r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Powrót do sporu o API Javy w Androidzie: sąd apelacyjny przychylny stanowisku Oracle'a?

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Słynny spór między Oracle a Google o naruszenie przez Androida patentów na Javę zakończył się wiosną zeszłego roku w spektakularny (i nieprzyjemny dla Oracle'a) sposób. Sędzia William Alsup (który, aby lepiej wypełnić swoje zadanie nauczył się sam w trakcie procesu programować w Javie) orzekł, że interfejsy programowania (API) nie mogą być chronione prawem autorskim. Werdykt odbił się głośnym echem w świecie IT, wywołując radość szczególnie wśród niezależnych programistów – chronił ich bowiem przed ewentualnymi pozwami za wykorzystanie API stron trzecich w swoich aplikacjach. Jak można się jednak domyślać, taki werdykt nie zadowolił Oracle'a. W lutym tego roku bazodanowy gigant odwołał się od wyroku, w uzasadnieniu sięgając m.in. po zabawny eksperyment myślowy dotyczący pisarki Anny Droid, która to parafrazuje rozdział po rozdziale powieść Harry Potter, by wydać ją jako własną pod tytułem Harry Potter 5.0 Anny Droid. Wygląda na to, że zagranie było skuteczne – trzyosobowy panel sędziowski, który rozpoczął właśnie przesłuchania przedstawicieli obu korporacji, skłania się raczej do stanowiska Oracle'a.

Przypomnijmy: sędzia Alsup uznał, że fragmenty interfejsu programowania wykorzystane przez Google'a były niczym więcej, jak systemem katalogowym biblioteki. Każdy może zaś, bez naruszenia praw autorskich, na nowo stworzyć własne implementacje istniejących metod z oryginalnej, nawet jeśli zachowują one dokładnie te same funkcje i te same specyfikacje, co oryginał. Co więcej, Google podczas pierwszego procesu twierdziło, że swoboda wykorzystania Javy, powszechnie dziś stosowanej w branży IT, miała być zagwarantowana przez twórców języka z Sun Microsystems – a Oracle próbuje się z tych obietnic wycofać.

Tymczasem podczas przesłuchania prawnik Oracle'a Josh Rosenkranz stwierdził, że przejmując w przemyślny sposób tylko to, co było strukturalne – API Javy – Google przejęło najważniejsze, najbardziej atrakcyjne części tego języka. Wzięło ten kod dla własnego użytku, by wykorzystać istniejącą grupę fanów Oracle'a. W rezultacie odebrano Oracle'owi możliwość zarobienia na boomie, jaki dotknął branży smartfonów.

Sędzia Kathleen O'Malley zapytała prawnika Google'a, Roberta Van Nesta, czy Google mogłoby równie dobrze wykorzystać interfejsy programowania Microsoftu lub Apple'a.Van Nest odpowiedział, że tak – przejęcie API tych systemów byłoby możliwe, o ile dotyczyłoby tylko struktury kontrolnej. Konieczne byłoby przepisanie milionów linii kodu, i właśnie to zrobiono z Androidem. Piętnaście milionów linii kodu Androida jest całkowicie oryginalnych – stwierdził prawnik Google'a, argumentując, że nawet jeśli sędziowie sądu apelacyjnego uznają, że API może być chronione prawem autorskim, to należałoby wówczas rozstrzygnąć przed sądem kwestię dozwolonego użytku (fair use).

Przeciwnego zdania jest Rosenkranz, przekonany, że sąd apelacyjny może uznać Google winnym naruszenia praw autorskich bez rozpoczynania nowego procesu – i jak donosi Bloomberg, sędziowie przychylają się do jego stanowiska. Sędzia O'Malley zauważyła, że to, że Java dostępna jest za darmo i jest powszechnie wykorzystywana przez programistów, nie oznacza, że jej kod nie może być chroniony prawem autorskim.

Konsekwencje rozstrzygnięcia sprawy przed sądem apelacyjnym będą nietrywialne: Microsoft, który udzielił Oracle pełnego poparcia, już głosi, że podtrzymanie werdyktu sędziego Alsupa będzie katastrofą, która zdestabilizuje całą branżę software'ową. Z kolei liczni akademiccy informatycy, dostawca chmur obliczeniowych Rackspace oraz stowarzyszenie programistów aplikacji ADA twierdzą, że sporne API są niczym więcej, jak tylko wskazówkami dla deweloperów, w których nie ma żadnej kreatywności – i jako takie nie powinny być chronione prawem autorskim.

Sprawa znajdzie swoje rozstrzygnięcie nie wcześniej niż za kilka miesięcy, a korzystny dla Oracle'a werdykt oznaczać będzie, że korporacja Larry'ego Ellisona będzie mogła żądać odszkodowania w wysokości ponad miliarda dolarów (pierwotne roszczenia, na poziomie 6,1 mld dolarów, zostały odrzucone w poprzednim procesie jako bezzasadne).

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.