r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Obama: smartfony nie mogą być „czarnymi skrzynkami” niedostępnymi dla władz

Strona główna AktualnościBEZPIECZEŃSTWO

Administracja Baracka Obamy nie zamierza ustąpić w kwestii słynnego iPhone'a z San Bernardino. Wczoraj podczas konferencji South by Southwest (SXSW) zbliżający się powoli do końca swojej drugiej kadencji prezydent USA jasno powiedział, co myśli o współczesnych technikach kryptograficznych, które za sprawą Apple'a i Google'a trafiły w ręce mas. Jego zdaniem nie możemy dopuścić do tego, by smartfony stały się „czarnymi skrzynkami”, niedostępnymi dla władz. Amerykańskie media zastanawiają się, co dalej, a na liście możliwych opcji pojawia się rzecz wcześniej nie do pomyślenia – zmuszenie Apple do wydania kodu źródłowego iPhone'a.

Postawa firmy z Cupertino jest dla Baracka Obamy nie do przyjęcia. Zamiast eskalować konflikt, grożąc wniesieniem sprawy do Sądu Najwyższego USA, Apple powinno współpracować z jego administracją. W kwestii szyfrowania nie wolno bowiem przyjmować absolutystycznych poglądów, nie można uważać, że silne szyfrowanie jest ważniejsze niż wszystko inne – uważa Obama, zaznaczając, że takie niedostępne dla władz czarne skrzynki nie mają nic wspólnego z równowagą, w jakiej żyliśmy przez ostatnie 200, 300 lat.

O ile więc nowoczesna technika pozwala jednostkom robić rzeczy niemożliwe, to zarazem pozwala też bardzo niebezpiecznym ludziom na rozpowszechnianie bardzo niebezpiecznych treści – twierdzi Obama, podkreślając, że w tej sytuacji rozsądnym jest oczekiwać, że Apple udostępni swoich programistów, by złamali dla FBI zabezpieczenia iPhone'a używanego przez Syeda Farooka. Nie jest to wygórowane żądanie, bowiem to Apple doprowadziło do tej sytuacji, budując swoje produkty tak, by władze nie mogły uzyskać do nich dostępu, nawet uzbrojone w sądowy nakaz.

r   e   k   l   a   m   a

Niezadowolenie prezydenta USA z odporności matematyki na sądowe nakazy zostało podparte znaną i lubianą argumentacją o terrorystach i pedofilach. Tym razem towarzyszył jej jednak nowy ciekawy wątek – bezpośrednie nawiązanie do kryptowalut.

Musimy sobie zadać pytanie: czy jeśli jest technicznie możliwe stworzenie niemożliwego do spenetrowania urządzenia lub systemu, gdzie szyfrowanie jest tak silne, że nie ma klucza, nie ma żadnych furtek, to jak poradzimy sobie z pornografią dziecięcą? Jak zniweczymy plany terrorystów? Jeśli w rzeczywistości nie możesz tego złamać, władza nie może się do tego dostać, to znaczy, że każdy będzie sobie chodził z kontem szwajcarskiego banku w kieszeni.

Obama uważa więc, że konieczny jest kompromis – a w jego stworzeniu pomóc ma cała branża IT. Obecność 44. prezydenta USA na konferencji SXSW nie była bowiem przypadkowa, przybył on tam, by zachęcić specjalistów od techniki komputerowej, by zainteresowali się pracą w sektorze publicznym – i uświadomić im, że administracja federalna nie jest ich wrogiem, a utalentowani programiści mogą pomóc w modernizacji urzędów i projektów realizowanych środkami budżetowymi (takich jak choćby słynna partanina HealthCare.gov).

Deklaracje prezydenta nabierają zastanawiającego znaczenia w świetle ostatniego pisma Departamentu Sprawiedliwości, w którym próbuje się obalić argument Apple'a, że żądanie przez federalną policję udzielenia pomocy w odszyfrowaniu telefonu zamachowca z San Bernardino stanowiłoby nadmierne brzemię dla prywatnej firmy. FBI twierdzi teraz, że nie może zmienić oprogramowania na iPhonie bez dostępu do kodu źródłowego iOS-a oraz prywatnego klucza Apple'a. Jeśli więc udzielenie pomocy byłoby dla Apple zbyt wielkim brzemieniem, to nie ma sprawy, jest alternatywa. FBI poradzi sobie samo, o ile dostanie kod źrodłowy i klucz do podpisania skompilowanego obrazu systemu, dzięki któremu spreparowany system mógłby zostać wgrany na iPhone'a jako aktualizacja.

Precedens już jest. W 2013 roku dostawca szyfrowanej poczty Lavabit zakończył nagle swoją działalność – jak się później okazało, z tego powodu, że FBI próbowało zmusić właściciela usługi Ladara Levisona do wydania kluczy kryptograficznych, tak by mogło monitorować wiadomości jego użytkowników (a wśród nich Edwarda Snowdena). Levison odmówił, a w rezultacie został skazany za obrazę sądu.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.