r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Rzut Okiem - Wiedźmin 2: Zabójcy Królów

Strona główna AktualnościROZRYWKA

Sprzedaż komputerowego The Witcher przyniosła twórcom przyzwoity zysk, ale, co ważniejsze, produkcji udało się zdobyć uznanie na całym świecie. Tytuł zgarnął wiele nagród, zyskał rozgłos, to zaś umożliwiło ekipie CD Projekt RED planowanie kolejnych odważnych posunięć. Choć przygotowywana konsolowa edycja Wiedźmina, czyli Rise of The White Wolf niespodziewanie została zamrożona, tak na otarcie łez dostaliśmy zapowiedź pełnoprawnej kontynuacji. Fani pieją z zachwytu, ale trudno nie odnieść wrażenia, iż na kanwie popularności „nowej” marki, deweloperzy starają się zachwalić swój autorski silnik do tworzenia gier RPG, wraz z odpowiednimi doń narzędziami… Licencjobiorcy się na pewno znajdą, bo „dwójka” już pokazuje, na co go stać.

Co od razu rzucało się w oczy w nowym demku Assassins of Kings to zmieniona twarz Geralta. Fani podnieśli nie lada rwetes odnośnie odświeżonego wizerunku głównego bohatera, to zaś zaowocowało powrotem koncepcji na deskę kreślarską projektanta. Przyjrzano się poprzedniemu modelowi, wykonano odpowiednie popiersia z gipsu, a w rezultacie dostajemy zabijakę identycznego do tego z pierwowzoru, lecz przedstawionego przy użyciu większej ilości „trójkącików”. Oto znajdujemy się w zamkowym więzieniu, skuci w celi, wybatożeni i ogólnie mocno obici. Robi wrażenie misternie przygotowane otoczenie, szkoda tylko, iż postacie nieco „zalatują plastikiem” (kwestia ich oświetlenia?), przez co odcinają się od tła. Nie zachwyca też kiepskiej jakości dopasowanie ruchu ust do wypowiadanych kwestii, ale twórcy mówią, że moduł silnika za to odpowiedzialny zwyczajnie nie jest jeszcze dorobiony. Poza tymi wpadkami wszystko graficznie w porządku.

Oswobodzić możemy się oczywiście na kilka różnych sposobów, niespodziewanie otwierając sobie, albo zamykając dostęp do pewnych sytuacji, które nastąpią (lub nie) później. Wybory w The Witcher 2 mają zdecydowanie o wiele konkretniejszy wpływ na akcję, niż to było w pierwowzorze i jest ich o niebo więcej. Pokazywany na prezentacji wyciąg z kodu gry, przedstawiający ewentualne ścieżki wyboru, kazał złapać się za głowę i gdybać, w ilu podejściach da się zobaczyć wszystkie możliwe kombinacje wydarzeń (setki?), o ile w ogóle… Ostatecznie mamy 16 różnych zakończeń plus 3 odmienne wstępy do historii. Kontynuacja wykryje sobie zapis z „jedynki”, dobierając odpowiedni początek, ewentualnie, jeśli nie graliśmy, sami szybciutko dokonamy odpowiednich wyborów. Czeka nas ogółem prawie 3 godziny scenek przerywnikowych, przygotowano 130 tysięcy linii dialogowych.

r   e   k   l   a   m   a

Zaprezentowano dwa różne podejścia do sytuacji. W jednym Geralt prowokuje, potem zaś zabija strażnika celi oraz po odzyskaniu miecza wyżyna wszystko, co stanie mu na drodze, na końcu ratując matkę niejakiego Arjana (torturowaną topless nota bene) i dzięki jej wstawiennictwu już dalej „ciszej” umykając z zamku. Alternatywnie, uciekamy oszczędzając strażnika, żeby potem, pod osłoną cienia (odpowiednim znakiem gasimy pochodnie) oraz omijając wrogów (eliksir na widzenie przez ściany i w mroku, przeskakiwanie od zasłony, do zasłony), ujrzeć, jak „ocalony” gwardzista wyprowadza samego Arjana – ten uratowany z kolei, jako właściciel zamku, wskaże nam tajne przejście poza mury. Każdy z tych wydawałoby się prostych wyborów wpływa w wieloraki sposób na kolejne wydarzenia, a przewidzieć skutki naszych poszczególnych, pomniejszych działań łatwo nie jest…

1 2 następna
© dobreprogramy

Komentarze

Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.