r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Niesłusznie zakazano sprzedaży gry? Ściągnij pirata, masz przyzwolenie twórców

Strona główna AktualnościROZRYWKA

Gry po to są klasyfikowane wiekowo, żeby nie trafiły do niewłaściwego odbiorcy. Stąd między innymi Hatred tylko dla dorosłych w USA. Niektóre kraje, jak Niemcy, mają dodatkowe obostrzenia, niekiedy nakazujące cenzurować tytuły, ale to w Australii zakazuje się najczęściej wprowadzać kontrowersyjne projekty do sprzedaży. Nawet niesłusznie, co pokazuje przypadek nadchodzącego Hotline Miami 2: Wrong Number.

Hotline Miami to psychodeliczna, inspirowana nieco filmami Davida Lyncha, brutalna pozycja, która zyskała wielu zwolenników oraz zdobyła sporo nagród. Tytuł zaskoczył tym bardziej, że został stworzony w GameMakerze. Chociaż cała zabawa opierała się na krwawym rozprawianiu się z przeciwnikami, projekt miał pewną mroczną głębię, która nie pozwalała się od niego oderwać. Szybko zdecydowano się więc na wyprodukowanie kontynuacji. Już pierwsza scena z części drugiej zamknęła jednak grze drzwi na australijski rynek. Z uwagi na domniemany gwałt w niej, odmówiono jej klasyfikacji.

Tym samym Wrong Number zwyczajnie nie może trafić do sprzedaży. Twórcy pewnie z pochyloną głową na spokojnie przyjęliby decyzję Australijskiej Komisji Klasyfikacyjnej, gdyby ta mocno nie naciągnęła faktów w raporcie dotyczącym gry. Już pomijając fakt, że dzieło umożliwia wyłączenie scen mogących kojarzyć się z przemocą seksualną, na samym początku gracz bierze udział w kręceniu fikcyjnego filmu, w którym morderca zabija wszystkich w domu, a potem przewraca dziewczynę i siada na niej. Opadają mu spodnie, ukazując rozpikselowane pośladki i w tym momencie reżyser nakazuje cięcie. Raport tymczasem mówi o wykonywaniu przez bohatera ruchów jasno wskazujących na gwałt, ku rozpaczy wiercącej się niespokojnie pod nim ofiary, co wcale nie ma miejsca. Cały kontekst filmowy sceny również zupełnie nie został o dziwo wzięty pod uwagę.

r   e   k   l   a   m   a

Światowy wydawca Hotline Miami 2 murem stanął za twórcami, z miejsca odmawiając wprowadzania jakichkolwiek zmian w imię przesadnej cenzury. Sami producenci też walczyć z wiatrakami nie chcą, przyzwalając Australijczykom otwarcie na piracenie gry. Jeśli nie mogą oficjalnie kupić tytułu, niech pozyskają go innymi kanałami, nikt się nie obrazi. Ciekawa sytuacja była też z pierwowzorem, gdy niemogący znieść narzekania piratów na błędnie działające kopie z sieci deweloperzy zaoferowali im łatkę i wsparcie techniczne na szybko. Chcieli, by grali bez przeszkód i nie robili dziełu złej reklamy.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.