r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Smartfonowa trauma młodych ludzi – liczba prób samobójczych rośnie

Strona główna AktualnościINTERNET

Szybkości rozwoju techniki i badania jego wpływu na ludzką psychikę są delikatnie mówiąc nieproporcjonalne. Jest to o tyle niebezpieczne, że smartfony są wykorzystywane powszechnie w zasadzie każdym aspekcie życia, a co najważniejsze w kontaktach międzyludzkich. Normą staje się zatem przenoszenie życia towarzyskiego do świata wirtualnego bez konkretnych informacji o długofalowych skutkach takich praktyk. Według Julie Lynn Evans, psychoterapeuty z 25-letnim stażem, największy wpływ ma to na dzieci.

W latach 90 do jej gabinetu w związku z próbą samobójczą trafiało średnio dwoje nastolatków na rok. Aktualnie przyjmuje ona nawet do czterech pacjentów z tego typu problemami miesięcznie. Psychoterapeutka twierdzi, że eskalacja zjawiska rozpoczęła się w roku 2010 i zauważyła pewną prawidłowość – podczas terapii pacjenci w zdecydowanej większości w jakiś sposób wiążą swoje traumatyczne doświadczenia z Internetem, w szczególności ze smartfonami.

Kwestią dyskusyjną jest to czy wzrost liczby prób samobójczych jest spowodowany przez smartfony. Równie dobrze może go powodować szereg innych czynników, a powiązanie ich z urządzeniami mobilnymi jest spowodowane coraz większą ich rolą w codziennym życiu. Wirtualne relacje społeczne natomiast często zastępują rzeczywiste.

r   e   k   l   a   m   a

Podstawowym problemem, z jakim doktor nie miała w swojej praktyce do czynienia przed popularyzacją smartfonów, są nikłe możliwości nadzoru rodziców nad działaniami dziecka. Jeszcze kilka lat temu podstawowym urządzeniem służącym do przeglądania Sieci był stacjonarny komputer, który rodzic mógł odpowiednio kontrolować. Dziś, w związku z tym, że dziecko ma dostęp do Internetu podczas spędzania czasu poza domem, jest to utrudnione.

Z najważniejszych zagrożeń psychoterapeutka wymienia przede wszystkim psychiczną przemoc, na którą młodzi Internauci są narażeni nawet ze strony swoich kolegów z rzeczywistości niewirtualnej. Podkreśla także, że problemem jest nienadzorowany dostęp do stron internetowych promujących autoagresję czy anorektyczny wzór kobiecości. Co ciekawe, tak głośne medialnie zagrożenia ze strony pedofilów nie mają według Evans szczególnego odzwierciedlenia na jej pacjentów.

Spostrzeżenia psychoterapeutki są o tyle interesujące, że nie jest ona jedną z konserwatywnych fanatyczek obwiniających na przykład gry komputerowe za prześladowanie mniejszości etnicznych i głód na świecie. Nie jest ona bowiem bynajmniej zwolenniczką całkowitego pozbawienia dzieci smartfonów. Ba, uważa nawet że społeczne wykluczenie, jakie byłoby spowodowane takim działaniem, byłoby tak samo destrukcyjne dla psychiki, jak nienadzorowany dostęp. Zalecaną przez nią praktyką jest zatem właśnie kontrolowanie przeglądanych treści oraz nałożenie limitów czasowych. Najważniejszy ma być jednak autorytet rodzica, który sam powinien świadomie posługiwać się smartfonem i przekazywać dziecku tradycyjne wzorce relacji międzyludzkich.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.