r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Przyszłość pracy grupowej wg Microsoftu: SharePoint ma o firmie wiedzieć wszystko

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Microsoft zdał sobie sprawę z tego, że coraz więcej firm woli wykorzystywać Maki i iPady od urządzeń z Windowsem. Firma otworzyła się na świat i dziś jej produkty działają także na konkurencyjnych platformach. Sęk jednak w tym, że coraz częściej ludzie po prostu nie chcą klasycznych produktów Microsoftu, sięgając po tworzone przez startupy modne i lekkie przeglądarkowe aplikacje, takie choćby jak Slack. Powiedzmy sobie szczerze – nic w tym dziwnego. Taki SharePoint, podstawa platforma pracy grupowej Microsoftu, przypomina mroczną erę wieloletnich korporacyjnych wdrożeń klienta SAP, nie pasuje do ery zwinnej informatyki. A przynajmniej nie pasował, gdyż jego nowa odsłona ma to wszystko zmienić.

Obecnie z SharePointa korzysta ponad 200 tysięcy organizacji i nawet 190 mln użytkowników – zarówno do tworzenia intranetowych systemów współdzielenia treści, jak i korporacyjnych witryn internetowych. To jednak przede wszystkim wielkie korporacje, które z oprogramowania Microsoftu korzystają od lat, które często niczego innego nie znają. Wśród nowych graczy, startupowej młodej krwi modne dziś nazwy to raczej Dropbox, Slack, Gmail czy Dokumenty Google, a nie Exchange, SharePoint czy Lync.

Po 15 latach rozwoju SharePoint ma przekonać do siebie także tych nowych, pokazując im, że można połączyć zwinność i wygodę użytkowania z możliwościami niedostępnymi gdzie indziej. SharePoint przedstawiony będzie jako uniwersalna platforma pracy grupowej, zawierająca narzędzia wymiany plików, wyszukiwania informacji i budowania witryn internetowych i intranetowych. Co jednak najważniejsze, platforma ta będzie wykorzystywała doświadczenia zebrane z tego, jak ludzie wykorzystują pakiet Office – kto z kim koresponduje, kto z kim chodzi na spotkania, kto z kim i nad czym pracuje online…

r   e   k   l   a   m   a

Analizując zebrane zasoby tych danych, określane jako Office Graph, SharePoint ma optymalizować dostęp do informacji, ułatwiając odkrywanie tego, co jest istotne dla konkretnego użytkownika i ograniczając to, co nazwano „jałowymi pogaduszkami”. Jeff Teper, wiceprezes Microsoftu ds. OneDrive i SharePointa, chce właśnie w ten sposób zwiększyć produktywność pracowników, twierdząc, że analiza danych o ludzkiej pracy rozwiązuje podstawowy problem Slacka, aplikacji która „widzi drzewa, a nie widzi lasu”.

Serwerowej aplikacji SharePointa (możliwej do uruchomienia zarówno w chmurze Microsoftu jak i pod dachem klienta) towarzyszyć mają nowe aplikacje mobilne. Już pod koniec czerwca pojawi się aplikacja SharePointa na iOS-a (widać, który to system liczy się w amerykańskim biznesie), zaś w drugiej połowie roku powinniśmy zobaczyć aplikacje na Androida i mobilne Windows 10. Aplikacje zapewnić mają skrojony na małe ekrany interfejs do wszystkich zasobów SharePointa, a także do tego, co na dysku OneDrive.

Działać to ma też w drugą stronę – mobilne aplikacje OneDrive będą zapewniały dostęp do opublikowanych dokumentów SharePointa, pozwolą też na kopiowanie zasobów między wirtualnym dyskiem a platformą pracy grupowej. Synchronizacja bibliotek klienckich ma być gotowa do końca tego roku. Do końca roku SharePoint ma być też połączony z usługą Office 365 Groups i mechanizmem automatyzacji zadań Flow.

Nie wszyscy dotychczasowi klienci są jednak zachwyceni przygotowywanymi zmianami. Jak twierdzą analitycy Gartnera, wielu ich klientów z niepokojem myśli o proaktywnym SharePoincie, który będzie przeglądał, analizował i inteligentnie udostępniał ich poufne dokumenty. Już podczas pilotażowego wdrożenia usługi Delve, wbudowanej w Office 365 i jako pierwszej korzystającej z Office Grapha, wiele firm szybko ją wyłączyło, gdy odkryło, że ujawnia ona dane przeznaczone wyłącznie dla wąskiego kręgu odbiorców. Sytuacja szczególnie zaniepokoiła spółki z takich dziedzin jak finanse czy farmacja, gdzie kwestia prywatności jest kluczowa.

Rzecznik Microsoftu odrzucił te zarzuty, utrzymując, że jedynie 1% korporacyjnych użytkowników zrezygnowało z Delve i przypomniał, że usługa ta działa zgodnie z regułami dostępu ustawionymi przez administratorów, tak więc nikt nie zobaczy niczego, czego zobaczyć nie powinien. Na ile przekona to korporacje, nie mające przecież żadnej możliwości kontrolowania tego, co faktycznie robi zamknięte oprogramowanie z Redmond – zobaczymy już w najbliższych latach.

Póki co Slack Technologies, producent tego widzącego tylko drzewa, a nie widzącego lasu Slacka, chwali się liczbą już 2,7 mln użytkowników i został uznany za najszybszego z „jednorożców” – startupów, których wycena giełdowa przekroczyła miliard dolarów (obecnie już ok. 2,8 mld dolarów). Być może więc nie wszyscy klienci chcą, by oprogramowanie widziało lasy, tj. wiedziało o nich wszystko?

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.