r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Ponad milion internautów szpiegowanych przez jedno przydatne rozszerzenie do Chrome

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Zaciętość, z jaką Google wzięło się ostatnio za walkę ze szkodliwymi rozszerzeniami Chrome nie wzięła się znikąd. Ujawniona przez badaczy z firmy ScrapeSentry afera związana z dodatkiem Webpage Screenshot pokazuje bowiem, że dotychczasowy model bezpieczeństwa dodatków do przeglądarek był niewiele wart, a skala, na jaką działają twórcy uzłośliwionych rozszerzeń jest większa, niż sądzono.

Kto by nie chciał zainstalować w swoim Chrome pożytecznego rozszerzenia, służącego do robienia zrzutów stron WWW i oferującego narzędzia do umieszczania na nich przypisów i grafik? Na sięgnięcie po taki właśnie dodatek o nazwie Webpage Screenshot zdecydowało się ponad 1,2 mln internautów. Najwyraźniej byli bardzo zadowoleni ze swej decyzji, gdyż średnia ocen dla dodatku w sklepie Chrome przekroczyła 4,5.

Powodów do podejrzeń testerzy Google również nie mieli. Rozszerzenie przez pierwszy tydzień od instalacji niczego „niegrzecznego” nie robiło. Dopiero po tym pobierało dodatkowy kod, uaktywniając swój szpiegowski komponent. Służył on do gromadzenia licznych wrażliwych danych z przeglądarki, w tym historii przeglądanych stron. Jak zauważają badacze, wielu użytkowników webmaili mogło w ten sposób ujawnić swoją tożsamość, gdyż działające w przeglądarce klienty pocztowe często w tytule strony umieszczają nazwę konta.

r   e   k   l   a   m   a

Zgromadzone dane były wysyłane na jeden adres IP w USA. Po usunięciu rozszerzenia z oficjalnego katalogu Google, rzecznik producenta stwierdził jedynie, że w gromadzeniu w ten sposób danych nie było nic złego – zebrane informacje miały posłużyć lepszemu zrozumieniu tego, kim są jego użytkownicy i gdzie się znajdują, by pomóc w dalszym rozwoju Webpage Screenshota. Nie odniósł się jednak w żaden sposób do tego, dlaczego wykorzystano przemyślne rozwiązanie, mające ukryć zachowanie dodatku przed testerami Google'a.

Usunięcie podczas ostatniej akcji ponad 190 rozszerzeń z Chrome Web Store, które miały narazić nawet 14 milionów użytkowników na pewno ratuje wizerunek Google, ale nie jest żadnym strukturalnym rozwiązaniem problemu. Cristian Mariolini, analityk z zespołu odpowiedzialnego za zdemaskowanie działalności Webpage Screenshota zauważył, że reperkusje działania takich rozszerzeń mogą być całkiem poważne dla poszkodowanych. Wyjaśnienia, że dane były potrzebne dla dalszego rozwoju dodatku brzmią raczej niepoważnie. W tej sytuacji eksperci ze ScrapeSentry zakładają, że rzeczywiste intencje autorów były znacznie bardziej złośliwe.

By zapobiec powtórce z takich rozrywek potrzebne są nam raczej zmiany w samym Chrome, pozwalające izolować dane użytkowników przed rozszerzeniami, a przynajmniej umożliwić granularną kontrolę ich uprawnień. W końcu do czego bowiem rozszerzeniu do robienia obrazkowych zrzutów stron WWW potrzebny jest dostęp do historii przeglądania czy możliwość komunikowania się ze zdalnym serwerem?

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.