r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Spersonalizowany Internet dla każdego? Mozilla eksperymentuje z dopasowywaniem oferty serwisów do historii przeglądania

Strona główna AktualnościINTERNET

Odwiedzający strony internetowe widzą na nich zwykle to samo, bez względu na to kim są i czego oczekują. Co najwyżej otrzymują inne reklamy, dostosowywane do ich zainteresowań za pomocą coraz bardziej wyrafinowanych systemów targetowania behawioralnego. Serwisy, które eksperymentowały z personalizacją treści, robiły to zwykle za pomocą systemu osobistych kont, w których zalogowany użytkownik mógłby zdefiniować, co go interesuje, a co lepiej pominąć. Co jednak z milczącą mniejszością, ogromną rzeszą internautów, która kont w serwisach nigdy nie zakłada?

Mozilla Labs w zeszłym roku rozpoczęła badania w ramach projektu Prospector, które miały pokazać, czy możliwe jest powiązanie historii przeglądania z zainteresowaniami użytkownika, tak by zbudować listę tematycznych kategorii, które są dla niego ważne, np. motoryzacja, kulinaria czy muzyka. Wszystko odbywało się oczywiście z poszanowaniem prywatności – program był całkowicie opcjonalny, a użytkowników zachęcano do przystąpienia do badań obiecując im możliwość uzyskania wglądu w to, jak spędzają swój czas w Sieci.

Uczestnicy eksperymentu, wśród których był m.in. autor tej notki, dowiedzieli się z niego rzeczy niekoniecznie pocieszających: z jakiegoś tajemniczego powodu oglądanie komiksów webowych zajmowało więcej czasu niż przeglądanie poważnych serwisów i witryn programistycznych – a nad innymi rewelacjami lepiej opuścić zasłonę milczenia. Takie dane jednak pokazują nam jednak wiedzę o nas samych w inny sposób niemożliwą do uzyskania, pozwalając z czasem zaakceptować to, kim faktycznie jesteśmy w Sieci, a nie to, jakimi byśmy chcieli być. A gdyby udało się przynajmniej część tak uzyskanego profilu wykorzystać do personalizacji oferty serwisów internetowych?

Ta własnie kwestia zajęła ludzi z Mozilla Labs, którzy szukają metody na przekształcenie historii wyszukiwania w profil użytkownika, który mógłby być udostępniany serwisom internetowym, na jego podstawie generującym właściwe treści. Oczywiście udostępnianie takie byłoby możliwe tylko za zgodą internauty, zdającego sobie sprawę z tego, co jego profil pokazuje. Justin Scott z Mozilli wyjaśnia: załóżmy, że Firefox rozpoznaje w kliencie, bez udostepniania żadnych danych o historii wyszukiwania na zaewnątrz, że jestem zainteresowany gadżetami, komediami, hokejem i gotowaniem. Surfując po Sieci mógłbym dzielić te zainteresowania z wybranymi witrynami, by uzyskac spersonalizowane doświadczenia. Witryny wyświetlałyby wówczas dla mnie w bardziej widoczny sposób treści poświęcone gadżetom i wynikom hokejowych meczy. Miejsca takie jak Firefox Marketplace mogłyby zaś udzielać mi rekomendacji co do aplikacji filmowych i kulinarnych, nawet jeśli byłbym tam po raz pierwszy.

Interfejs programowania pozwalający na wykorzystanie takich usług personalizacji treści udostępniony został już wybranym wydawcom. Wśród nich jest niemiecki gigant wydawniczy Hubert Burda Media, serwis hostingu slajdów LUMAScape oraz Jim Spanfeller, wydawca TheDailyMeal i TheActiveTimes. Doświadczenia uzyskane z tej współpracy mają pokazać Mozilli, jak ludzie reagować będą na witryny dynamicznie zmieniające zawartość w odpowiedzi na historię zachowania ich czytelników. Jeśli reakcje będą pozytywne, nowe API dla Firefoksa zostanie udostępnione publicznie dla wszystkich wydawców.

Dla wydawców bowiem technologia taka może oznaczać prawdziwy przełom w udostępnianiu treści. Jak przypomina bowiem Mozilla, nic nie jest za darmo: serwowanie czytelnikom treści, które nic a nic ich nie obchodzą nie tylko kosztuje, ale też może zniechęcać do serwisu. Dobrze to ostatnio przetestował brytyjski The Guardian, pozwalając swoim czytelnikom określić się jako republikanie i dzięki temu zaoszczędzić sobie wieści o jednym z największych nie-wydarzeń ostatnich lat: narodzinach Royal Baby. Redaktorzy Guardiana twierdzą, że możliwość została przyjęta z radością przez całkiem liczne grono czytelników.

Oczywiście takie API zainteresowań to też groźba, że czytelnicy serwisów zamkną się w swoich izolowanych ideologicznych enklawach, i nikt nie będzie już wiedział nic o niczym, co by wykraczało poza jego wąskie zainteresowania – ale to już temat na zupełnie inną dyskusję.

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.