r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

ROSA Desktop Fresh 2012, czyli Rosjanie wzięli się za Linuksa i KDE

Strona główna Aktualności

Gnome (które Gnome?), KDE i cała reszta – tak z grubsza wygląda sytuacja na linuksowym desktopie. Opcji z kategorii „cała reszta” jest naprawdę dużo, dziś to przede wszystkim Unity, Xfce, Cinnamon, MATE i Enlightement. Niektórzy twierdzą, że od nadmiaru głowa nie boli, ale to chyba tak do końca nie jest – zasoby społeczności są ograniczone, a twórcy linuksowych dystrybucji rzadko kiedy mogą sobie pozwolić na to, by porządnie wspierać wszystkie główne środowiska graficzne. W konsekwencji prowadzi to do sytuacji, w której wybiera się jedno, wiodące środowisko, dopieszczając je i integrując z pozostałymi komponentami systemu, a pozostałe traktuje trochę po macoszemu. I tak Ubuntu ma dziś Unity, Fedora Gnome 3, Mint rozwija swojego klona Gnome 2 o nazwie MATE, OpenSuse przynosi KDE, większość pozostałych dystrybucji trzyma się którejś z odmian Gnome.

Tymczasem sytuacja z Gnome nie wygląda za ciekawie – deweloperzy nie słuchają użytkowników, użytkownicy uciekają do alternatywnych względem Gnome 3 projektów (i stąd m.in. popularność Linux Minta), sentyment do Gnome 2 jest wciąż silny – a przecież nie było to jakieś szczególnie zaawansowane środowisko pracy. Czemu zatem tak mała jest wśród dystrybucji popularność KDE, najbardziej dziś chyba dojrzałego i elastycznego środowiska graficznego dla Linuksa czy *BSD? To niestety wciąż zaszłość historyczna, związana z problemami z licencjonowaniem toolkitu Qt, na którym KDE bazuje – gdy w 1997 roku KDE miało swój debiut, był to prawdopodobnie najlepszy dostępny wówczas fundament dla okienkowego systemu. Z jednym haczykiem: Richard Stallman się nim brzydził, gdyż Qt nie było wolne – było jedynie darmowe dla niekomercyjnych zastosowań. Sprawa była o tyle poważna, że deweloperzy Debiana odmówili umieszczenia pakietów KDE w tej kluczowej dla Linuksa dystrybucji. I właśnie to było powodem wielkiej kariery Gnome, środowiska przedstawianego jako wolna alternatywa dla KDE.

Kilka lat później norweska firma TrollTech, właściciel Qt, zmieniła licencję toolkitu na GPL, ale było już za późno. Lokomotywa o nazwie Red Hat poszła (głównie z powodów biznesowych) w stronę Gnome, większość desktopowych aplikacji na Linuksa korzystała z kluczowych dla Gnome bibliotek Gtk, w zasadzie jedynie OpenSuse i Slackware dostarczały domyślnie KDE w dobrej formie. Tak naprawdę dopiero decyzja Nokii z 2009 roku (były to jeszcze czasy przed infiltracją Nokii przez agentów z Redmond) o zmianie licencji Qt na mniej restrykcyjne LGPL sprawiła, że Qt zaczęło być chętniej wykorzystywane przez programistów, także do budowy aplikacji komercyjnych i multiplatformowych.

W tym zamieszaniu na linuksowym rynku KDE zajmuje obecnie pozycję lepszą niż kiedykolwiek – problemy licencyjne zniknęły, główny konkurent ma wciąż spore problemy z ustaleniem tego, czym chce być, poszczególne komponenty osiągają zamierzoną jakość. Nawet ludzie, którzy z obrzydzeniem odrzucili KDE po pierwszym zetknięciu się z jego wersją 4.0 (nieprzeznaczoną przecież dla końcowych użytkowników), przyznają, że to z czym mamy do czynienia od wersji 4.8 (nie mówiąc już o najnowszym 4.10) jest bardzo dobre. Odzwierciedla to na pewno fakt, że raczej nieobecne w najpopularniejszych dystrybucjach KDE, zostało wybrane przez czytelników Linux Journala jako najlepsze środowisko graficzne dla „pingwina”. Czego więc brakuje? Przede wszystkim solidnej integracji.

Na w miarę popularne Kubuntu nie ma za bardzo co liczyć – dla Canonicala to niechciane dziecko, w praktyce owoc pracy jednego człowieka. OpenSuse jest dość specyficzne, ostatnie problemy z obsługą sprzętu zniechęciły wielu ludzi do tej dystrybucji (wielu też uważa ją za ociężałą i przekombinowaną, zbytnio próbującą naśladować Windows). Slackware – to dystrybucja przede wszystkim dla hobbystów. Mandriva odstrasza zawartością repozytoriów, nieco przestarzałych. Gdzie więc można by było zobaczyć KDE w pełnej krasie, doszlifowane do granic możliwości?

Odpowiedź przyszła z nieoczekiwanej strony – z Rosji. ROSA Desktop.Fresh 2012 to jedna z najciekawszych linuksowych dystrybucji, jakie pojawiły się w ostatnich latach, zbudowana na bazie Mandrivy, od początku z myślą o pełnym wykorzystaniu możliwości KDE. Co najważniejsze, nie jest to zwykła kompilacja pakietów z innych dystrybucji, obrandowanych własną grafiką, jak to jest w wypadku większości linuksowych distro. Deweloperzy z Rosji, Ukrainy, Rumunii, Brazylii i Włoch dodali ponad milion linii kodu do systemu, dodając łatki do KDE (w tym znacznie przyspieszające działanie semantycznego mechanizmu Nepomuk, czy ulepszające pracę ze zdalnymi katalogami), rozbudowując infrastrukturę programistyczną, ulepszając swój menedżer pakietów, integrując pulpit z serwisami społecznościowymi, i dodając specyficzne dla ROSY elementy – launcher SimpleWelcome, moduł prezentacji informacji w porządku chronologicznym TimeFrame, menedżer plików StackFolder, czy bardzo udany odtwarzacz mediów Media Player. Przebieg ich prac można obejrzeć na bardzo ciekawej wizualizacji:

Zdaniem autora, ROSA jest obecnie najlepiej zintegrowaną desktopową dystrybucją Linuksa z KDE. Nawet jeśli korzystacie z innych distro, czy wręcz innych systemów operacyjnych, warto ROSĄ się zainteresować. Uruchomcie ją choćby w maszynie wirtualnej, choćby tylko po to by zobaczyć, że przyszłość desktopów wcale nie musi polegać na upraszczaniu wszystkiego, co się da, i traktowaniu użytkowników jak nieporadnych małpiszonów – tak jak nakazują trendy z Canonicala, Apple'a czy Microsoftu.

ROSA Desktop.Fresh 2012 jest do pobrania tutaj (zarówno przez FTP, jak i BitTorrenta).

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.