r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Po inwigilacji czas na internetową cenzurę. Wielka Brytania zadba o moralność obywateli

Strona główna AktualnościINTERNET

Kolejnym krokiem rządu pani premier Theresy May w stronę „uporządkowania” Internetu jest nowelizacja ustawy Digital Economy Bill. To, że policja i służby będą mogły zawsze wiedzieć, co obywatele robią w Sieci nie wystarczy. Należy zadbać o to, by nie mogli robić niczego, co nie jest zgodne z wartościami reprezentowanymi przez Partię Konserwatywną. Nowelizacja wprowadza więc obowiązek cenzurowania Sieci, obciążając nim samych dostawców Internetu – i przewidując dla nich poważne kary finansowe.

W założeniu chodzi o treści pornograficzne, które nie są ukryte za paywallami. Oficjalnie chodzi o weryfikację wieku użytkownika, tak by uniemożliwić dzieciom i młodzieży dostęp do szkodliwych dla nich (zdaniem konserwatywnych polityków) treści. W praktyce oznaczałoby to całkowicie zablokowanie dziesiątków, jeśli nie setek tysięcy darmowych witryn internetowych, w których można znaleźć „goliznę”. Wśród nich byłyby serwisy nie tylko stricte pornograficzne, lecz także rozmaite serwisy społecznościowe, pozwalające na publikację takich treści, np. reddit.com czy VK.com.

Pornografia to jednak nie wszystko. Zgodnie z nowelizacją art. 3 ustawy, poprawki zapewniają organizacji BBFC (The British Board of Film Classification) możliwość oznaczenia dowolnych innych treści jako tych, które nie powinny być dostępne dla Brytyjczyków – i które musiałyby być z tej racji blokowane przez dostawców Internetu.

r   e   k   l   a   m   a

A co, jeśli jednak poddany Królowej chciałby uzyskać dostęp do takich treści? Nowelizacja art. 4 mówi jedynie o konieczności wyświetlenia mu komunikatu informującego o zakazie. W połączeniu z ustawą Investigative Powers Act, która nakazuje dostawcom Internetu gromadzenie i utrzymywanie przez 12 miesięcy danych o wszelkiej internetowej aktywności ich klientów, oznacza to, że możliwe będzie tworzenie list wszystkich tych, których zainteresowania wykraczają poza ramki tego, co dopuszczalne.

Warto tu podkreślić, że to co jest dopuszczalne może być zaskoczeniem dla mieszkańców innych krajów Zachodu. Nowelizacja Digital Economy Bill nie jest wymierzona wcale w pornografię z udziałem nieletnich, ta jest przecież zwalczana (i blokowana) na mocy innych praw. Czytając wytyczne klasyfikacji BBFC, możemy się przekonać, że zakazane stają się wszelkie reprezentacje „niekonwencjonalnego” seksu między osobami dorosłymi, szczególnie takie, które wzmacniają niezdrowe fantazje. Akty seksualne, w których dochodzi do penetracji więcej niż czterema palcami, w których ukazana jest chłosta, kobieca ejakulacja, krew menstruacyjna czy mocz – to wszystko jest z perspektywy BBFC niedopuszczalne.

Obrońcy praw obywatelskich w Wielkiej Brytanii póki co pukają się w głowę. Pani Jodie Ginsberg, szefowa organizacji Index on Censorship uważa, że rolą rządu nie powinno być wtrącanie się w to, jakiego rodzaju akty seksualne między zgadzającymi się na nie dorosłymi ludźmi mogą być oglądane przez innych dorosłych ludzi. No cóż, jej opinia najwyraźniej nie jest podzielana przez polityków będących u władzy – nawet opozycyjna Partia Pracy nie chcąc być kojarzona z miłośnikami „niekonwencjonalnej” pornografii, nie protestuje specjalnie przeciwko przygotowywanej nowelizacji.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.