r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Playtest F.3.A.R.

Strona główna AktualnościROZRYWKA

Seria F.E.A.R. udowodniła chyba udanie, że strach wywołuje ciarki przede wszystkim wtedy, gdy staniemy z nim oko w oko. Choć pierwsza perspektywa w dalszym ciągu nie jest powszechna dla "strzelanego-horroru", a kolejne odsłony gry nie odniosły tak wielkiego sukcesu, jak dodatek do "jedynki", tak Warner Bros. nie zamierza odpuścić i ponownie zaprzęga do pracy Day 1 Studios. Tym samym rodzi się pytanie - czy warto jeszcze w ogóle zwracać uwagę na kolejne części tego tasiemca? Mieliśmy okazję tytuł sprawdzić w akcji i zapowiada się on dosyć obiecująco. Jeśli ktoś zalicza się do fanów...

Naturalnie przed zagłębieniem się w klimat F.3.A.R. przyda się odkurzenie wcześniejszych epizodów historii, w celu przypomnienia sobie dotychczasowej fabuły. Cała akcja ma miejsce dziewięć miesięcy po wydarzeniach z Project Origin. Jak pamiętamy, Alma była w ciąży, a ten stan u dziewczyny obdarzonej przepotężnymi mocami wywołał chaos oraz zniszczenie niemal na całym świecie. Prócz niej, powracają jeszcze dotychczasowe "dzieciaki" - Point Mana znamy, gdyż to on grał pierwsze skrzypce w poprzednich częściach. Teraz jednak stanie ramię w ramię ze swoim bratem Paxtonem Fettelem. W tym duecie pewnie nie byłoby nic zaskakującego, gdyby nie fakt, że jedno z rodzeństwa nie żyje...

Osoby, które orientują się w tym, co się działo w serii, zapewne kojarzą, że Paxton zginął z rąk Point Mana. Na szczęście w F.3.A.R. nie skupimy się na ponownym uśmierceniu łotra, ale jego paranormalne zdolności wykorzystamy w walce z nietuzinkową mamusią. Obecność drugiego bohatera to też swoisty świeży powiew dla już dość mocno ogranej sagi, gdyż tym razem całą kampanię będziemy mogli ukończyć wspólnie z drugim graczem. Opcja jest dostępna zarówno za pośrednictwem sieci, jak i lokalnie - na podzielonym ekranie. Ten ostatni wariant zabawy mieliśmy okazję wypróbować. A skoro Point Mana mamy już doskonale "obcykanego" to zdecydowaliśmy się przetestować jego braciszka.

r   e   k   l   a   m   a

Paxton w swojej astralnej postaci posiada mnóstwo atutów, jeśli chodzi o walkę. W przeciwników poślemy pociski energii, a gdy tylko najdzie nas ochota, możemy delikwenta podniesiemy do góry, aby kompan nafaszerował go ołowiem. Na tym naturalnie nie koniec - Fettel oto potrafi przejmować ciała wrogów, dzięki czemu zupełnie zmienia swoją taktykę. Duch wchodząc w żołnierza zyskuje dostęp do całego jego arsenału. Rzecz jasne, kiedy "powłoka" będzie nam już zbędna, wystarczy ją rozsadzić od środka - nie ukrywam, że sprawia to mnóstwo frajdy. Kooperacja między rodzeństwem nie kończy się wyłącznie na walce, ale również przydaje się w prostych zagadkach, jakie zostały przygotowane przez twórców.

1 2 następna
© dobreprogramy

Komentarze

Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.