r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Mniej chmury w „chmurze” Creative Cloud. Adobe przeprasza, każe czekać – i to wszystko

Strona główna Aktualności

Kiedy podczas tegorocznej konferencji MAX Adobe ogłaszało koniec „pudełkowego” oprogramowania, przenosząc całą swoją ofertę do chmury Creative Cloud, zarówno podekscytowani jak i poirytowani użytkownicy zapomnieli zapytać firmę, czemu swoją chmurę nazywa chmurą? W praktyce przecież Creative Cloud to tylko system dystrybucji i aktualizacji desktopowego oprogramowania z naliczaniem abonamentowym, do którego dorobiono prosty system przechowywania i synchronizacji plików i dodano integrację z Behance – serwisem społecznościowym dla artystów. Gdzie w tym wszystkim chmura? W najlepszym razie będzie to ten system przechowywania i synchronizacji plików. Trochę mało? No cóż, trudno precyzyjnie wskazać desygnat słowa „chmura” w IT, więc specjaliści od marketingu robią z nim co chcą. Jednak teraz z „chmury”Adobe usunięto nawet i to.

Adobe zapewnia, że to tylko tymczasowa przerwa firmowej chmury w byciu chmurą. Usługa Connection, służąca do synchronizacji plików i będąca jednym z kluczowych elementów wizji chmury Creative Cloud od początku zeszłego tygodnia miała sporo problemów, dla większości użytkowników po prostu nie działała. Wyłączono ją więc dla wszystkich 15 maja, wyjaśniając problemy koniecznością aktualizacji oprogramowania:

W przyszłym miesiącu uruchamiamy w pełni zintegrowaną wersję naszej nowej desktopowej aplikacji Creative Cloud. Częścią tych zmian jest aktualizacja serwerowych API i kodu zarządzającego synchronizacją plików. Pierwotnie planowaliśmy wyłączyć wersję preview w następnym tygodniu, ale pewne aktualizacje z tego tygodnia doprowadziły do niestabilnego działania usługi. Przepraszamy za wszelkie związane z tym niedogodności.

Użytkownicy chmury Adobe nie okazali należytej wdzięczności. Zamiast podziękować za to, że firma uchroniła ich przed niestabilnie działającą usługą, zaczęli dopytywać się, czy w związku z tym otrzymają zwrot części pieniędzy. Jeden z nich napisał: mam wrażenie, że przynajmniej połowa użytkowników Creative Studio myśli, że Creative Cloud oznacza, że „wszystko” jest w chmurze (co oczywiście nie jest prawdą, ale tego nie wyjaśniacie dość jasno). Tego typu wieści na pewno zwiększą ich zaufanie.

Nie sposób temu zaprzeczyć: jeśli dostawca decyduje się już na dystrybucję oprogramowania i usług przez chmurę, to nie ma nic gorszego, niż przyznanie się do niestabilności jej działania. Czy właśnie obietnicą chmury nie była stabilność, osiągana przez izolację i wirtualizację zasobów? Problem jednak w tym, że Adobe nie ma doświadczenia w świadczeniu usług o wysokiej dostępności – wyzwania, jakie stawia rozwój i utrzymanie desktopowego oprogramowania są przecież zupełnie innego rodzaju. Zanim firma je nabierze, to pewnie jeszcze nie raz użytkownicy „chmurowego” Photoshopa czy Flasha będą mieli okazję zakląć, czytając kolejne przeprosiny za niedziałanie którejś z dodatkowych usług. Dobrze, że przynajmniej wciąż będzie można wtedy uruchomić Photoshopa…

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.