r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

RIAA chce, by przeglądarki „chroniły” użytkowników przed pirackimi treściami

Strona główna AktualnościINTERNET

Stowarzyszenie producentów amerykańskiej branży muzycznej nie od dzisiaj gra pierwsze skrzypce w walce z internetowym piractwem. Wraz z siostrzaną organizacją branży filmowej MPAA robi to na tyle skutecznie, że w wielu krajach zaczęto interpretować zapisy prawa w sposób znacznie znacznie ostrzejszy, niż było to zamierzone przez ustawodawców, zaś niejeden dostawca usług internetowych wprowadził zmiany, znacznie utrudniające wykorzystanie ich do rozprowadzania spiraconych treści. Te wszystkie osiągnięcia jednak RIAA nie wystarczają – w swoich żądaniach posuwa się dalej. Według nowej wizji stowarzyszenia, z piractwem walczyć się powinno już na poziomie przeglądarek.

Cary Sherman, dyrektor zarządzający RIAA, wystąpić ma dzisiaj przed komisją amerykańskiego Kongresu, by wyjaśnić, jak powinna wyglądać współpraca pomiędzy właścicielami praw autorskich a dostawcami usług i jak powinno się rozumieć zapisy ustawy DMCA. Strategię stowarzyszenia można określić w kilku słowach jako partnerstwo, a nie konfrontacja. Zamiast szarpać się z dostawcami usług po sądach, znaleźć należy formułę, w ramach której zawierane będą z nimi dobrowolne, obustronnie korzystne umowy.

Aby cyfrowy rynek mógł funkcjonować, musimy zapewnić, że tym wszystkim dynamicznym, zgodnym z prawem i autoryzowanym technologiom nie będą przeszkadzać ci, którzy dopuszczają się nielegalnej działalności. Kluczowym elementem na drodze do tego celu będą dobrowolne inicjatywy, podejmowane z internetowymi pośrednikami – powie podczas przesłuchania Sherman.

Szef RIAA odniesie się także do już podjętych inicjatyw, takich jak Copyright Alerts System (który jego zdaniem już przyniósł pierwsze pozytywne efekty w walce z nielegalnym rozpowszechnianiem treści przez sieci P2P), czy zamykaniu kont i blokowaniu płatności, mających związek z piractwem, przez takich operatorów jak Visa, Mastercard, Amex czy PayPal (w ciągu dwóch lat od rozpoczęcia tej operacji, zablokowanych miało zostać ponad 1500 kont należących do piratów).

RIAA liczy na to, że dzięki wspólnym inicjatywom uda się rozwiązać problem treści generowanych przez użytkowników. Organizacja chce masowego wdrożenia technologii cyfrowych odcisków, dzięki której będzie łatwiej filtrować nielegalnie rozpowszechniane klipy audio i wideo, ułatwienia właścicielom praw autorskich dostępu do danych identyfikujących użytkowników, zidentyfikowania i blokowania witryn służących do naruszania praw autorskich, a także śledzenia, identyfikowania i blokowania osób, które notorycznie w generowanych przez siebie treściach wykorzystują objęte prawną ochroną materiały.

Czy to nie za duże oczekiwania? Oczywiście, że nie – to dopiero początek żądań RIAA. Stowarzyszenie jest niezadowolone z tego, co udało się uzyskać od Google. Wyszukiwarkowy gigant, zdaniem Shermana, niewiele robi, by pomóc w walce z piractwem. A przecież powinno być tak, że ustalając kolejność linków w wynikach wyszukiwania, wyszukiwarka brałaby pod uwagę to, czy dane strony są autoryzowane, czy też nie. Uwzględniano by w tym nie tylko liczbę żądań usunięcia linków, wysyłanych w ramach procedur DMCA – Sherman chce, aby domyślnie pozycja stron aprobowanych przez jego stowarzyszenie była w wynikach wyszukiwania wyższa.

Szef RIAA przypomina, że Google dysponuje technologią pozwalającą na usunięcie wszystkich pirackich treści – w ten sposób usunięte miały być z wyszukiwarki materiały związane z pornografią z udziałem dzieci. Co więcej, technologie te nie kończą się tylko na wyszukiwarce – tak samo należy tu wykorzystać przeglądarkę. Google ma narzędzia by ostrzegać użytkowników Chrome przed wejściem na witrynę ze złośliwym kodem. Czy ta technologia nie powinna być użyta też do ostrzegania przed pirackimi witrynami? – pyta Sherman, zauważając, że w ten sposób Google mogłoby też wyróżniać autoryzowane witryny. Marzy mu się sytuacja, w której „dobre” strony zostają oznaczone certyfikatami bezpośrednio w wynikach wyszukiwania, tak by użytkownik wiedział, że dana witryna jest w zgodzie z prawem i płaci tantiemy twórcom treści.

W walce z piractwem to wszystko jednak może nie wystarczyć – piraci przecież zaczynają tworzyć własne przeglądarki do omijania cenzury. Może zatem RIAA powinno przyjrzeć się bliżej chińskiemu modelowi i zaproponować budowę Wielkiego Amerykańskiego Muru, który ochroniłby wreszcie amerykańską własność intelektualną?

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.