Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Pangrys 4.1, czas spojrzeć nieco wstecz — muzyka, czyli jak to się robiło dawniej

Kiedyś myślałem, iż długo mi przyjdzie czekać na ten czas, kiedy przestaną mówić o mnie "młody człowieku”, ale ku mojemu zaskoczeniu tak jakoś podstępnie i znienacka okazuje się, że ten czas właśnie nadszedł. Każdy z nas przejdzie, już lub przechodzi okres, w którym chce się podzielić historiami ze swego życia i doświadczeniami z czasów, o jakich młodsze pokolenie absolutnie nie ma pojęcia.

Dorastałem w Poznaniu w dość ciekawej dzielnicy, o nieco szemranej opinii. Dzielnica pełna przeszło stuletnich kamienic zapewniała nam świetne miejsce zabaw, o jakich młodszemu pokoleniu nawet się nie śniło. Dla nas, wychowanych w tamtych czasach, pewne rzeczy było całkowicie normalne a dziś po latach odkrywam, że to jednak egzotyka i młodsi słuchacze myślą że ich wkręcam. Z drugiej strony patrząc, młodsi czytelnicy za kilkanaście, bądź kilkadziesiąt lat, będą opowiadać młodszym, że pamiętają czasy, kiedy pralki i lodówki nie były podłączone do Sieci :)

I może wtedy zrozumieją, o czym mówiliśmy :D

Ja, jako dzieciak przypatrywałem się jak na podwórku mojej kamienicy kilku starszych ode mnie długowłosych młodzieńców w spłowiałych jeansowych katanach - na których widniały malunki nazw kapel heavy metalowych wykonane... długopisem - maluje na murach nazwy kapel widniejących na ich plecach takich jak AC/DC, Kreator, Metallica, Exodus czy Anthrax. Lata później ci młodzieńcy stworzą takie kapele jak Acid Drinkers czy Wilczy Pająk i osiągną sukces pozwalający na wyrwanie się z naszej dzielnicy. Jak łatwo się domyślić, również i mnie, tylko trochę później, wciągnie miłość do nieco mocniejszej muzyki, ale o tym może opowiem przy innej okazji i w inny czas.

Ważne jest to, że też polubiłem muzykę tego typu, choć niestety rodziło się z tym dużo problemów. Okazuje się, że nawet na najlepszych bazarach czy rynkach ciężko było upolować interesujące nas tytuły. W tamtych czasach w oficjalnych sklepach nie sposób było kupić tego rodzaju muzykę, więc pozostawało nam tylko przegranie muzyki od kogoś znajomego lub czatowanie na emisję całej płyty w radiu...

Tak, nie przesłyszeliście się, ale o tym za chwilę ...

Historia kasety

Klasyczna kaseta magnetofonowa, czyli Compact Cassette została opracowana przez koncern Philips już w roku 1963 roku i była pomyślana, jako następca popularnych wówczas szpul z taśmą magnetyczną. Notabene ten sam koncern kilkanaście lat później zaprezentuje zabójcę kaset magnetofonowych, czyli płytę kompaktową zwaną... CD od skrótu słów Compact Disc. Ale o płytach CD opowiem nieco później.

Mały rozmiar kasety pozwolił na tworzenie dużo mniejszych urządzeń, bowiem klasyczne magnetofony szpulowe nie należały do małych urządzeń i ich mobilność pozostawiała naprawdę wiele do życzenia. Zwykły magnetofon takiego typu ważył niebagatelne od 5 do nawet 10 kilogramów! Zwykły kaseciak często ważył ok. pół kilograma - różnica była dość znaczna. Ostatecznym ciosem w magnetofony szpulowe było pojawienie się w roku 1979 Walkmana od Sony. Odtwarzacz niewiele większy od samej kasety pozwalający cieszyć się muzyką niemal wszędzie był powszechnym obiektem westchnień. Szybko pojawiły się kolejne klony tego urządzenia i choć nazwa Walkman została zastrzeżona przez Sony to dla nas, każdy odtwarzacz tego typu był Walkmanem.

Kaseta magnetofonowa miała kilka niezaprzeczalnych zalet, które przesądziły o jej sukcesie. Była relatywnie tania, nawet biorąc pod uwagę ówczesne zarobki i nie było większych problemów z jej dostępnością. Nawet w ówczesnym PRL, w którym zazwyczaj brakowało wszystkiego. Radiomagnetofony kasetowe też były w miarę dostępne a ich cena nie była jakaś abstrakcyjna. Co prawda dużo gorzej było, z jakością rodzimych Kasprzaków itp., ale to już temat na osobny wpis. Inną zaletą CC było możliwość wielokrotnego zagrania kasety nową muzyką... lub np. jakimś programem.

Wady

Niestety, kaseta miała kilka fundamentalnych wad, które z czasem doprowadziły, że to rozwiązanie niemal całkowicie zniknęło z naszych domów. Taśmy magnetyczne nie można było zapisywać w nieskończoność, w raz z rosnącą ilością nagrań na tym samym odcinku taśmy, warstwa magnetyczna robiła się coraz cieńsza i muzyka brzmiała coraz gorzej.
Co więcej, używając kaset polskiej produkcji ze Stilonu Gorzów lub po prostu kiepskiej jakości, bardzo szybko doprowadzaliśmy do zabrudzenia głowicy, która odczytywała zapis z taśmy magnetycznej. Konieczne było użycie kasety czyszczącej lub wyczyszczenie głowicy czystym alkoholem.

Trwałość kasety też nie była jej mocną stroną. Pomijam, że często były narażone na tzw. wcięcie, czyli taśma mogła się wkręcić w magnetofon lub w krytycznych sytuacjach mogła się nawet zerwać. Oczywiście takie taśmy nie kończyły swojego żywota na śmietniku, lecz były "naprawiane". Można było podkleić od spodu zerwane końcówki skrawkiem taśmy samoprzylepnej lub skleić pożyczonym od dziewczyny lakierem do paznokci.

Nie zapominajmy też, że kaseta magnetofonowa nie oferowała tak dobrej jakości nagrań jak klasyczna płyta winylowa czy płyta CD. Dopiero na początku lat 90 pojawiły się kasety, które oferowały podobna jakość jak powyższe rozwiązania, ale nie zahamowało to agonii tego rozwiązania i nie powstrzymały ekspansji CD.

Nasze sprzęty grające, a mam na myśli popularne wówczas Kasprzaki i Grundigi, czasem odmawiały posłuszeństwa przy przewijaniu kasety. Ba, często nasze podklejane i nie raz pozrywane taśmy z cennymi nagraniami trzeba było przewinąć na początek w nieco bardziej delikatny sposób. Tutaj właśnie przydawał się ołówek, długopis bądź kredka o kanciastej budowie.

Kaseta jako nośnik danych

Przez krótki okres czasu kasety magnetofonowe były wykorzystywane, jako nośniki, na których zapisywane były programy i gry komputerowe. Tutaj popularność kaset w tej dziedzinie też była spowodowana aspektem ekonomicznym. Stacje dyskietek do Commodore czy Atari były horrendalnie drogie i często kosztowały niemal tyle samo, co sam komputer. Tańszym rozwiązaniem był zakup dedykowanego magnetofonu, w którym czasem trzeba było tylko wyregulować głowicę i podłączyć go do naszego sprzętu. O ile w ZX Spectrum mogliśmy podłączyć nasz magnetofon domowy i normalnie z niego korzystać to już niestety w przypadku Atari i Commodore musieliśmy dokupić dedykowane urządzenia.

Niestety, tutaj ujawniała się potężna wada używania kaset, jako nośnika danych. Proces wgrywania niektórych gier czy programów z naszych kaset mógł trwać nawet niespełna godzinę a i tak czasem okazywało się, że ktoś delikatnie trącił stół z magnetofonem, przestawiła się głowica i cały proces trzeba było zaczynać od nowa... Z dyskietki, ten sam proces trwał ok kilku minut no, ale kogo wtedy było stać na taką rozrzutność ? :) Cierpliwość do sprzętu wtedy była naprawdę w cenie.

Wróćmy do czasów swobodnego nagrywania

W latach 70 i 80 w Polskim Radiu, czyli w zamierzchłych czasach, gdy nikt nie znał ZAiKS czy RIAA, puszczano w audycjach radiowych całe płyty różnych wykonawców i całkowicie czymś normalnym było, że prowadzący taką audycję prosił o przygotowanie magnetofonów i prosił na antenie o upewnienie się czy taśma jest prawidłowo ustawiono by uchronić słuchaczy przed przypadkiem, że początek nagrania przypadnie na tzw. "rozbiegówkę". Oczywiście trzeba było sprawdzić czy zabezpieczenia są na swoim miejscu, bo jeśli zostały wyłamane to należało szybko zaślepić otwór np. papierem :) Po dokonaniu nagrania należało usunąć płytki zabezpieczenia, co zabezpieczało nas, oczywiście teoretycznie, przed tym, że ktoś nam zagra naszą kasetę. Rzecz jasna, zawsze taka taśma mogła zostać skonsumowana przez nasz magnetofon, co niestety nie było rzadkim zjawiskiem.

Oczywiście prowadzący audycję dawał nam dość czasu by przełożyć kasetę na druga stronę i dokładnie informował, kiedy rozpocznie się nagranie i wstrzymywał się z komentarzem aż do zakończenia płyty. Trzeba było wtedy wcisnąć klawisz Pause a potem jednocześnie wcisnąć klawisze Record i Play. Nagrywanie się uruchamiało poprzez zwolnienie klawisza Pause :)
Niestety, czasem zdarzało się, że w ramach jednej audycji puszczano tylko jedną stroną płyty analogowej, emisje drugiej płyty zostawiając na kolejną emisję programu. Ówcześnie większość muzyków wydawało swe płyty na starej, klasycznej płycie winylowej, głównie ze względu na dużo lepszą jakość dźwięku. Pod koniec lat osiemdziesiątych niewiele osób wyobrażało sobie, że już niedługo każdy będzie miał w domu odtwarzacz CD z laserem.

- No jak? To mnie będzie stać by w domu mieć urządzenie z laserem?

Dla wielu z nas było to całkowicie niewyobrażalne. Wszak laser wtedy był dla nas czymś żywcem z filmu Science-Fiction.

Jakże się wtedy myliliśmy.

Oczywiście nie tylko muzykę tak traktowano

Wielu z naszego pokolenia, swoje pierwsze programy i gry nagrywało właśnie... z audycji nadawanych przez Polskie Radio. Wtedy było to całkowicie normalne i dla wielu z nas było jedyną możliwością by zapoznać się z najnowszymi utworami ulubionego wykonawcy czy grami na ZX Spectrum, Commodore a nawet Atari.

Dużą tragedią było jak w trakcie takiego nagrywania padaliśmy ofiarą tzw. "planowego wyłączenia prądu". Pozostawało nam pielgrzymowanie po mieście w poszukiwaniu szczęśliwca, któremu udało się dokonać całego nagrania.

Nawiasem mówiąc, dopiero na początku lat 90, Polska została sygnatariuszem Konwencji Rzymskiej, która reguluje sprawy prawa autorskiego i w efekcie, czego skończyły się czasy puszczania całych płyt w audycjach. Inna sprawa, że już w ostatnich latach dogorywającego socjalizmu w Polsce pojawiło się mnóstwo małych wytwórni kaset, które trudniły się wydawaniem pirackich kaset magnetofonowych :) W efekcie rynek został zalany dużą ilością relatywnie tanich, ale też najczęściej kiepsko nagranych kaset z muzyką i grami do najpopularniejszych wówczas komputerów.

Jako ciekawostkę podam, że jedna z takich garażowych "wytwórni" pirackich kaset magnetofonowych, wszystkie osiągnięte w ten sposób zyski, zainwestowała w swój rozwój, zakupiła porządny zachodni sprzęt do tłoczenia płyt CD oraz zadbała o wysoką jakość opakowań oraz okładek. Z czasem zrezygnowała z wydawania pirackich kaset i płyt CD, dogadała się z największymi wytwórniami i po osiągnięciu porozumienia, zajęła się wydawaniem legalnych płyt CD. Dziś kupując film na DVD lub płytę CD w sklepie z muzyką możemy być prawie pewni, że wyszła z tłoczni firmy... TAKT. :)

Bo tak się nazywa po dziś dzień ta firma :)

Nawiasem mówiąc, pochwalę się

Na szczęście dla mnie, nie miałem wtedy najpopularniejszego magnetofonu Grundiga czy jego polskiej wariacji, czyli Kasprzaka, lecz na ówczesne czasy całkiem niezłe i odlotowe SONY CFM-33, które przywiózł z Berlina Zachodniego mój wuj i sprzedał moim rodzicom. Sam zainwestował w wieżę firmy Goldstar, która dość szybko zakończyła swój żywot ku niezadowoleniu rodziny wuja. Przypomnę tylko, że firma GoldStar, nieco później nazywała się Lucky GoldStar a obecnie znamy ją, jako LG :)

Posiadany przez ze mnie SONY został zaprojektowany najprawdopodobniej przez japońskiego kuzyna projektanta niemieckiego Mercedesa W124. Dla osób, które nie załapało aluzji powiem tylko ze ten magnetofon był niemal niezniszczalny. U mnie w domu Sony CFM-33 pojawił się około roku 1982 i przez długie lata działał bez najmniejszej usterki, dopiero kilka lat temu moja siostrzenica uciszyła go na zawsze zrzucając go z dość dużej wysokości... Przez te wszystkie lata działał, nagrywał i odtwarzał kasety niemal do ostatniego dnia swojego istnienia.

Tak, wiem, że to tylko sprzęt mono, ale dla mnie wtedy był powodem do dumy i obiektem zazdrości u znajomych. Jakością odtwarzanej muzyki bił na głowę wszystkie popularne radiomagnetofony z logiem Unitry, choć naturalnie wiem, że nie jest to jakieś wielkie osiągnięcie. No i był całkowicie bezawaryjny, co dziś niestety już się nie zdarza.

Po prostu dziś tak długowiecznych sprzętów niestety już się nie robi... A szkoda :(

Dziś

Wbrew pozorom stoję na stanowisku, że nie jest to prawdą, że kiedyś było lepiej. Kiedyś było po prostu inaczej. Być może ciekawie, czasem strasznie, ale całkowicie inaczej. Miałem to szczęście żyć w czasach gdzie mogłem obserwować jak komputery powoli trafiają pod strzechy. Widziałem początki internetu w naszym kraju i jak dużo zmieniło się w naszym życiu i jak co rusz adaptujemy kolejne cyfrowe gadżety bez których parę lat temu doskonale dawaliśmy sobie radę. I doskonale wiem, że za kilka lat o wielu z nich nie będziemy pamiętać choć dziś nie schodzą nam z ust ...

Dawno, dawno temu nie przypuszczaliśmy ze coś może zastąpić kasetę a dziś niewielu o niej pamięta. Rodzi się tylko pytanie, co za kilka lat podzieli los kasety :)

Czas, bowiem zweryfikował nasze spojrzenie na niektóre aspekty życia, więc kto wie czy nie będzie tak z innymi rzeczami :)

W następnym odcinku opowiem o rewolucji VHS ... ;)

 

inne

Komentarze

0 nowych
DjLeo MODERATOR BLOGA  17 #1 06.10.2014 11:30

No to czytam ;)

DjLeo MODERATOR BLOGA  17 #2 06.10.2014 12:06

Wpis spoko. Ja też te czasy wspominam. Miałem dość "ruchawy" dywan i mój kaseciak z Atarynki zaliczał zwisy. :) To były piękne czasy. Ogólnie dobra robota Pangrys, bardzo przyjemnie się czytało.

guiness   4 #3 06.10.2014 12:10

Dziś wiele osób nie rozumie o co chodzi z tą kasetą i ołówkiem :)

DjLeo MODERATOR BLOGA  17 #4 06.10.2014 12:15

@guiness: Ahh to, nieraz, klejenie taśmy :)

TrustNoOne   10 #5 06.10.2014 12:17

Ooo Józefa Strusia w Pozku... ;)

edelmann   11 #6 06.10.2014 12:17

No to chyba jesteśmy w podobnym wieku, z tego co ja wiem, to firma TAKT od chyba początku swojego istnienia płaciła ZAiKS-owi tantiemy mimo że Polska jeszcze nie miała podpisanej umowy z sygnatariuszem Konwencji Rzymskiej, więc można powiedzieć że te kasety były "oryginalne", wszyscy szukali czy dana płyta wyszła może z Taktu, bo oni mieli naprawdę bardzo dobrze nagrane kasety, pamiętam też że jedną z pierwszych firm która produkowała "oryginalne" kasety w latach 90-tych była firma Bass Records, jedną z ich pierwszych pozycji była płyta DR. Albana, chyba It's My Life, ale nie jestem pewny, nie wiem niestety co się stało z firmą MG. Ach to były czasy.

Autor edytował komentarz.
bystryy   9 #7 06.10.2014 12:18

Kasprzak to i tak był wypas w porównaniu z wciągaczem kaset o nazwie Wilga...

Goldstar miał fajne dwukaseciaki do przegrywania taśm na przyspieszonych obrotach - można było szybciej i więcej taśm przegrać, ale to już była końcówka lat '80.

Unitra w połowie lat '90 miała bardzo dobre wieże składane z segmentów.

@Pangrys - to zapodaj jakieś nazwy ciekawych kapel, bo osób słuchających cięższej muzy jest tu dużo więcej :)
Ja tam trawię wszystko co dobre od hard rocka po death metal.

Pangrys WSPÓŁPRACOWNIK  18 #8 06.10.2014 12:20

@TrustNoOne: Tak, to ten adres :)

WODZU   16 #9 06.10.2014 12:28

Choć jestem trochę młodszy, to przerabiałem to wszystko, a w piwnicy do tej pory stoi działający ZK145 mojego ojca, na który to dziecięciem będąc, nagrywałem pierwsze wypowiedzi mojej młodszej siostry :D

qbaz   11 #10 06.10.2014 12:29

Pochwalę się, że posiadam całkowicie sprawny (nieużywany już obecnie) magnetofon SONY TC-129, przywieziony przez mojego tatę bodaj w 1974 z Japonii. W tamtych latach, razem z kumplem, który wtedy miał jakiegoś "kaseciaka" od Pioneera, przegrywaliśmy kasety na potęgę :) bo na zmianę nagrywaliśmy z radia nocne rockowe i heavymetalowe audycje i to co udało się dostać od znajomych :)
@Pangrys -miałeś ciekawych kumpli z podwórka :) Cenię sobie ich twórczość.
Pozdrawiam

DjLeo MODERATOR BLOGA  17 #11 06.10.2014 12:31

@Pangrys: Masz dostęp do jabbera może? Napisałem do Ciebie, odezwij się jak możesz..

Autor edytował komentarz.
  #12 06.10.2014 12:35

Ja dosłownie dwa miesiące temu zrobiłem ład w szafach i wywaliłem 600 kaset , do tej pory mam altusy 120 i całą wieżę Diory -pozostawiłem też lampowy wzmacniacz UNITRY bo jest sprawny ------ PIĘKNE CZASY

  #13 06.10.2014 12:43

" w raz z rosnącą ilością nagrań na tym samym odcinku taśmy, warstwa magnetyczna robiła się coraz cieńsza i muzyka brzmiała coraz gorzej." ... nie cieńsza warstwa magnetyczna, a rozmagnesowywanie poprzez wielokrotne działanie głowicy zapisującej. Głowice miały specjalną teflonową powłokę żeby właśnie nie niszczyć taśmy magnetofonowej. Ale również istniała inna przyczyna złego brzmienia, a była nią rozciągliwość. Ale i tak najgorszym zabójcom taśmy magnetofonowej był brud zbierający się na rolkach dociskających, a jak go było za dużo wciągało taśmę do środka. Szpulowce pod tym względem były lepsze.

"Dawno, dawno temu nie przypuszczaliśmy ze coś może zastąpić kasetę a dziś niewielu o niej pamięta. Rodzi się tylko pytanie, co za kilka lat podzieli los kasety :)" ... Od zawsze wiedziałem że kaseta zastąpiona będzie przez płyty CD ... sąsiad (DJ) zawsze miał ich setki (Berlin Zachodni ;-)). Za kilka lat los kasety podzieli w płyta CD/DVD/BDR ... zresztą CD już zostało zdetronizowane przez DVD. Tylko pytanie co będzie ich następcą? Pendrive o pojemności 1TB? Z możliwościami zapisu równymi SSD.

budda86   9 #14 06.10.2014 12:43

Kaseta magnetofonowa, w przeciwieństwie do płyty CD, nawet po 20 latach pamięta w którym miejscu skończyłeś ją słuchać ;)

"Niestety, tutaj ujawniała się potężna wada używania kaset, jako nośnika danych. Proces wgrywania niektórych gier czy programów z naszych kaset mógł trwać nawet niespełna godzinę a i tak czasem okazywało się, że ktoś delikatnie trącił stół z magnetofonem, przestawiła się głowica i cały proces trzeba było zaczynać od nowa"

Cała rodzina chodziła na paluszkach. Do dziś pamiętam jak kiedyś pod sam koniec wczytywania gry mama włączyła odkurzacz, i trzeba było wczytywać od początku :D

  #15 06.10.2014 12:46

A czy ktoś pamięta pirackie kasety zagranicznych wykonawców, "wydawane" pod szyldem firmy TaktMusic? U mnie w mieście były normalnie, legalnie dostępne bez żadnego problemu. Kiepsko wydane, bez "książeczki" w okładce,

Z kolei kasety (a potem i płyty) polskich wykonawców były zawsze z hologramem, oryginalne i kilkukrotnie droższe.

StarterX4   10 #16 06.10.2014 12:47

Jak miałem 6-7 lat to lubiłem z kaset magnetofonowych słuchać starą muzę z klaset rodziców (większość to była np. Roxete (mamy) czy Bon Jovi, Lady Pank (taty) jak dobrze pamiętam) xD lubiałem też rozkręcać kasety i zamieniać ich taśmy :P
Ale czasy minęły...

Autor edytował komentarz.
neXt___   11 #17 06.10.2014 12:52

Bardzo dobry wpis. Sam takich czasów, rzecz jasna, nie pamiętam, chociaż dość dobrze pamiętam starą wieżę ojca, marki SONY, którą własnoręcznie zabiłem, poprzez napojenie jej sokiem kubusiopodobnym.

  #18 06.10.2014 13:00

Wreszcie wpis na DP kogoś kto bardziej niż poprawnie posługuje się językiem polskim i do tego ma jakąś ciekawą historię do powiedzenia :)

msnet   18 #19 06.10.2014 13:04

Nadal mam w domu sprzęt pozwalający odtwarzać (i nagrywać oczywiście) kasety magnetofonowe :) Tyle, że sprzęt jest bardziej współczesny, niż zaprezentowany w opisie. To mini wieża firmy Panasonic, która oprócz tego, że pozwala słuchać nagrań z kasety magnetofonowej, ma także pięciopłytowy odtwarzacz CD (który obsługuje format mp3 i kilka innych podobnych), a także port USB, do którego można podłączyć pendrive'a z muzyką :)

Autor edytował komentarz.
fiesta   14 #20 06.10.2014 13:05

Pamiętny ZK 140 T od tego zaczynałem swoją przygodę z muzyką. Pamiętam nawet że znajomy wytoczył mi rolkę na silnik napędowy o większym rozmiarze od oryginalnej i ręcznie przekładało się pasek napędowy żeby zwiększyć obroty celem uzyskania lepszej jakości. Potem jak dość wcześnie poszedłem do pracy stać mnie było na zakup midi wieży Unitry z kaseciakiem i amplitunerem.

Maćku, mógł byś trochę bardziej zagłębić w tajniki technologiczne tego nośnika magnetycznego, np opisać rodzaje stosowanych taśm itp. :)

Autor edytował komentarz.
Pangrys WSPÓŁPRACOWNIK  18 #21 06.10.2014 13:05

@Gromkiusz (niezalogowany): Nie przesadzaj :) Moje wypociny przejrzał i skorygował nasz Mistrz Słowa czyli @MaxDemage. Tylko dzięki niemu ten wpis wygląda tak dobrze za co gorąco mu dziękuję :D

guiness   4 #22 06.10.2014 13:10

@DjLeo: Mam jeszcze taką małą rolkę tej taśmy naprawczej :) Kleiłem tym kiedyś kasety i szpule, albo jak przegrywałem nagrania rodzicom np. z jakichś imprez do mp3. Po tylu latach te taśmy Stilon (Stilon-Gorzów chyba) to się prawie kruszą :) O jakości amatorskich nagrań to nawet nie wspominam :) Na szczęście można to trochę poprawić w programach do edycji audio.

fiesta   14 #23 06.10.2014 13:16

@Anonim (niezalogowany): "nie cieńsza warstwa magnetyczna, a rozmagnesowywanie poprzez wielokrotne działanie głowicy zapisującej"

I jedno i drugie (o efekcie pamięci nie wspomnę). "Killerem" taśm były głowice stożkowe, zaś taśmy metalizowane "charatały" głowice. A na zakup głowicy Alpsa z utwardzonym czołem mało kogo było stać.

Autor edytował komentarz.
  #24 06.10.2014 14:21

Łezka się w oku... Byłem w wojsku z liderem Acid Drinkers. Kumplowaliśmy się i graliśmy w wojskowej kapeli, występującej na zabawach i weselach. Miał wtedy ksywkę "Anglik", dopiero marzył o karierze swojego zespołu i fajny był z niego gość. No i - jak z powyższego wynika - cała ta starodawna muzyczna epopeja, jest również moją epopeją. Inaczej się wtedy podchodziło do muzyki i sprzętu. Z większym zaangażowaniem i pietyzmem. Było o wiele trudniej, niż teraz, więc wszelkie zdobycze sprzętowe i muzyczne smakowały o wiele lepiej. Dobre to były (pod tym względem) czasy...

  #25 06.10.2014 14:46

Bardzo dobry wpis, potraktowany szeroko i dogłębnie :)

DjLeo MODERATOR BLOGA  17 #26 06.10.2014 14:56

@guiness: Zapomniałem już o tym, że przecież były zestawy naprawcze ;)

Autor edytował komentarz.
pocolog   11 #27 06.10.2014 15:26

@Pangrys: @MaxDemage przegapil to: "Przez krótki okres czasu kasety magnetofonowe były wykorzystywane" ;)

Wpis bardzo dobry, az sie lezka w oku zakrecila chociaz nie lapie pamiecia czasow audycji Trojkowych (bo chyba tylko tam mogla byc taka muzyka, jak zreszta do dzis;) ) prezentujacych cale plyty :)

Autor edytował komentarz.
MaXDemage   17 #28 06.10.2014 15:36

@pocolog: MaXDemage jest li tylko człowiekiem... :)

Wpis Pangrysie rewelacyjny ale juz chyba Ci wspominałem. To również i moja młodość choć nie wyglądam. Łza w oku się zakręciła.

lukezaa   3 #29 06.10.2014 16:01

Co tak dużo nawiązań do thrashu na dobrychprogramach? Czyżby thrasherzy to największa grupa informatyków?

  #30 06.10.2014 16:23

@pocolog: Był jeszcze niedzielny Wieczór Płytowy o 22 i Studio Stereo o 19.30 na jedynym swojego czasu kanale nadawanym w stereo (inne były w mono) pyk pyk kanał lewy, pyk pyk kanał prawy szszszsz szszszsz :-) a i podczas takich audycji w domu ogłaszałem alarm i zakaz używania wszelkiego rodzaju młynków do kawy, odkurzaczy itp żeby nie trzeszczało :-)

  #31 06.10.2014 16:38

Los kasety podzieliła kaseta vhs i dyskietka 1.44 MB 3,5 i duża dyskietka 5,25,to była duża kiedyś pojemność.Na dyskietce 5,25 mieściło się nawet 10 programów na jednej stronie w czasach C64.Dzisiaj zapowiada się koniec tradycyjnych dysków twardych,gdy SSD będą miały jeszcze większe pojemności i jeszcze mniejsze ceny,nikt nie będzie kupował klasycznych dysków

Michalk001   6 #32 06.10.2014 17:17

Pamiętam jak w wieku 3/4 lat czekałem, aż wgra się gra do C64. Człowiek prawie nie oddychał. Teraz jak widzę w szkole jak się koledzy denerwują się w szkole, kiedy lvl gry ładuje im się dłużej niż 4/5 sekund, to śmieje się w głębi siebie. Kasety oraz płyty winylowe mają sobie coś fajnego(CD w sumie również). Dyski HDD, wszelkie płyty odejdą raczej do lamusa, na rzecz SSD i pamięci flash.
Pomyśleć, że wszystkie kasety mamy, które ważą razem ok 20kg, można zmieścić na jednym pendriverze o wadze 50g. 25 lat a skok techniczny ogromny.

@Ulubieniec dzieci i młodzieży (niezalogowany)
W jakimś wywiadzie Titus wspominał o kapeli z woja.

jasieczek   6 #33 06.10.2014 17:35

Co to znaczy " że ktoś zagra kasetę " ?

  #34 06.10.2014 17:43

@jasieczek: to samo co "zajeździ" :-) czyli wyeksploatuje do granic używalności ;-)

jasieczek   6 #35 06.10.2014 17:55

@Bronski (niezalogowany): Człowiek się uczy całe życie - to samo można zrobić z każdym nosnikiem ? " Inną zaletą CC było możliwość wielokrotnego zagrania kasety nową muzyką... lub np. jakimś programem. " Czytaleś ten tekst cały ? " Po dokonaniu nagrania należało usunąć płytki zabezpieczenia, co zabezpieczało nas, oczywiście teoretycznie, przed tym, że ktoś nam zagra naszą kasetę."

Autor edytował komentarz.
Semtex   17 #36 06.10.2014 19:24

" Po dokonaniu nagrania należało usunąć płytki zabezpieczenia, co zabezpieczało nas, oczywiście teoretycznie, przed tym, że ktoś nam zagra naszą kasetę."

Pangrys zrobił tu małego babola, usunięcie płytek miało ochronić kasetę przed nadpisaniem poprzedniego nagrania ;)
Naprawiało się to taśmą klejącą :P

Sam wpis bardzo dobry, na zlocie tez trochę o tym gadaliśmy ;) Gratki Pnagrys.

  #37 06.10.2014 19:42

@fiesta: Maćku, mógł byś trochę bardziej zagłębić w tajniki technologiczne tego nośnika magnetycznego, np opisać rodzaje stosowanych taśm itp. :)

Co tu opisywać. Były cztery podstawowe typy kaset:
- Type I - żelazowa Fe - najbardziej popularna, ale dość słaba w dynamice i paśmie przenoszonych częśtotliwości,
- Type II - chromowa Cr - o lepszych parametrach niż kasety Fe, trudniej się kasowała, ale szybciej pojawiały się na niej DropOut-y (ubytki warstwy magnetycznej),
- Type III - żelazowo-chromowa FeCr, bardzo rzadko stosowana,
- Type IV - metalowa Me, wprowadzona pod koniec życia kaset, wymagająca wyjątkowo dobrych głowic.

command-dos   17 #38 06.10.2014 19:54

@DjLeo: zaciekawił mnie ten dywan, przydałby mi się taki jeden ;)

Pangrys WSPÓŁPRACOWNIK  18 #39 06.10.2014 20:06

@jasieczek: Zagrać, tak ówcześnie mówiło się tak gdy ktoś nagrał na naszej kasecie swoje nagranie.

|Występowało też w formie, że zagrałem kasetę z Kingiem Diamondem grami na Atari :)

GBM MODERATOR BLOGA  19 #40 06.10.2014 20:12

Świetna lektura :)

W sumie jako "młodzian" dane mi było czy to nagrywać audycje radiowe na kasetę, czy też biegać z walkmanem. Czasem to tak aż tęskni się za tymi czasami i wszechobecnym kombinowaniem żeby coś uzyskać, a nie żeby to spadło z nieba... :-)?

Shaki81 MODERATOR BLOGA  37 #41 06.10.2014 20:12

Ech, co prawda jestem trochę młodszy od autora wpisu, ale normalnie czytając ten wpis czułem się jakby ktoś opisywał moje pierwsze przygody z kasetami :)

Dzięki.

jasieczek   6 #42 06.10.2014 20:32

@Pangrys: Ciekawe ,dobrze pamiętam te czasy i nigdy nie zetknąłem się z takim określeniem. Pewnie mieszkam w innym kraju ?

Autor edytował komentarz.
Mikra   4 #43 06.10.2014 20:34

Miło powspominać stare czasy.

Pangrys WSPÓŁPRACOWNIK  18 #44 06.10.2014 20:48

@jasieczek: Moja wina żeś gelejza i nie znosz języka ? Jak czekałeś w kolejce do składu, to pewnie wybrałeś ogonek po urodę :P

djDziadek   16 #45 06.10.2014 21:17

@Pangrys - zapomniałeś o wynalazku, którym próbowano poprawić jakość kaset w ogóle, o kasetach ferrum ;)

jasieczek   6 #46 06.10.2014 21:18

@Pangrys: No cóż nie zawsze waga jest proporcjonalna do znajomości tematu i dobrego wychowania !

SMDOBPRO   3 #47 06.10.2014 21:28

@budda86: No nie bardzo- masz rację ale w 50% nie wiadomo której strony słuchałeś,i na dodatek może się okazać że nie wiadomo czego słuchałeś jak była to czysta a nagrana w domu (beż opisu) oprócz degradacji warstwy magnetycznej dochodzi jeszcze efekt przekopiowania (domeny ferromag. nawinięte jedna na drugiej oddziałują na siebie).Właśnie nie tak dawno wyrzuciłem pudło kasety miały 20 lat z okładem - odsłuch prawie żaden

Pangrys WSPÓŁPRACOWNIK  18 #48 06.10.2014 21:58

@jasieczek: Uwierz mi, wtedy na mojej dzielnicy tak się mówiło. To tylko potwierdza teorię, że potworki językowe powstawały zawsze i nie są wynalazkiem ostatnich czasów.

Wybacz me żarty, naprawdę sądziłem, że weźmiesz to na większym luzie :)

  #49 06.10.2014 22:02

Kasety są u mnie w ciągłym użyciu - mam ich kilka pudeł. Większość działa bez żadnych problemów po ponad 20 latach (!). Nawiasem mówiąc nieprawda że kaseta nie jest trwała - przechowywana w suchych i niezakurzonych miejscach będzie działać bez żadnego problemu nawet po kilkudziesięciu latach - najwyżej wystąpi efekt przekopiowania. Druga sprawa to ponowne nagrywanie - kasety dobrych producentów (TDK, Sony, BASF) można nagrywać po kilka razy i nie traci się zbytnio na jakości.

andrzejt17   6 #50 06.10.2014 23:18

Świetny wpis, no mega po prostu. Aż te wszystkie stare lata się przypominają, masakra! :D Pozdrawiam!!

marciocha666   2 #51 07.10.2014 09:53

Kasety do dla mnie ciągle czas teraźniejszy, użytkuje od lat 80 bo dają frajdę :). Wychowałem się na nich i że tak powiem, nie odstawie ;) Dobry nośnik i dobry deck daje gwarancje wysokiej jakości, i to zdecydowanie lepszej jak stratne mp3(na dobrej jakości sprzęcie audio w przyzwoitym pokoju odsłuchowych różnica jest olbrzymia). Mam kilkaset taśm i zdecydowana większość jest w dobrym lub bardzo dobrym stanie, to kwestia odpowiedniego przechowywania, mam taśmy 30 letnie które brzmią co najmniej dobrze. Oprócz szeregu decków jakie były i są u mnie,od Kasprzaków, przez chińskie jamniki przez Unitry(z wysuwaną szufladą), Diory, Technicsy, Sony po Akai i Nakamichi) posiadam jeszcze sprawne ZK 140 i ZK 120, ten ostatni z lampą do wysterowania, to dopiero bajer :)
Spadek popularności szpulowców wiązał się z drastyczna poprawą jakości taśm żelazowych i chromowych oraz wejściem na rynek taśm metalowych(połączenie taśm żelazowo-chromowych okazało się kosztowne i nie dało wyższej jakości). Nośniki te w połączeniu z dobrej jakości deckami firm typu Nakamichi(moja ulubiona), Studer, Revox, Eumig, Tandberg, Tascam, Teac, Pioneer, Akai czy referencyjnymi modelami Sony serii ES czy S gwarantowały jakość zapisu zbliżoną do szpulowych Real to Real. Do tego ciągle były rozwijane systemy redukcji szumów Dolby(B, C, S) do uzyskania większej dynamiki. A że taśmy były zdecydowanie tańsze i poręczniejsze zdominowały rynek.

Dzięki za świetny wpis :)

Intelek   2 #52 07.10.2014 16:32

Piękny kawał Historii panie Pangrys, aczkolwiek każdy kto dorastał w latach 80 piracił ale nie wiedział o istnieniu tego określenia :)

gala_   6 #53 07.10.2014 19:07

Pamiętam jak się modliłem, aby gra się załadowała na mojej Atarynce 800XL :D
Tari tari i atatari :D

  #54 07.10.2014 21:10

@marciocha666: Dobry nośnik i dobry deck daje gwarancje wysokiej jakości, i to zdecydowanie lepszej jak stratne mp3(na dobrej jakości sprzęcie audio w przyzwoitym pokoju odsłuchowych różnica jest olbrzymia).
Powiem tak. Jeśli uznamy, że kaseta Me (type IV) jest dobrym nośnikiem, a płyta CD dobrym źródłem to różnica pomiędzy oboma nagraniami też jest dobrze słyszalna. Zwłaszcza spadek wysokich tonów. Generalnie nagranie na taśmie lepiej brzmi, gdyż nawet przy najlepszych systemach redukcji szumów, nie można całkowicie szumu taśmy, czy szumu własnego toru odczytowego zniwelować. Szum ten nałoży się na przekaz i postrzeganie tego dźwięku będzie "wygodniejsze" dla ucha. Syntetyczne wręcz zniekształcenia CD w zakresie tonów bardzo wysokich - pamiętajmy, że na przebieg 20kHz przypadnie tam aż 2.33 próbek PCM! - są już mniej strawne. Dodatkowo taśma posiada coś takiego jak wysterowalność, to też jest pole do generacji zniekształceń, ale znów zniekształceń w pewnym zakresie akceptowalnych przez ludzkie ucho.

Przez wiele lat słuchałem różnych nośników i mogę subiektywnie ocenić, że:
- Taśma szpulowa - Samo obcowanie z magnetofonem Reel to reel to nie tylko uczta dla uszu (potęga głębokiego i plastycznego basu), to także uczta dla oczu. Kręcące się szpule do dziś dają porządny klimat. Muzyka ze "szpulowca" po prostu żyła.
- Taśma magnetofonowa - Nie dawała już takiego "kopa" jak taśma szpulowa, choć lepsza była pod względem tonów wysokich. Dość często wydawało Mi się, że tony średnie są bardziej uprzywilejowane.
- Płyta winylowa - Też miała swój specyficzny klimat, choć diametralnie różny od taśm szpulowych. Tym razem był to widok balansującej na igle wkładki i odczuwalne kołysanie dźwięku. Największa wada to ograniczona pojemność jednej strony, człowiek się zasłuchał a tu trzeba było obrócić płytę.
- Płyta kompaktowa - Choć zakres dynamiki, niemierzalne kołysanie dźwięku, czy oferowane pasmo przenoszenia były doskonałe, to jednak ten "syntetyczny" wręcz dźwięk czasem był i jest nie do zniesienia.
- MiniDisc - To jest właśnie to co wolę zamiast MP3. Też kompresja stratna, ale MSZ mniej agresywna. Do tego te możliwości edycyjne, aż chce się nagrywać...

marciocha666   2 #55 08.10.2014 10:05

@D.. Bramkarz (niezalogowany): Jak dla mnie uszy mamy analogowe więc bardziej leży nam dźwięk z taśm czy płyt winylowych mimo pewnych ograniczeń. Te ostatnie to świetna barwa, dynamika czy jakość tonów wysokich czy niskich. Klasyka rocka czy muzyka klasyczna z winyli to poezja :)
Płyta CD to nie cudo jak to wielu twierdzi, stąd istnienie Super Audio CD czy DVD-Audio.
Warto wspomnieć że jeszcze kiedyś istniał format Elcaset, kasety były zdecydowanie większe jak zwykła taśma magnetofonowa i większa była szybkość przesuwu taśmy. Format oferował bardzo wysoką jakość dźwięku, a i decki piękne były. Format się nie przyjął, żył parę lat raptem.

Pangrys WSPÓŁPRACOWNIK  18 #56 08.10.2014 10:31

@marciocha666: Większość z nas ma uszy analogowe i zbyt czysty, niemal sterylny dźwięk muzyki z CD nas trochę drażni. tęsknie za tym chropawym pełnym niedoskonałości dźwiękiem, który towarzyszył nam w latach młodości.

  #57 09.10.2014 17:55

"[...]Dopiero na początku lat 90 pojawiły się kasety, które oferowały podobna jakość jak powyższe rozwiązania[...]"(?!?!?)

Oj nie wiem czy przypadkiem nie wcześniej.

  #58 09.10.2014 18:03

Ceramiczna kaseta IV typu > CD

Pangrys WSPÓŁPRACOWNIK  18 #59 09.10.2014 18:16

@Krzychu_B (niezalogowany): Możliwe że wcześniej ale najsłynniejsza kaseta mająca, przynajmniej wg reklam mieć aż 99% jakości CD pojawiła się bodajże w roku 1990.

Przynajmniej w Polsce :)

Azi   10 #60 13.10.2014 08:26

Ech... Bogdan Fabiański i "Słuchajmy Razem" na "dwójce", plus RMS451 - pierwszy stereofoniak na ulicy - to były czasy... :)
Dobry wpis, miało się po sto i więcej kaset - trzeba było sporo czasu aby do tej "setki" dobić :)

Dimatheus   21 #61 10.11.2014 21:34

Hej,

Tak patrząc na wpis nasuwa mi się jedna refleksja, w podstać pytania: Jak wiele młodych osób będzie wiedziało, co to za odgłosy w wersji płytowej kawałka Michaela Jacksona "Black Or White" w okolicach 50 sekundy? :)

Pozdrawiam,
Dimatheus

RoninPn   12 #62 09.12.2014 23:33

Nadal mam w biurku jakieś kasety, kilka CD , niestety analogowych nie posiadam, Szpulowy Grundik został złomowany w okolicy 1990r. zamiast niego i wysłużonej Maji-2 pojawiła się Wilga, potem już był sprzęt poważniejszy ściągany z Berlina Sharp - kilka różnych "walkmenów".
Pamiętam że słuchaliśmy na potęgę: Dżemu, Lady Punk, Urszula, Bajm, Sztywny Pal Azji, Perfekt, Kobranocka, Metallica, Bathory, Sandra, Genezis, Phil Collins... oj było tego pełno po szufladach.
Na którymś obozie kucharka miała jedyny działający na baterie R20 magnetofon z jedyną kasetą...zachód słońca nad jeziorem i zestaw ballad Scorpionsów .... dopóki nie wyczerpały się baterie - lol

zyrol81   9 #63 28.07.2015 07:39

Trochę odgrzeje wpis.
Na prawde kawał dobrej historii przytoczyłeś. U mnie kasety właśnie wracają do łask. Wyciągnąłem swoją kolekcję kaset i nagrań z czeluści piwnicy, odkurzyłem i... No właśnie zonk, bo okazało się, że nie za bardzo mam na czym je odtwarzać. Zakupiłem więc deck do moich klocków, puściłem losowo wybrany nośnik i... kurcze, gra to dużo przyjemniej niż CD (a ten mam dosyć dobrej jakości). Magnetofon ze średniej półki z przełomu wieków grał przyjemniej dla ucha niż 5-letni CD czy współczesny komputer z dedykowaną kartą dźwiękową. Ten ostatni wykorzystałem do grzebania po internecie. Znalazłem w nim kilka ciekawych nowości wydanych na kasetach (zaopatrzyłem się nawet w najnowszy album OSTR na kasecie). Oczywiście cene 3/4-okrotnie wyższe niż nośników CD, ale co tam. Poświeciłem parę groszy i nie żałuje. Znalazłem nawet wytwórnię gdzieś w Ameryce, która wydaje oryginalne albumy współczesne z całego świata na kasecie. Niestety dla mnie nieosiągalna ze względu na ceny.

A co do historii, to pamiętam jak dostałem dość wysokiej klasy jak na tamte czasy wieżę Panasonica (zmieniarka płyt, miękka mechanika w dwukasetowym magnetofonie, zdalne sterowanie, podświetlenie, oświetlenie i miganie dosłownie wszystkiego...). To był bajer. W szkole zazdrościli mi takiego sprzętu. To były czasy kiedy CD nie była jeszcze tak powszechna, a w empiku muzyka na niej kosztowała majątek. Wieża więc nagrała i odtworzyła setki kaset. Pamiętam jak specjalnie zostawało się w domu, kiedy rodzice wyjeżdżali na weekend, tylko po to, aby przenieść ten cały sprzęt do pokoju z TV załączyć viva lub MTV (tak, tam też kiedyś była muzyka) bo więcej kanałów muzycznych nie było. Po czym siedziało się z palcem na przycisku rec i czekało na swój ulubiony kawałek. O internecie wtedy nikt nie słyszał, komputer w pokoju służył tylko do robienia dobrego wrażenia i grania w głupie gierki. Kaseta była potęgą. I ta frustracja, kiedy będąc np w ubikacji usłyszało się w TV piosenkę na którą od 2-3godzin sie czekało aby nagrać. I kolejne pół dnia z głowy. Niektóre nagrania mam do dzisiaj. Dużo z nich to na dzisiejsze czasy perełki, których nawet na YT nie znajdziemy. Teraz w miarę możliwości będę raczej korzystał z kaset niż płyt. czuję że zajeżdżę decka. Ale co tam, po to on jest aby go używać. :) Pomyślę może jeszcze nad jakim walkmanem, ale to dopiero jak kasety trochę się rozpowszechnią, a ponoć bardzo powoli i nieśmiało wracają do łask, tak jak płyty winylowe. :) Liczę że tak się stanie. niedługo planuje zakup gramofonu analogowego. W końcu obecnie najnowsze albumy można dostać na czarnym krążku. Po cichu liczę, że niedługo podobna dostępność będzie na kasetach magnetofonowych. :)

vitos   1 #64 17.06.2016 08:34

Ja też z sentymentem pamiętam czasy późnych lat 80-tych i 90-tych. Pewnie dlatego, że chodziłem wtedy do ostaniach klas podstawówki, potem liceum i studiowałem.

Ale zauważyłem jedną ciekawą rzecz. W tamtych czasach, żeby mieć jakieś nagranie, czy film, to trzeba było się zwyczajnie postarać. Choćby kupić czystą kasetę w sklepie, czy potem iść lub pojechać autobusem do biblioteki i wypożyczyć CD, żeby sobie w domu przegrać. Wymagało to wszystko choć trochę wysiłku i chęci.

A teraz. Siedząc przed komputerem można wszystko dostać za parę kliknięć. Nie wymaga to od człowieka żadnej specjalnej inicjatywy lub zaangażowania, czy ruszenia się z domu.

Powiem Wam szczerze, że tamte czasy mi się bardziej podobały. Może trochę przez sentyment do czasów młodości, ale też dlatego, żeby wtedy coś mieć, potrzebne było trochę więcej wysiłku niż obecnie. Chodzi mi tutaj konkretnie o pozyskanie muzyki do słuchania, czy filmów do obejrzenia. A teraz wszystko jest jakieś takie nijakie...

ParvisL   2 #65 17.06.2016 10:45

Ech dawne dzieje - btw - witum bajtla ze Strusia ...
Do meritum - był jeszcze jeden ciekawy wynalazek - DCC -DdigitalCompactCasette - pojawił się w latach 90tych i oferował zapis cyfrowy ... pamiętam serię 9000 sprzętów Phillipsa - jak ja to chciałem mieć !!!
Ironią losu jest fakt, że w okolicach 2004 r napotkałem na CAŁĄ WIEŻĘ Phillipsa 9000, w ... sklepie muzycznym ( już nieistniejącym) w Gnieźnie, za 500PLN + 150 czystych kaset .. . Nie - nie kupiłem ;-(((
Aha - kaseta magnetofonowa była dla wielu, w tym - mnie, w początkach lat 80tych jedynym źródłem domowych nagrań tzw. "drugiego obiegu" - do dziś mam 2 kasety z nagraniami Janka Kelusa i chyba z pięć Salonu Niezależnych ... ciekawe, czy jeszcze działają ?..

Autor edytował komentarz w dniu: 17.06.2016 10:50
Bander zwierz   7 #66 20.06.2016 14:01

"Zwykły magnetofon takiego typu ważył niebagatelne od 5 do nawet 10 kilogramów!"

Polska "Melodia", produkowana od 1958 ważyła nawet 20kg:
http://www.oldradio.pl/karta.php?numer=376

Pangrys WSPÓŁPRACOWNIK  18 #67 20.06.2016 14:34

@Bander zwierz: Zapomniałem o niej :) Słyszałem o "Melodii" ale nigdy się z nią nie spotkałem. Za moich czasów, jedyne magnetofony szpulowe, które napotykałem to te z logiem Grundig i Unitra :D

Autor edytował komentarz w dniu: 20.06.2016 14:35