r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Rewolucja zaczęła się w McDonald's. Wzrost płacy minimalnej nakręca robotyzację

Strona główna AktualnościBIZNES

Podwyższenie płacy minimalnej jest obecnie jednym z kluczowych tematów w Stanach Zjednoczonych. 15 dolarów za godzinę oznacza ogromną podwyżkę kosztów zatrudnienia szczególnie w masowej gastronomii, gdzie w takim choćby McDonald's kasjer zarabiał dotąd 8-11 dolarów. Reakcje restauratorów musiały jednak zaskoczyć demokratycznych polityków, zapewne liczyli na zupełnie coś innego. Jak donoszą branżowe media, zainteresowanie automatyzacją i robotyką jest ogromne – i już niebawem może się okazać, że pracy w restauracjach po prostu nie będzie.

Nawet u nas w Polsce możemy już w wielu restauracjach McDonald's zobaczyć samoobsługowe terminale kasjerskie, w których klient może „wyklikać” swoje zamówienie, zapłacić kartą i otrzymać numerek. Potem zostaje już tylko czekać na przygotowanie zamówionego dania. Menedżerowie restauracji nic nie mówią o redukcji zatrudnienia, podkreśla się jedynie, że dzięki wprowadzeniu takiego sposobu obsługi klienta udało się przyspieszyć wydawanie zamówień o nawet jedną trzecią.

To jednak dopiero początek. Restauracje w Chicago rozpoczęły testy samoobsługowych „terminali kawowych”. Zamiast składać zamówienie, czy to w kasie, czy przez terminal samoobsługowy, klient może teraz podejść do maszyny przygotowującej kawę, na dotykowym ekranie wskazać to, czego chce się napić, a następnie zapłacić kartą kredytową 2,99 USD. Do wyboru są m.in. rozmaite wersje latte, mokki i cappucino, można ustawić sobie ilość i rodzaj mleka, cukru, syropów smakowych oraz oczywiście użytego espresso.

r   e   k   l   a   m   a

Stworzenie takiego systemu dla McDonald's nie mogło być dużym problemem. W większości restauracji kawa już teraz jest z automatu, co najwyżej pracownik dodaje syropów smakowych do kubka. Zautomatyzowano więc ten ostatni krok, dodając jeszcze elektroniczną obsługę płatności kartą – i tak oto miejsce pracy dla coraz bardziej kosztownego baristy zostało zastąpione pracą maszyny. Warto podkreślić, że obecnie w Stanach Zjednoczonych 47% pracowników otrzymujących płacę minimalną (ok. 1,5 mln ludzi) pracuje właśnie przy przygotowaniu żywności i jej wydawaniu.

Interesujące mogą być wyniki badań postaw konsumentów wobec automatyzacji restauracji fast-food. Taco Bell poinformował w zeszłym roku, że wśród klientów korzystających z samoobsługowych systemów wskaźnik zadowolenia ze świadczonej usługi wzrósł o 15% w stosunku do tych, którzy zamawiali w kasach, a co najciekawsze, wzrosła także średnia wartość zamówienia – i to aż o 20%. Wzrosła także sprzedaż produktów o trudnej do wymówienia nazwie.

Analitycy uważają, że ludzie coraz mniej chcą kupować twarzą w twarz. Automatyzacja eliminuje społeczną presję, przed maszyną nikt nie musi się starać nieźle wypaść, klienci nie wstydzą więc zamawiać się pokarmów mających więcej kalorii. Automatyczne kioski nigdy też nie zapominają zasugerować, że coś jeszcze można by kupić. Klienci już wybrali – w handlu maszyny są lepsze od ludzi.

Ekonomiści wciąż nie potrafią za to jednoznacznie odpowiedzieć, jak eliminacja tych najniżej opłacanych prac odbije się na rynku, i kto będzie w fast-foodach jadał, gdy tych najbiedniejszych na hamburgera z McDonald's już po prostu nie będzie stać. Głośna ostatnio koncepcja „gwarantowanego dochodu podstawowego”, w myśl którego państwo miałoby obywatelom płacić pewną kwotę pieniędzy tylko za to, że żyją, nigdy nie została przetestowana w praktyce na większą skalę, a społeczne konsekwencje jej wprowadzenia mogą być znacznie dziwniejsze, niż politykom się wydaje.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.