Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

W tunelach metra

Gdyby wielkim tego świata nagle maksymalnie odbiło, być może ich ręce w mgnieniu oka powędrowałyby w kierunku przysłowiowych czerwonych guziczków, aktywując tym samym nikomu dobrze nieznaną liczbę pocisków jądrowych, które latałyby nad Ziemią gęściej i częściej niż jaskółki na wiosnę. I być może wtedy ta nasza od lat gnębiona Ziemia obrosłaby grzybami atomowymi, stając się grobem dla wszystkich tych, którzy akurat stąpaliby po jej powierzchni. I być może wtedy skończyłaby się era ludzi, i być może wtedy wypełniłoby się to, na co wszyscy czekamy, a co nie wiemy kiedy i jak nastąpi, ale co od wieków nazywamy Apokalipsą.

Ale być może Apokalipsa ta dotknęłaby tylko tych, którzy pod gołym niebem nie mieliby przecież szans oprzeć się skumulowanej potędze rozszczepionego atomu. Być może jednak część tak zwanej ludzkiej cywilizacji mogłaby w sposób całkiem przypadkowy stać się wybrańcami, w Godzinie Zero przebywając akurat z dala od szalejącej pożogi, unikając losu, który nijak nie da się nazwać inaczej, jak piekłem na ziemi. Być może liczebność rasy ludzkiej spadnie z kilku miliardów do kilkudziesięciu tysięcy, a ci drudzy, zepchnięci do tuneli metra, skazani na egzystencję pokroju prawiewszystkożernych szczurów, zajmujący od teraz w łańcuchu pokarmowym zdecydowanie mniej zaszczytne miejsce niż dotychczas, spróbują w ramach drugiej szansy stać się kolebką nowej ludzkiej cywilizacji, oddzielonej od gwiazd grubą warstwą ziemi i szeroką wstęgą radioaktywnego promieniowania.

Być może (oby!) wielkim tego świata odbijać będzie jednak tylko na obecnym, w miarę bezpiecznym poziomie i taka postapokaliptyczna wizja nigdy nie przyjmie realnych kształtów. Ale co by było, gdyby...

W roku 2005 w Rosji wydana została książka Dmitrija Głuchowskiego pod tytułem "Metro 2033". W Polsce powieść ta pojawiła się w lutym 2010 roku. W skrócie mówiąc jest to historia ukazująca życie kilkudziesięciu tysięcy ocalałych po katastrofie nuklearnej ludzi, którzy swoje ocalenie zawdzięczają szczególnej konstrukcji i hermetyczności moskiewskiego metra. Dwadzieścia lat po zbombardowaniu stolicy Rosji (w roku 2033) stacje metra stanowią swoiste miasta-państwa, strzegące swoich granic przed każdym nieproszonym gościem wyłaniającym się z mroków metra. I przed wszystkim, co próbuje się do niego dostać ze skażonej powierzchni.

Powieść Głuchowskiego przypadła do gustu sporej rzeszy czytelników (w tym i mnie). Temat postapo, podjęty przez Głuchowskiego, szybko podłapali inni, i tak oto w roku 2010 powstała gra komputerowa oparta na fabule książki. Rok później nazwa Metro 2033 pojawiła się również na pudełku z grą planszową (w marcu tego roku wydano nawet polską edycję tej gry). Fanów Metra 2033 w Polsce nie brakuje. I tak jak fani dobrychprogramów gromadzą się tutaj, tak fani Metra 2033 mają swoje gniazdo w witrynie www.metro2033.pl. I tak jak fani dobrychprogramów swoją wiedzą, pasją i talentem pisarskim budują ten portal, tak fani Metra 2033, w ramach tak zwanego projektu Uniwersum Metro 2033, rozbudowują świat stworzony przez Dmitrija Głuchowskiego.

Sam pan Głuchowski napisał drugą część swojego bestsellera - "Metro 2034". Ale wątek próbujących przetrwać w postnuklearnym świecie ludzi, ukrywających się nie tylko w moskiewskim metrze, podjęło szereg innych autorów, tworząc w ten sposób nie tyle kontynuację dzieła Głuchowskiego, co powieści oparte na klimacie postapokaliptycznego świata wykreowanego przez rosyjskiego pisarza. Wśród autorów serii Uniwersum Metro 2033 są również Polacy - w sierpniu zeszłego roku Paweł Majka napisał "Dzielnicę obiecaną", której akcja dzieje się w podziemnych schronach krakowskiej Nowej Huty. A na dniach ukaże się "Otchłań" - tutaj miejscem akcji będzie Wrocław, oczywiście przedstawiony 20 lat po wojnie nuklearnej (wątpię, by w siedzibie Redakcji dobrychprogramów działał wówczas choć jeden sprawny komputer...).

Wizję Głuchowskiego rozwijają również półprofesjonaliści. Od dwóch lat wydawnictwo Insignis organizuje konkurs na fanowskie opowiadania, z których najlepsze ukazują się drukiem (jako bezpłatny dodatek do którejś z książek z serii Uniwersum Metro 2033) i jako e-book. W tym roku taki konkurs również jest organizowany. Dowiedziałem się o nim dopiero kilka dni temu, ale (jako ten, który słowo pisane nie tylko namiętnie pożera, ale również czasem je tworzy) spróbuję swoich sił i (wreszcie!) stworzę sobie pomnik trwalszy, niż ze spiżu...

Czy liczę na to, że wygram? Albo że dostanę się chociaż do finałowej dwunastki? Ani jedno, ani drugie; zwłaszcza że pomysł na takie opowiadanie jak na razie świta mi w głowie równie jasno jak dwuzłotówka rzucona w tunel metra :) Jednak do odważnych świat należy. I pamiętajcie - kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana. I nie wygrywa tylko ten, kto nigdy nie gra.

Schodzę do metra.

 

hobby

Komentarze

0 nowych
lordjahu   20 #1 24.08.2015 09:38

Mój największy problem jest taki że jak już zagram w grę opartą na książce, to już do książki nie chcę zaglądać ... W Wieśku było podobnie.

  #2 24.08.2015 11:02

Nie znam przysłowia o czerwonych guziczkach, ale chętnie bym poznał kolejną historię z uniwersum. Tak więc trzymam kciuki.

snajper___   3 #3 24.08.2015 12:04

co do apokaliptycznych wizji, ostatnio przeczytałem fajne opracowanie https://treborok.wordpress.com/about/bogowie-to-nie-fikcja/
Opiera się na założeniu, że teoria ewolucji jest mylna, a historia starożytna to stek bzdur, oraz istnieniu w zamierzchłych czasach rozwiniętej technologicznie cywilizacji bogów, którzy człowieka stworzyli dla własnych potrzeb - coś jak nasze roboty. :P
Zakłada też istnienie w przeszłości hipotetycznej planety między Marsem a Jowiszem (z czego zresztą radośnie czerpią zwolennicy historii o różnych Anunnakach, Plejadianach czy innych iluminatach)
Według tej teorii Ziemię wskutek jej nieustabilizowanej formy (która miałaby być dowodem, że Ziemia jest częścią innej planety) miałyby okresowo dotykać globalne kataklizmy typu biblijny Potop, niszczące/sprzątające z powierzchni nasz dorobek razem z nami (vide Atlantyda)

Nie wiem ile jest w tym prawdy - w każdym razie hipoteza dość ciekawa, polecam zerknąć, jak ktoś ma wolne kilka(dziesiąt) godzin :)

  #4 24.08.2015 12:22

@lordjahu: A ja stwierdzę, że w przypadku Metro to się nieźle "uzupełnia". Książki to inna bajka, to samo uniwersum, ale jednak inaczej opisywane. Gra ciągnie wątek i rozszerza go z historii jednej osoby na globalną. Mi to się kapitalnie spodobało.

Ciero   7 #5 24.08.2015 13:37

Metro to świetna seria. Przeczytałem każdą część, niejako związałem się z tymi postaciami. Każdemu polecam to uczucie. Cierpię teraz na "książkowego kaca" po "Szeptach zgładzonych"... ah, czekam z niecierpliwością na kolejne części.

Ostatni Mohikanin   26 #6 24.08.2015 15:33

Szkoda tylko, że fani tworzący opowiadania muszą się ograniczać do 40 tys. znaków (ze spacjami). Nie są to więc zbyt długie teksty; w wielu przypadkach akcja dopiero się rozkręca, a już trzeba ją szybcikiem zakręcać.

Semtex   18 #7 24.08.2015 15:37

Czytam namiętnie samo Metro jak i jego Uniwersum, teraz na urlopie kupiłem kolejną pozycję do kolekcji. Gra też jest świetna jako uzupełnienie, czasem zobrazowanie, czekam na obiecane w Last Light Metro 2035... :P

MaXDemage   18 #8 24.08.2015 15:38

I po co informujesz nas o tym konkursie skoro teraz zamierzam to wygrać i odbiorę Tobie główną nagrodę ;p O!

I w sumie nie mogę się już doczekać naszej lokalnej, wrocławskiej, wizji metra z fallusem w tle ;D

En_der   9 #9 24.08.2015 15:57

Czytadełka z serii Metro i owszem - wciągająca lektura. Wszedłem w ten świat i pewnie gdyby nie drętwa pozycja tego wątku o Watykanie- podziemnym, którą siłowo skończyłem, bo oprócz kilku wątków - nuda. Porzuciłem ten świat dla nowego, czyli Gra o tron. I to jest to, zdecydowanie lepsza historia.

Zulowski   8 #10 24.08.2015 16:12

@lordjahu: ja akurat najpierw przeszedłem Metro 2033, następnie przeczytałem kilka książek, które oczywiście okazały się dużo lepsze od gry...
A potem jeszcze przeszedłem Metro Last Light ;)

Frankfurterium   10 #11 24.08.2015 17:53

Oryginalne Metro naprawdę mnie wciągnęło, ale reszta uniwersum zupełnie do mnie nie trafia. Gry epatujące grafiką, gdzie reszta zostaje taka-se, książki przeciętne i/lub jadące grafomanią. Po tych wszystkich doświadczeniach zwyczajnie nie mam odwagi sięgnąć po sequel książki...

Ostatni Mohikanin   26 #12 24.08.2015 18:36

@MaXDemage: Informuję dlatego, że lubię we wszelkich konkursach miażdżyć jak największą liczbę konkurentów :)
A już tak o jeden poziom powagi wyżej - piszesz ogólnie niebanalnie; startuj w konkursie, a na pewno ze swoim specyficznym talentem o dno nie zahaczysz.

Shaki81 MODERATOR BLOGA  38 #13 24.08.2015 21:52

Książkę Metro 2033 pochłonąłem prawie za jednym zamachem, Drugie Metro czyli 2034 już mnie tak mocno nie wciągało, ale przeczytałem z przyjemnością. Natomiast gry jakoś mnie nie urzekły, tak wiem, że gracz ze mnie marny, ale gra nie miała tego klimatu co książka.

Ostatni Mohikanin   26 #14 24.08.2015 23:37

@Shaki81: Ja bardziej preferuję gry planszowe, niż komputerowe. Niestety ponoć planszówka "Metro 2033", mimo zmian i ulepszeń w polskiej edycji, też nie zachwyca i nie oddaje klimatu książki (zwłaszcza że jej fabuła odbiega od głównego wątku powieści). Pewnie, że chętnie bym zagrał, ale sam jej raczej nie kupię; zresztą, drugą zaporę stanowi cena.

Autor edytował komentarz.
MaXDemage   18 #15 25.08.2015 09:15

@Shaki81: O dziwo pierwsza cześć w formie gry nie pochłonęła mnie jakoś zbytnio ale druga była naprawdę klimatyczna w mojej opinii i świetnie wpasowała się w świat. Z książek natomiast pierwsza cześć była dla mnie najlepsza, ot i ciekawostka.

@Ostatni Mohikanin Oczywiście o ile się wyrobię z czasem, a tego ostatnio praktycznie nie mam;