r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Miniaplikacje i okres próbny sposobem na niską sprzedaż w Google Play?

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Android jest obecnie według wielu różnych statystyk dominującym systemem mobilnym. Dodajmy, że zdecydowanie dominującym. Czy taka dominacja odbija się na wpływach dla Google z zakupów w ramach sklepu Google Play, jaki jest dostępny na większości urządzeń? Jak się okazuje nie do końca. Boryka się on pod tym względem z trudnościami, bo użytkownicy wolą aplikacje darmowe. Jak można ich zachęcić? Firma ma pomysł, który chyba podpatrzyła u konkurencji – możliwe, że za jakiś czas zobaczymy w sklepie Androida także aplikacje w wersjach próbnych.

Według danych StatCountera, Android to obecnie ponad 57% rynku systemów mobilnych. Na drugim miejscu jest iOS z o wiele mniejszym udziałem, bo już tylko niecałych 25%. Inne platformy się w zasadzie nie liczą, bo nie są w stanie przekroczyć progu 5%, lub nie stanowią rozwiązań równie zaawansowanych. Jak taki udział przekłada się na pieniądze, jakie użytkownicy zostawiają w sklepach z aplikacjami? Dosyć nietypowo: w przypadku iOS, klienci dziennie dokonują zakupów za ponad 5 milionów dolarów. Użytkownicy Androida, których jest ponad dwukrotnie więcej wydają natomiast… pięciokrotnie mniej, ledwo przekraczając milion dolarów.

Oczywiście można powiedzieć, że osoby korzystające z Androida nie są tak zamożne w wyniku czego nie kupują aplikacji. Można to tłumaczyć tym, że w Google Play znajdziemy wiele bezpłatnych i dobrych aplikacji, choć wiele osób przyznaje, że nadal poziom aplikacji jest wyższy na platformie Apple (co również może przekładać się na chętniejsze sięganie do portfela). Możliwe również, że wszystko to jest ze sobą powiązane. Użytkownicy nie są pewni jakości aplikacji, a że nie mają możliwości ich przetestowania, to nie decydują się na zakup. To problem, który Google chce rozwiązać. Nie wiadomo jeszcze jak dokładnie, ale najprawdopodobniej chodzi o udostępnianie darmowych „miniaplikacji”, które umożliwiałyby zapoznanie z programem, a także zakup pełnej wersji, jeżeli demonstracyjna okaże się spełniać wymagania użytkownika. Pozwoliłoby to również na zaoszczędzenie transferu, istotnego w przypadku rynków rozwijających się, gdzie Android króluje dlatego, że urządzenia na nim pracujące są po prostu bardzo tanie.

r   e   k   l   a   m   a

Podobne rozwiązanie od dłuższego czasu znaleźć możemy na platformie Windows Phone i Windows 8. W wypadku tych systemów użytkownik może najpierw pobrać wersję ograniczoną czasowo, a dopiero potem dokonać zakupu, będąc już w pełni świadomym swojego wyboru. Trzeba przyznać, że z punktu widzenia kupującego taki sposób dystrybucji jest rozwiązaniem znacznie lepszym, niż dokonywanie zakupu w ciemno. Kolejny problem Google Play to brak możliwości zejścia z ceną aplikacji do poziomu zerowego. Jeżeli deweloper doda jakąś aplikację, może obniżyć jej cenę do minimalnego poziomu 0,99 dolara, co uniemożliwia przeprowadzanie nawet krótkich, ale bardzo popularnych promocji gdzie oprogramowanie jest udostępniane za darmo. Tego samego nie mają alternatywne sklepy na Androida jak np. Amazon, lecz ich popularność jest w porównaniu do GP wręcz znikoma.

Oczywiście nie można tutaj zapominać o jeszcze jednej kwestii. To, że użytkownicy Androida nie płacą za lepsze aplikacje wcale nie musi oznaczać, że ich nie używają. Piractwo na tej platformie ma się bardzo dobrze, można wręcz powiedzieć, że właściwie kwitnie. Jest to kwestia obarczona ryzykiem zainfekowania urządzenia szkodliwym oprogramowaniem, ale wiele osób nie da się przekonać do wydania choćby złotówki na jakąkolwiek aplikację. Być może najbliższe miesiące nieco zmienią tę sytuację.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.