r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Półki Sklepu Windows uginają się pod ciężarem scamware

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Ktoś kiedyś w Microsofcie musiał popatrzeć na AppStore – i pozazdrościć. Tak zrodził się Windows Store, nieodłączny komponent Windows 8, mający w zamyśle stać się głównym źródłem oprogramowania dla systemu operacyjnego, który w zamyśle miał się stać najpopularniejszym systemem operacyjnym świata. I w jednym i w drugim wypadku zamierzenia spełzły jednak na niczym. W konkursie popularności Windows 8/8.1 jakoś nie może zdobyć laurów, a sam sklep Windows Store… wygląda raczej jak śmietnik.

Zmęczeni narzekaniem na niedostatki interfejsu użytkownika Windows 8 internauci coraz więcej zaczynają mówić o innych aspektach systemu – i w wielu znanych mediach społecznościowych, m.in. na Reddicie i Slashdocie, tematem do narzekań staje się Windows Store. Nikt nie krytykuje raczej samego pomysłu na sklep z aplikacjami, dla ludzi przyzwyczajonych do korzystania z takich sklepów na urządzeniach mobilnych, centralne repozytorium oprogramowania to przecież wielka wygoda. Problem leży najwyraźniej w tym, że Microsoft o zawartość swojego sklepu w ogóle nie dba. Oskarżane często o niechlujność w prowadzeniu swojego sklepu dla Androida Google, jawi się przy swoim konkurencie z Redmond jako wzór do naśladowania, Szwajcaria przy Somalii.

O tym, że porównanie to nie jest przesadne może łatwo przekonać się każdy użytkownik „ósemki”. Wystarczy poszukać w Windows Store najpopularniejszych aplikacji dla Windows, by przekonać się, że albo ich w ogóle w sklepie Microsoftu nie ma, albo toną wśród podszywających się pod nich programików, zwykle płatnych, które niejednokrotnie służą wyłącznie wyłudzeniu pieniędzy, oszukaniu internauty. By nie być gołosłownym – użytkownik chcący zainstalować Firefoksa (a więc wpisujący w pasek wyszukiwania tę nazwę przeglądarki), otrzyma dziś 102 wyniki. Większość z nich to rozmaite poradniki i dodatki, ale da się też znaleźć takie pozycje jak MozillaFirefoxBrowserPC (jedyne 1,49 USD) czy Install-Mozilla (1,99 USD), które choć początkującemu wydawać się mogą dobrym Firefoksem (w końcu z oficjalnego sklepu z oprogramowaniem dla Windows), to są prymitywnymi skryptami, przekierowującymi na strony WWW z oprogramowaniem shareware.

r   e   k   l   a   m   a

Taka sytuacja nie dotyczy tylko Firefoksa. To samo dotyczy Chrome, Opery, VLC, Winampa, uTorrenta, XBMC, Blendera, 7-zip i wielu innych. Wydaje się, że jedynie własne aplikacje Microsoftu są otoczone w Windows Store kuratelą – wyszukiwania dla popularnych aplikacji z Redmond nie zwracały wyników wypełnionych takim scamware.

Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że sam Microsoft najwyraźniej akceptuje taki stan rzeczy, naruszający interesy niezależnych wydawców oprogramowania. Nie można bowiem powiedzieć, że wszystko to dzieje się bez wiedzy producenta Windows, skoro deklaruje on, że aplikacje zgłaszane do sklepu są testowane przez ludzkich testerów pod względem ich zgodności z regulacjami dotyczącymi dopuszczalnych treści.

Nie jest jeszcze wiadome, jakie będą dalsze losy microsoftowego sklepu z oprogramowaniem po wydaniu Windows 9. Jeśli jednak faktycznie miałby on stać się centralnym repozytorium oprogramowania dla Windows, porównywalnym ze sklepem z aplikacjami OS-a X czy Ubuntu, to konieczne będzie przeprowadzenie w nim radykalnych czystek.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.