r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Pierwszy śmiertelny wypadek Tesli Model S. Autopilot nie dostrzegł zagrożenia

Strona główna AktualnościSPRZĘT

W mijającym tygodniu przez media ponownie przetoczyła się dyskusja o wyborach i odpowiedzialności sztucznych inteligencji prowadzących auta. Jednak przestaje to być już to tylko kwestią akademickich debat filozofów i informatyków. Na Florydzie zginął człowiek, kierowca samochodu sterowanego przez autopilota Tesli.

Wczoraj o sprawie oficjalnie powiadomiła Tesla Motors, przedstawiając z jednej strony szczegóły wypadku, z drugiej strony dokonując wszystkich możliwych PR-owych zabiegów, by wykręcić się od jakiejkolwiek odpowiedzialności za wypadek. Oto co wiemy: 7 maja br. opodal miejscowości Williston na Florydzie Tesla Model S z włączonym autopilotem jechała po autostradzie, gdy z przeciwległego pasa ruchu zjechał ciągnik siodłowy, zajeżdżając prostopadle do Modelu S. Ani autopilot, ani kierowca nie zauważyli jasnej naczepy na tle jasnego nieba, więc hamulce nie zostały aktywowane. Z pełną szybkością samoprowadzące się auto wjechało pod naczepę (najwyraźniej o wysokim prześwicie), tak że jej dno uderzyło w szybę przednią Modelu S.

Tesla zapewnia, że gdyby nie te wysoce nietypowe okoliczności, nic takiego by się nie stało. Energia kinetyczna zderzenia z przodu czy z tyłu z takim ciągnikiem zostałaby pochłonięta przez strefy zgniotu auta. Tu kierowca nie miał szans, zginął na miejscu. Jednocześnie przypomina, że autopilot jest w Modelu S domyślnie wyłączony, a jego włączenie wymaga wyrażenia świadomej zgody na to, że jest to wciąż technologia w fazie publicznej bety.

r   e   k   l   a   m   a

Autopilot przypomina też, że służy do asystowania kierowcy, który musi przez cały czas trzymać ręce na kierownicy, kierowca zaś zobowiązany jest zachować kontrolę nad pojazdem i ponosi pełną odpowiedzialność za to, co się dzieje. Gdy zaś rąk na kierownicy nie trzyma, Model S wpierw wizualnie i dźwiękowo przypomina o tym, a następnie zaczyna stopniowo spowalniać, do momentu gdy kierowca kierownicy ponownie nie ujmie.

Tyle Tesla Motors, podkreślająca, że kierowca, który zginął w wypadku był przyjacielem firmy, osobą, która całe życie skupiała się na technice i innowacji, i wierzyła w misję Tesli. Jego śmierć jest ciosem dla wszystkich. Sprawę bada obecnie agencja NHTSA, odpowiedzialna za bezpieczeństwo ruchu drogowego na drogach federalnych.

W tym momencie jednak bardzo na czasie jest przypomnieć słowa inżyniera Volvo, który ostrzegał jeszcze w kwietniu tego roku przed autopilotem Tesli. Ekspert mówił wówczas, że rozwiązanie to klasyfikowane jest jako poziom trzeci autonomicznych aut – możliwość pełnego zdania kontroli nad pojazdem w pewnych warunkach uznanych za bezpieczne; samochód wykrywa, gdy warunki te ulegają zmianie i zapewnia należyty czas na przywrócenie kontroli kierowcy. Poziom trzeci jest największym zagrożeniem dla kierowców, ponieważ zadowoleni z autonomii pojazdu kierowcy szybko tracą kontrolę nad tym co się dzieje, a gdy dojdzie do krytycznej sytuacji, są na nią nieprzygotowani.

Sam komentarz Tesli do sprawy z kolei jakoś nie zaskakuje. Firma Elona Muska, co by się nie stało, zawsze twierdziła, że winny jest kierowca. I tu, w tragicznym wypadku, widzimy przede wszystkim próbę przerzucenia odpowiedzialności na człowieka, który faktycznie… sam jest sobie winny. Za bardzo zaufał wcale nie tak doskonałej technologii.

Jedno jest pewne: giełda zareagowała błyskawicznie. Zaraz po oficjalnym komunikacie (warto wspomnieć, że firma czekała z ujawnieniem tej informacji przez ponad półtora miesiąca), wartość akcji Tesla Motors spadła na NASDAQ o ponad 3%. Analitycy twierdzą, że wypadek może zaszkodzić wprowadzeniu autonomicznych aut na rynek. W ostatnim badaniu przeprowadzonym przez naukowców z University of Michigan, dwie trzecie kierowców przyznało, że obawia się, albo bardzo obawia się jeżdżenia w samoprowadzącym się samochodzie.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.