Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Lenovo Yoga 2 tablet — wrażenia z użytkowania

Pamiętam, że gdy ukazała się pierwsza generacja tableta Lenovo Yoga, mocno zainteresował mnie specyficzny kształt urządzenia. Bateria ukryta w charakterystycznej wypustce, która sprawia, że urządzenie nigdy nie leży płasko, za to można je postawić? Miałem to szczęście, że mogłem się sprzętem nieco pobawić, i faktycznie, byłem pod wrażeniem wyważenia urządzenia. Trzymanie przed sobą tableta właśnie za ten "wyrastający" z boku wałek okazało się bardzo wygodne. W rękach miałem wersję z przekątną o długości ośmiu cali, i wszystko byłoby dobrze, gdyby nie zdecydowanie zbyt słaba moc.

Druga generacja sprzętu to już jednak zupełnie inna kwestia. Półka pozostała ta sama i wciąż mówimy o sprzęcie, którego cena nie jest jeszcze porażająca, jednak druga generacja oferuje o wiele, wiele więcej. Miałem okazję przyjrzeć się wersji z ekranem o przekątnej dziesięciu cali, która zrobiła na mnie naprawdę duże wrażenie.

Trochę suchych parametrów

Po testach sprzętów takich jak ASUS Fonepad czy DELL Venue 8 stałem się fanem mobilnych procesorów Intela. Powód jest jeden: czas pracy na baterii; każde z tych urządzeń wyraźnie odstawało na plus pod tym względem od testowanych przeze mnie tabletów Nexus 7 (obie generacje) czy NVIDII Shield (nieziemska moc, ale bardzo szybko woła o ładowarkę). Okazuje się, że Lenovo Yoga 2 także pracuje na procesorze Intela, jest to czterordzeniowy model oznaczony jako Atom Z3745, o częstotliwości taktowania do 1.86 Ghz. Dobrze się zapowiada także wsparcie przez 2 GB pamięci operacyjnej RAM, czyli ilości według mnie minimalnej, by urządzenie z Androidem pracowało poprawnie (choć są wyjątki od tej "reguły" - np. smartfon Motorola Moto G). Co jeszcze potrzebuję, by nie szukać dziury w całym? Dobry ekran. Lenovo Yoga 2 oferuje ekran wykonany w technologii IPS o rozdzielczości 1920x1200 pikseli, co jak dla mnie jest parametrem idealnym; typowe HD to jednak za mało by wygodnie przeglądać czasopisma, co na tablecie uwielbiam robić.

Okazało się jednak, że nie tylko owe podstawy są tak udane. Na papierze zaciekawiły mnie także głośniki, nie dość, że na froncie (to powinien być standard), to jeszcze stereo, w technologii Dolby. Drugą rzeczą, którą na tablecie robię najczęściej, jest oglądanie filmów - i po testach NVIDII Shield tablet już nie akceptuję głośników gdzie indziej, jak tylko skierowanych w kierunku użytkownika. Ostatnią kwestią, która miała wpływ na wybór urządzenia była bateria. Tu Lenovo zmieściło akumulator o pojemności aż 9600 mAh - nie wiem, czy to rekord, ale jest to zdecydowanie pokaźna liczba. W połączeniu z procesorem Intela taka bateria powinna zapewnić naprawdę sporo godzin zabawy.

Pierwsze wrażenie

Kurczę, jakie to jest cienkie! - to było pierwsze wrażenie po wyjęciu Yogi 2 z pudełka. Aż strach złapać za górną krawędź, jest tak cieniutka, jakby było tam samo szkło pokrywające ekran. Dla równowagi u dołu mamy wspomnianą baterię, ukrytą w wałku dodatkowo oferującym stopkę, dzięki której tablet stoi bez dodatkowych akcesoriów (stojaków, okładek typu smart cover). I tu mam jedyną uwagę - ta stopka, jako element ruchomy, zbudowana jest bardzo przyzwoicie. Jednak trzeba się do niej przyzwyczaić, bowiem używając urządzenia długi czas miałem wrażenie, że coś tam jest źle spasowane, że coś się wręcz rusza. Ale to tylko owa stopka, obojętnie czy schowana, czy wydobyta - niestety jako ruchoma część tabletu faktycznie się... rusza. Wspomnę także, że stopka potrafi być także podporą, by tablet ułożyć płasko, choć niestety tu wydaje się być zbyt ostro zakończona, obawiam się porysowania blatu stołu. No i można ją odgiąć o 180 stopni, po czym urządzenie powiesić gwoździu czy haku. Sam nie wykorzystywałem, ale warto odnotować, że jest taka opcja.

Po uruchomieniu natychmiast w oczy rzuca się graficzne przedstawienie systemu operacyjnego. To Android w wersji 4.4 KitKat, jednak totalnie zmieniony przez Lenovo, kompletnie przerobiony. Kto miał w ręku iPada, ten uśmiechnie się z przekąsem. Uważam, że nie ma sensu owijać w bawełnę - nakładka producenta to kopia systemu iOS, kopia jego graficznej prezencji. Nie mamy menu aplikacji, wszystko jest dostępne na głównych pulpitach, foldery wyglądają identycznie, jak te z iOS do wersji 6, a jedyną różnicą jest możliwość wstawiania widżetów. Ufff, jakie to szczęście, że z tego nie zrezygnowano... :)

Co ciekawe - wcale nie uważam, że nakładka jest zła. Choć uwielbiam "gołego" Androida (nieprzerwanie używam smartfonów z serii Nexus od czasów Neksusa S), to jednak projektanci Lenovo tworząc "swój" własny interfejs stanęli na wysokości zadania - jest to bardzo płynnie działający Android, z animacjami zbudowanymi w taki sposób, by właśnie użytkownika zachwycić płynnością, detalem. Typowy androidowy lag się oczywiście trafia, ale faktycznie niespecjalnie często.

Interfejs ten oferuje także sporo ciekawych dodatków, których w czystym systemie nie znajdziemy. Jest nieco programów od Lenovo, ale niewiele crapware, większość faktycznie ma sens. Ponadto ogromną większość programów-gratisów od Lenovo można odinstalować, uczciwie.

Jest Office, który daje radę (choć w połączeniu z OneDrive niespecjalnie się spisuje, usługa online Microsoftu nie daje rady otworzyć przygotowanych plików *.doc). Mamy menedżer plików, świetnie, i tak wypada jakiś zainstalować. No i mamy nieco pozmieniane dojścia do ustawień, skrótów do przycisków, przełączników - i wszystko zorganizowane w taki sposób, że użytkowanie jest bardzo wygodne. Powtórzę się: szczególnie dla tych, którzy wcześniej pracowali z iPadami od Apple, dla równowagi tym razem w wersji iOS 7 lub 8 (wysuwane z dołu szybkie ustawienia).

Warto też wspomnieć o dodatku, jakim jest możliwość używania jednocześnie kilku aplikacji na ekranie. Nie jest tych programów sporo, ale faktycznie - Lenovo wzorem Samsunga przygotowało parę najbardziej przydatnych programów w trybie okien, gdzie obok możemy otworzyć chociażby przeglądarkę internetową i kalkulator czy film. Interesującym dodatkiem jest także aplikacja Security HD, kontrolująca stan zawartości naszego tableta, pozwalająca na różne manipulacje mające na celu jego przyspieszenie. Nie przepadam za takimi programami, ale ten faktycznie jest nieinwazyjny i od czasu do czasu przydatny.

Wygoda użytkowania

Wystająca bateria urządzenia jest jednocześnie miejscem, za który przeważnie tablet będziemy trzymać. I tu mam duży szacunek dla Lenovo, bowiem duży tablet o wadze ponad 600 g to nie jest coś, co lekko leży w dłoni, dłuższe posiedzenia wymagają ułożenia tableta gdzieś, choćby na kolanach. Pamiętam, że iPad 2 czy iPad 4-tej generacji takich działań ode mnie wymagały, gdy zamierzałem dłużej posiedzieć przy czasopiśmie. W przypadku Lenovo sytuacja jest nieco inna. Choć waga jest istotna, to twórcom udało się idealnie zmieścić środek ciężkości urządzenia właśnie w tym miejscu, gdzie jest bateria. Trzymanie tego tableta jedną ręką i obsługa drugą jest o wiele wygodniejsze, niż się spodziewałem; jakby waga została w magiczny sposób nieco zniwelowana.

Sprzęt po wysunięciu stopki zmienia się w nieduży telewizor Full HD, ekran jest bardzo dobry, ale jeszcze lepsze są... głośniki. Faktycznie, ten napis Dolby nie wziął się znikąd. Nie dość, że mamy tu możliwość dowolnej korekcji dźwięku (w aplikacji nomen omen: Dolby), to efekt przeskoczył moje najśmielsze oczekiwania. Chwilami faktycznie słychać stereo, dźwięk jest czysty, głęboki, i choć tylko ktoś totalnie pozbawiony słuchu odważy się na tym urządzeniu słuchać muzyki, to jednak obejrzenie filmu jest naprawdę czystą przyjemnością. Frontowe głośniczki NVIDII Shield właśnie zostały na mojej liście zmiecione z piedestału, poszły na skromne, drugie miejsce.

Codzienna praca i zabawa z urządzeniem, czyli w moim przypadku nieco maili, sporo czytania newsów, gazet i sporo oglądania YouTube'a, okazała się bardzo udana, ale dopiero kiedy wyłączyłem automatyczne dopasowanie jasności ekranu. Poważnie, jedną z największych wad Lenovo Yoga 2 jest taka pierdoła, jak czujnik jasności, który jest po prostu beznadziejny. Na szczęście dzięki ładnie skopiowanemu interfejsowi jasność ekranu mamy pod palcem, zatem nic nie stoi na przeszkodzie wygodnie regulować ją samemu. Jak dla mnie czujnik jest tak słaby, że lepiej, gdyby go nie było. Tu Lenovo dało się przez kogoś wkręcić, ten czujnik to po prostu bubel...

Jednak to niedociągnięcie z sukcesem ratuje bateria, która faktycznie pozwala zaszaleć. Lenovo Yoga 2 to sprzęt, który nie tylko ma fizycznie duży akumulator. Widać, że projektanci popracowali nad optymalizacją tak, by wydobyć z Androida nieco więcej. Znowu chce się tu zastosować analogię do iPada - choć Yoga 2 nie oferuje aż tak genialnego czasu pracy, jak tablety od Apple, to jednak bije na głowę konkurencję. Przy czym Intel Atom tu zastosowany to całkiem szybka maszyna, całkiem wydajna, i mimo to akumulator nie wydaje się znikać w oczach, nawet przy mocnym obciążeniu procesora. To drugi (obok Della Venue 8, ale to zupełnie inna klasa) tablet z Androidem w moim domu, który nie wymagał ładowania ani codziennie, ani nawet co dwa dni.

Podsumowując

Muszę przyznać, że praktycznie wszystkie pomyślne informacje na temat tego urządzenia znalazły swoje potwierdzenie. Lenovo Yoga 2 naprawdę okazał się być tabletem idealnym do oglądania filmów i bardzo dobrym do czytania czasopism i przeglądania internetu. O pewne kwestie nie mogę mieć pretensji do producenta (niektóre aplikacje to wciąż po prostu ogromne wersje smartfonowe, okropnie wyglądające na dziesięciu calach), za to głośników i baterii stałem się fanem od razu. Full HD pozwala na wygodną pracę, a popsute automatyczne dostosowanie jasności można przeboleć.

Jedno, do czego muszę się przyzwyczaić, to brak dobrej okładki dla tego tableta. Co prawda w zestawie dostałem oryginale etui, do którego urządzenie się wsuwa, jednak lubiłem swoje tablety ochraniać okładkami typu smart cover. Ze względu na konstrukcję tu raczej jest to niemożliwe, nie znalazłem dobrze przemyślanej okładki, pasującej do nietypowego kształtu Yoga 2. Trzeba też przyznać, że sprzęt średnio się nadaje do użytkowania go w ruchu; środek ciężkości, który tak genialnie spisuje się na kanapie, na spokojnie, w ruchu może być problematyczny. No, ale tablety nie powstały z myślą o wykorzystaniu na szybko, od tego są smartfony. Jako tablet kanapowy właśnie, czy nawet biurkowy (pisanie i edycja tekstów chociażby) oraz jako niewielki telewizor (świetne kąty widzenia) Lenovo Yoga 2 jest tabletem bardzo dobrym. I do takich zastosowań szczerze go polecam - jest zdecydowanie wart swojej ceny.
 

sprzęt urządzenia mobilne hobby

Komentarze

0 nowych
zyrol81   9 #1 27.03.2015 14:11

Lubię Lenovo. Mam w domu komputer lenovo, tablet lenovo... to na prawdę bardzo dobre urządzenia warte swojej ceny. jeśli w przyszłości będę znowu kupować jakiś sprzęt to na pewno będzie to lenovo. Może to będzie któraś z kolei yoga? Czas pokaże. Z opisu wnioskuje jednak, że Lenovo ciągle trzyma poziom, choć czytałem że od 2010roku jest z nimi coraz gorzej. Ciekawe - Twoja recenzja mówi zupełnie co innego.

  #2 27.03.2015 16:31

Akurat czas pracy na baterii to procesory ARM lepiej się spisują od Intela, a sam tablet bardzo fajny tyle że w wersji 8 cali według mnie ciekawszy:)

mikolaj_s   13 #3 27.03.2015 16:56

@zyrol81: Jak Ci się zepsuje i będziesz musiał mieć kontakt z serwisem to zmienisz zdanie ;)

Autor edytował komentarz.
Magnum 44   16 #4 27.03.2015 17:18

Błagam. Dla tego tabletU! :) Poza tym recenzja bardzo fajna :P

Autor edytował komentarz.
zyrol81   9 #5 27.03.2015 18:51

@mikolaj_s: No też liczę, że waśnie nie będe musiał. Markę bardzo niszczy serwis ponoć. Jakoś produktów na dobrym poziomie, a serwis po prostu fatalny. Czytałem o przebojach jakie ludzie z nimi mają i tez się trochę obawiam, że będę miał z nimi "przyjemność".

PablosMobile   2 #6 28.03.2015 09:23

@zyrol81: to naprawdę dobrze zrobione urządzenie, w którym trudno znaleźć jakieś poważne wady. Nie wiem, może budżetowe tablety Lenovo są inne, ale Yoga 2 zdecydowanie daje radę. :)

PablosMobile   2 #7 28.03.2015 09:28

@Magnum 44: dzięki. Faktycznie, "tabletu" brzmi lepiej. :)

zyrol81   9 #8 28.03.2015 15:09

@PablosMobile: Z jakiej serii sa te Yoga? To są Thinkpady?

  #9 29.03.2015 22:06

@mikolaj_s: stereotypy, mi matryce na gwarancji jak rozbiłem z błyszczącej na matową jeszcze wymienili a ty tu w takim złym świetle stawiasz serwis lenovo :)

PablosMobile   2 #10 30.03.2015 07:47

@zyrol81: Nie, seria zwie się krótko: Yoga, brand ThinkPad nie jest tu wykorzystywany. To druga generacja urządzeń z Androidem, istnieje także wersja z Windowsem 8.1, a żeby jeszcze bardziej skomplikować, mamy jeszcze laptopy o tej nazwie, również z Windowsem.

mikolaj_s   13 #11 30.03.2015 16:16

@Anonim (niezalogowany): Czekałem 3 miesiące na naprawę, sprzętu zastępczego nie dali. Teraz ponoć nawet nie mają serwisu w Polsce tylko wysyłają do Niemiec to jak mam ich chwalić?

Kidorius   7 #12 14.05.2015 05:12

Z wyglądu, to chyba najbardziej oryginalny tablet, specyfikacja techniczna tez jest ok. Gdybym miał kupić tablet, to zapewne wybrałbym właśnie lenovo.

Autor edytował komentarz.
  #13 27.07.2015 09:09

Też mam złe zdanie o serwisie Lenovo. Trzymali sprzet 3mc po czym uznali, że wszystko z nim ok i odesłali. Oczywiście laptop nawet się nie włączył po przyjściu. Chcąć zareklamować sprzęt ponownie dostałem info, iż jest już po gwarancji i mogę go naprawić za opłatą. Żarty, nagle stwierdzili, że jednak nie działa. Na szczęście reklamacja z tytułu niezgodności z umową przyniosła efekty, lecz sprzętu nie widziałem dobre 4mc.

  #14 23.11.2015 23:56

Kupiłem ten tablet w styczniu a w sierpniu wyłączył się i powiedział "pierP073 nie robie" .Spróbujcie sobie na stronie leniucha znaleźć jakieś wsparcie, nr telefonu który ktoś odbierze albo wypełnić formularz zgłoszeniowy. Miałem kupić jeszcze laptopa serii Y , ale na szczęście coś mnie tknęło i kupiłem MSi. Warto też odwiedzić profil LENOVO POLSKA na mordoksiążce i poczytać i "wspaniałej obsłudze klienta i sprawnym serwisie"