r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Rosja pomoże Tizenowi i Sailfishowi w walce z monopolem Androida

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Premiera pierwszego smartfonu z Tizenem okazała się sporym rozczarowaniem, nawet dla umiarkowanych fanów tego systemu – i chyba tylko Samsung robił dobrą minę do przyjęcia przez indyjski rynek modelu Z1. Dość powiedzieć, że nawet przychylny nowinkom serwis Ars Technica w swojej obszernej recenzji uznał Tizena za kiepski klon Androida, nie potrafiąc znaleźć w nim żadnych zalet. Czy zatem Samsung powinien sobie już odpuścić dalsze próby z tym nie mającym dotąd szczęścia projektem? Nikołaj Nikiforow, minister komunikacji i mediów Federacji Rosyjskiej, uważa, że w żadnym razie – i obiecuje pomoc dla wszystkich tych producentów, którzy chcą przełamać monopol Androida na rynku mobilnym.

Nikołaj Nikiforow, najmłodszy z ministrów rosyjskiego rządu, jest znanym entuzjastą otwartego oprogramowania (jako szef ważnego ministerstwa potrafi np. zapraszać na imprezy poświęcone linuksowym kontenerom czy bazie PostgreSQL), zarazem nieufnym wobec zamkniętych, własnościowych rozwiązań. W lipcu zeszłego roku posunął się nawet do tego, by zaproponować otwarcie swojego kodu źródłowego firmom Apple i SAP, tak by niezależni eksperci mogli zbadać ich oprogramowanie pod kątem możliwych furtek w zabezpieczeniach. Jak można sobie wyobrazić, pomysł Nikiforowa nie wzbudził entuzjazmu wśród zachodnich korporacji, ale nie zraziło to minista komunikacji.

Kilka dni temu przedstawił on publicznie Samsunga Z1, ciesząc się z działań prowadzących do obalenia monopoli IT. Na uwagę, że Tizen praktycznie pozbawiony jest oprogramowania (jak najbardziej słuszną – w oficjalnym sklepie znajdziemy raptem około tysiąca pozycji), Nikiforow zapowiedział, że władze Rosji stworzą warunki do promowania niezależnych mobilnych systemów operacyjnych. Obiecał następnie na Twitterze, że zaoferowane będą granty dla tych programistów, którzy zechcą przenieść swoje aplikacje z Androida i iOS-a na Tizena i Sailfisha (a może także Ubuntu).

Zdaniem ministra jest to dziś konieczne, gdyż Android, system niegdyś otwarty, dziś staje się coraz bardziej zamkniętym narzędziem monopolu Google'a. Sytuacja ta jest równie nieciekawa dla użytkowników (w końcu kto wie, co kryje się w kodzie frameworku Google Play Services) jak i dla producentów sprzętu, zmuszanych do instalowania domyślnych aplikacji Google, by uzyskać prawo dostępu do wyszukiwarki i sklepu.

Amerykańskie media raczej sceptycznie podchodzą do inicjatywy Nikiforowa, oceniając je nawet jako „puste obietnice”, bo przecież zgodnie z obowiązującym dyskursem gospodarka Rosji (w tym jej sektor IT) ma być wskutek zachodnich sankcji w fatalnym stanie. Zupełnie inaczej oceniają sprawę media rosyjskie, Samsung i Jolla. Koreański gigant, korzystając z przyjaznych relacji między Moskwą i Seulem, wyrósł na najważniejszego na rosyjskim rynku dostawcę rozwiązań telekomunikacyjnych i mobilnych. Teraz przy wsparciu rosyjskiego rządu będzie mógł nadrobić dystans dzielący Tizena od liderów mobilnego rynku.

Chyba nawet jeszcze bardziej wsparcie ze strony Nikiforowa wydaje się korzystne dla Sailfisha, rozwijanego przecież nie przez jedną z największych firm świata, lecz maleńką fińską Jollę. Nie dość, że programem grantów będzie objęte przenoszenie aplikacji na ten system – minister obiecał, że niebawem smartfony z Sailfishem (obok smartfonów z Tizenem) znajdą się w masowej sprzedaży w Rosji.

Rynek pokaże, na ile plany te uda się zrealizować, ale pewne jest jedno – Rosja z tej inicjatywy łatwo nie zrezygnuje. Uratowanie Tizena i Sailfisha jest bowiem kwestią nie tylko gospodarczą i informatyczną, ale też polityczną. Dziś mobilny rynek należy w praktyce do dwóch amerykańskich firm (trzech, jeśli ktoś bardzo chce zauważyć Windows Phone), zmuszonych działać zgodnie z wytycznymi amerykańskiej administracji. W razie dalszej eskalacji napięć w relacjach między mocarstwami może dojść do sytuacji, w której USA nałożą na Rosję całkowite embargo – a to oznaczać mogłoby komunikacyjny paraliż tego kraju. Znalezienie alternatyw dla Apple, Google i Microsoftu na bazie otwartych rozwiązań jest jedynym sposobem, by takiego losu uniknąć.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.