r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Minitest The Missing Link dla Deus Ex: HR

Strona główna AktualnościROZRYWKA

Twórcy Deus Ex: Human Revolution na krótko po premierze gry zwierzyli się fanom, że niestety wiele pomysłów, które zaczęli gdzieś tam w pewnej fazie powstawania projektu realizować, nie znalazło się ostatecznie w produkcie końcowym – co naturalnie należało odczytać jako zapowiedź różnorakich paczek DLC. Pierwszą z nich jest pokaźnych rozmiarów rozszerzenie The Missing Link do pobrania, przedstawiające wydarzenia mające miejsce między wyruszeniem głównego bohatera z Heng-Sha „na gapę” w komorze kriogenicznej, a dotarciem do Singapuru. Czy dodatek oferuje tyle, żeby ze spokojnym sercem wysupłać na niego 1200 Microsoft Points?

Fabularnie z początku jesteśmy w nie lada tarapatach – Jensena niespodziewanie obudzono, tylko po, by przykuć go do ograniczającego użycie tak cennych wszczepów fotela przesłuchań (z EMP) i obić twarz. Ot, nasz pasażer na gapę stawiał czynny opór przy pojmaniu, więc go zniewolono. Naturalnie zostawieni za moment sami czmychamy z zamknięcia, przy czym dziwnie nie nastręcza nam to większych trudności. Wkrótce okazuje się dlaczego… Ogólnie zbadamy tło utajonych eksperymentów. Wypada przyznać, że historia - jak na opowieść samą w sobie, niewiele tak naprawdę wnoszącą do tej pełnej, poznanej już, trzyma poziom. Twórcy częstują nas zestawem interesujących, zapadających w pamięć postaci, są zwroty akcji, jest wielce dramatyczna decyzja oraz jej konsekwencje, zaś rozszalałe morze plus chociażby nowo wprowadzone zabezpieczenia cieszą oko. W sumie dostajemy jakieś 3 do 4 godzin dość ciekawej rozgrywki. [image source="Galerie/Deus_Ex_Human_Revolution_Galeria_14_-_The_Missing_Link:43211" mode="normal"]

Akcja z początku nie zapowiadająca się zbyt emocjonująco, lecz z biegiem czasu nabiera tempa - żeby potem wytracić impet poprzez zmuszanie gracza do zbytniego latania w tę i z powrotem. Irytuje konieczność cofania się do odległej lokacji, z której dopiero przywędrowaliśmy, bo akurat zagadana, niezwykle ważna dla wątku osoba wysyła nas tam na nowo, w celu uzyskania pojedynczego przedmiotu. Miejscówki zaprojektowano dodatkowo piętrowo, więc nie chodzi tylko o dystans przemierzany z lewa do prawa, lecz też w górę i dół. Szybko złapiecie się do tego na knuciu, jakby tu dorwać tego z ekipy deweloperskiej, który myślał, że sekwencja skanowania biometrycznego (za pierwszym razem owszem efektowna) powinna być masowo powtarzana. Przy eskapadach z miejsca na miejsce te kilkunastu sekundowe, przymusowe postoje między fragmentami mapy doprowadzają do szewskiej pasji. Zwyczajnie sztucznie zawyża się czas gry.

r   e   k   l   a   m   a
1 2 następna
© dobreprogramy

Komentarze

Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.