r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Telegram: od szyfrującego komunikatora do placu boju z terroryzmem w 3 miesiące

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Rosnąca popularność opisywanego już przez nas komunikatora Telegram wynika przede wszystkim z bezpieczeństwa danych, jakie oferuje on swoim użytkownikom. Wszystkie wiadomości przesłane za pomocą tego programu są bowiem szyfrowanie zarówno w relacji klient-serwer i klient-klient w 256-bitowym kluczu i z wykorzystaniem protokołu Diffiego-Hellmana.

Jak informuje Memri.org, do swoich potrzeb komunikator zaadaptowali także dżihadyści związani zarówno bezpośrednio z Państwem Islamskim, jak i Al-Ka’idą Półwyspu Arabskiego. Nie chodzi jednak tylko o szyfrowane wiadomości, ale przede wszystkim o dostępne w Telegramie od września kanały. Twórcy aplikacji nie wzięli bowiem pod uwagę zastosowania propagandowego i nie przygotowali w zasadzie żadnych mechanizmów, które mogłyby ograniczyć działalność organizacji terrorystycznych.

Dzięki kanałom możliwe jest wysyłanie zbiorczo wiadomości do osób subskrybujących kanał danego użytkownika. Według Memri.org, organizacje terrorystyczne kolportują za pomocą Telegramu nie tylko materiały propagandowe, ale także treści szkoleniowe, które mogą być wykorzystane przez potencjalnych zamachowców. Skuteczność Telegramu jako kanału dystrybucji podobnych informacji jest niezaprzeczalny, głównie za sprawą braku jakiejkolwiek moderacji czy możliwości zgłaszania administratorom nieodpowiednich treści. Trudno zachowywać złudzenia co do obosieczności „zabezpieczających” funkcji aplikacji.

r   e   k   l   a   m   a

W przypadku tego programu uczynienie z komunikatora niezwykle skutecznego narzędzia propagandy stało się możliwe i zaadaptowane przez terrorystów w ciągu trzech miesięcy. Dość nieadekwatne i nieaktualne wydaje się zatem niedzielne wystąpienie Baracka Obamy w sprawie zamachu w San Bernardino. Prezydent USA zaapelował bowiem o pomoc w walce z terrorystyczną propagandą do właścicieli największych serwisów społecznościowych, na czele z Facebookiem i Twitterem.

Współpraca tych mediów z amerykańskim rządem oczywiście ma już miejsce i polega przede wszystkim na zintensyfikowanym moderowaniu treści. Zakres obowiązków administratorów ma się jednak zwiększyć, co zostanie omówione podczas planowanego spotkania prezydenta z przedstawicielami serwisów społecznościowych. Mowa tutaj o walce z działalnością trwająca i intensyfikującą się od lat, której internetowych przejawów nie udało się dotąd ograniczyć. Zatem w czasie, gdy Amerykanie starają się wstrzymać eskalację wśród serwisów społecznościowych, organizacje terrorystyczne z powodzeniem odnajdują kolejne kanały, jak choćby Telegram.

Trudno mówić o skutecznej walce z terroryzmem w Sieci w kontekście położenia nacisku na mediach społecznościowych. Te, w momencie, gdy prezydent USA zaczyna zwracać na nie „szczególną” uwagę, stanowią dla terrorystów przeżytek.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.