r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Nowe układy graficzne Movidiusa sprawią, że nie będziemy już wyłączali kamer w urządzeniach przenośnych?

Strona główna AktualnościSPRZĘT

Do tej pory o firmie Movidius słyszeli praktycznie tylko eksperci z dziedziny komputerowego przetwarzania obrazu – niewielki kalifornijski startup od wielu lat pracuje nad własnymi czipami, które usprawnić miałyby przetwarzanie wideo. Największym jego jak dotąd sukcesem było opracowanie wspólnie z Toshibą procesora do obsługi stereoskopowej kamery dla smartfonów. Teraz jednak startup znalazł się na ustach wszystkich z mobilnej branży, pozyskując 16 mln dolarów finansowania od funduszy inwestycyjnych na zbudowanie czipu, który pozwolić ma urządzeniom na obniżenie zużycia energii towarzyszącego przetwarzaniu obrazu o wiele rzędów wielkości, a w konsekwencji, umożliwić budowanie kamer, których nigdy nie trzeba będzie wyłączać.

Problem jest dobrze znany każdemu, kto dał sobie wmówić, że smartfon stanowi dobry zamiennik dla kompaktowego aparatu fotograficznego i nagle odkrywa, że po godzinie czy dwóch robienia zdjęć podczas imprezy poziom naładowania baterii spadł niemal do zera. Robienie zdjęć czy nagrywanie wideo jest jednym z najbardziej obciążających pod względem zużycia energii zadań, które realizuje się za pomocą urządzeń przenośnych. A jeśli robienie i przetwarzanie pojedynczych zdjęć czy ujęć tak szybko „opróżnia” baterię, to czy można oczekiwać, by urządzenia takie jak Google Glass można było zastosować do pracy w warunkach wspomaganej rzeczywistości, gdzie kamera wideo musi działać non stop?

Rozwiązanie oferowane przez Movidiusa istnieje do tej pory tylko jako prototyp, o którym startup nikomu poza inwestorami za wiele mówić nie chce. Wiemy jedynie, że ma być to koprocesor do przetwarzania obrazu o zupełnie nowej architekturze, tak różniącej się od obecnych czipów ARM, jak ARM-y różnią się od x86. Układ zapewnić ma moc obliczeniową na poziomie kilkunastu teraflopsów, przy zużyciu energii na poziomie kilkuset miliwatów i docelowo stać się częścią czipów SoC, montowanych w urządzeniach przenośnych.

Te obietnice brzmią bajkowo – ostatecznie najsilniejsze karty graficzne są w stanie dostarczyć dziś co najwyżej kilka teraflopsów, zużywając przy tym przynajmniej kilkaset watów mocy. A jednak inwestory, wśród których są Atlantic Bridge, DFJ Esprit and Robert Bosch Venture Capital, Capital E i AIB Seed Capital Fund, zdecydowali się wyłożyć na ukończenie i wprowadzenie do produkcji czipu kilkanaście milionów. Przekonać ich miały opowieści o nacisku na sprzętowe wspomaganie przetwarzania równoległego, dostępie do jednego ciągłego bloku pamięci i programowalności układu, wszystko to w cenie nie wyższej niż 5 dolarów.

Zapowiedziom technologicznego przełomu towarzyszyły zmiany personalne – nowym szefem Movidiusa został były wiceprezes Texas Instruments, Remi El-Ouazzane, odpowiedzialny tam za ARM-owe układy SoC z serii OMAP. Z jego kontaktami można się spodziewać, że producenci urządzeń mobilnych będą się ustawiali w kolejce do biura kalifornijskiego startupu, tym bardziej, że czasu nie zostało wiele – nowe czipy od Movidiusa pojawić się na rynku mają pod koniec tego roku, a zadebiutować w smartfonach, tabletach (i zapewne wszelkiej maści sprytnych okularach) powinny już w roku przyszłym. W końcu nawet jeśli nie potrzeba nam wspomaganej rzeczywistości, to każdy sposób na osiągnięcie dłuższego czasu życia na jednym cyklu ładowania baterii jest przez konsumentów mile widziany, a dodatkową zaletą możliwości pozostawienia kamery w stanie włączonym jest szybkość robienia zdjęć, bez czekania, aż uruchomi się przetwarzająca obraz aplikacja.

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.