r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Proste telefony wciąż trzymają się nieźle: „jeden dzwoniący przyjaciel lepszy niż 700 znajomych z Facebooka”

Strona główna AktualnościBIZNES

Odwiedzając imprezy takie jak choćby ostatnie Targi Mobilne w Warszawie, z których mieliśmy przyjemność przygotować dla Was relację, można odnieść wrażenie, że człowiek bez smartfona to żałosny widok, społecznie upośledzony stwór, niezdolny do pełnego uczestniczenia w ekstazie komunikacji, jak to ładnie określał Jean Beaudrillard. Nic więc dziwnego, że po smartfony sięgają (niemal) wszyscy. W 2012 roku stanowiły one w Polsce 25% wszystkich telefonów. Rok później odsetek ten wzrósł do 33% (a w grupie wiekowej 13-44 lata aż do 45%) (źródło: raport Generation Mobile 2013). To i tak niewiele w porównaniu do krajów takich jak Szwecja, gdzie smartfony to już 70% wszystkich telefonów, czy w Stanach Zjednoczonych, gdzie pod koniec 2013 roku posiadało je 60% wszystkich dorosłych. A jednak na drodze do triumfu smartfonu pojawiło się coś, czego marketingowcy chyba nie przewidzieli – zmęczenie ludzkiego materiału.

Telekomy zauważyły tę grupę – ludzi, którzy wciąż kupują bardzo tanie, proste słuchawki, gdyż nie widzą sensu w kupowaniu smartfonu. W USA wciąż 35% osób nosi ze sobą proste telefony, i grupa ta przestała odczuwalnie maleć. Ich powody nie są tylko finansowe, mimo że przecież w obecnych warunkach gospodarczych dla wielu Amerykanów wydanie 650 i więcej dolarów na najnowszy model iPhone'a jest niemożliwe. Dla wielu to sposób na uwolnienie się od obsesji.

Michelle Manchir z Chicago Tribune przytacza postać jednego ze swoich rozmówców, posiadacza kosztującego 50 dolarów telefonu Samsung Gusto 2, komórki tak prostej jak to tylko możliwe. Przyznaje on, że czuje się jak czarna owca wśród współpracowników, z których każdy posiada iPhone'a, ale jest mu z tym dobrze. Mając prosty telefon łatwiej mu wyjść i powiedzieć – nie będę dziś już nad tym pracował. Jadąc autobusem może uczestniczyć w swoim otoczeniu, cieszyć się swoimi myślami, zrelaksować, zamiast surfować po Internecie i pisać e-maile jak większość współpasażerów. Czuję się bardziej wolny – twierdzi.

r   e   k   l   a   m   a

Ryan Sullivan, dyrektor rozwoju produktu w telekomie Sprint, potwierdza – każdy z nas ma próg dostępności, jaką chcemy utrzymać dla innych ludzi. Z tego właśnie powodu jego firma wciąż wprowadza do oferty nowe proste słuchawki, określane jako feature phones. Zapotrzebowanie na nie wciąż istnieje, szczególnie że niezłe modele można kupić za 150 dolarów.

Wybór prostego telefonu może w tych czasach oznaczać społeczne napiętnowanie. Pani Manchir z Tribune przytacza historię Jerry'ego Jonesa, miliardera, właściciela drużyny futbolu amerykańskiego Dallas Cowboys, który w zeszłym roku trafił na czołówki gazet, gdy sfotografowano go z taką słuchawką. Gdy zaś jeden ze sportowców przyznał w wywiadzie telewizyjnym, że wciąż ma składany telefonik (tzw. flip-flop), prowadzący nie mógł w to uwierzyć, pytając, kto jeszcze takie telefony robi?

Wygląda bowiem na to, że wieść, że ktoś nie korzysta ze smartfonu, może wręcz zaszkodzić dziś w karierze zawodowej w USA. Tego obawiała się pewna prawniczka, która przyznała się reporterce Chicago Tribune, że nie ma iPhone'a, zastrzegając przy tym swoją tożsamość, jako że potencjalni klienci mogliby to odebrać jako oznakę, że jest kiepska. Jest bowiem dziś cała grupa klientów, twierdzi, którzy są bardzo natarczywi, wysyłają e-maile ze swoich iPhone'ów i żądając odpowiedzi tak szybko, jak to tylko możliwe.

Są oczywiście i negatywne skutki porzucenia smartfonu. Ludzie, którzy zdecydowali się na taki krok, tęsknią czasem za możliwością sprawdzenia czegoś w Wikipedii, dostępu do nawigacji satelitarnej czy towarzyskich powiadomień z Facebooka. Jeden z takich odszczepieńców globalnej wioski, który zrezygnował nie tylko ze smartfonu, ale i ze zwykłej komórki, przyznał, że czuł, że smartfon czynił go „mądrzejszym” – mógł zawsze swoje braki w wiedzy uzupełnić przez Google. Gdy jednak bateria się wyczerpywała, wracał do takiej samej ignorancji jak kiedyś. Teraz, gdy ma do dyspozycji tylko telefon stacjonarny w domu, podkreśla jednak, że spokój i dystans, jaki zyskał dzięki zerwaniu z SMS-ami i Twitterem jest wart wyobcowania. Wolę jednego przyjaciela, który nie ma problemów z zadzwonieniem do mnie na domowy numer, niż 700 znajomych z Facebooka – twierdzi.

Takie postawy nie ograniczają się oczywiście tylko do Stanów Zjednoczonych; o ludziach trzymających się prostych telefonów słychać też w innych krajach rozwiniętych (nie mówiąc już przecież o Trzecim Świecie). Z raportu firmy Analsys Mason The Connected Consumer Survey 2013: smartphones, mobile data access and monetisation, podsumowującego wyniki badań przeprowadzonych w 2013 roku w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Francji, Hiszpanii i Polsce wynika, że spośród 48% ankietowanych, którzy przyznali się do posiadania tylko zwykłej komórki, 40% w ogóle nie jest zainteresowanych kupnem smartfonu. We Francji i Hiszpanii, krajach które do niedawna wyróżniały się szybkim wzrostem popularności internetowych telefonów, w ostatnich miesiącach zainteresowanie smartfonami wyraźnie spadło.

To niekoniecznie oznaka luddyzmu. Być może to po prostu forma technicznej wstrzemięźliwości, rozwagi jaka charakteryzuje np. Amiszów. Jeden z takich smartfonowych abstynentów, powiedział w rozmowie z reporterką Wall Street Journal o swojej komórce – to bardzo prosty, dobrze działający telefon. Do tego właśnie go używam, do telefonowania. Inny po prostu stwierdził, że nie potrzebuje grać w gry pokroju Fruit Ninja, w których palcem wskazującym przecina się owoce latające po ekranie. Nie potrzebuje też strzelać z wirtualnej procy ptakami w różne cele, ani znajdować restauracji na mapach wyświetlanych w telefonie.

Bez względu na motywy tej grupy, najwięksi producenci smartfonów nie zamierzają rezygnować z prostych słuchawek, a wręcz przeciwnie, wciąż pracują nad coraz lepszym modelami. Na przykład Nokia niedawno pochwaliła się pięknie zaprojektowanym modelem 515, który nie tylko otrzymał świetne recenzje, ale też dobrze się sprzedaje, szczególnie na rynkach Rosji, Indii i Bangladeszu.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.