r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Polskie gry, w które musisz zagrać, ale prawdopodobnie o tym nie wiesz

Strona główna AktualnościROZRYWKA

Gdy mówimy o grach komputerowych, które powstały w Polsce, do głowy przychodzi nam Wiedźmin, po nim Dead Island, Dying Light albo This war of mine. Te gry zna cały świat i od razu kojarzone są z polskimi studiami, ale to dopiero wierzchołek góry lodowej. Dziś chcę Wam pokazać kilka gier, które powstały nad Wisłą w ciągu ostatnich kilku lat, ale nie są reklamowane w MediaMarkcie albo w ogóle nie są z naszym krajem kojarzone.

The Vanishing of Ethan Carter (Redux)

Zaginięcie Ethana Cartera studia The Astronauts to wyjątkowo ładna, wciągająca i ciekawa gra przygodowa, z elementami Lovecraftowej grozy. Prowadząc poszukiwania i układając wydarzenia w kolejności chronologicznej nie sposób nie odnieść wrażenia, że w tej grze nie ma przypadków i każdy szczegół jest ważny. Proste poszukiwanie zaginionego chłopca rozwija się do wielowymiarowej, pełnej symboli historii.

Gra została wydana w 2014 roku i zachwyciła pięknymi krajobrazami, które powstały dzięki fotogrametrii (generowanie modeli na podstawie zdjęć). Poszukiwania umila, jeśli można tak powiedzieć, świetna ścieżka dźwiękowa, potęgująca uczucie niepewności. Dla graczy rozmiłowanych w badaniu zakątków wirtualnych światów dolina Red Creek to prawdziwy raj. Raj stworzony w Polsce.

r   e   k   l   a   m   a

Gra jest wciąż świeża i niezmiennie zachwyca wielu graczy, ale The Astronauts nie spoczęli na laurach. Zaginięcie Ethana Cartera doczekało się poprawionej wersji na bazie Unreal Engine 4 już rok po premierze, co pozwoliło na wydanie jej w wersji dla PS4 i poprawę grafiki. Wersja Redux gry została udostępniona nabywcom jako darmowa aktualizacja, co jest godne pochwały.

Zaginięcie Ethana Cartera zostało wydane dla Windowsa i PlayStation 4 (Redux). Obecnie grę na PC można kupić za około 40 złotych.

Darkwood

Darkwood to gra z pogranicza horroru i survivalu, obok której warto zatrzymać się na dłużej. Studiu Acid Wizard Studio z Warszawy udało się wykreować świat tajemniczy i przerażający, w którym dotrwanie do wschodu słońca graniczy z cudem, a gdy postać umiera, umiera naprawdę (choć jest też opcja kontynuowania rozgrywki bez ekwipunku, dodana na prośbę graczy, oraz tryb z kilkoma życiami). By utrzymać się przy życiu, trzeba myśleć, kryć się, uciekać, barykadować okna… Choć po każdym uruchomieniu gry trzeba rozwikłać tę samą zagadkę, generowany na bieżąco świat nigdy dwa razy nie wygląda tak samo, zupełnie jak staroświeckich „rogalikach”.

Ciekawostką w Darkwood jest perspektywa, nietypowa dla tego gatunku – świat oglądany jest z góry. Twórcy zadbali o odpowiednie ograniczenie pola widzenia, muzykę i efekty dźwiękowe, by po mistrzowsku budować napięcie (polecam grać w słuchawkach). Surrealistyczne stworzenia często będą atakować z tej strony, w którą akurat gracz nie patrzy, drzewa skutecznie zasłaniają pułapki, a uleczenie się nie jest łatwe. Świat został wykreowany w taki sposób, że mimo na pozór ułatwiającej grę perspektywy można się zgubić wracając do domu… zwłaszcza w pośpiechu, w deszczu lub we mgle. Wracać niestety trzeba, każdej nocy – dla głównego bohatera kluczowe jest picie wody ze studni przy domu.

Gra została ufundowana na IndieGoGo i rozwija się z udziałem graczy. W chwili pisania artykułu na Steamie dostępna jest wersja Alfa 7.1. Trudno powiedzieć, kiedy jej mechanika zostanie ukończona, ale mimo tego warto w nią zagrać. Darkwood dostępna jest na Windowsa, OS X i Linuksa, kosztuje 13,99 €.

Painkiller Hell & Damnation (a także Bulletstorm i World War 3)

Gracze z dłuższym stażem pewnością pamiętają Painkillera z 2004 roku. Gra została świetnie odświeżona przez studio The Farm 51 z Gliwic i wydana pod koniec 2012 roku przez Nordic Games jako Painkiller Hell & Damnation, zawierająca także fragmenty Painkiller: Battle Out Of Hell. Choć nowa gra jest nieco krótsza niż pierwowzór, dostarcza równie dużo satysfakcji, a groteskowe kreatury z najciemniejszych zakątków Czyśćca cieszą oko nową oprawą graficzną.

Painkiller Hell & Damnation to gra szybka, dynamiczna i podnosząca poziom adrenaliny, choć oczywiście miłośnicy starannego przeszukiwania map i kolekcjonowania osiągnięć też znajdą tu coś dla siebie. Poza tym nie jest to gra prosta – postać Daniela nie leczy się, nie może zbombardować wrogów i nie może dokupić do kołkownicy wyrzutni rakiet, lunety i dodatkowych magazynków. Nie ma to w zasadzie sensu, bo przemierzający Czyściec Daniel Garner nie korzysta z tak nudnych broni, jak AK-47. W jego arsenale są o wiele bardziej piekielne narzędzia.

Painkiller Hell & Damnation jest dostępny dla Windowsa, OS X, PlayStation 3 i Xboksa 360. Miłośnikom Painkillera dedykuję piosenkę, która od zawsze kojarzy mi się z tą grą.

Jeśli komuś nie odpowiada czyśćcowa estetyka, ale pasuje dynamika gry, polecam grę Bulletstorm. Zaprojektowało ją to samo studio People can Fly (które ostatnio wznowiło działalność), co oryginalnego Painkillera. Jest ona o wiele bardziej zwariowana.

Przy tej okazji przypomnę o kolejnej produkcji The Farm 51, którą niebawem zobaczymy – World War 3. Ma to być strzelanka w modelu Free-2-Play, której akcja będzie rozgrywać się na ogromnych, realistycznych mapach. Czyżby szykował się polski pogromca Battlefielda?

Crudelis

Gra Crudelis została stworzona we Wrocławiu, przez dwuosobowy zespół o nazwie Whiskey Jack Games. Gra jest niezwykła, gdyż każda rozgrywka trwa dokładnie 60 minut. W steampunkowym, nieco pachnącym JRPG świecie, gracz przeżywa ostatnią godzinę życia Henry'ego – genialnego naukowca, którego życie zostało nagle zakończone… a przynajmniej byłoby tak, gdyby nie zdążył go sztucznie przedłużyć o kolejną godzinę.

Gracz ma za zadanie oczywiście rozwikłać zagadkę śmierci Henry'ego. Musi badać otaczający go świat, uciekać, zabijać i pertraktować z innymi postaciami przy wzruszającej muzyce. Fabuła jest nieliniowa i można trafić na jedno z 12 zakończeń, więc na pewno nie skończy się na jednym posiedzeniu i 60 minutach gry… ani nawet na 600 minutach.

20 stycznia gra w wersji dla Windowsa została udostępniona na Steamie, w wersji polskiej i angielskiej. Kosztuje 5,99 €.

Kholat

Kholat to bardzo intrygująca produkcja studia IMGN.pro z ubiegłego roku. Powinni po nią sięgnąć zarówno miłośnicy horroru psychologicznego, jak i eksplorowania mapy w poszukiwaniu wskazówek, które doprowadzą do rozwiązania zagadki. Choć nie wszystkim recenzentom gra się podobała, warto zagłębić się w tajemnicę wydarzeń z lutego roku 1959, kiedy to w na Przełęczy Diatłowa, w północnej części Uralu, w niewyjaśniony sposób zginęło 9 osób. Ich ciała zostały odnalezione, boso i bez ubrań, a sekcja zwłok wykazała poważne obrażenia wewnętrzne.

Gra nie prowadzi za rękę. Gracz znajduje się na stacji kolejowej, ma do dyspozycji mapę (bez wskaźnika bieżącej pozycji), kompas i własną głowę. Bez orientacji w przestrzeni w Kholacie nie da się zajść daleko, a rozglądać się warto, gdyż autorzy gry zadbali o oprawę graficzną. Szkoda, że gra jest tak krótka – jej przejście zajmie jakieś 6 godzin i przez większość czasu gra będzie trzymać w stanie napięcia i niepokoju.

Kholat jest dostępny na Windowsa i kosztuje obecnie około 40 złotych. Na 8 marca została zaplanowana premiera gry w wersji na PlayStation 4.

Przy okazji dodam, że IMGN.pro w 2014 roku wydał SPiNTiRES – specyficzny symulator offroadu, w którym można radośnie utopić w błocie cuda motoryzacji z krajów byłego ZSRR. Gra jednak jest niedopracowana i nie cieszy się dobrą opinią, a szkoda.

Miś Uszatek – wyścigi gokartów

Artykuł zaczął niebezpiecznie przypominać przegląd polskich horrorów, więc dla odmiany chcę zaprezentować grę, w którą spokojnie możecie pograć z dziećmi: Miś Uszatek – wyścigi gokartów. W grze może ścigać się do 5 osób, wcielając się w postacie z serialu Miś Uszatek. Gokarty zaś wzorowane są na popularnych polskich samochodach, które w miarę grania można tuningować.

Gra została opatrzona przyjemną grafiką i spokojną ścieżką dźwiękową, ale nie brak w niej emocji. Na trasach znajdziemy różne niespodzianki (power-upy), które podniosą poziom wyścigu i zmuszą graczy do bardziej agresywnej jazdy.

Gra została wydana dla Windowsa, OS X i Linuksa. Kosztuje 4,00 € lub 7,99 zł. Można też kupić ją w zestawie z dwiema innymi, równie sympatycznymi grami o Misiu Uszatku i jego przyjaciołach ze Zwierzątkowa. W naszej bazie aplikacji znajdziecie mobilną wersję gry.

Layers of Fear (premiera 16 lutego)

Nadchodząca premiera gry Layers of Fear to jedno z ważniejszych wydarzeń bieżącego roku na rynku gier niezależnych. Przygodowy, psychodeliczny horror zapowiada się znakomicie pod względem klimatu i oprawy graficznej, inspirowanej malarstwem, architekturą epoki wiktoriańskiej. Jest z czego czerpać – okres ten był niezwykle zróżnicowany, moralność ścierała się z prostytucją, a postęp w dziedzinie chemii niedługo później pozwolił na narodziny impresjonizmu i wielu nielegalnych dziś „leków”. Na wiej XIX zaś przypadają początki empirycznych badań ludzkiej percepcji i powiązań psychiki z fizjologią.

Layers of Fear jest dostępna na Steamie w trybie wczesnego dostępu, a 16 lutego wejdzie do sprzedaży. Testowa wersja gry słusznie ma przytłaczająco pozytywne opinie. Jej nieszablonowa konstrukcja i nastrój sprawią, że po karkach nawet najbardziej odpornych graczy spłyną strużki zimnego potu. Gracz musi wcielić się w malarza, tworzącego dzieło swojego życia w szponach choroby psychicznej. W miarę przemieszczania się po domu, którego wnętrze zmienia się z każdym spojrzeniem, warstwa po warstwie, mamy okazję zgłębić szaleństwo i przerażające wizje. Czy uda się pokierować postacią tak, by ukończyła swoje magnum opus?

Gra będzie kosztować 12,99 €, będzie dostępna na Windowsa, OS X i Linuksa, a także na konsole. Jej przejście zajmie przynajmniej 2 godziny, po których już nigdy nie spojrzycie na sztukę bez obaw.

Superhot (premiera 25 lutego)

Niedługo po premierze Layers of Fear wydana zostanie ufundowana na Kickstarterze, bardzo nietypowa strzelanka logiczna Superhot, którą powinni się zainteresować miłośnicy takich gier, jak Portal czy Braid. Mechanika gry zakłada, że czas płynie tylko wtedy, gdy gracz porusza postacią. W połączeniu z abstrakcyjną oprawą graficzną i widocznymi śladami po kulach daje to efekt naprawdę niebanalny. Trzeba uważnie rozejrzeć się po najbliższym otoczeniu przed wykonaniem najmniejszego ruchu.

Gra nie będzie prosta. W jej wczesną wersję możecie zagrać już teraz, w przeglądarce, na stronie projektu. Warto spróbować.

Gra Superhot zostanie wydana już 25 lutego, o czym dowiedzieliśmy się wczoraj. Będzie dostępna na Windowsa, OS X i Linuksa, a kilka tygodni później ukaże się na Xboksa One. Obecnie można ją kupić w przedsprzedaży za 14 dolarów.

Wymienione wyżej gry to kilka pozycji, które miło wspominam, i do których czasem wracam. Teraz Wasza kolej. Jakie polskie gry lubicie? Graliście w BRAWL albo Ego Protocol? Wolicie Hard Reset czy Enemy Front? A może czekacie na powrót Polan?

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.