r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Playtest Dead Space 2

Strona główna AktualnościROZRYWKA

Gatunek horrorów to niestety już stopniowo obumierające zjawisko w świecie gier, gdzie na powyższe miano zaczyna zasługiwać każdy projekt, w którym zamiast do robotów czy żołnierzy, prujemy do wypadających zewsząd sfor mutantów oraz podobnego im plugastwa. I jest ciemno. Marka Dead Space to dla mnie takie zbawcze światełko na końcu „każualowego” tunelu, mające jednak czasami problemy z podjęciem decyzji, jakim typem „przetrwaj-stracha” jest w ostatecznym rozrachunku. Oddane na moment w moje ręce Dead Space 2 zapewniło, że wahania nastrojów dalej niestety będą obecne...

Widzieliśmy tytuł i graliśmy w niego na Gamescom 2010. W części prezentacyjnej, zakuty w swój kozacko świecący kombinezon bohater musiał uruchomić dwie z trzech baterii słonecznych, umieszczonych w najwyższym punkcie kolosalnego miasta Sprawl. Była to oczywiście idealna okazja, aby twórcy pochwalili się rozbudowanym motywem latania w przestrzeni kosmicznej. Patent wypada zacnie, tym bardziej, że pod nogami rozpościera się fantastyczny widok metropolii, w której rozgrywa się cały dramat Dead Space 2. Oczyma wyobraźni widzę już te klimatyczne sekcje, gdy spokojnie suniemy w przerażająco martwej ciszy, czekając kiedy tylko jakiś nekromorf bezdźwięcznie popędzi w naszym kierunku, wyłaniając się złowrogo zza sterty dryfującego, zaciemnionego gruzu... Wracając jednak do zadania – polegało ono na odpowiednim ustawieniu baterii, wykorzystując do tego telekinezę. Nie zabrakło rzecz jasna drobnych „atrakcji”, w postaci nieznanego wcześniej wroga – gniazda. Owa przypominająca guza narośl, przyczepiona do metalowej konstrukcji, z uporem maniaka próbowała unicestwić Isaaka, ciskając w jego kierunku organiczne pociski. Wylęgarnię dało radę zniszczyć wtedy, gdy rozchylała swą powłokę, odkrywając tym samym wrażliwe wnętrzności.

Po odpowiednim rozstawieniu przekaźników i krótkiej rozmowie radiowej z jedną z ocalałych, wyszło na to, że nasz "kosmiczny spawacz" musi wybrać znacznie szybszą oraz mniej konwencjonalną drogę powrotną. Bohater katapultował się ze szczytu chyba najbardziej niebosiężnej konstrukcji na Sprawl, lawirując pomiędzy zawieszonym w stanie nieważkości śmieciem, aby ostatecznie z efektownym impetem wbić się w pierwszy lepszy budynek. Na dole oczywiście sytuacja wcale nie wyglądała różowo, gdyż zewsząd wylał się wesoły „komitet powitalny”, wśród którego można było dojrzeć kolejnego nowego przedstawiciela nekromorfów – rzygacza. Skupiał się on na nieustannym oblewaniu Issaka swoimi wydzielinami, które w skuteczny sposób spowalniały nasze ruchy, czyniąc postać łatwiejszym łupem dla pozostałych pokrak. Dosyć intensywna chwila walki zakończyła się tak, że najnowszy członek z plejady potworów pochwycił bohatera, żeby w mało estetycznym stylu zakończyć żywot Clarke'a, wymieniając z nim płyny ustrojowe. Biedny protagonista padł na ziemię tonąc we własnej kałuży wymiocin. Koniec.

r   e   k   l   a   m   a

Przyszła pora na własnoręczne przetestowanie kontynuacji w akcji. Udostępnione dziennikarzom demko zaczęło się od dosyć prostej łamigłówki, polegającej na zamykaniu przeciwległych zatrzasków, rozlokowanych dookoła maszyny przypominającej futurystyczne perpetuum mobile... Rzecz wymagała szybkiego przemieszczania się z jednego punktu do drugiego, wykorzystując przy tym moc modułu punktowo spowalniającego bieg czasu. Nieco potem nadarzyła się okazja do sprawdzenia opcji fruwania przy zerowej grawitacji. Patent co prawda jest dosyć łatwy oraz intuicyjny w użyciu, lecz niestety sterowanie wydaje się być lekko toporne - przelatywanie przez wąskie wejścia sprawia jak na razie sporo kłopotów. W szczególności odczuwa się to, gdy nasza postać utknie akurat w momencie, kiedy sekundy dzielą gracza od bycia przepołowionym przez automatyczną śluzę.

1 2 następna
© dobreprogramy

Komentarze

Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.