r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Na wszelki wypadek...

Strona główna Aktualności

Jedną z rzeczy, która zadecydowała o tym że porzuciłem tandem Internet Explorer i The Bat! na rzecz Firefoxa i Thunderbirda było to, że Mozilla Foundation - w odróżnieniu od autorów Bata czy do niedawna IE - przynajmniej sprawia wrażenie, że produkty za którymi stoi ciągle ewoluują. Często pojawiają się nowe wersje, na blogach deweloperów widać plany rozwoju, użytkownicy głosują nad priorytetami przy usuwaniu błędów i akceptowaniu nowych funkcji, a jeśli coś im się nie podoba - sami mogą napisać własne rozszerzenie. Zupełnie inna jakość, szczególnie jeśli wziąć pod uwagę że przyszłość IE przez długi czas stała pod olbrzymim znakiem zapytania, a autorzy The Bat! do tej pory nie zauwazyli że coraz więcej korespondencji przesyła się w formacie HTML.

Kiedy więc kilka dni temu mój Firefox po raz kolejny przypomniał się w sprawie aktualizacji do nowej wersji 1.5.0.5, pomyślałem sobie - dobrze zrobiłem. Tknięty jednak przeczuciem i chwilą wolnego czasu postanowiłem zorientować się, co nowego niesie aktualizacja. Co zobaczyłem? Ano 12 luk w bezpieczeństwie, z których większość okroślono mianem krytycznych i z których wiele pozwala na zdalne wykonanie kodu. Bez żartów - jeśli ktoś nie wierzy w powagę sytuacji, Browser Fun przygotował demonstrację zdolną uruchomić dowolny kod na platformie Windows, Linux i Mac OS X. Jakby tego było mało, z historii aktualizacji widać wyraźnie że sytuacja taka jest zupełną normą dla praktycznie każdej nowej wersji Firefoxa od czasów mniej więcej 1.0.3. Gdzie zatem to bezpieczeństwo, które miało być głównym atutem alternatywnej przeglądarki spod znaku ognistego liska? Trzeba przyznać, że nieco przerażający staje się fakt, że wbrew powszechnemu odczuciu na tle ostatniej historii bezpieczeństwa Firefoxa przeglądarka Microsoft nie ma się wcale czego wstydzić. Tym bardziej, że nowa wersja IE7 przedstawia się pod tym względem naprawdę interesująco - jeśli więc także i pod względem dalszego rozwoju siódemka odetnie się od niechlubnych tradycji zamiecionej pod dywan szóstki...

I w ten oto sposób doszlismy do esencji tego materiału - Blake z windowscoding.com udostępnił właśnie ciekawe i póki co chyba jedyne dostępne narzędzie pozwalające przenieść zakładki (ulubione) z Firefoxa do Internet Explorera 7. Nie przesądzając, czy to już pora na powrót do korzeni, warto wiedzieć że da się to zrobić bezboleśnie. Oddech konkurencji na karku przyda się bowiem nie tylko korporacji z Redmond...

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.