r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Opłata audiowizualna uważana za nielegalną. Mają płacić też ci, do których sygnał nie dociera

Strona główna AktualnościBIZNES

Po cyfryzacji telewizji w Polsce wciąż pozostało trochę „białych plam”, gdzie sygnał nie dociera. Pytanie brzmi: czy mieszkający tam ludzie powinni wnosić opłatę audiowizualną? Zdania są podzielone.

Białych plam jest mniej niż przed cyfryzacją telewizji. Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji podało niedawno, że teraz Program Pierwszy Telewizji Polskiej docierał do 98,7 proc. mieszkańców, a telewizję regionalną mogło oglądać 70 proc. obywateli. Teraz cały pakiet, zawierający programy telewizji publicznej (TVP1 HD, TVP2 HD, TVP Info, TVP Kultura, TVP Polonia, TVP Historia, TVP Rozrywka) dociera do 99,5 proc. odbiorców, programy dostępne w multipleksie drugim do 98,5 proc., w pierwszym zaś do 98,6 proc. To wciąż pozostawia około pół miliona Polaków bez dostępu do niektórych, a czasami do wszystkich kanałów naziemnej telewizji cyfrowej. Dodatkowo, około 3 proc. nie ma dostępu do właściwej dla miejsca zamieszkania wersji telewizji regionalnej. A jednak Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego planuje wprowadzić powszechną opłatę audiowizualną w miejsce obecnego abonamentu.

Stanowisko Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, przedstawione w marcu, mówi jasno, że brak możliwości odbierania sygnału telewizji naziemnej nie zwalnia z wnoszenia opłaty. Zamknięty katalog kategorii osób zwolnionych z tego obowiązku został określony w art. 2 ust. 1 pkt 1 ustawy o opłatach abonamentowych, ponadto zwolnienia przewidują inne ustawy – informowała Katarzyna Twardowska, rzeczniczka KRRiT. Ustawa o opłatach abonamentowych stwierdza, że opłaty pobiera się „za używanie odbiorników radiofonicznych oraz telewizyjnych”. Nie mówi się natomiast, w jaki sposób to „używanie” miałoby by być realizowane, w tym czy w jego ramach powinno się mieścić korzystanie z programów telewizji publicznej.

r   e   k   l   a   m   a

Sprawę przeanalizował Instytut Jagielloński — ośrodek analityczny pod kierownictwem prof. Marcina Roszkowskiego. Ośrodek uważa, że opłata audiowizualna jest nielegalna. Obywatele „wykluczeni telewizyjnie”, którzy mieszkają na obszarach, gdzie sygnał nie dociera, nie powinni płacić publicznej daniny. Jeśli tym osobom nie zostanie zapewniona możliwość odbioru programów telewizji publicznej, wymaganie od nich płacenia jest niedopuszczalne i nieetyczne. W Internecie opłata została dziś okrzyknięta podatkiem od białych plam.

IJ postuluje za doświetlaniem obszarów białych plam za pomocą sygnału satelitarnego, czego chciał podjąć się operator SES Astra. Jako korzystny, IJ prezentuje model czeski. U naszych południowych sąsiadów możliwe jest złożenie oświadczenia, że nie posiadamy odbiornika telewizyjnego i to zwalnia z obowiązkowej opłaty.

Państwo, jeśli chce wprowadzić powszechny podatek od telewizji, powinno najpierw zapewnić swoim obywatelom techniczną możliwość odbioru programów telewizji publicznej. W przeciwnym razie to jest to niezgodne nie tylko z prawem, ale także z zasadami etycznymiskomentował Roszkowski. Najprawdopodobniej to się jednak nie stanie. Ustawa z 30 czerwca 2011 roku o wdrożeniu naziemnej telewizji cyfrowej zakłada, że sygnałem programów naziemnych objętych ma być 95 proc. populacji kraju.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.