r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Nie tylko Galaxy Note 7, płonęły też inne telefony. Samsung oskarżony o ukrywanie skali zagrożenia

Strona główna AktualnościSPRZĘT

Podczas gdy stewardessy Lufthansy miłym głosem ogłaszają, że Samsungi Galaxy Note 7 są na pokładzie samolotu verboten, nad koreańską firmą zbiera się coraz więcej ciemnych chmur. Do sądu dystryktowego Północnej Kalifornii wniesiono sprawę, w której powodzi twierdzą, że Samsung od lat wiedział o problemach ze stosowanymi w swoich urządzeniach mobilnych akumulatorami, robiąc co tylko możliwe, by ukryć je przed opinią publiczną.

Pozew przygotowany przez Franka Pitre, adwokata państwa Brandona i Jennifer Covert, dotyczy kolejnego wypadku samozapłonu telefonu Samsunga, w wyniku którego jego klienci zostali poszkodowani. Uwaga: tym razem wcale nie chodzi o Galaxy Note 7, lecz Galaxy S6 Active. Z pozwu można się dowiedzieć, że nocą 2 sierpnia 2016 roku państwo Covert spali w jednym pomieszczeniu ze swoją siedmiomiesięczną córką, aż nagle obudził ich huk, przypominający strzał z pistoletu. Leżący na komodzie telefon Samsunga płonął, wydobywać się z niego miały języki ognia nawet kilkunastocentymetrowej długości, a pokój wypełniał dym. Lękający się o życie swojej żony i córki pan Covert próbował ugasić płomienie za pomocą koszulki, ale na niewiele się to zdało, a w dodatku z telefonu zaczęła wydobywać się pieniąca się, przypominająca kwas substancja. W tej sytuacji mężczyźnie nie zostało nic innego, jak tylko pochwycić płonący telefon i wrzucić go do zlewu kuchennego, by tam ugasić pożar strumieniem wody. Na zniszczonym spieku metalu, plastiku i szkła zostało trochę skóry poszkodowanego.

Zdaniem powodów, zarząd Samsunga wiedział o problemach z przegrzewaniem się, zapalaniem i eksplodowaniem jego telefonów przed wprowadzeniem na rynek modelu Galaxy S6 Active, mimo jednak tej wiedzy nic nie zrobił, by je rozwiązać – zamiast tego ukrywał zagrożenie przed klientami, wprowadzając na rynek kolejne generacje swoich urządzeń, udając, że wszystkie problemy poprzednich modeli zostały już rozwiązane, a nawet reklamując Galaxy S6 Active jako urządzenie wręcz niezniszczalne. Jak łatwo się domyślić, państwo Covert domagają się teraz odszkodowania za poniesione szkody cielesne i emocjonalne, jak również utratę mienia.

r   e   k   l   a   m   a

Argumentacja przedstawiona w powództwie jest całkiem interesująca. Nie tylko przedstawiono jako dowód resztki spalonego telefonu, ale też zwrócono uwagę na samą kwestię wykorzystywanych baterii. Wyjaśniono tam pokrótce działanie baterii litowo-jonowych, zachodzącego w nich zjawiska niestabilności cieplnej (thermal runaway) i jego możliwych konsekwencji, w tym rozgrzania baterii do temperatury niemal 600 stopni Celsjusza. Zwrócono uwagę na programowe sterowanie ładowaniem baterii, zabezpieczające jest przed przeładowaniem i opisano procesy, w wyniku których mogą one zawieść. To jednak należy do wiedzy powszechnej. Co innego jest tu prawdziwą bombą.

Otóż w Galaxy S6 Active miały zostać wykorzystane takie same baterie, jak w wycofanym właśnie z rynku Galaxy Note 7 – o pojemności 3500 mAh, znacznie większej niż w standardowych modelach Galaxy S6 (gdzie zastosowano jednostki o pojemności 2250 mAh). Zastosowanie tak dużych baterii było przez komentatorów uznane za „obrazę” dla wszystkich, którzy wcześniej kupili zwykłego Galaxy S6. Tymczasem wyszli na tym lepiej, gdyż zdaniem powodów, Samsung miał od dawna wiedzieć, że nawet w starszych modelach, z mniejszą pojemnością baterii od lat dochodziło do niebezpiecznych wypadków niestabilności cieplnej – i dopiero teraz, wraz z aferą wokół Note 7 dalsze ukrywanie stanu rzeczy przestało być możliwe.

Na dowód przedstawiono całą listę zgłoszeń zapłonów telefonów Samsunga, jakie trafiły do amerykańskiej federalnej komisji bezpieczeństwa produktów (CPSC). 37 raportów, obejmujących modele wyprodukowane między 2011 a 2015 rokiem, w tym Galaxy S2, Galaxy S3, Galaxy S4, Galaxy Tab 2, Galaxy Tab 3, Galaxy Tab 3 Lite, Galaxy S5, Galaxy S6 i Galaxy S6 Edge. Poszkodowani w tych sprawach nigdy nie otrzymali żadnego zadośćuczynienia, co najwyżej wymieniano im telefony na nowe.

Gene Stonebarger, drugi z prawników, którzy reprezentują państwo Covert, podkreśla, że w miarę jak baterie stawały się coraz bardziej pojemne, konsekwencje ich termicznej niestabilności stawały się coraz poważniejsze. Te informacje jednak były ukrywane przed konsumentami przez Samsunga, mimo że firma dobrze sobie zdawała sprawę z rosnących zagrożeń. W obecnej sytuacji konieczne są zakrojone na znacznie szerszą skalę wycofania zagrażających życiu modeli, a nawet dogłębne śledztwo administracji federalnej.

Jak do tej pory Samsung nie zajął stanowiska w tej sprawie. Z pełną treścią pozwu możecie zapoznać się na stronach kancelarii prawniczej reprezentującej powodów.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.