r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Ośmieszona przez hakera japońska policja chce blokowania Tora przez dostawców Internetu

Strona główna Aktualności

Do tej pory cebulowy router Tor – oprogramowanie pozwalające internautom na surfowanie po Sieci z niemal całkowitą anonimowością – był otwarcie zwalczany tylko w krajach znanych z obojętności na kwestie praw człowieka (takich, jak je rozumiemy na Zachodzie). To nie tylko Iran czy Chiny, ale też Zjednoczone Emiraty Arabskie, Etiopia czy Liban. Teraz do tego grona może dołączyć kraj znacznie bliższy zachodnim wartościom.

Historia ta nadaje się na filmowy scenariusz. Latem 2012 roku na japońskich publicznych forach internetowych zaczęły pojawiać się groźby popełnienia morderstw i ostrzeżenia przed atakami terrorystycznymi, takie jak popełnię masakrę na ulicach Osaki, biegnąc między ludźmi zadźgam przypadkowych przechodniów, a potem się zabiję. W wyniku przeprowadzonego śledztwa, policja dotarła do niejakiego Masaki Kitamury, producenta filmów anime. Mimo że deklarował swoją niewinność, został postawiony w stan oskarżenia.

Nie tylko on jednak – śledztwo, bazujące na ustalaniu adresów IP autorów wpisów i lokalizacji korzystających z tych adresów komputerów, przyniosło do końca września aresztowania łącznie czterech mężczyzn z prefektur Tokio, Osaka, Mie i Fukuoka, pod zarzutem utrudniania biznesu. Zadowolona z siebie japońska policja mogła odnotować kolejny sukces.

Jednak w październiku okazało się, że policję wystrychnięto na dudka. Media otrzymały e-maila od hakera używającego pseudonimu Oni Koroshi („zabójca demonów”), w którym brał on odpowiedzialność za terrorystyczne wpisy na forach. Pseudonim nie był przypadkowy: to jedna z popularniejszych w Japonii marek sake, lubiana przez policjantów. Zabójca demonów opisywał w mailu ze szczegółami, jak rozprowadził przez fora internetowe trojana, który później zapewnił mu zdalny dostęp do komputerów ofiar, by rozesłać przez nie swoje groźby. Twierdził też, że jego celem nie było wcale wsadzenie za kratki niewinnych osób w imię jakiegoś chorego żartu, ale wpędzenie w pułapkę policji i prokuratorów, ujawnienie ich haniebnej działalności.

Tak się rozpoczęła między hakerem a policją gra, której konsekwencje Japonia odczuwa do tej pory. Po tym, jak media nagłośniły treść e-maila, śledztwo zostało ponownie wszczęte, a szef Narodowej Agencji Policji (NPA – coś w stylu amerykańskiego FBI) ogłosił, że doszło do omyłkowych aresztowań. W grudniu podejrzani byli już oczyszczeni ze wszystkich zarzutów, a NPA wyznaczyło nagrodę pieniężną za informacje, które pozwolą aresztować Zabójcę Demonów. Jednocześnie ujawniono, że śledczy, którzy wsadzili niewinne osoby za kratki, byli całkowicie nieprzygotowani do prowadzenia takich spraw. Nie tylko nie sprawdzili zabezpieczonych komputerów pod kątem zainstalowanego złośliwego oprogramowania, ale nawet nie wiedzieli, że istnieją trojany instalujące furtki w systemach operacyjnych.

Przy okazji wyszło na jaw, że w sprawie dwie osoby zostały siłą zmuszone do złożenia fałszywych zeznań, a prokurator Osaki posunął się do fałszowania dowodów. Koniec tej historii, w której mieliśmy też pozorowane próby samobójcze, kota na małej wysepce Enoshima z przyczepioną do obroży kartą microSD i zainstalowane na znajdowanych przez policję komputerach pakiety Tora, wydaje się pomyślny dla sił prawa i porządku – aresztowano w końcu 30-letniego Yusuke Katayamę, podejrzewanego o to, że jest Zabójcą Demonów.

Teraz ośmieszona japońska policja chce położyć kres samej możliwości popełniania takich przestępstw. W tym celu zamierza nakłonić dostawców Internetu w tym kraju, by blokowali dostęp do Sieci wszystkim klientom, którzy mogliby nadużywać Tora. Nie wiadomo, jak odróżnić w wypadku anonimizującego ruch sieciowy oprogramowania nadużycia od zgodnego z prawem wykorzystania, więc można się spodziewać, że deklaracja ta oznacza założenie winy dla każdego, kto chciałby z Tora skorzystać.

Przygotowany i opublikowany 18 kwietnia przez śledczych z NPA raport wyjaśnia, że zablokowanie Tora pozwoli utrudnić popełnianie takich przestępstw jak finansowe oszustwa, molestowanie nieletnich w Internecie oraz… wycieki poufnych informacji policyjnych. Wydaje się, że w kraju znanym z brutalności policji i nikłej ochrony praw podejrzanych (podczas przesłuchań nie mają nawet prawa do adwokata, a zapobiegawczo każdego można przetrzymać w areszcie przez 23 dni bez postawienia mu zarzutów), ta ostatnia kwestia wydaje się najważniejszą – w końcu przez Zabójcę Demonów japońska policja straciła twarz, a to wciąż jest w tej kulturze boleśniejsze, niż utrata życia.

W sprawie stanowisko zajęli już Anonimowi. Ich deklarację (po angielsku) można wysłuchać w poniższym klipie:

Twierdzą oni, że Tor jest tylko narzędziem, które podobnie jak wszystkie inne narzędzia, może być wykorzystane w różnych celach, zarówno odpowiedzialnie, jak i nieodpowiedzialnie. Pomaga on ujawniać nieuczciwe działania potężnych ludzi, ma wiele szlachetnych zastosowań. Wzywają grupy walczące o prawa człowieka do złożenia publicznych deklaracji potępienia zamierzeń japońskiej policji, zapraszając jednocześnie funkcjonariuszy NPA do głębszego zapoznania się z nowoczesnymi technologami, zamiast dławienia tego, czego nie rozumieją.

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.