r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Nowy MacBook koszmarem majsterkowicza: zrobiono wszystko, byś go sam nie naprawił

Strona główna AktualnościSPRZĘT

Najcieńszy, najnowocześniejszy, najpiękniejszy i w ogóle wszystko naj! Taki jest nowy 12-calowy MacBook, jedna z najciekawszych premier sprzętowych tego roku, laptop oceniany w recenzjach jako przyszłość wzornictwa ultramobilnych komputerów przenośnych. Apple nie mówi jednak jednego – nowy MacBook jest też urządzeniem najmniej naprawialnym.

Serwis iFixit, czyli głos międzynarodowej społeczności walczącej o Prawo do Naprawy posiadanych przez nas rzeczy, przedstawił właśnie raport poświęcony rozkręcalności i naprawialności nowego latopa Apple. Wynik jest miażdżący: tego komputera w praktyce w warunkach domowych, nawet za pomocą profesjonalnych narzędzi, nie sposób naprawić. 12-calowy MacBook otrzymał najniższą możliwą ocenę w tym zakresie, 1/10.

Osoby, które miały okazję rozkręcać MacBooki Air i MacBooki Pro powinny uważać już na początku, przy rozkręcaniu nowego MacBooka. Co to za nowe diabelstwo pyta autor raportu, opisując próbę odłączenia dolnej części aluminiowej obudowy. Niespodziewanie okazuje się ona zawierać elektronikę i akumulatory, połączone z pozostałymi częściami krótkimi, łatwymi do zerwania taśmami.

r   e   k   l   a   m   a

Jednym z podstawowych powodów, dla których rozkręca się MacBooki, jest wymiana akumulatorów, które już po 2 latach pracy nie są tym, czym były na początku. W Airach zrobienie tego jest banalnie proste, przynajmniej jeśli mamy podstawowe narzędzia. Wygląda na to, że Apple nie bardzo chce, by ludzie sami sobie wymieniali baterie: z tego co widać na zdjęciach z iFixit można wnioskować, że zrobiono co tylko można, by operację tę utrudnić. Po pierwsze baterii nie wymienimy bez wyjęcia płyty głównej – dopiero wtedy można odpiąć kabel zasilający. Po drugie, lepiej mieć pod ręką opalarkę (i umieć się nią z wyczuciem posługiwać), gdyż cały ten pakiet akumulatorów ordynarnie przyklejono (i to nie żałując kleju) do aluminium.

Równie nieciekawie wygląda kwestia tego kontrowersyjnego złącza USB Type-C – jedynego interfejsu, jaki znajdziemy w nowym laptopie Apple. Jako że służyć on ma zarówno do podłączania zasilacza, jak i wszelkich przejściówek na urządzenia zewnętrzne, można spodziewać się, że z czasem może zacząć mieć problemy natury mechanicznej. Wymiana złącza (do którego prowadzi kabel typu interconnect) oznacza konieczność odkręcania zawiasów wyświetlacza. Potem trzeba sięgnąć po specjalny śrubokręt do wkrętów z nacięciami Tri-Wing, stosowany najczęściej w sprzęcie AGD.

Takich atrakcji dla majsterkowiczów w nowym MacBooku jest jeszcze wiele. Wyświetlacz Retina to jedna bryła, którą w razie czego trzeba wymieniać w całości. Tylna ścianka klawiatury oszałamia liczbą śrubek – po dwa pentaloby na każdy klawisz. A sama płyta główna to cud konstrukcji – ale konstrukcji tabletów, a nie tego, czego spodziewać się można po komputerze osobistym. Procesor, RAM, czip radiowy, kontroler SSD i same pamięci flash, wszystko przylutowane z obu stron do płyty.

Być może ten kierunek rozwoju konstrukcji ultramobilnych komputerów jest nieunikniony, dążenie do integracji elementów i postępująca miniaturyzacja czipów oznaczają, że w przyszłości z płytami głównymi niewiele już zrobimy, ale nie sposób oprzeć się wrażeniu, że Apple zdecydowało się celowo utrudnić życie swoim klientom-majsterkowiczom. Utrudnień związanych z wymianą akumulatora czy jedynego złącza USB nic bowiem od strony technicznej nie uzasadnia. Można jedynie sobie wyobrażać, że projektanci z Cupertino po prostu brzydzą się majsterkowiczami, którzy chcieliby swoimi brudnymi śrubokrętami i lutownicami penetrować wnętrze ich pięknej konstrukcji, zamiast zamówić usługę Apple Care.

Jest to o tyle zaskakujące, że nie zawsze tak w Apple było. Nowy iPhone 6 jest całkiem łatwy w naprawie. W poświęconym mu raporcie iFixit otrzymał 7 punktów na 10, o punkt lepiej niż iPhone 5S (który i tak, z doświadczeń autora newsa, nie jest wrogi majsterkowiczom). Podobnie jest w wypadku Airów i MacBooków Pro. Czy zatem nowy MacBook jest jaskółką nowego trendu w Apple, czy też „zwykłą” wpadką przy pracy? Mamy nadzieję, że to drugie – w końcu pierwszy MacBook Air z 2008 roku też straszył wnętrznościami, a znacznie się to poprawiło w kolejnych jego generacjach.

Zainteresowanych zabawą z nowym MacBookiem zapraszamy oczywiście do zapoznania się wcześniej z raportem iFixit.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.