Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

CMS — Cokolwiek Magiczny System

Dzisiaj historycznie będzie tylko odrobinę i sięgał będę do okresu bliższego współczesności.

Mam to szczęście, że praktycznie całe moje życie przypadło na całkiem fajny okres w rozwoju nowoczesnych technologii. I nie mam na myśli jedynie komputerów i wszystkiego, co z nimi jest związane. Przy mnie urodził się magnetofon, kolorowa telewizja, stereofoniczne radio i telewizja satelitarna. I żeby utrzymać się w konwencji, tylko jedna anegdotka z pierwszych kontaktów z magnetowidem VHS.

W roku 1981 posiadanie magnetowidu nie było taką oczywistą sprawą. Urządzenia były piekielnie drogie, podaż filmów raczej niewielka, a tych z polskim dubbingiem nie było wcale, nie było wypożyczalni ani sklepów z filmami. No ale była niezwykle skuteczna przedsiębiorczość naszych rodaków. Urządzenia trafiały do nas prywatnym importem z Singapuru, Hongkongu i Tajwanu, z czasem pojawiły się też w Pewexie (takie sklepy za dolary, wódka Żytnia Extra - 75 centów, guma do żucia balonowa Donald 10 szt. - 50 centów itp.). Magnetowidy kupowało się tylko w dwóch celach: żeby oglądać niemieckie porno, albo żeby zarabiać pieniądze na pokazywaniu innym niemieckiego porno, np. "Siedem Szwedek w Tyrolu cz. 1-6" lub "Rozpustny mnich z klasztoru Sexolin". Filmy były podłe, fatalnej jakości (ósma kopia z kopii), ale miały jedną kluczową zaletę - nie wymagały tłumaczenia.

Jednak świadomość odbiorców rosła bardzo szybko i już wkrótce same pojękiwania tworzące tło niezbyt wyraźnych kadrów filmowych przestały wystarczać. Trzeba było się dostosować i rozszerzyć ofertę o bardziej ambitny repertuar np. z Chuckiem Norrisem albo Sylvestrem Stallone. Stanowiło to spore wyzwanie, bo oryginalnych kaset raczej nikt nie kupował, więc często trafiały się filmowe hity amerykańskie z niemieckim albo włoskim dubbingiem, bo akurat takie wujek marynarz przywiózł z rejsu. Taka kaseta trafiała do kogoś posługującego się w miarę sprawnie jednym z tych języków i ten ktoś z słuchu tworzył listę dialogową. Jeżeli miał poważne podejście, to przepisywał to na maszynie z opisem tzw. timeline. Często jednak ręcznie przepisywano takie tłumaczenie na kartkach A4, kserowano w takiej ilości, w jakiej skopiowano kasetę i... ruszała dystrybucja. Działało to jak dawne kino objazdowe, ale zdecydowanie sprawniej.

Właściciel magnetowidu z kompletem kilku kaset objeżdżał np. kluby studenckie i organizował "maratony filmowe" - za cenę zbliżoną do ceny biletu do kina można było obejrzeć nawet pięć albo i sześć filmów! Jakieś pół setki ludzi siadało na podłodze naprzeciw przywiezionego z magnetowidem telewizora produkcji zachodniej (musiał pracować w systemie PAL) i z wypiekami na twarzy oglądało wyczyny Conana Barbarzyńcy. Do tego kilka piw i paczka fajek. I w sumie byłoby to całkiem normalne przeżycie gdyby nie jeden drobiazg. Menadżer całego przedsięwzięcia musiał wdrożyć się w rolę lektora i z dołączonych do kaset kartek, odczytywać na głos dialogi. Pół biedy, gdy miał nagłośnienie, ale ono nie zawsze było - "Co?!", "Powtórz!", "Co on powiedział??". Jak mawia mój kolega, to były pełne jaja. Tak to w bólach sztuka filmowa docierała do inteligenckich mas miast i wsi.

Ale wróćmy do współczesności. Początek Internetu w Polsce to mniej więcej rok 1994, pojawiły się wtedy firmy, które oferowały dostęp do Sieci za pośrednictwem połączenia telefonicznego. Dysponując modemem można było się "wdzwonić" pod wskazany numer i uzyskiwało się możliwość przeglądania stron i używania poczty. Działało to licho, ale innych sposobów było niewiele. Dużo czasu nie upłynęło, a zaczął się tworzyć rynek produkcji stron WWW. Na początku to były raczej projekty hobbystyczne, ale z czasem firmy zaczęły dostrzegać drzemiący w tym potencjał. Oczywiście w tamtym okresie HTML kwalifikował się jako wiedza tajemna, niewielu miało sposobność sprawdzić się na tym polu.

Od samego początku projektanci stron borykali się z jednym z kluczowych problemów - aktualizacja treści. Strony statyczne dawało się konstruować bez większych kłopotów, ale gdy klient życzył sobie częste aktualizacje, to trzeba było kombinować. Do dyspozycji był oczywiście PERL, który wtedy w skryptach CGI był w powszechnym użyciu, ale nie oferował wygody do jakiej dzisiaj jesteśmy przyzwyczajeni. PHP w wersji powszechnie dostępnej pojawił się dopiero w 1998 roku.

Idea prostego i wydajnego zarządzania treścią stron WWW współistnieje z Internetem praktycznie od jego jego początku. Gdy z perspektywy czasu zastanawiam się nad tym, co w największym stopniu sprawiło, że Internet stał się wydajnym i powszechnym medium, to dochodzę do wniosku, że tym "czymś" są właśnie systemy CMS. Nie JavaScript, nie multimedia, a nawet nie PHP czy PERL mimo, że bez nich takie systemy nigdy by nie powstały. To dzięki CMS-om Internet mógł wykorzystywać swój potencjał, a jednocześnie CMS-y wyznaczały i wyznaczają kolejne granice do pokonania. Wiem, że wykwalifikowany programista może mieć radykalnie inną ocenę. Projektując od podstaw w PHP, Pythonie czy Ruby prezentuje zupełnie inną percepcję niż jego klienci, ale to klienci (użytkownicy) stanowią tę główną grupę wyznaczającą kierunek. A oni chcą, żeby było prosto, szybko i bezpiecznie.

Pierwotnie chciałem w tym tekście zawrzeć krótką analizę dostępnych systemów CMS, nie tylko tych najpopularniejszych, ale też tych niszowych. Myślę jednak, że zanim taki tekst powstanie warto sprawdzić, jaki jest aktualny status. Powszechnie uważa się, że pierwszym popularnym systemem zarządzania treścią był PhpNuke, jednak nie jest to prawda. Tak naprawdę za pierwszy powinniśmy uznać TYPO3 - rozwijany do dzisiaj bardzo zaawansowany i wszechstronny system wykorzystywany przez wiele znanych firm. Wcześniej były dostępne (i są nadal) systemy bazujące na PERL-u, np. Bricolage i WebGUI, ale mimo świetnych parametrów nie zdobyły takiej popularności.

TYPO3 jest naprawdę świetnym systemem i w dzisiejszej postaci można już określić go mianem CMF - Content Management Framework. Zawsze był mocno rozbudowany, a przez to uchodził za trudny i skomplikowany. Nie do końca jest to prawda, ale to już jest kwestia kwalifikacji i wiedzy projektanta. Od czasu swojej premiery TYPO3 zyskał liczną i solidną konkurencję. Dzisiaj ilość używanych systemów CMS możemy liczyć w dziesiątkach a może i w setkach, wśród nich są też takie, które zdefiniowały nowe standardy.

Biorąc pod uwagę niepohamowane upowszechnianie się Internetu, nie powinno budzić zdziwienia to, że najsilniejszą pozycję uzyskały systemy najłatwiejsze w obsłudze. Windows w prawie każdym komputerze przyzwyczaił użytkowników do pewnych zachowań, których nie chcą zmieniać przy obsłudze swoich stron WWW. Oczywiście nie uda się interakcji znanej z Windows przenieść wprost do sfery WWW (chociaż systemy bazujące na Javie idą w tym kierunku), ale w miarę możliwości programiści o to się starają.

Wiele spośród najpopularniejszych CMS-ów próbuje, i to nawet skutecznie, godzić wodę z ogniem. Z jednej strony, w obliczu konkurencji, twórcy (zwykle jest to jakaś społeczność lub co najmniej zespół) starają się osiągnąć jak największą uniwersalność, żeby oferowane rozwiązanie mógł wdrożyć domorosły pasjonat w celu postawienia strony wujka fryzjera, ale także profesjonalista realizujący projekt dla dużej agencji nieruchomości. Z drugiej strony muszą zapewnić funkcjonalność w różnych środowiskach, niezawodność i możliwie niski poziom wymagań związanych z bieżącą obsługą i konserwacją. Obecnie bezdyskusyjnymi liderami są Joomla i Wordpress - dla wielu są synonimami działającej strony WWW. Często gdy mowa jest o przygotowaniu jakiejś strony, to ustala się różne szczegóły, estetykę i podstawową funkcjonalność, ale nawet słowem nie wspomina się o tym, co ma stronę napędzać. Przecież wiadomo, że to będzie Joomla (Wordpress).

I tu pojawia się pułapka, której większość wdrożeniowców stara się nie dostrzegać. Mając do perfekcji opanowany proces instalacji i konfiguracji oraz rozszerzania funkcjonalności przez dodatkowe moduły, kompletnie ignorują koszty swoich działań. Mój znajomy jest właścicielem sporej agencji reklamowej, ma tam zespół zajmujący się projektowaniem i utrzymaniem stron swoich klientów. Zadzwonił do mnie jakiś czas temu z pytaniem, czy nie mam kogoś kto chciałby u niego pracować właśnie przy stronach WWW. Na moje pytanie, co taki ktoś powinien umieć usłyszałem, że niewiele - podstawy HTML, CSS i JS, bo i tak wszystko chodzi na Joomli. Okazało się, że kilkudziesięciu jego klientów mając swoje strony na jego serwerze, obsługiwanych jest tylko przez Joomlę - kilkadziesiąt instancji tego samego skryptu, każdy z własną bazą MySQL. A publikowane treści w większości przypadków zajmują co najwyżej kilka rekordów w tabeli. Strzał z armaty do wróbla, tak naprawdę z lenistwa.

Może jestem przewrażliwiony i tkwię cały czas w epoce ograniczonej wydajności serwerów - mój pierwszy stał na Celeronie. Przecież dzisiaj jakieś 12-rdzeniowe potwory z gigabajtami pamięci "łykną" każdy patent bez względu na to, czy jest optymalny. Może faktycznie robię z igły widły, bo przecież chodzi głównie o to, żeby zadowolony klient z uśmiechem na twarzy wypłacił nam honorarium i żeby był przy tym święcie przekonany, że zrobił doskonały interes.

Nie sugeruję, że lepszym rozwiązaniem dla prostych wdrożeń byłoby pisanie własnych skryptów (chociaż sam tak czasami robię). Nie, proponuję jedynie zainteresowanie się innymi dostępnymi systemami zarządzania treścią, które mogą być zdecydowanie lepiej dopasowane do potrzeb konkretnego projektu. Fakt, że strona będzie korzystała z SQLite albo, co też jest możliwe, z plików tekstowych nie oznacza, że będzie słabsza, gorsza czy nienowoczesna. Przeciwnie, może okazać się zdecydowanie łatwiejsza w obsłudze i w bieżącym utrzymaniu. Ale o wyborze takich systemów napiszę już w następnym tekście.

 

internet programowanie serwery

Komentarze

0 nowych
DjLeo MODERATOR BLOGA  18 #1 01.11.2014 01:26

A już miałem iść spać :) No to lektura na dobranoc.. ;)

Siplas   8 #2 01.11.2014 01:32

@DjLeo: No proszę, myślałem, że to tylko ja jestem taki twardziel ;)

DjLeo MODERATOR BLOGA  18 #3 01.11.2014 01:34

@Siplas: Nie uwierzyłbyś ile tutaj geeków jeszcze siedzi :)

DjLeo MODERATOR BLOGA  18 #4 01.11.2014 01:56

Świetny wpis, parafrazując pewną jego dość wyrazistą część, dodam tylko: "Ja, Helga, ja, fantastisches tempo". A to zdanie: "Filmy były podłe, fatalnej jakości (ósma kopia z kopii), ale miały jedną kluczową zaletę - nie wymagały tłumaczenia." mnie rozbroiło. Jak dasz radę to wrzuć kilka fotek pasujących do wpisu (jak oczywiście chcesz) i będzie rewelacja. ;)

Dobra robota! Tak, trzymać!

Nadmienię tylko, że zdarza mi się raz na rok jednej firmie zmieniać 3 zdania na stronie w pliku HTML :) Nie wyobrażam sobie tego by był tam CMS pokroju Joomli. Zupełnie zbędny ciężar, a i problemów więcej jak się coś wysypie, czy ktoś się włamie.

marrrysin   6 #5 01.11.2014 03:02

Niestety, trzeba wziąć pod uwagę kilka innych rzeczy. Taki już np. Wordpress, dobrze skonfigurowany i z kilkoma wtyczkami optymalizującymi ma znikome zapotrzebowanie na moc serwera, jest banalny w zarządzaniu i dobrze się pozycjonuje. Jednocześnie, klient może sam sobie zainstalować kilka wtyczek (a dostępnych są tysiące) i strona będzie miała zupełnie nowe możliwości. Praktycznie nie ma powodu, żeby prostych stron wizytówek itp. nie stawiać za pomocą WP.

  #6 01.11.2014 08:08

Moim zdaniem każdy stawia strony już tylko w CSM i nie ważne jest co to za system grunt żeby był bezpieczny , a żeby uniknąć włamań to już problem administratora . I żaden system nie bezpieczny , nawet ten chwalony TYPO3.

pawelllek   6 #7 01.11.2014 09:31

@marrrysin: Klient ma coś sobie doinstalowywać ???

Maxi_S   4 #8 01.11.2014 10:54

Ta dygresja na temat rzeczywistości lat 80-90 całkiem fajna, ale potem przeskok do WWW za duży - brakuje jakiegoś spięcia całości. Niemniej pierwsza część po prostu przednia.

BTW. Dlaczego w wielu wspomnieniowych wpisach internet pojawia się o tak - pstryk! A gdzie protoplaści: BBS-y, FIDO, niechęć "komuny" do modemów, grafika ANSI?

fiesta   15 #9 01.11.2014 10:56

"Przy mnie urodził się magnetofon"

@Siplas z tym magnetofonem to chyba z deka przesadziłeś. Urodziłeś się przed 1929 ?? No chyba że ci się pomyrdało z magnetowidem ;)

Autor edytował komentarz.
  #10 01.11.2014 11:12

Wstęp na połowę tekstu?? Gdzie ty na Polskim byłeś?

piotr34.   6 #11 01.11.2014 11:20

Co by nie pisać, to świetny wpis.

dr.boczek   8 #12 01.11.2014 12:08

@marrrysin: Niestety ale z wordpressem jest taki problem, ze update skryptu nie zawsze współgra z update plugina. Przez co dochodzi do dziwnych sytuacji, w których pluginy nie działają prawidłowo albo wcale, jesteśmy wiec zdani na autorów pluginow, którym po czasie zdarza się porzucać swoje projekty.

  #13 01.11.2014 12:22

Niestety trzeba przyznać, że w większości polski klient to idiota. Nie raz się spotkałem z sytuacją, która utwierdziła mnie w tym przekonaniu. Ktoś komuś coś powiedział, klient łyknął to jak młody pelikan i tupiąc nóżkami jak małe dziecko musi mieć wordpressa albo joomlę to tam są "fajne" wtyczki i będzie sobie doinstalowywał co mu się spodoba. Szkoda, że nie pomyśli, że z wtyczką może mu się wgrać na serwer jakiś syf oraz to, że wszystko zajmuje miejsce i potem robi się burdel, a strona zamiast 3mb zajmuje 50. Krótkowzroczność to jest niestety poważny problem klienta, który uważając, że płaci jakieś marne polskie pieniążki robi z niego pana i władcę, który pozjadał wszystkie rozumy.

soanvig   10 #14 01.11.2014 13:41

Tekst super, ale
"Oczywiście nie uda się interakcji znanej z Windows przenieść wprost do sfery WWW (chociaż systemy bazujące na Javie idą w tym kierunku)"
Java to nie Javascript.

  #15 01.11.2014 14:01

@pawelllek: Może i to dość marginalne, ale tak. Czasem zdarzają się ludzie o lekkim „zacięciu komputerowym”, ale ze zbyt małą wiedzą, brakiem czasu by sami mogli wykonać cały projekt, a taka możliwość w stylu „tu kliknę, tam kliknę i sam zrobiłem” daje im satysfakcję. Nie są to słowa rzucone na wiatr bo osobiście taką osobę znam co woli sama sobie poprzestawiać kolejność wyświetlania paru modułów, niż zlecać to komuś. Także jeśli chodzi o dorzucenie jakiejś wtyczki, też woli sam, tylko dzwoni i pyta, czy może to dodać, czy się nie popierniczy nic:)

Co do wpisu to w skrócie bardzo przyjemny. Od siebie tylko dodam, że pierwszy CMS z jakim styczność miałem od zaplecza to „PHP Fusion” jak mnie pamięć nie myli, pierwszego bloga sobie, a później kilku znajomym postawiłem na mało znanym „e107”, a najlepiej wspominany – głównie za prostotę i praktyczność – to „jPortal”.

  #16 01.11.2014 15:56

CMS Typo3 jest niezłym systemem, zwłaszcza ostatnie lata przyniosły gigantyczne zmiany w samym "core" - użycie frameworka Flow, co już przy pisaniu rozszerzeń bardzo dużo zmian przyniosło (Extbase + szablony Fluid). Ciekaw jestem, czy ktoś już ma jakieś doświadczenie z ich nowym CMS Neos? Dla mniejszych klientów bez "środowiska" dla edytorów wygląda wręcz na ideał, zwłaszcza fajne dla programisty zaznajomionego już z Flow. Tylko te nieszczęsne środowisko uruchomieniowe, trochę słabo na nasze warunki hostingowe, trzeba trochę poszukać.

marrrysin   6 #17 01.11.2014 16:39

@pawelllek: A nie spotkałeś się z tym nigdy? Nie wiem, klient chce mieć modal na głównej - kilka kliknięć i ma, można wymieniać rzeczy które klient po skończeniu strony chciałby na niej mieć a czego nie było w zamówieniu - które dla własnych cmsów czy htmla są dla niego nieosiągalne (chyba, że wyda kolejną stówę) a w WP czy Prescie (sklepy to już w ogóle inna sprawa) to kilka kliknięć.

marrrysin   6 #18 01.11.2014 16:46

@soanvig: A nie chodziło właśnie o Javę?

Konradzinski   7 #19 01.11.2014 17:53

"...z czasem pojawiły się też w Pewexie (takie sklepy za dolary, wódka Żytnia Extra - 75 centów, guma do żucia balonowa Donald 10 szt. - 50 centów itp.)."

A srednia pensja w PRL to bylo 20 dolarow miesiecznie :).

Autor edytował komentarz.
Siplas   8 #20 01.11.2014 18:59

@fiesta: Powinienem być bardziej precyzyjny - miałem na myśli POSLKI magnetofon. A taki do normalnej sprzedaży trafił ok. roku 1965 i był to magnetofon Tonette (na licencji). Co prawda wczesniej pojawił się inny, Melodia albo Moskwa, ale nie był to jakiś hit sprzedażowy.

Pogłoski o tym, że jestem starszy od węgla są mocno przesadzone...

Neo   12 #21 01.11.2014 19:21

Świetny wpis, miło się czytało. :)

  #22 01.11.2014 21:14

lepiej mieć sprawdzony system, z dużą ilością dostępnych wtyczek i skórek niż jakieś niszowe badziewie.

Jusko   13 #23 01.11.2014 22:22

@marrrysin #5: Jak ktoś zna Wordpressa to czemu nie. Natomiast jeśli ktoś ma już szablon wizytówki w postaci kodu, to tu i tu wystarczy tylko oprawa graficzna i gotowe. Efekt jest szybki tu i tu :-) No i generalnie jakoś nie mogę się przemóc aby poznać tego Wordpressa, rozgryzać jego kod i tak dalej, kiedy w chwilę mogę napisać HTML i CSS i podpicować nawet gotowcami w JS :-) Jakoś wiesz - szybciej pisze mi się wizytówkę "od zera" jak ja chcę, niż jakbym miał uczyć się jak nagiąć dopiero CMS pod siebie. Ale jak ktoś stawia już modyfikowane www na WP w parę minut, to czemu by nie.

Co prawda w Wordpressie jest szybciej z grafiką, bo darmowych szablonów nie brakuje, ale jeśli to wizytówka firmy, to ja bym się nie pchał w darmowe szablony czy popularne i częste wtyczki (chodzi raczej o prestiż i unikalność, bo tę samą darmową templatkę może mieć i 100 innych firm w kraju).

Nie mogę jednak zaprzeczyć, że CMS jak Wordpress nadaje się jednak lepiej z perspektywy klienta, kiedy wsparcie dla witryny się zakończy. Bądź co bądź klient szybciej w CMS-ie sobie doda własne treści, niż gdyby miał dłubać między tagami w kodzie witryny i wysyłać zmiany na FTP. Wersja mobilna - z tym WP też sobie radzi z pudełka, przyznaję.

Niektórzy idą też na oszczędność - szybciej wczyta się parę tagów podpicowanych CSS, niż cała kobyła CMS-owa. Ale tak, ogólnie jest teraz moda i wygoda dotycząca stawiania www na modyfikowanym CMS.

Autor edytował komentarz.
teofilp   4 #24 02.11.2014 04:55

Ja tam stworzyłem własnego CMSa, dlaczego? Na początku poznałem WP. Wordpress szybko jednak okazał się dla mnie zbyt prostym narzędziem (brak porządnej obsługi użytkownikami, ich prawami, oraz narastające problemy z wtyczkami ). Następnie spróbowałem Drupala. Poświęciłem sporo czasu na jego naukę. Tutaj poległem na tworzeniu modułów, po prostu szybko okazało się że szybciej sam napiszę CMSa, niż poznam cudzy kod, a później stworzę na niego dziesiątki modułów. Wiem, inni może sobie dają radę i nauka jak wykonać "wszystko" na swoim ulubionym CMSie, nie jest dla nich czymś tak uciążliwym jak dla mnie. Pisanie własnego CMS'a nie było prostym zajęciem, ale ma jeden plus, wiem o nim wszystko i napisanie jakiegoś skomplikowanego modułu jest dla mnie czystą przyjemnością : )

ste-fan   12 #25 02.11.2014 13:02

wstęp bardzo misie podobał resztą z resztą też szczególności krytyka do kolegi który zarządza stronami swoich klientów i idzie po najniżej linii oporu, lecz nie tylko on bo ja też słyszałem tekst typu " Joomla i Wordpress " jak chciałem by ktoś mi zrobił stronę...

mikolaj_s   14 #26 02.11.2014 16:02

@teofilp: Szkoda tylko, że z Twojego CMSa raczej nikt nie skorzysta. Gdy będziesz chciał zrobić coś większego, to przyda Ci się współpraca z innymi. Tylko trudno liczyć, że ktoś będzie chciał się uczyć Twojego kodu. Własne rozwiązania mają swoje zalety, ale też często więcej wad.
Poza tym, jeśli nie nauczysz się czytać cudzego kodu to raczej nie masz szans na pracę w jakimkolwiek większym projekcie.

gilbert3   5 #27 03.11.2014 07:26

@Peter_D (niezalogowany): jeśli twoi klienci to idioci to serdecznie współczuję, przede wszystkim im. Nie robi się na rękę która cię karmi i lepiej zapamiętaj i stosuj tą prostą prawdę. Jeśli tego nie rozumiesz musisz ponownie zdefiniować sobie słowo idiota.

  #28 03.11.2014 11:13

@gilbert3: Ja szanuję tych, którzy wiedzą o czym mówią, z którymi można nawiązać kontakt oraz przedstawić im argumenty za i przeciw. Niestety jak zapewne wiesz są też tacy, którzy jak wspomniałem, niechętnie płacą grosiki, 5 razy obracane w ręce, a wymagają nie wiadomo czego.
Nie chodzi o to by ktoś zazdrościł czy nie. Chodzi o zaściankowość polskiego klienta robiącego "płoty", a znającego się na wszystkim.

whanamingo   2 #29 03.11.2014 12:57

@marrrysin:

Jakie wtyczki optymalizujące proponujesz do Wordpressa?

marrrysin   6 #30 03.11.2014 13:25

@whanamingo: w3 total cache - połączy wszystkie pliki css, js w jeden, zminimalizuje html i będzie wyświetlał stronę statyczną zamiast php - naprawdę ciężko wtedy przeciążyć serwer. Oczywiście, nie wszystkie motywy (szczególnie te rozbudowane lub źle napisane) poddadzą się bez walki, ale - warto.

  #31 04.11.2014 08:43

@ste-fan: Po linii najmniejszego oporu, jak już.

Jusko   13 #32 05.11.2014 00:12

@gilbert3 #27: Fakt, słowo "idiota" jest na wyrost, ale trudni klienci się zdarzają. Niemniej praktyki biznesowe radzą, aby rozpoznawać swoich potencjalnych klientów i czasem lepiej zrezygnować z tego, który tylko sprawi problemy, kłótnie, zabierze wręcz 110% czasu wsparcia i nie będzie przebierał w słowach, a na końcu może prawnikiem postraszy bo i tacy są (miałem taką przyjemność, choć to była czysta wina klienta).

Powód selekcji prosty - w czasie spędzonym nad tym jednym trudnym klientem, zdążysz na poziomie obsłużyć dwóch innych, zatem trzeba sobie to "przekalkulować" (nie pod kątem pieniędzy, ale czasu, nerwów itd).

Taktyka brania wszystkich klientów jak leci sprawdza się idealnie tylko w przypadku młodziutkich firm, dla których mieć klienta lub nie to sprawa gardłowa.

Autor edytował komentarz.
gilbert3   5 #33 05.11.2014 20:49

@Jusko: To, co napisałeś to prawda, tym nie mniej nie zgadzam się z tezą wypowiedzi na którą odpowiadałem, że większość klientów to idioci. Są też złodzieje czasu, ale nie ma ich aż tak dużo, trzeba nauczyć się rozróżniać i dyplomatycznie regulować dostęp do własnych zasobów.