RIAA przeciwko sprzedaży „używanych” piosenek

16.11.2011 14:03, Autor: Anna Rymsza (Xyrcon), Kategoria: News
NewsImage

Recording Industry Association of America wysłało list nakazujący zaprzestanie działania i niepodejmowania podobnej działalności ponownie do kolejnego serwisu okołomuzycznego. Tym razem na celowniku RIAA znalazł się ReDigi.

ReDigi to serwis, który pozwala użytkownikom sprzedać niechciane pliki z muzyką. Używane pliki można wysłać na serwery ReDigi i za każdy otrzymać 20 centów. Dodatkowe 12 centów otrzymamy za każdą sprzedaną piosenkę. Użytkownicy nie otrzymują jednak gotówki, ale specjalne kupony o określonej wartości, które mogą wymienić na inne utwory w ramach serwisu. Popularne ścieżki kosztują na ReDigi 79 centów.

Według założycieli serwisu wszystko odbywa się legalnie i niczym nie różni się od sprzedawania używanych płyt i kaset, co było praktykowane na całym świecie od lat. ReDigi weryfikował każdą ścieżkę pod kątem legalności (czyli sprawdzał, czy pochodziła z jakiegoś sklepu) i sprawdzał, czy znikła ona z dysku użytkownika. Ponadto w linii obrony ReDigi powołuje się na First-sale doctrine, która dopuszcza sprzedaż lub przekazanie prawa własności do legalnej kopii materiałów objętych prawem autorskim, czyli na przykład sprzedanie legalnej kopii utworu muzycznego.

RIAA ma na ten temat swoje zdanie. Zdaniem stowarzyszenia to, że ścieżka podczas przesyłania na ReDigi jest kopiowana, to pogwałcenie doktryny, gdyż prawo pozwala jedynie na sprzedaż jednej, konkretnej kopii utworu. Nie pomagają tłumaczenia, że ReDigi upewnia się, że wcześniejszy właściciel piosenki kasuje jej kopię przed sprzedażą, i że wszystko odbywa się tak samo, jak gdyby użytkownik sprzedawał każde inne nagranie fonograficzne. Na razie nie wiadomo, co planuje ReDigi, ale raczej nie zamierza się poddać.

r   e   k   l   a   m   a

Komentarze (31)  

Avatar
Alojzy Torpeda (niezalogowany) | 16.11.2011 14:10#1

Dlaczemu mam komentarze dot win8 pod newsem: "RIAA przeciwko sprzedaży „używanych” piosenek "?

AvatarUżytkownik jest nieaktywny
semtex | 16.11.2011 14:11#2

@tores1977

Kurde myślałem że Lis mi oszalał :D
Nawet właśnie na SB pytał czy nie mam halucynacji :P

AvatarUżytkownik jest nieaktywny
cephei | 16.11.2011 14:14#3

Tego już nie trzeba komentować

AvatarUżytkownik jest nieaktywny
tores1977 | 16.11.2011 14:22#4

Bronić swoich interesów, podstawowa zasada, po co taki serwis ReDigi ma zarobić jak zarobić może RIAA

@semtex już poprawiono a myślałem że użytkownicy Dp tacy szybcy że w parę sekund napisali 22 komentarze

Avatar
1084 (niezalogowany) | 16.11.2011 14:32#5

Zatem odsłuchiwanie utworu też jest nielegalne, bo to nic innego jak kopiowanie cyfrowe do przetwornika cyfrowo analogowego.

AvatarUżytkownik jest nieaktywny
dzikiwiepsz | 16.11.2011 14:34#6

RIAA sobie za dużo pozwala coś ostatnio

AvatarUżytkownik jest nieaktywny
Depi | 16.11.2011 14:35#7

To akurat jest niesłychanie istotna z punktu widzenia prawa kwestia - czy istnieje coś takiego jak "egzemplarz cyfrowy". Obecnie wszystkie przepisy prawa określające np. uprawnienia użytkowników czy konsumentów odnoszą się do "egzemplarza", więc uznanie że może to być niematerialna forma ma kolosalne znaczenie dla równowagi pomiędzy uprawnionymi a użytkownikami. Obecne przechodzenie na formę cyfrowa odbiera im bowiem praktycznie wszystkie uprzednio wywalczone prawa i oddaje na łaskę i niełaskę uprawnionych do utworów, pozwalając im dowolnie kształtować prawa i obowiązki stron wykorzystując formułę tzw. licencji, która to zupełnie nie przystaje do stosunków konsumenckich.
Temat tak ciekawy, że aż postanowiłem pracę z tego napisać, więc bardzo mnie ten case cieszy - będzie materiał :)

AvatarUżytkownik jest nieaktywny
sla17 | 16.11.2011 14:44#8

Chyba komuś się tutaj nudzi... Co to komu zawadza. Niech zamkną wszystko ;)

AvatarUżytkownik jest nieaktywny
pilarek | 16.11.2011 14:45#9

Zdelegalizować RIAA, to jest grupa przestępcza.

Avatar
rotau (niezalogowany) | 16.11.2011 15:01#10

Czy brak prawa do wykonywania kopii pliku oznacza, że wysyłając go na przenośny odtwarzacz muszę skasować plik z dysku w komputerze (i przez czas od ukończenia kopiowania do rozpoczęcia kasowania łamię prawo)? A jak chcę znowu posłuchać muzyki na pececie, to muszę plik wykasować z odtwarzacza? A jeśli po kasowaniu plik można odzyskać prostym oprogramowaniem do odzyskiwania danych? Tak skrojone prawo wydaje mi się być przesadnie restrykcyjnym.

A może jednak wolno mi taką kopię wykonać? Jeśli tak, to działanie tego serwisu można by łatwo pod to dozwolone tworzenie kopii podciągnąć - tym bardziej, że później kopia na lokalnym komputerze zostaje skasowana.

A jeśli kopii rzeczywiście wykonać nie wolno to rozwiązaniem wydaje się być przesyłanie pliku po kawałku: wysyłam (na przykład) połowę i kasuję ją ze swojego dysku. Później wysyłam drugą połowę i też ją kasuję u siebie. Dzięki temu prostemu zabiegowi pełen plik istnieje tylko u mnie albo tylko w serwisie. Przy kupnie utworu operację należałoby przeprowadzić analogicznie w drugą stronę.

Tyle wygibasów tylko po to, żeby zadowolić prawników z RIAA...

AvatarUżytkownik jest nieaktywny
GarrutoSan | 16.11.2011 15:40#11

RIAA, to chyba jedyny, poza biedą, powód dla którego ludzie piracą.

Nakładanie śmiesznych praktyk na proste rzeczy, jakimi są muzyka, filmy i pozostałe multimedia, powoduje, że ludzie wolą to kraść niż kupować.

Koleżanka kupiła synkowi płytę DVD z bajką.
Dzięki tonie zabezpieczeń, które zostały załączone do płyty, nie da się jej odtworzyć na kompie, bo napęd ma możliwość wykonywania kopii...

Śmiech na sali..

Avatar
prawda (niezalogowany) | 16.11.2011 15:42#12

Nieroby muszą z czegoś żyć co nie?

AvatarUżytkownik jest nieaktywny
Feyd | 16.11.2011 15:58#13

@Depi
Masz racje, powstaje podstawowe pytanie czy kupujacy jest wlascicielem cyfrowego egzemplarza czy moze raczej jest tylko wlascicielem licencji na uzywanie cyfrowego produktu. Oba podejscia maja wady i zalety bo tak naprawde plik mp3 czy aplikacja to rzecz abstrakcyjna - informacja. Wiec kupujac program mozemy byc albo wlascielami informacji na rowni z tworca albo licencjobiorca to znaczy mamy prawo uzywac informacji tylko zgodnie z licencja na ktora sie zgodzilismy przed zakupem.
Oczywiscie pierwsze podejscie jest nierealne wiec jestesmy skazani na licencjonowanie produktow cyfrowych.

Swoja droga jak oni upewniaja sie ze uzytkownik usunal wszystkie kopie?

Avatar
RIAA_fan_not (niezalogowany) | 16.11.2011 16:09#14

Tłumaczenie RIAA to tak jakby sprzedaż towaru drugiej osobie wręczając oryginalny krążek było przestępstwem, bo przez ułamek sekundy obie osoby trzymają płytę.

AvatarUżytkownik jest nieaktywny
Xyrcon (redakcja) | 16.11.2011 16:42#15

@Feyd jest aplikacja, która wrzuca piosenki na sprzedaż na serwer, a potem usuwa z komputera plik (tak przynajmniej zrozumiałam opis, nie miałam ochoty próbować :)). Ale przypuszczam, że w dużej mierze niestety polegają na uczciwości użytkownika i wierzą, że nie ma on kopii zapasowej gdzieś. Przy czym w przypadku użytkowników iTunes, który trzyma wszystko ze sklepu w bibliotece i wysyła na iPoda (czy cokolwiek innego) jest to dość proste do realizacji. Z innymi może być trudniej.

AvatarUżytkownik jest nieaktywny
smaky | 16.11.2011 17:45#16

Ci z RIAA widocznie zmienili dealera bo znowu palą ciekawe zioła.

Avatar
Inszy (niezalogowany) | 16.11.2011 17:46#17

Jeżeli złodzieje z RIAA dadzą komu trzeba w łapę i "prawo" będzie po ich stronie, to będzie znaczyło, że przy tradycyjnej sprzedaży kupuję tylko książeczkę, krążek i pudełko, a do muzyki zawartej na płycie nie mam żadnych praw - nawet nie mogę skopiować jej na własnego kompa, któryś z przenośnych odtwarzaczy muzyki czy na telefon.
Można się wręcz posunąć do absurdu i stwierdzić, że piractwem będzie puszczanie muzyki z odtwarzacza CD przepuszczając sygnał przez korektor i wzmacniacz, bo przecież będzie się ona znajdowała aż w trzech urządzeniach jednocześnie.

AvatarUżytkownik jest nieaktywny
Shaki81 | 16.11.2011 18:37#18

Czyli co RIAA znalazła sposób aby znów gdzieś zarobić.

AvatarUżytkownik jest nieaktywny
Scarct | 16.11.2011 18:38#19

Hmm.... kolejny debilny pomysł ze strony tej organizacji. Ale ich pomysłu uznania Open Source za piractwo to chyba nic nie przebije....

Avatar
Depi_niezalogowany (niezalogowany) | 16.11.2011 23:01#20

cyt Feyd "[ciach]..kupujac program mozemy byc albo wlascielami informacji na rowni z tworca albo licencjobiorca to znaczy mamy prawo uzywac informacji tylko zgodnie z licencja na ktora sie zgodzilismy przed zakupem.
Oczywiscie pierwsze podejscie jest nierealne wiec jestesmy skazani na licencjonowanie produktow cyfrowych."

No właśnie o to chodzi, że nie jesteśmy. Możemy przyjąć takie same zasady dla kopii cyfrowej, jak dla kopii fizycznej. Czyli jak legalnie nabędzie kopię cyfrową, to możesz z niej korzystać dowolnie (a nie tak, jak Ci pozwala licencja), byleby mieściło się to w zakresie dozwolonego użytku prywatnego. Moim zdaniem takie podejście jest słuszne, bo z jakiego powodu nabywca e-booka ma mieć inne uprawnienia, niż nabywca książki w formie fizycznego woluminu? Bez sensu.
Oczywiście także stosowałoby się wtedy zasady ochrony konsumenta (w tej chwili tak nie jest), prawo do dalszego przeniesienia kopii, czyli odsprzedaży itd.
Moim zdaniem w długiej perspektywie to się opłaci uprawnionym, bo jak ktoś słusznie zauważył obecnie ustanawiane restrykcje powodują, że ludzie wolą piracić. Ludzie, jako homo oeconomicus, nie są głupi i widzą, że wciska się im kit. Dlatego moim zdaniem taki paradoks może zadziałać. Zresztą handel w sieci rośnie dzięki prawom konsumenta, a nie maleje, dlaczego w przypadku cyfrowej treści miałoby być odwrotnie?

AvatarUżytkownik jest nieaktywny
pax0r | 16.11.2011 23:14#21

Tłumaczenie o jednej konkretnej kopii utworu jest debilne z technicznego punktu widzenia. Czym jest ta jedna konkretna kopia? Tym plikiem mp3 które pobiorę (dajmy na to) z iTunes? Czy jak przeniosę w inne miejsce na dysku albo nie daj boże wręcz na inny dysk to jest to dalej ta sama kopia czy inna?
Swoja droga pomysł ciekawy i imo zgodny z prawem - w koncu tak samo jak odsprzedaje fizyczny nosnik - równie dobrze przez sprzedażą mogłem go skopiować nawet i 1000 razy, ale w ten sposób łamie postawnowienia licencji. Piratem byłby ktoś kto wysyłając plik do ReDigit ma u siebie kopie zapasową której dalej używa, nie sam serwis, bo to tak jakby allegro oskarżyć o piracenie płyt audio bo ludzie sprzedają na nim płyty które sobie wcześniej skopiowali na inny nośnik.

Avatar
mr_x_ (niezalogowany) | 17.11.2011 2:20#22

"[...]i sprawdzał, czy znikła ona z dysku użytkownika."

Ciekawe, jak?

AvatarUżytkownik jest nieaktywny
e-ftalo | 17.11.2011 5:11#23

haha,czego to oni nie wymyślą,odsyłanie niepotrzebnych mp3 :)
U nas chyba nie znalazł by się ktoś kto by wpadł na coś podobnego. No nic dziwnego że chcąto zablokować,bo to niezły przekręt i kpina z RIAA

Avatar
cdd (niezalogowany) | 17.11.2011 8:48#24

Jeśli nabyłem towar, a to TAKŻE JEST TOWAR, to mogę zrobić z nim co chcę! Żadne nawiedzone GŁUPOLE nie będą mi ograniczały prawa do swobodnego dysponowania zakupionym TOWAREM! Tak zwana 'wartość intelektualna' jest zawarta w KAŻDYM TOWARZE wystawionym do sprzedaży!

AvatarUżytkownik jest nieaktywny
przemor25 | 17.11.2011 8:49#25

Ci z RIAA to nie dadzą żyć nawet użytkownikom, którzy korzystają z mp3 w legalny sposób.

AvatarUżytkownik jest nieaktywny
darian | 17.11.2011 9:25#26

kasa kasa kasa .....

Avatar
dot.com (niezalogowany) | 17.11.2011 11:43#27

@ darian

'kasa kasa kasa .....'

Ja bym raczej napisał: kulturowy imperializm, małej grupy wielkich cwaniaków.

Avatar
ttttom (niezalogowany) | 17.11.2011 16:03#28

Przyszedł mi do głowy pomysł w związku z tym artykułem. Wygląda na to że nadeszły czasy w których przydałoby się wprowadzenie dodatkowego bitu protekcji do plików, bitu praw zastrzeżonych. I wszystkie systemy operacyjne musiały by być wyposażone w mechanizm obsługi takiego bitu :) Chodzi o to żeby takiego pliku nie można było kopiować.

AvatarUżytkownik jest nieaktywny
Depi | 17.11.2011 16:40#29

cyt cdd:
"Jeśli nabyłem towar, a to TAKŻE JEST TOWAR, to mogę zrobić z nim co chcę! Żadne nawiedzone GŁUPOLE nie będą mi ograniczały prawa do swobodnego dysponowania zakupionym TOWAREM! Tak zwana 'wartość intelektualna' jest zawarta w KAŻDYM TOWARZE wystawionym do sprzedaży!"

No właśnie tak nie jest. Cyfrowy plik nie jest w świetle obenego prawa TOWAREM takim jak np. książka czy płyta w postaci fizycznej. A moim zdaniem należy rozważyć takie uregulowania, wedle których właśnie BYŁBY TOWAREM, bo funkcjonalnie jest identyczny. Dematerializacja nie powinna wpływać na stosunki prawne pomiędzy nabywcą a sprzedawcą, czy może powinienem de lege lata powiedzieć "licencjobiorcą i licencjodawcą"?

AvatarUżytkownik jest nieaktywny
Radek68 | 18.11.2011 20:24#30

Wszyscy chyba mamy podobne zdanie. Ciężko ująć to w łagodnych słowach...
Co to w ogóle jest "inna kopia"? Jak można sprzedać konkretną kopię przez Internet? I - konsekwentnie - rozumiem, że jak ktoś zrobi defragmentację, to już będzie miał "inną" kopię?

Ehh...

Avatar
ttttom (niezalogowany) | 21.11.2011 0:50#31

Dane cyfrowe tym sie różnią od normalnego towaru że mozna je sklonować 1:1. To jest w pewnym sensie cały czas nowość w handlu i obrocie towarami i wciąż nie bardzo wiadomo jak sobie z tym poradzić. Dlatego potrzebne są nowe instytucje i obostrzenia w prawie.

Dodaj komentarz

Zasady publikowania komentarzy
Autor
Treść
 
Top programy
  •  
Top programy ostatnie 7 dni
  •  
Top programy ostatnie 30 dni
  •  
Skanery antywirusowe
skaner av