicy różnych ideologii, na przykład różnych systemów filozoficznych, też są w stanie się porozumieć.
Ale użytkownicy i zwolennicy określonej technologii nie mogą i nigdy nie będą w stanie porozumieć się z wyznawcami określonej ideologii.

Święty Ignucy, kościół Emacsa, ewangeliści FLOSS, krucjata… Internet pełen jest takich i podobnych określeń i sformułowań. Oczywiście można by powiedzieć, że to żart i w sensie czysto religijnym pewnie nawet tak jest, ale niestety, nie w sensie wyznawanej ideologii. Zwracam uwagę na słowo „wyznawanej”.

Windows i Linux… to tylko pozornie jest starcie zwolenników różnych technologii lub systemów licencjonowania, bo w rzeczywistość jest to próba konfrontacji, porównania, technologii z ideologią, a czegoś takiego zrobić się po prostu nie da.

Można długo i namiętnie dyskutować o tym, czy lepszy jest silnik spalinowy, czy elektryczny, czy lepsza jest firma Nokia czy może Motorola, ale jaki sens ma dyskusja na temat: czy spalinowy napęd samochodów osobowych jest lepszy od protestantyzmu? Albo, czy pieczywo żytnie jest lepsze od teorii Kanta?

Niestety, choć „szeregowi żołnierze” na tym froncie pewnie tego dostrzec nie są w stanie, nie ma żadnej możliwości porozumienia, nie ma żadnej możliwości doprowadzenia do ostatecznej wygranej, lub przegranej, nawet rzetelnej konfrontacji przeprowadzić się nie da. Użytkownicy technologii X nie mają żadnego kontaktu z wyznawcami ideologii Y, choć obu stronom czasem się tak wydaje…

Czytałem niedawno na jakimś blogu wypowiedź zatytułowaną „Wybrałem Linuksa”, albo jakoś tak, podobnie. Koronnym argumentem okazało się stwierdzenie: „Wybrałem Linuksa przede wszystkim dlatego, że to nie jest Windows”.
Ano właśnie… I niby na jakiej płaszczyźnie, że o poziomie nie wspomnę, mielibyśmy dyskutować, wymieniać poglądy, dzielić się doświadczeniami?

Na fotce prorok i wyznawca tzw. wolnego oprogramowania.
 

windows hobby inne

Komentarze

0 nowych
  #1 02.12.2009 12:49

Po primo.

Już raz opublikowałeś ten tekst na tym wortalu. Chcesz się spotkać z tym samym odzewem, co poprzednio ;-) .

Po drugie, to nie jest starcie technologii z ideologią, co poprzednio opisałem. To jest raczej starcie z kulturą zezwoleń(komunistyczną - tu Microsoft) i kulturą wolności(prorozwojową - OpenSource). Proszę zwrócić uwagę, że o ile społeczność wolnego oprogramowania stara się zniszczyć mur, to Microsoft to niedawna jeszcze izolował swoich konsumentów od otaczającego świata. System był mało funkcjonalny, programy Microsoft-u z trudem porozumiewały się z resztą świata, Microsoft prowadził szeroko zakrojoną propagandę(szkoły, uczelnie, itd. ), wbudowany DRM w niektóre technologie. Społeczność stojąca po drugiej stronie muru chciała od początku, by programy mogły się ze sobą porozumieć - powstało W3, później coraz więcej otwartych standardów. Co było normalne przed narodzinami Microsoft-u i podobnych trzeba było budować od nowa. Jak wygląda sytuacja. Ja np. płacę za pakiet źródłowy 0 złotych, bo korzystam z OO.org. Kolega np. kupuje zezwolenie na użycie MS Office do określonych celów, pod określonymi rygorami, za 100 złotych. O ile mogę jakoś odczytać dokumenty wysłane przez kolegę, to kolega może mieć trudności z odczytem dokumentów zapisanych przeze mnie. Coś tutaj jest nie tak, lecz był to celowy zabieg. Następnie słyszymy argumentację: "Linux nie potrafi zapisywać dokumentów! Nie używajcie tego, bo się nie porozumiecie z resztą świata!", "Gdy zainstalowałem Windows, to nie mogłem już uruchomić Linuksa! Oznacza to, iż Linux nie akceptuje obecności Windowsa! Nie korzystajcie z Linuksa". Spotkałem się jeszcze z gorszymi wypowiedziami.

Tak więc konflikt przebiega na froncie, gdzie rozum spotyka się z dogmatami i ciemnością. Ludzie uważają, że MS Office jest lepszy, a MS szerzy propagandę, by ludzie w tym tkwili. Rozum stara się dążyć do przekazania ciemnej masie części swoich możliwości, lecz ciemna masa to odrzuca. Natomiast ludzie wykształceni, którzy się wychowali na Windowsach bardzo często wiedzą jedynie, że gdzieś dzwoni, jednak wyciągają złe wnioski. Prawda jest taka, że Microsoft wygrywa i będzie wygrywać, ponieważ nauczył się wmawiać konsumentom różne rzeczy. Ilu z ludzi korzystających z Windows zapoznało się z licencjom? Ile osób wykorzytuje swojego OEM-a w wersji HOME do zastosowań komercyjnych/zarobkowych? Dlaczego świadomy zanik pewnych cech w swoich produktach jest wykorzystywany do pokazania/stworzenia różnic? Bardzo często braki w Windowsie przeradzają się(niesłusznie) w braki w Linuksie, bo Linuksowcy wysyłają dokumenty w PDF lub OTF/ODF, a nie DOC.

Dodatkowo będąc posiadaczem czegoś wyposażonego w DRM sam staję się, jakby nosicielem wirusa, gdyż mój brak zainteresowania swoim telefonem(i zaszytych w nim mechanizmów) wpływa, że zmuszam inne osoby do korzystania z tego samego telefonu(aka. odtwarzanie materiałów objętych DRM na sprzęcie bez określonych "przywilejów" jest zabronione w niektórych krajach). W dodatku, to DRM(WMV i inne) są odpowiedzialne za zepchnięcie Linuksa. Dla Polaków liczy się jedynie rynek amerykański, a w Ameryce długo(do niedawna) odtworzenie wielu multimediów na Linuksie było nielegalne.

Meszuge   15 #2 02.12.2009 16:30

@notgnucy
"Chcesz się spotkać z tym samym odzewem, co poprzednio".

Otóż nie. Mam nadzieję, że przez ten czas coś się jednak zmieniło. Na lepsze.



@notgnucy
"System był mało funkcjonalny, programy Microsoft-u z trudem porozumiewały się z resztą świata..."

No, cóż… zakładam, że wierzysz w to, co piszesz. A ja wiem, że…

Na początku by Unix (napisany w laboratoriach AT&T w języku C). Faktycznie, początkowo jego kod źródłowy był powszechnie dostępny i darmowy, ale to zmieniło się w roku 1979, kiedy to firma AT&T zaczęła pobierać opłaty za udostępnienie kodu Unixa. W związku z tym powstały kolejne klony, systemy typu Xenix, Ultrix i inne i okazało się, że oprogramowanie pisane na te platformy nie jest już ze sobą kompatybilne. Próby utworzenia standardu Posix przez IEEE poprawiły sytuację w bardzo niewielkim stopniu.

Minęło kilkanaście lat. Kod źródłowy jądra systemu opracowanego przez Linusa Torvaldsa pojawił się w Internecie dopiero we wrześniu 1991 roku, ale jeszcze wiele czasu musiało minąć zanim wzbudził on większe zainteresowanie. Poza tym na początku było to tylko jądro, bez bibliotek, powłoki systemowej i kompilatora.

OpenOffice.org powstał na bazie StarOffice firmy Star Division i tylko dlatego, że Sun w październiku 2000 roku opublikował kod źródłowy pakietu.


Pierwszy Word, pisany jeszcze pod DOS, pojawił się w 1983 roku. Windows 1.0 ukazał się w 1985 roku. A więc w czasie, kiedy rodził się pierwszy Linux od dawna istniały już standardy.
Kto w takim razie nie dostosował się do istniejącej rzeczywistości? Kto postanowił robić inaczej, po swojemu? Wracać do starych rozwiązań z czasów maszyn mainframe?

  #3 02.12.2009 18:21

@Meszuge | 02.12.2009 16:30 : Tak. Co do historii, to masz rację. Użyłem jedynie prostego uogólnienia i uproszczenia. Przed Microsoft-em były systemy z gorszą dla użytkownika końcowego licencją.

Co do standardów, to czy Microsoft się ich trzymał? Jeżeli mamy xhtml/html, to staramy się, by były z sobą zgodne. Dla przykładu dokument xhtml-a można zapisać tak, by przeglądarka bez obsługi xhtml-a mogła go wyświetlić. W dodatku, to przez wiele lat nie było jak dostosować się do "niby" standardów, bo Microsoft nie udostępniał specyfikacji. Ważne, że twórcy innych pakietów biurowych się starali, a Microsoft nie zrobił przez wiele lat żadnego kroku.

  #4 02.12.2009 20:43

Taaa... I jeszcze dodaj do tego OS X, Meszuge.

Jedna rzecz to krucjaty - i to mnie nie interesuje, chcą się ludzi bawić, niech się bawią.

Ale wiesz, co to jest monopol? Wiesz, co oznacza dla użytkownika? Bodajże szef Novella swego czasu wystąpił w sądzie przeciw Microsoft jako monopoliście. I słusznie.

I o to tu chodzi - według mnie - żeby mieć możliwie jak najszerszy, możliwie nieograniczony wybór.

Popatrz na przeglądarki. Choćby na standard CSS2, CSS3 - powiedz, dlaczego 94% (na moje oko, a kilka stron zrobiłam) problemów pojawia się po stronie IE? Używanych przeglądarek jest kilka. Mogę: albo olać IE i dostosować pod resztę, albo dostosować pod IE i zastanawiać się ile osób otwiera w Mozilli, Operze, Safari, Chrome. Na koniec - mogę hackować IE. Nie uważasz, że coś jest tu nie tak?

Jeśli kupujesz sprzęt Apple, to wiesz, że wchodzisz w markę - jej oprogramowanie, jej produkty. Dlaczego? Bo swój OS sprzedają na swoim sprzęcie. Ale Microsoft nie jest taki przejrzysty.

Wolne oprogramowanie to niezależny rozwój, wzrost konkurencji, a w efekcie - większy rozwój. Ideologia? Jak nie będziesz dzieciaka sadzał przed Windowsem, tylko przed Linuxem, to będzie klikało równie sprawnie. To kwestia przyzwyczajenia.

Jeszcze żeby było tak, że instalujesz Windows i od razu instaluje ci wszystkie potrzebne sterowniki, nic tylko usiąść i pracować. Ale nie. Spędzasz czas na wyszukiwaniu sterowników, instalacji, sprawdzaniu działania, nie działa, od nowa... Mówię to, bo 4 dzień odtwarza mi filmy tylko w WMP...

To co jest takiego lepszego w Windows, poza tym, że musisz za nie zapłacić? Tylko tyle, że większość klientów mojej firmy używa, więc i ja muszę. Prawda, jakie to proste?

Powiedz, czemu nie mogę kupić laptopa bez OS? Czemu większość jest sprzedawana z XP, Vistą, teraz w7? Oczywiście OEM. Trafia się Linux, też.

I nie chodzi - mi przynajmniej - o wspólnego wroga. Chodzi o moje pieniądze, mój komfort pracy itd. I to powinien być indywidualny wybór każdego użytkownika. A nie jest.

Nie wiem, jaki procent użytkowników rozumie ideę wolnego oprogramowania, wiem za to (bo widzę), że wolne oprogramowanie = rozwój. I o to - przede wszystkim - chodzi.

IMO.

  #5 02.12.2009 21:43

@Terhie (niezalogowany) | 02.12.2009 20:43 : Też tak myślę. Zarzucanie nam ideologii, bo sądzimy, iż wolny/nieskrępowany(w przypadku oprogramowania) rozwój jest bardziej przejrzysty, to tak samo, jak zarzucanie czegoś osobie, która płaci za zezwolenie na korzystanie z oprogramowania(też można o niej napisać to samo, gdyż nie kieruje się ona swoim dobrem; w końcu oczywistym jest, że zastrzyk gotówki pomaga w rozwoju czegoś). W wypadku wolnego oprogramowania można posądzać użytkowników o mniej ideologii, gdyż oni po prostu uważają tego, co uznają za lepsze. Można iść w jedną lub w drugą stronę(akceptować restrykcyjną licencję typu EULA lub korzystać z wolnej). Pozostaje jeszcze nieautoryzowany użytek, o czym sam napisałeś - wtedy nie można człowiekowi zarzucać ideologii. Wynika z tego, iż komputery i rozwój tej dziedziny potrzebuje czegoś na kształt ideologii/wiary. Zwróć uwage, że mało kto rozumie(jeśli ktokolwiek), jak działa komputer. Sam też nie potrafiłbym tego w 100% przekazać.

Więc przynajmniej, dzięki wypowiedzi Terhie, napisałem coś konstruktywnego na temat.

  #6 02.12.2009 21:46

A wystąpienie IGNUCEGO było poprzedzone wystąpieniem Pana Ballmera w tym samym pomieszczeniu dzień wcześniej. Nie przyczepiam się teraz do autora - chciałbym jednak wykazać przyszłym komentatorom, że RMS używał sobie na wypowiedziach Pana Ballmera(przebierając się i udając kogoś, kogo Pan Ballmer dzień wcześniej opisał).

Muszę jednak napisać, iż słowa RMS dzisiaj zmieniają się w rzeczywistość ;-) . Sam niekiedy mam problem ze zrobieniem czegoś pod alternatywnym systemem(okienkami).

  #7 03.12.2009 14:49

Terhie współczuję Ci że nie możesz odtwarzać filmów poza WMP. Widać że nie za bardzo wiesz o co "biega" w tym komputerowym świecie. Ja Ci nie powiem, bo mi się nie chce rozpisywać co trzeba zrobić, ale apeluję do innych aby pomogli koleżance rozwiązać ten problem.
Co do sterowników to jak się nie znasz to sklep Ci zainstaluje wszystko co potrzebne, a jak nie chce, to kupując koputer otrzymujesz wszystkie potrzebne płyty. Lecz jeśli to byłoby już za dużym wyzwaniem dla Ciebie to kup komputer firmowy (Dell, Hp) i tam będzie wszystko zainstalowne.
Teraz kwestia laptopów bez systemu operacyjnego. Pytanie jaka będzie różnica w cenie ? Mniej o 550 zł jeżeli byłby bez systemu ? Nie sądzę, ponieważ producent komputera przenośnego otrzymuje tak duży rabat na system operacyjny o którym osoba fizyczna może tylko pomażyć.
Bużysz się na monopol, a nie widzisz prawdziwego monopolu wokół siebie. Modne jest atakowanie Microsoftu a tak na prawdę spójrz na przemysł energetyczny w naszym karaju, przemysł gazowy, wodociągowy. Zamiast bawić się w wojenkę z "pryszczatymi" skoncentruj swoje działania na prawdziwym monopolu. System możesz wybrać jaki chcesz ale dostawcy wody to wątpię. No chyba że mieszkasz na wsi i masz własną studnię, elektrownię wiatrową, a gaz wytwarzasz z gnojownika.

  #8 03.12.2009 15:21

@bitx
Tak się składa, ze pracuję w branży IT - i nie jako sekretarka. Więc się nie wypowiadaj na temat mojej znajomości "komputerowego światka", bo nie masz o niej pojęcia.

Widzę, jakie projekty powstają na otwartych kodach źródłowych, wiem, z jakich korzystam. Uważam, że tzw. "wolne" oprogramowanie oznacza znacznie bardziej dynamiczny rozwój.

Nie rozmawiam tu o monopolu przemysłu energetycznego - bo to nie na temat. Nie omawiam też sytuacji telefonii komórkowych. Jak być może zauważyłeś tematem jest niemożność porozumienia między użytkownikami systemów. Co właśnie zaprezentowałeś.

Nie atakuję Microsoftu - widzę za i przeciw i mam swoje zdanie. Nie podoba się, to nie czytaj.

  #9 03.12.2009 15:23

@bitx cd.

A tematu IE nie chciało Ci się już komentować, nie?

Meszuge   15 #10 03.12.2009 15:50

@bitx

Nareszcie ktoś zaczyna myśleć. Dorzuć do swojego zestawu ZUS i Urząd Skarbowy. Microsoft ze swoim "monopolem" to przy nich cienki Bolek. :-)

  #11 03.12.2009 21:19

@Meszuge | 03.12.2009 15:50 : W przypadku ZUS-u możesz wybrać inną ubezpieczalnię lub ubezpieczyć się dodatkowo.

  #12 03.12.2009 21:20

@Meszuge | 03.12.2009 15:50: Zresztą, to jeżeli chcielibyśmy zerwać z monopolami, to powinnyśmy właśnie od Microsoftu, by wykazać, że można. Jeżeli od razu rzucimy się z motyką na słońce, to zginiemy.

Meszuge   15 #13 04.12.2009 05:09

@Therie
"I o to tu chodzi - według mnie - żeby mieć możliwie jak najszerszy, możliwie nieograniczony wybór".


Wybór nigdy nie jest nieograniczony. To utopia. Ale OK. Ja też jestem raczej za wyborem większym niż mniejszym. Pod jednym warunkiem: standard. Pomijam kwestię ceny, czy prostotę obsługi – to są właśnie elementy wyboru.
Standardem w motoryzacji jest silnik spalinowy. Ropa, benzyna i ewentualnie gaz, to elementy wyboru. Każdy, kto kupuje auto może takiego wyboru dokonać. Z gazem może być pewien problem, ale niech już będzie. Samochody elektryczne, atomowe, parowe, na węgiel drzewny, czy alkohol, do standardu nie należą i go nie tworzą.
Mogę sobie być święcie przekonany, że samochody elektryczne są ekologiczne, że to przyszłość, że są znakomite, ale… Ale dziś bym sobie takiego nie wybrał. Kto i za ile będzie mi go ładował? Gdzie na trasie znajdę odpowiednie do tego miejsca? Kto będzie w stanie dokonać ewentualnej naprawy czy regulacji?
Z dokładnie takich samych powodów dziś nie wybrałbym na użytek domowy żadnej z tysięcy (nie zawsze kompatybilnych ze sobą, a co dopiero z resztą świata) dystrybucji linuksowych. I moje przekonanie do idei tzw. „wolnego oprogramowania” niczego tu nie zmienia.

I jeszcze jedno: ja nie wojuję z koncernami produkującymi samochody, nie oskarżam ich o praktyki monopolistyczne, nie odsądzam od czci i wiary dlatego, że nie chcą produkować moich ulubionych aut elektrycznych. Co więcej – nie napadam i nie krytykuję użytkowników samochodów spalinowych i nie staram się „na siłę” przekonać ich do technologii elektrycznej. Nie prowadzę krucjat, nie świętuję każdego przypadku przeciągnięcia kogoś na „jasną stronę mocy”.

Myślę, że jednym z powodów tego braku możliwości porozumienia jest napastliwa i arogancka postawa wyznawców takich czy innych dystrybucji. O tym, że metoda narzucania, przymuszania i terroryzowania, przynosi skutki odmienne od zamierzonych, przekonał się już w Polsce dość boleśnie Kościół Katolicki. Widać jednak, że nauka poszła w las…

  #14 04.12.2009 10:43

Terhie nie miałem zamiaru Cie obrazić swoim wpisem. Ja też pracuję w branży IT, ale jako sprzętowiec. Nie umiemiem pisać łądnych stron internetowych, w życiu napisałem ok. 5 programów z wykorzystanie CBuildera, parę w asemblerze pod procesor 8085 i Z80. Możesz jesteś programistą i nie wiesz, że jak się instaluje np. SMPlayera to w ustawieniach można wybrać jakie pliki ma odtwarzać i jeśli np. wybierzemy 3GP to po podwójnym kliknięciu na plik z rozszerzeniem 3GP otwiera się SMPlayer i możemy oglądnąć zawrtość tego pliku. Acha SMPlayer ma otwarty kod źródłowy.
I ja też mam swoje zdanie i mogę się wypowiedzieć, chyba że Meszuge sobie tego nie życzy.

Meszuge   15 #15 04.12.2009 13:09

@bitx

A co ja sobie mogę życzyć, czy życzyć. To otwarty blog. :-)

nintyfan   10 #16 07.12.2009 20:37

@Meszuge | 04.12.2009 5:09 : Wychodzisz z błędnych założeń. To, że dystrybucje Liniksa nie we wszystkich kwestiach są ze sobą kompatybilne(proszę podać przykłady) nie oznacza, że muszą pozostać niekompatybilne ze wszystkim innym. Np. Windows jest jeden i jest dosyć popularny. Wiele systemów może z nim być kompatybilnych do pewnego stopnia, mimo iż są całkiem różne od siebie(i od Winodws-a). Na tym właśnie polega kompatybilność.

Pomińmy już to, iż nic nie jest do końca kompatybilne z Windows, poza produktami Microsoft-u(zwyczajnie się nie da).

TheUsh   7 #17 19.07.2010 22:42

Ehhh. Niestety masz rację mówiąc, że nie ma szansy na porozumienie. Pisząc na blogu o tym, że Linux zawodzi w codziennym użytkowaniu, to jego użytkownicy zaczęli pisać o przyszłości dzieci, teoriach spiskowych... czyli w zasadzie o swojej ideologii i wtedy na nic zdają się argumenty dotyczące szybkości i wydajności :)

TheUsh   7 #18 19.07.2010 22:45

Jej, jak nieskładnie napisałem. Powinno być: "Gdy pisałem na blogu o tym, że Linux (...)"

Meszuge   15 #19 16.08.2011 06:19

@TheUsh

Szybkość i wydajność? Być może. Linux nieźle się sprawdza jako duży serwer sieciowy. Do zastosowań domowych i desktopowych, często także biurowych - niestety nie nadaje się.

  #20 29.12.2011 09:37

"bitx Co do sterowników to jak się nie znasz to sklep Ci zainstaluje wszystko co potrzebne,"
Optymista i bogacz wszystko i za darmo,Ha ha ha
A kupić usługę i dodatkowe oprogramowanie to nie łaska.