r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Playtest Motorstorm: Apocalypse

Strona główna AktualnościROZRYWKA

Zawsze miałem dziwne parcie na zręcznościowe „ścigałki”. Symulatory wszelkiej maści szybko mnie zniechęcały, oferując zbyt olbrzymią ilość opcji modyfikacji samochodu. Taki Burnout to śmiganie w czystej, nieskrępowanej formie - wyścigi od Criterion potrafiły dostarczyć niesamowitego uczucia prędkości, gdy wszystko wokół naszego auta zamazywało się, my zaś mrużąc oczy staraliśmy się unikać przeszkód przed nami. Motorstorm poszło dalej. Koncepcja szalonych starć na torze została zachowana, lecz trasy, po których się poruszaliśmy, roiły się od tajnych przejazdów. A teraz, w nadchodzącym Apocalypse, całe otoczenie walić się nam jeszcze będzie na głowę...

Tytułowa apokalipsa w najnowszych wyścigach od Evolution Studios gra pierwsze skrzypce. Żegnamy więc z łezką w oku rajskie wyspy, tudzież niebezpieczne zimowe krainy, a witamy chylące się ku upadkowi środowisko, naszpikowane po brzegi pułapkami. Czyżby zapowiadała się najbardziej niesamowita jazda w historii? Najprawdopodobniej. Umiejscowienie tras w postapokaliptycznym świecie zdaje się pomysłem tak szalonym, jak również zwyczajnie świetnym. Otacza nas chaos i zniszczenie, w samym środku dynamicznej akcji my wraz z kilkoma innymi śmiałkami, ścigający się z nadzieją już nie tylko na pierwsze miejsce, ale przede wszystkim, że uda się dojechać do mety w jednym kawałku.

Sama mechanika zabawy nie uległa zbytnim zmianom w stosunku do poprzednich części. Pod żadnym pozorem w czasie wyścigu nie powinno się spuszczać nogi z pedału gazu, no a oczu z ekranu - bo może się to dla nas bardzo źle skończyć. Akcja jest wartka, zaś bałagan wokół sprawia, iż gracz ciągle jest zdezorientowany. Poza ledwo trzymającym się kupy samochodem (albo też jednośladem), do naszej dyspozycji oddano ponownie dopalacz, który zazwyczaj aktywuje się krótką chwilę po starcie. Jest tu oczywiście jeden dość istotny haczyk – nitro należy dawkować, gdyż używane za długo spowoduje eksplozję sterowanej przez nas fury. Żeby było "piękniej", każdy z dostępnych pojazdów możemy modyfikować - lecz nie zaglądając pod maskę i dłubiąc w silniku, a zmieniając go czysto wizualnie.

r   e   k   l   a   m   a

Rywalizację na torze idzie śmiało porównać do Split/Second, które jakiś czas temu ukazało się na rynku. Obie pozycje opływają w niezwykle widowiskowe sceny katastroficzne, aczkolwiek o ile w grze Black Rock Studios wszelkie sekwencje destrukcji uruchamialiśmy sami, tak w Motorstorm: Apocalypse opierają się one na wyreżyserowanych skryptach. Wokół pędzących aut wali się niemalże wszystko, a trasy zostały zaprojektowane w taki sposób, że podczas kilkukrotnej „przejażdżki” nie mogłem się zupełnie odnaleźć... Mimo to nadal brnąłem do przodu, unikając o włos spadających mi na głowę ton betonu. Klimat zagłady podkreślają też cywile, którzy niejednokrotnie wpadną nam na maskę, uciekając tłumnie w popłochu.

1 2 następna
© dobreprogramy

Komentarze

Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.