Z wizytą w salonie Apple

Przechadzając się po Katowickiej Silesii City Center między wieloma sklepami dostrzegłem logo z nadgryzionym jabłkiem. Oczywiście nie mogłem sobie odmówić by wejść do środka. I o tym chciałem napisać. Jednocześnie informuję iż wpis ten nie ma na celu krytykować, bądź promować jakiekolwiek produkty, a jest jedynie zbiorem osobistych doświadczeń.

Pierwsze wrażenie po przekroczeniu „progu” było bardzo pozytywne. Po obu stronach solidne blaty z wyeksponowanymi produktami, po środku niewielki postument z pozycjami o nieco mniejszej przekątnej dotykowego ekranu, a tuż za nim lada z dwoma postaciami wpatrzonymi w ekrany stojące przed nimi.

Normalne zatem że zanim dojdzie się do sprzedawców trzeba się zatrzymać przed tym co szczególnie nas zainteresuje. Tutaj dużym plusem jest to że każdy wyeksponowany komputer, tablet, ifon można „pomacać” i spróbować sobie „poklikać”.

Z obserwacji innych klientów wywnioskowałem że owymi produktami można się bawić nawet 20 minut bez większego zainteresowania sprzedawców.

Pewny dostęp do sieci

Istnieje wiele sposobów zabezpieczenia się przed niespodziewanym brakiem dostępu do internet-u.
Jak obserwuję od niedawna najpopularniejszym sposobem jest zaopatrzenie się w dodatkową usługę świadczoną przez operatora GSM. Orange, Play, Blueconnect

Przeciętny Kowalski mając łącze od lokalnego ISP, bądź potentata (gdzie awarie zdarzają się nieco rzadziej) coraz częściej wchodzi w posiadanie niewielkiego modemu USB z zamontowaną kartą SIM.
Sieci często dodają usługę internet-u do abonamentu telefonicznego...

Chciałem się tutaj jednak skupić nad sytuacją gdzie grupa hostów (np. biuro) bądź wymajający użytkownik mają mieć dostęp do zasobów.