r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Telewizory bez marketingu. Co warte są 4K oraz zakrzywione ekrany?

Strona główna AktualnościSPRZĘT

W minionym stuleciu kupowało się telewizor na 10 i więcej lat – i było nam z tym dobrze. Na ile lat kupuje się telewizor dzisiaj? Co roku producenci próbują nas skłonić do wyciągnięcia z portfela niemałej przecież kwoty pieniędzy, przekonując że oto kolejna generacja sprzętu jest tak miodna dla oczu, że powinniśmy kupiony dopiero co działający telewizor wysłać do lamusa (w przeciwnym razie może nie oślepniemy, ale na pewno nie będziemy widzieli lepiej). Większość ludzi wobec tych twierdzeń zachowuje zdrowy dystans, ale też przyznajmy, ci, którzy kupili pierwsze pokineskopowe generacje telewizorów (40 cali i więcej, FullHD) zaczynają się poważnie zastanawiać, czy jednak nie czas na coś wyraźnie lepszego. Wybór spośród tych wielkich ekranów na sklepowych ścianach nie jest łatwy, każdy jest przecież najlepszy. My za Was niczego wybierać nie będziemy, ale rozwiejemy mity wokół kilku kwestii, związanych z nowinkami w budowie telewizorów – z rozdzielczością 4K, zakrzywionymi wyświetlaczami, rozszerzonym gamutem i superszybkim odświeżaniem. Co z tego wszystkiego jest tylko marketingowym bełkotem, a za co rzeczywiście warto zapłacić?

4K: czy te oczy to zobaczą?

Sytuacja jest dla sprzedawców sprzętu elektronicznego nieco kłopotliwa. Mimo że to rok 2015, wciąż na półkach pełno modeli FullHD, z ekranami wyświetlającymi 1080 linii. Wśród nich coraz więcej jest jednak modeli 4K (UltraHD), wyświetlających 2160 linii. Co najbardziej kłopocze klientów, to relatywnie niewielkie różnice w cenach. W tym samym sklepie internetowym, wśród telewizorów z ekranem o przekątnej 55” znajdziemy modele FullHD za ok. 3 tys. złotych – i telewizory 4K za 400-500 zł więcej. Czy warto dopłacić, by mieć taki sprzęt?

Na papierze przewagi UltraHD wydają się oczywiste. Czterokrotnie większa liczba pikseli niż w FullHD oznacza, że otrzymamy znacznie wyraźniejszy obraz. Łatwo więc 4K sprzedać, bo to koncepcja prosta do wytłumaczenia klientowi: większa liczba to lepiej – tak samo sprzedawano telewizory w czasach, gdy debiutowało FullHD. To też oznacza, że relatywnie łatwo 4K krytykować, tak więc szybko się dowiecie, że i tak nie dostrzeżesz różnicy,czy że i tak nie ma na rynku treści wideo w rozdzielczości 4K.

r   e   k   l   a   m   a

Zacznijmy od możliwości oka. Optometrzy twierdzą, że osoba o dobrym wzroku (tzw. visus 6/6) jest w stanie odczytać z odległości sześciu metrów (lub 20 stóp, w modelu amerykańskim) litery z ósmego rzędu tablicy Snellena, co oznacza, że w normalnym oświetleniu odróżni od siebie elementy o rozmiarze 1 minuty łuku – 1/60 stopnia. Ta granica ma wynikać z tego, że 1 stopień pola widzenia jest rzutowany przez układ optyczny oka na średnio 288 µm siatkówki. Na tym łuku znajdziemy ok. 120 fotoreceptorów pozwalających na widzenie barwne. Oznacza to, że jeśli więcej niż 120 kontrastujących linii zostanie umieszczonych w jednym stopniu pola widzenia, przez oko będą one postrzegane jako jednolicie szara powierzchnia.

Inne źródła wskazują jednak na jeszcze większe możliwości oka. Już pod koniec XIX wieku, stosując testy z cyklicznie ułożonymi parami linii, ustalono empirycznie, że rozdzielczość oka w dziennym oświetleniu to 0,6 minuty łuku na parę, a że potrzebujemy minimalnie dwóch pikseli do odwzorowania takiego układu, to odległość między nimi nie może być mniejsza niż 0,3 minuty łuku (18 sekund łuku). Wyniki te pozostają w zgodności z współczesnymi badaniami – nie wchodząc w szczegóły, można powiedzieć, że mierząc visus w cyklach naprzemiennych linii na stopień uzyskano wynik 77, tj. 0,78 minuty łuku na cykl, z czego wynika, że minimalna odległość między pikselami to 0,39 minuty łuku. Być może tak jest dlatego, że ostrość nie jest rozłożona jednorodnie. W dołku środkowym siatkówki oka, obszarze najostrzejszego widzenia, obejmującego tylko 2 stopni pola widzenia, najwyższa postrzegana rozdzielczość to 28 sekund łuku. Poza tym obszarem rozdzielczość szybko spada, jednak oko rekompensuje to ruchami sakkadowymi, „omiatając spojrzeniem” obserwowany obiekt.

Jaką rozdzielczość ekranową musi oku zaoferować wyświetlacz, by dorównać rozdzielczości optycznej oka? Przeliczmy nasze miary łukowe na rozmiary pikseli, wykorzystując przekształcony wzór p = 2×d×tg(θ/2), gdzie d jest odległością oka od wyświetlacza w milimetrach, a θ kątem w stopniach. Posiłkując się Wolframem Alpha wyliczymy, że dla rozdzielczości oka równej 0,4 minuty łuku, z odległości 10 cm (przyglądamy się naprawdę blisko), piksel musi mieć rozmiary nie większe niż 0,012 mm, tj. 12 mikrometrów. Ile zapewnia zwykły telewizor FullHD o przekątnej 50 cali? Szybko sprawdzimy to za pomocą kalkulatora ppi. Wynik to aż 0,5765 mm. Takich samych rozmiarów telewizor 4K zaoferuje piksele 0,2883 mm.

Nikt normalnie jednak nie ogląda ekranu z takiej odległości. Załóżmy, że oglądamy obraz z odległości 2,5 metra. W tym wypadku rozmiary piksela nie mogą być większe niż 0,291 mm. Jak widać, już z tej odległości telewizor 4K jest w stanie zapewnić złudzenie ciągłości obrazu dla osoby z bardzo dobrym wzrokiem, podczas gdy FullHD nie ma na to szans. Oczywiście sami możecie szybko sprawdzić, jak wiele zależy od przyjętej rozdzielczości oka – przy założeniu rozdzielczości 1 minuty kątowej minimalny rozmiar piksela z tej odległości to 0,727 mm, więc w teorii nie zauważylibyście różnicy między 4K i FullHD. Różnice jednak widzą nawet ludzie nie będący pilotami myśliwców, więc może konserwatywne założenia nie są najlepsze, a oko potrafi więcej, niż wynika z prostych wyliczeń?

Dlatego naszym zdaniem należałoby z rezerwą podejść do wielu prostych tabelek, pokazujących od jakiej odległości 4K staje się coś warte – i tłumaczących, że w większości wypadków jednak niczego nie zauważycie. Najlepiej sprawdzić to osobiście, w jakimś salonie RTV, z miarką w ręku odwzorować domowe warunki. A jeśli tak jak autor lubicie czasem pograć na konsoli, stając tak blisko telewizora, by wypełniał całe pole widzenia, nie ma nad czym się zastanawiać, 4K jest warte, by za nie zapłacić.

Oczywiście pozostaje kwestia dostępnych treści. O ile jeszcze w zeszłym roku sytuacja wyglądała niezbyt ciekawie (chyba, że ktoś był zainteresowany piractwem) to dziś już nawet u nas w Polsce pojawiają się pierwsze serwisy VoD, oferujące nowe filmy w rozdzielczości 4K – i to jak to się mówi, legalnie. Coraz więcej jest też materiałów 4K na YouTube i Vimeo, wątpliwości nie ma też branża pornograficzna, wyznaczająca przecież od zawsze techniczne trendy w dziedzinie wideo, coraz więcej filmów jest kręconych dobrymi kamerami w 4K. Jeśli zaś chcecie zaszaleć z graniem w rozdzielczości 4K, to w przyszłym roku powinno przestać to kosztować kilka tysięcy złotych za samą kartę graficzną – nowa generacja GPU wykonanych w procesie 16 nm (wreszcie!) powinna sobie z taką zabawą poradzić także w środkowej półce cenowej.

Porównanie wideo 4K, FullHD i upscalingu do 4K

Nie można jednak zapomnieć, że większość oglądanych treści na wyświetlaczach 4K to będą filmy FullHD, a nawet tzw. HD Ready, czyli 720p. Co z nimi? Aby wyświetlić obraz niższej rozdzielczości na wyświetlaczu 4K, telewizor musi przeprowadzić na nim proces zwany upscalingiem, zwiększając liczbę pikseli do natywnej liczby pikseli matrycy. Jednak nie zwiększa to oczywiście ilości informacji, więc nie otrzymamy większej szczegółowości obrazu. W zamian, obraz powinien być bardziej wygładzony, niż na telewizorze FullHD – choć jakość zależy już od konkretnego upscalera. Cudów jednak tu nie ma, im niższa rozdzielczość źródłowego sygnału, tym na wyjście będzie więcej zauważalnych błędów, szumu, makrobloków i pikselizacji. Upscaler, próbując wykrywać krawędzie i je wyostrzać, będzie po prostu częściej popełniał błędy. Stwierdziwszy to, autor musi zauważyć, że na nowych telewizorach 4K, którymi miał okazję się bawić, upscaling dla źródła FullHD dawał bardzo ładne efekty.

Konkluzja: nie dajcie sobie wcisnąć dużego telewizora FullHD. 4K w większości wypadków jest warte swojej ceny.

Krzywo to widzę

Kolejna „rewolucja 3D” skończyła się jak wszystkie poprzednie, ludzie nie mieli specjalnie ochoty na dłuższe oglądanie stereoskopowych sztuczek z okularami polaryzacyjnymi na nosie, mimo tego, co wmawiali im producenci. Drugi z analizowanych przez nas aspektów nowoczesnych telewizorów – zakrzywione wyświetlacze – wydaje się być podobnie wmawianym niewypałem. Przynajmniej dla większości ludzi. Producenci twierdzą, że zakrzywione ekrany to nie tylko dzieła sztuki, ale też przyjemniej się na nich ogląda treści wideo: płaskie wyświetlacze mają deformować obraz, czyniąc obiekty pośrodku większymi, tymczasem zakrzywione zbliżają do nas krawędzie, wywołując kinowy efekt, dzięki któremu doświadczenie jest bardziej immersyjne, wrażenie ruchu bardziej realistyczne, krzywizna zapewnia szersze pole widzenia, ponieważ odpowiada krzywiźnie naszych gałek ocznych.

Brzmi to wszystko wspaniale, ale w końcu marketingowcom za to płacą. Ten argument z deformacją obrazu przez płaskie wyświetlacze pokazuje, że ktoś chyba zapomniał, czym jest perspektywa. Jeśli w przestrzeni ustawimy przed sobą w jednym rzędzie obok siebie trzy obiekty, to ten środkowy będzie wydawał się większy z banalnego powodu – jest bliżej nas. By wszystkie obiekty były w tej samej odległości, musimy rozmieścić je po łuku.

Jest prawdą, że stosuje się w kinach zakrzywione ekrany, ale ich promień krzywizny wynosi kilkanaście metrów, a same ekrany są porównywalnej wielkości, przeznaczone dla widzów siedzących w dużym oddaleniu. W wypadku zakrzywionych telewizorów mamy do czynienia z promieniem krzywizny rzędu raptem 4 metrów, dla wyświetlaczy o rozmiarach znacznie mniejszych, w których siedzi się kilka metrów od ekranu. I to właśnie tak duża krzywizna sprawia, że niekiedy widać na zakrzywionych ekranach, że coś jest nie tak, szczególnie na scrollerach z napisami, przy wyraźnych poziomych liniach. Im bardziej oddalamy się od idealnego punktu oglądania w osi odbiornika, tym jest to bardziej widoczne.

Rozmiar w tym wypadku odgrywa zasadnicze znaczenie – zakrzywiony ekran kinowy ma sens w zamkniętej przestrzeni, dla usadzonych w konkretnych miejscach widzów, z których większość znajdzie się w tym dobrym miejscu. Dla większości widzów patrzących na znacznie mniejszy, a przy tym bardziej zakrzywiony wyświetlacz sytuacja będzie zgoła inna. O ile nie znajdą się w środku, będą widzieć gorzej. Nie ma tam wiele miejsca – znośne warunki panują około 33 stopni po bokach od centrum. Wniosek jest prosty – im mniejszy telewizor, tym mniej miejsca w środku. Dla najtańszych modeli o przekątnej 48 cali w samym środku miejsca jest może dla dwóch osób, siedzących tuż obok siebie. Dopiero te wielkie, ogromnie kosztowne telewizory 70-calowe mogą zapewnić optymalne miejsce dla większej liczby osób. Widać to pośrednio na materiałach reklamowych producentów, gdzie oglądający filmy na zakrzywionych ekranach ludzie ściśnięci są jak sardynki w puszce, albo siedzą samotnie na środku przed telewizorem.

W zamian za te niedogodności faktycznie zakrzywiony ekrany zapewni nieco większe pole widzenia, ale to jest naprawdę bardzo „nieco” - a im dalej siedzimy, tym efekt jest mniejszy. Zrekompensować to można tylko zwiększając przekątną ekranu, co przecież kosztuje, i to niemało: najtańszy zakrzywiony telewizor 55” w jednym z popularnych sklepów internetowych jest obecnie ponad 1000 zł droższy od zbliżonego modelu z płaskim wyświetlaczem, a przecież 55” nie zapewni tych wszystkich obiecywanych atutów zakrzywienia. W zasadzie jedyne, co można wskazać jako zdecydowany plus zakrzywionych wyświetlaczy, to ich mniejsza „lusterkowatość” – w znacznie mniejszym stopniu niż płaskie ekrany odbijają do widza światło jasnych obiektów.

Konkluzja: w większości wypadków atuty zakrzywionego ekranu będą kosmetyczne. To rozwiązanie nie jest warte swojej ceny, kupujcie płaskie telewizory, chyba że organizujecie sobie prywatną przestrzeń do oglądania filmów w samotności lub we dwoje.

W drugiej części tej analizy przyjrzymy się kolejnym wątpliwym kwestiom nowoczesnych telewizorów: odwzorowaniem barw oraz częstotliwością odświeżania obrazu.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.