Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Specjalista ds. teleinformatycznych po pracy też się nie nudzi. Cz.9

No tak już miało być koniec, ale jeszcze ten raz będziecie musieli jakoś wytrzymać. Tym razem o tym co specjalista ds. teleinformatycznych robi po pracy.

W sumie to praktycznie każdy mój dzień roboczy wygląda podobnie (ale tak ma być, bo tak lubię:))
Od 7.00 do 16.00 praca i dojazd do niej. Później jest godzinka na obiadek i neta. Kolejne kilka godzin to ciekawa jazda, o której za chwilę. Wieczorek jest dla DP i kilku innych for, gdzie też staram się coś stworzyć, no i musi być czas, żeby kolejne wpisy na bloga powstawały – i tak wkoło Macieja, od poniedziałku do piątku.

No to wróćmy do meritum dzisiejszego wpisu, mianowicie do tego, co zwykli (domowi) użytkownicy potrafią zrobić ze swoimi komputerami. Nie lubię siedzieć bezproduktywnie w domu, a w okolicy, której mieszkam mam miano dobrego „pana od komputerów”, ludzie więc często do mnie wydzwaniają i proszą o pomoc a to internet nie działa, a to komputer się nie włączył, a to się restartuje i takie tam „poważne” dla niech problemy. O tych poważnych problemach zwykłych użytkowników chciałbym dziś słów kilka.

Oczywiście wykrzaczone Windowsy to podstawa. Lewa gra pobrana z neta, brak programu antywirusowego, czy ręczne porządkowanie Windows to też nic nadzwyczajnego. Do tego uszkodzone podzespoły czy źle podłączone taśmy to normalka, ale zdarzają się i ciekawsze historie. I o nich dzisiaj zdań parę.

Dzwoni klient i mówi, że od trzech dni nie ma Internetu – cokolwiek ma to znaczyć. Przychodzę, Acha Livebox i kabel do kompa. Livebox jest jakieś 10 metrów od kompa. Szybki rzut okiem na kompa, XP pokazuje, że kabel jest odłączony, sprawdzam, przy Liveboxie podłączony, przy kompie też, hmm podłączam mojego laptopa to samo, może któraś wtyczka się uszkodziła zmieniam wtyczki dalej nie działa, czyli kabel uszkodzony, dla pewności podłączam lapka innym kabel i działa. Czyli zmieniamy kabel a tu za szafą kabel przegryziony jakby przez mysz czy szczura – pytam czy mają myszy w domu, a tu – no wie pan mamy szynszyla i on tam gdzieś łaził za meble...

Jest zlecenie, komputer coś tam buczy, ale się nie włącza. OK jedziemy, rzeczywiście, po włączeniu jakiś wiatrak chodzi, ale na ekranie ciemno. Monitor raczej dobry. Sprawdzam więc co się w puszcze dzieje, a tu.. syf kiła i mogiła. Tyle kurzu to ja w życiu w kompie nie widziałem. Po włączeniu wiatrak na procku nie chodzi, na karcie graficznej ledwo, ledwo się kręci, a ten szum działającego wiatraka to z zasilacza. Rozwiązanie okazuje się banalne a mianowicie wymontowałem wszystkie podzespoły z kompa, wydmuchałem kurz, zmieniłem pastę termoprzewodzącą na procku i karcie graficznej i komputer ożył. Na szczęście nic się nie przegrzało. Jak zapytałem właściciela czemu komp nie był czyszczony z kurzu w środku, to on ze zdziwieniem – to trzeba go czyścić? Panie komp ma 4 lata nikt nigdy do środka nie zaglądał. Fajnie.

To się zdarzyło mi kilka razy, więc uważam że można by o tym wspomnieć. Użyszkodnik stwierdził, że Windows mu kulał, więc sobie go przeinstalował. Prędzej oczywiście zapomniał sobie przygotować sterowników, a oryginalną płytę zgubił, dzwoni więc do mnie. Bo nie ma neta, b mu dźwięk nie działa. Standard. Pojawiam się i użyszkodnik mówi mi, że od kolegi pożyczył i zainstalował, ale dalej nie działa. Musiałem więc uświadomić, że sterowniki pisane są do konkretnego sprzętu a nie jakieś tam. No oczywiście musiałem iść do domu pobrać sterowniki i jeszcze na koniec użytkownik zdziwiony, że tak długo trwa.

Dzwoni człowiek, który podobno zna się na komputerach i mówi, że połączył dwa komputery ze sobą poprzez switch i jeden komp ma połączenie z internetem, a drugi nie. Pytam więc czy porty są sprawne i czy końcówki są ok – on twierdzi, ze na bank. Przyjeżdżam więc sprawdzam co i jak, a tu switch od jednego kompa jest jakieś 2 metry i połączenie działa, natomiast drugi jest jakieś... 150 metrów dalej bo to drugi budynek. Pytam czemu nie powiedział mi przez telefon, że to taka odległość, a on ze zdziwieniem – a jakie ma to znaczenie. No cóż od tego czasu twierdzę, że z niego jednak specjalista od komputerów żaden. Rozwiązanie dość proste – dwa routery, dwie anteny kierunkowe i działa. Swoją drogą w obydwóch domach jest telefon TP i na jednym numerze bez problemu działa Neo 6Mb/s a na drugim numerze nie ma możliwości uruchomienia nawet 1 Mb/s. No cóż Telekomunikacja Polska.

Hm. Jest zlecenie, komputer nie działa – coś szumi ale cisza na ekranie. Sprawdzam czy wtyczki z tyłu kompa się nie poluzowały – Ok, działa otwieram środek, kurzu specjalnie nie ma, odruchowo odłączyłem zasilanie od dysku i napędu oraz taśmy i włączył się sprawdzam odpalił się. Po chwili sprawdzana okazało się, że użytkownik podłączył do góry nogami zasilanie do dysku i napędu. Jak go zapytałem dlaczego tak podłączył – przecież to nie pasuje. No... odwrotnie to mi wtyczka wypadała od CD-ROM'u ( jakim cudem sama mogła wypadać to nie wiem po dziś dzień) więc ją odwróciłem i przy okazji tą od dysku też odwróciłem. Efekt – twardy dysk i napęd do wymiany. He facet musiał się nieźle namęczyć aby odwrotnie molexa podłączyć.

Kolejna poważna sprawa – po przyciśnięciu klawisz pojawia się inny znak niż jest narysowany na klawiaturze (tak mi problem opisał użytkownik). Pewnie układ klawiatury przestawił się na angielski. Wytłumaczyłem jak przestawić, ale to nie to. Przychodzę, patrzę a tam klawisze z literami kompletnie nie na miejscu. Pytam co się stało – bo klawiatura upadła i klawisze wyleciały (jakiś cudem wszystkie). Wyciągnąłem, włożyłem klawisze na swoje miejsce i działa jak należy.

I na koniec ciekawostka. Pan zażyczył sobie wyczyścić komputer z kurzu. Rozkręcam obudowę a tam w środku jakiś mały zasuszony futrzak. Pytam się klienta jakim cudem zwierze pojawiło się wewnątrz kompa, no i dzieci powiedziały, że chomik zdechł i tu schowali... Komentarz chyba raczej zbędny.

A na koniec taka mała dygresja - Usługi dla ludzi świadczę już jakieś 10 lat i nigdy nie spotkałem się z zainstalowanym Linuxem, niestety świadomość na tematy innych systemów operacyjnych użytkowników jest na bardzo niskim poziomie.

Niekiedy w sobotę też trafi się jakiś klient, do tego jakaś giełda, bo w sprzęt tez trzeba się gdzieś zaopatrzyć i tyle. Co do giełd i zakupów na nich to inna historia – Zapraszam za tydzień.
Ciekawy jestem waszych doświadczeń w naprawie komputerów dla znajomych,

Spis treści całości mojego blogowania znajduje się tutaj

sprzęt porady

Komentarze

0 nowych
freeq52   8 #1 06.06.2011 15:20

Najśmieszniejsza czy też najdziwniejsza sytuacja? Gdy w środku kompa znalazłem... okulary :) I to nie jakieś przeciwsłoneczne, tylko normalne korekcyjne. Jakież zdziwienie było, jak wyciągnąłem zakurzone bryle i pokazałem właścicielowi :D

pawcio1212   6 #2 06.06.2011 17:00

co do tej dysgresji
to jeśli ktoś ma linuxa to znaczy że zna się na komputerze wiec nie potrzebuje pomocy
chyba że ktoś mu zainstalował

takie moje przypuszczenie

dmag   7 #3 06.06.2011 17:43

Co to jest "swith"? ;)

Świadomość świadomością, ale pewnie po części jest też tak, jak pisze pawcio1212 - ktoś, kto ma zainstalowaną linuksową dystrybucję, poradzi sobie z problemami z komputerem bez wzywania fachowca. Oczywiście, nie twierdzę, że to jest reguła (każdy może potrzebować pomocy), a tym bym bardziej nie powiem, że Linux zarezerwowany jest dla zaawansowanych użytkowników. Po prostu początkujący mogą o nim nie wiedzieć.

Kurz w komputerze to nawet norma (tzn. nie u mnie ;)), ale żeby martwy chomik!?

Dodałbym coś zabawnego od siebie, ale wraz z upałem wyparowały mi wspomnienia z tym związane - może uda się później włączyć odzyskiwanie, jak się trochę ochłodzi. ;)

Kpc21   9 #4 06.06.2011 18:15

"No tak już miało być koniec, ale jeszcze ten raz będziecie musieli jakoś wytrzymać. "
Nie, nie. Z niecierpliwością oczekuję kolejnego odcinka, to najlepszy "serial" na DP :)


"freeq52 | 06.06.2011 15:20 #1
Najśmieszniejsza czy też najdziwniejsza sytuacja? Gdy w środku kompa znalazłem... okulary :) I to nie jakieś przeciwsłoneczne, tylko normalne korekcyjne. Jakież zdziwienie było, jak wyciągnąłem zakurzone bryle i pokazałem właścicielowi :D"
Może ktoś go naprawiał i zostawił okulary w środku. Przecież nawet i w medycynie bywały takie przypadki z narzędziami chirurgicznymi czy stomatologicznymi.

"Jak zapytałem właściciela czemu komp nie był czyszczony z kurzu w środku, to on ze zdziwieniem – to trzeba go czyścić? Panie komp ma 4 lata nikt nigdy do środka nie zaglądał. Fajnie."
Co tu się dziwić, skoro producenci sprzętu elektronicznego z reguły odradzają otwieranie obudowy w instrukcji obsługi?

Do mnie nie przychodzi nikt z komputerami do naprawy, ale znam osobę, która jest zupełnie zwykłym użytkownikiem, a używa Linuksa.

Kpc21   9 #5 06.06.2011 18:15

"No tak już miało być koniec, ale jeszcze ten raz będziecie musieli jakoś wytrzymać. "
Nie, nie. Z niecierpliwością oczekuję kolejnego odcinka, to najlepszy "serial" na DP :)


"freeq52 | 06.06.2011 15:20 #1
Najśmieszniejsza czy też najdziwniejsza sytuacja? Gdy w środku kompa znalazłem... okulary :) I to nie jakieś przeciwsłoneczne, tylko normalne korekcyjne. Jakież zdziwienie było, jak wyciągnąłem zakurzone bryle i pokazałem właścicielowi :D"
Może ktoś go naprawiał i zostawił okulary w środku. Przecież nawet i w medycynie bywały takie przypadki z narzędziami chirurgicznymi czy stomatologicznymi.

"Jak zapytałem właściciela czemu komp nie był czyszczony z kurzu w środku, to on ze zdziwieniem – to trzeba go czyścić? Panie komp ma 4 lata nikt nigdy do środka nie zaglądał. Fajnie."
Co tu się dziwić, skoro producenci sprzętu elektronicznego z reguły odradzają otwieranie obudowy w instrukcji obsługi?

Do mnie nie przychodzi nikt z komputerami do naprawy, ale znam osobę, która jest zupełnie zwykłym użytkownikiem, a używa Linuksa.

Vanshei   14 #6 06.06.2011 18:56

Co do kurzu w kompie to ludzie nawet nie wiedza że tą "puszkę" można otworzyć i boja się jej dotknąć.

Po prostu dla zwykłego Kowalskiego to kolejny mebel który tylko z wierzchu ścierką przelecą jak każdy inny mebel w domu :)

Jaahquubel_   12 #7 06.06.2011 19:09

Jak się otworzy, to się straci gwarancję - zerwie się nalepka. No to się nie otwiera. Proste.

Ave5   8 #8 06.06.2011 19:40

A ja byłbym wdzięczny za podanie modelu klawiatury. Ile ja bym dał za możliwość fizycznego przearanżowania klawiszy wedle własnej woli! I mówię to całkiem serio.

Vanshei   14 #9 06.06.2011 19:51

Ave ja mam jakąś a4 tech klawiaturę i w niej mogę każdy przycisk wyjąc i pozamieniać :)
Zresztą we wcześniejszej [nie pamiętam nazwy] też wyjmowałem klawisze jak ją czyściłem .

Ave5   8 #10 06.06.2011 19:59

Ja próbowałem ze starym Geniusem i niestety zmiany nie miały przełożenia na ekranie. Co najwyżej mogłem zmazać literki i samemu je nanieść wedle nowej aranżacji, ale to strasznie kłopotliwe.

Vanshei   14 #11 06.06.2011 20:20

Jak nie miały przełożenia, skoro klawisz "S" zamieniłeś z "A" to po wciśnięciu A pojawiało się S :P

Chyba że chciałeś przeprogramować klawisze to polecam program
Keyboar Layout Creator
http://www.dobreprogramy.pl/Keyboard-Layout-Creator,Program,Windows,11875.html

freeq52   8 #12 06.06.2011 20:27

@Kpc21

"Może ktoś go naprawiał i zostawił okulary w środku. Przecież nawet i w medycynie bywały takie przypadki z narzędziami chirurgicznymi czy stomatologicznymi. "

Najprawdopodobniej jest tak, jak mówisz. Co nie zmienia faktu, że mnie to bardzo rozśmieszyło :) Sam właściciel okularów posiadał na nosie inne, toteż musiał wyłożyć kasę na nowe, podczas gdy te "zagubione" leżały sobie w obudowie heh.

Jaahquubel_   12 #13 06.06.2011 20:28

Ja to ze swoim kompem miałem taką historię:
Wracam w poniedziałek do akademika. Współlokatorzy witają mnie informacją, że z mojego komputera poszedł ogień. Myślę sobie - super, no to magisterka poszła się wietrzyć (a było to jakoś właśnie tak majowo-czerwcowo, więc relatywnie późno). Ale nic. Włączam wszystko z powrotem do prądu (koledzy rozłączyli w ramach akcji "gaśniczej"). Wciskam włącznik w obudowie i... Pokazuje się menu GRUB-a. Uff... Ale dalej nie sprawdzałem co słychać. Wyłączyłem kompa, rozebrałem, obejrzałem i zobaczyłem, że się coś sfajczyło w zasilaczu. Kupiłem nowy, zamontowałem i działa.

Shaki81 MODERATOR BLOGA  37 #14 06.06.2011 20:34

No to tak:
@pawcio1212 - dokładnie skoro masz linuxa to coś się znasz na kompach i pomoc fachowca Ci nie potrzebna.

@ dmag -już poprawione, dzięki

@Vanshei, @ Jaahquubel - dokładnie kolejny mebel i tyle.

@ Ave5 - za czorta nie me sobie przypomnieć niestety.

Vanshei   14 #15 06.06.2011 20:38

@ Jaahquubel to miałeś szczęście :)

Mi też się zadymiło ale poszedł procek, płyta, zasilacz i dysk :P
Więc pozostał zakup nowego sprzętu i przy okazji zmiana XP na 7.
Szczęście w nieszczęściu że żadnej magisterki ani ważnych danych tam nie miałem :)

Jaahquubel_   12 #16 06.06.2011 20:48

@Vanshei
Tym razem. Wcześniej nie: mój pierwszy komp dokonał żywota w sposób podobny, do twojego. Została mi obudowa, stacja dyskietek, klawiatura, mysz i monitor. Dysk twardy dało się uratować, dane już nie koniecznie (ale nie było nic krytycznego). Do dziś nie rozumiem co mogło się stać. Zasilacz był dość nowy - paromiesięczny.

Jak to mówią, użytkownicy komputerów dzielą się na dwie grupy: tych, którzy robią kopie zapasowe i tych, którzy jeszcze ich nie robią.

pamix   7 #17 06.06.2011 21:52

@Vanshei

Większość nie wie jak wyglada komputer od środka

dmag   7 #18 06.06.2011 23:04

@Jaahquubel_
Jasne, jak się otworzy obudowę i zerwie plombę, to się traci gwarancję. Tylko po czterech latach? Nie wiadomo, czy w opisanej historii użytkownikowi zabrakło wiedzy nt. czasu trwania gwarancji na komputer, czy wiedzy o tym, że kurz może bez problemu dostać się do środka z powietrzem? Szczególnie, że było go tyle, że nie było widać podzespołów, a wiatraczki ledwo żyły. :)

januszek   18 #19 07.06.2011 08:12

Z problemem plomb na blaszaku zetknałem się raz - w przypadku komputerów Komputronik - napisałem maila do konsultanta i otrzymałem odpowiedź, że ich naruszenie nie spowoduje utraty gwarancji. Życie to potem zweryfikowało bo w jednym z tych komputerów padła płyta i tylko ten uszkodzony element odesłałem do reklamacji - i nie było żadnych problemów.

Kurz w środku - to jest, jak dla mnie, duży problem. Kiedyś tylko mnie to tylko irytowało a obecnie moje ręce po kontakcie z takim kurzem są b.mocno podrażnione. Dlatego zacząłem używać rękawiczek roboczych (zwykle nazywanych "RNYPO" lub "BUNTING" - takie lepsze wampirki) - całkiem poważnie zastanawiam się także nad maseczką na twarz... ;)

LordRuthwen   5 #20 07.06.2011 08:41

Shaki: ciesz się, że masz ten czas, ja mam 2-lenie dziecko i wierz mi, że po powrocie z pracy nie mam prawa się nudzić bo ten mały urwis robi wszystko żeby pozbawić się życia albo mnie sprzętu domowego :)

Co do tego, że nie spotkałeś żadnego Linuksa - ja wychodzę z założenia, że jak ktoś się nim bawi to ma większe pojęcie o tym jak co działa niż przykładowa Pani Basia z biura.

Shaki81 MODERATOR BLOGA  37 #21 07.06.2011 10:54

No ja jestem stanu wolnego, żony i dzieci brak, więc po pracy jednak tego czasu wolnego trochę jest, a że siedzieć bezczynnie to ja nie lubię to sobie wynajduje takie zajęcia.

djDziadek   16 #22 07.06.2011 11:54

@LordRuthwen - ja mam podobnie, ale oprócz 2-letniej przeuroczej tancerki (niekiedy z szablami) mam jeszcze 7-dmio letniego specjalistę od napraw wszelkich w domu, więc czas na naprawę komputerów w domu mam po 21:00 jak dziatwa legnie, niestety w tedy żona ma najwięcej do powiedzenia w najbardziej istotnych tematach, od których zależą losy ludzkości :)

Co do śmiesznej sytuacji z komputerem sąsiada - jest to starszy pan, który swoją przygodę zaczął od PC, rok później nabył laptopa, pewnego razu dzwoni do mnie o 22:00 że sytuacja awaryjna, że on musi zadzwonić do córki za granicę (Skype) a laptop "nie rusza", lecę więc na drugą stronę ulicy do sz.p., siadam do lapka i co? i nic, martwy, odwracam - brak baterii, pytam więc gdzie bateria? odpowiedź mnie powaliła, "schowałem żeby się nie zepsuła: - pytam więc gdzie zasilacz? - "żona schowała, bo walał się i przeszkadzał, lubię dziadka (jak mawiają na niego moje dzieci) ale czasami facet potrafi zwalić z nóg :)

talarek   4 #23 07.06.2011 11:58

Top rzeczy które znalazłem w "zepsutych" komputerach (poza oczywistym kurzem:

3. Skupisko karaluchów
2. Mysie gniazdo

and the winner is..

1. Pęto kiełbasy+bułka - do dziś tego nie rozumiem

GBM MODERATOR BLOGA  19 #24 07.06.2011 13:56

@Shaki81:Z tym futrzakiem w kompie to masakra jakaś ;D - ale grunt to mieć doświadczenie na następne lata ;>

@djDziadek: Pomaganie starszym ludziom w walce z komputerami - to naprawdę bardzo miłe i ciekawe doświadczenie. :)

Pozdrawiam

Shaki81 MODERATOR BLOGA  37 #25 07.06.2011 13:57

A ja myślałem, że moje chomika to nic nie przebije, a jednak...

szpon5   8 #26 07.06.2011 14:01

Ja miałem już parę razy taką o sytuację.
Prosi mnie ktoś, abym do niego przyszedł i pomógł mu z komputerem, bo Windows bardzo wolno działa.
W porządku, jestem na miejscu, włączam komputer, system się załadował i co się okazuje? A to, że Windowsik jest cały zawalony. Nie dość, że to jakaś piracka przeróbka XP, to jeszcze tyle było zainstalowanych programów i gier (głównie gier), że to przegięcie, a do tego specyfikacja komputera wcale nie należała do dobrych. Plus do tego brak antywirusa, aktualizacje automatyczne wyłączone (no wiadomo dlaczego hehe).
A klient się dziwi, że mu wolno działa Windows.

Jak wspomniałem na początku, ten przypadek zdarzył się kilkakrotnie, ale była też pewna zmiana. Otóż aktualizacje były włączone, zainstalowane, ale nie wszystkie. Dlaczego nie wszystkie? A bo na pulpicie widniała zmieniona tapetka z komunikatem: mogłeś paść ofiarą pirackiego oprogramowania.

Wekmyr   4 #27 07.06.2011 14:55

"fachowcy" sa najgorsi. Zwlaszcza jak trzeba poprawiać po nich, a jeszcze gorzej przy nich.

Jaahquubel_   12 #28 07.06.2011 16:32

@Dmag, Januszek
ZU kombinuje tak: jest nalepka, to znaczy, że mam nie ruszać; nie znam się, to nie zaglądam, bo popsuję. I to, że Wy wiecie, że kurz trzeba wyczyścić, nie znaczy, że ZU to wie. Aby ZU to wiedział, to trzeba mu to odpowiednio zakomunikować. I najlepiej poinstruować jak i czym ma to zrobić. I jeszcze przylepić z boku obudowy nalepkę ze stosownym, przypominającym napisem. :)

Nie oczekujmy, że ludzie będą umieli to, czego ich nikt nigdy nie nauczył.

januszek   18 #29 08.06.2011 08:36

@Jaahquubel_: Moim zdaniem lepiej żeby ZU (kimkolwiek ów jest) sam nie zabierał się za coś o czym nie ma zielonego pojęcia - co dotyczy także i odkurzania wnętrza komputera bo to zwykle i tak skończy się wezwaniem serwisu ;P
Pisząc o kurzu nie miałem na myśli konieczności jego usuwania (lub nie) przez ZU tylko drażniące właściwości kurzu i konieczność zabezpieczenie się przed tym :)

underface   14 #30 08.06.2011 18:49

chomik chomikiem, i okulary okularami, ale chyba nikomu z was nie udało się znaleźć zużytej prezerwatywy w obudowie u koleżanki.
żebyście widzieli jakiego buraka strzeliła to masakra:D

Shaki81 MODERATOR BLOGA  37 #31 08.06.2011 22:33

Dobre miejsce na schowek :)

  #32 28.06.2011 02:06

Dzwoni kobieta, że zasilacz się popsuł i musi zawieźć do serwisu. Prosi o wymontowanie i na kilka dni wstawienie swojego bo potrzebuje komp do pracy. Przyjeżdżam, zerkam standardowo co się dzieje. A tu komputer stoi po biurkiem a pod nim pozioma listwa podtrzymująca. Pani dosunęła komputer a listwa pechowo była na wysokości wyłącznika na zasilaczu. Pstryk, zasilacz sprawny, standardowe czyszczenie, dociśnięcie kabelków, 3 minuty pracy - 20 zł się należy. Pozdrawiam

  #33 09.10.2013 16:24

W komputerze takich ciekawych rzeczy nie znalazłem... natomiast znalazłem w drukarce atramentowej, którą używała pani pracująca na stanowisku sekretarki dyrektora ekonomicznego.
Pani zadzwoniła z pretensją "i znów drukarka nie działa"... Rzeczywiście nie działała..... wziąłem ją do swojego biura, przeglądam, w końcu rozkręciłem... a w środku znalazłem:

1. Nóż
2. Nożyczki
3. Grzebień
;)
Po wyciągnięciu fantów i skręceniu, drukarka oczywiście ożyła:)

edmun   12 #34 08.02.2016 12:15

W komputerach siedzę od dziecaka. Niedługo stuknie pewnie z 20 lat odkąd sam wyrwałem gniazdo IDE w swoim komputerze i potem lutowałem gniazdo. Co do kurzu - nie jest to nic dziwnego, cześciej dziwiło mnie że forma kurzu była tak dokładna że niektóre mozna było do Chin wysyłać aby producent mógł odtworzyć radiator... z formy z kurzu :D