Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Teoria zgrywania ścieżek CD-Audio i kompresji dźwięku

Ale zanim do tej teorii cyfrowego dźwięku dojdziemy, kilka zdań z teorii analogowego dźwięku się przyda.

Co to jest dźwięk?

Fizycznie są to lokalne zmiany ciśnienia ośrodka (np. powietrza) które rozchodzą się falowo tworząc fale akustyczne. W rzeczywistości fale te nie są falami prostymi (podstawowa fala sinusoidalna), ale falami złożonymi z wielu fal podstawowych o różnych częstotliwościach i różnych amplitudach tworząc dźwięk złożony (o udziale poszczególnych zakresów częstotliwości fal podstawowych w fali złożonej czyli w np. konkretnym momencie utworu, możemy dowiedzieć się obserwując spektrum sygnału, w programie foobar2000 View -> Visualizations -> Spectrum).

Co słyszymy?
Zmysł słuchu u człowieka posiada pewne ograniczenia.
Człowiek słyszy składowe dźwięku (fale podstawowe) tylko w pewnym zakresie ich częstotliwości. Nie da się jednak podać dokładnej granicy ludzkiego słuchu, zależna jest ona od wielu czynników jak np. wieku danej osoby, stopnia zniszczenia słuchu czy wielkości przewodu słuchowego. Przyjmuje się jednak że zakres słyszalności zdrowego młodego człowieka mieści się w przedziale od 16Hz do 16000Hz, podawany jest też zakres 20Hz-20000Hz. Fal o częstotliwości poniżej tych umownych 16Hz (20Hz) nazywanych infradźwiękami jak i powyżej 16kHz (20kHz) nazywanych ultradźwiękami statystyczny człowiek już po prostu nie słyszy bez względu na ich natężenie.
Podobnie i z amplitudą, fal o natężeniu dźwięku poniżej pewnej wartości (zmieniającej się wraz z częstotliwością fali) również nie słyszymy. Próg słyszenia przez doskonałe ucho przy maksimum czułości wynosi ok. 10^-12W/m2 natężenia dźwięku (co daje 20µPa ciśnienia akustycznego - 0dB poziom ciśnienia SPL). Górna granica natężenia dźwięku (nazywana granicą bólu) jest indywidualna dla każdego człowieka, ale jako że badania kończą się głuchotą ochotników, nie jest tak dobrze wyznaczona. :)
Nie jesteśmy również w stanie wykryć bardzo szybkich zmian amplitudy sygnału, co przekłada się na maksymalną dynamikę dźwięku jaką jesteśmy w stanie usłyszeć.

Co jest na płycie CD-Audio?

Ścieżki na płycie CD-Audio to tak na prawdę cyfrowa reprezentacja sygnału analogowego (wspomnianych wyżej fal dźwiękowych) metodą PCM o częstotliwości próbkowania 44,1 kHz na kanał i rozdzielczości 16 bitów na próbkę. Czyli w uproszczeniu to taki nieskompresowany plik WAV o stałej przepływności 1 411,2 kbps (sekunda ścieżki dzielona jest na 44100 równych części i wartość chwilowa sygnału - fali dźwiękowej, reprezentowana jest na 16 bitach na kanał, co w przypadku standardowo spotykanego sygnału dwukanałowego daje nam 2 kanały * 44100 próbek w sekundzie na kanał * 16 bitów na próbkę = 1411200bitów/sek = 1411,2kbps).

Co to oznacza?

Każda sekunda ścieżki zajmuje zawsze dokładnie tyle samo (1411,2kb=176,4kB), bez względu na zakodowany sygnał. Bez znaczenia jest, czy nagrana jest cisza, lektor czytający książkę czy muzyka, wszystkie te ścieżki zajmują dokładnie tyle samo bitów na jednostkę czasu.
Z częstotliwości próbkowania wynika maksymalna częstotliwość dźwięku jaką możemy odwzorować i wynosi ona dokładnie 44,1kHz/2=22,05kHz (jest to częstotliwość Nyquista). Łatwo zaobserwować na włączonej wcześniej wizualizacji spektrum sygnału, że w dźwięku z CD-Audio nie ma składowych fal o częstotliwości powyżej tej wartości granicznej.
Z rozdzielczości próbkowania (głębokości bitowej) wynika natomiast ile różnych wartości amplitudy fali dźwiękowej na próbkę możemy zakodować i jest to dokładnie 2^16 = 65536 różnych wartości (próbka może przyjmować wartości z przedziału od -32768 do +32767).
Czyli na CD-Audio teoretycznie jesteśmy w stanie zakodować dźwięk o częstotliwości od 0 do 22,05kHz z rozdzielczością 65536 wartości co pokrywa cały teoretyczny zakres pasma częstotliwości słyszalnych przez przeciętnego człowieka oraz prawie cały zakres rozpiętości dynamicznej słyszalnych dźwięków.
Audiofilom jednak to nie wystarczy, stąd standardy Super Audio Compact Disc (SACD) czy DVD-Audio, które pozwalają nagrywać dźwięki z większego pasma częstotliwości, z większą głębokością bitową, większą dynamiką i na większej ilości kanałów.

Co można zrobić z płytą CD-Audio?
Oczywiście mając na myśli chęć zrzucenia (zgrania, zripowania) ścieżek znajdujących się na CD-Audio mamy kilka opcji do wyboru, ale na samym początku zawsze trzeba:

0. zgrać z płyty na pamięć komputera ścieżki CD-Audio do tego wspomnianego wyżej oryginalnego, nieskompresowanego, bezstratnego formatu WAV. Operację tę wykonuje każdy program do ripowania płyt nawet jeżeli o tym nie wiemy (robi to "po cichu", w tle, w locie). Dopiero tak zgrane ścieżki można:

1. zostawić w tym surowym formacie, w efekcie czego otrzymamy idealną kopię ścieżek, zajmujących jednak dużo miejsca (analogia do plików BMP i RAW, gdzie przechowujemy nieskompresowany obraz)
(przykładowa płyta z Koncertami Brandenburskimi w nieskompresowanym WAV zajęła 454 MB - 100%
albo:

2. skompresować ścieżki za pomocą jednego z enkodera do któregoś:

a) z bezstratnych formatów jak np. FLAC, ALAC, Monkey's Audio, WavPack czy WMA Lossless, dzięki czemu nie utracimy żadnych danych (dźwiękowo będzie to identyczna kopia), a zaoszczędzimy na miejscu (analogia do plików PNG i GIF albo archiwów zip, pliki zajmują mniej miejsca, a po otworzeniu mamy dokładnie to samo co przed kompresją;
przykładowa płyta z Koncertami Brandenburskimi skompresowana do FLAC (stopień kompresji 5) zajęła 225 MB - 49,6%

b) ze stratnych formatów jak np. AAC, MP3, Ogg Vorbis czy WMA, dzięki czemu uzyskamy małe pliki wynikowe, jednak kosztem utracenia pewnych informacji o dźwięku. Traconych jednak informacji o dźwiękach często nie słyszymy w ogóle (w przypadku wysokich przepływności plików) albo ubytki są prawie nie do wychwycenia przy standardowym odsłuchu. Dopiero przy spokojnym odsłuchu na dobrej klasy sprzęcie bądź dla niskich przepływności pojawiają się słyszalne zniekształcenia dźwięku. Jest to analogia do plików JPEG, gdzie pewne dane najmniej istotne dla oglądającego (często niedostrzegalne) są tracone bezpowrotnie, jednak na standardowym monitorze komputera czy telewizora różnic nie dostrzeżemy, chyba że powiększymy obraz aż będzie widać poszczególne piksele.
przykładowa płyta z Koncertami Brandenburskimi skompresowana do MP3 (przełącznik -V 2, ok. 190kbps) zajęła 61,3 MB - 13,5%

Co wybrać?

To zależy od celu.
Jeżeli chcemy zarchiwizować muzykę z naszej kolekcji oryginalnych płyt muzycznych, mamy sporo wolnej przestrzeni dyskowej, zależy nam na oryginalnej jakości, to najlepszym wyjściem będzie kompresja zgranych ścieżek do któregoś z bezstratnego formatu.
Ogólnie wszystkie wymienione wyżej formaty (najbardziej popularne) prezentują podobny stopień kompresji (średnio 55-60%, najlepszy Monkey's Audio średnio 55.50%), trochę bardziej różnią się prędkością kodowania (najszybszy jest WavPack) i dekodowania (najszybsze to FLAC i WavPack). To jakim enkoderem będziemy kompresować ścieżki z CD-Audio będzie jednak zależało głównie od zastosowania. I tak użyjemy WavPack, gdy będzie nam zależało na prędkości kodowania, FLAC będzie najbardziej uniwersalny, Monkey's Audio użyjemy gdy będzie nam zależało bardzo na jak najmniejszym zajmowanym miejscu przez pliki wynikowe, fani Apple wybiorą oczywiście ALAC, a fani Microsoftu WMA Lossless.
Gdy jednak zgrywamy ścieżki tylko po to by nie żonglować płytami w napędzie optycznym komputera, wrzucić je na przenośny odtwarzacz muzyczny, wypalić płytkę do radia samochodowego, które odtwarza np. MP3, nie mamy zbyt wiele wolnej przestrzeni dyskowej, nie zależy nam na idealnej kopii czy mamy do czynienia z CD-Audio nagranymi z formatów stratnych (np. składanka z MP3-trójek), to najlepszym wyjściem będzie kompresja zgranych ścieżek do któregoś ze stratnego formatu.
I tutaj ponownie, to jakiego enkodera użyjemy, zależy od tego czego oczekujemy po plikach wynikowych. MP3 jest niekwestionowanym liderem uniwersalności - pliki odtworzymy praktycznie na każdym komputerze, systemie operacyjnym, programie czy odtwarzaczu, ale gdy będziemy chcieli uzyskać lepszą jakość pliku przy podobnej wielkości pliku, bądź podobną jakość z mniejszego pliku wynikowego, powinniśmy wybrać formaty takie jak AAC, Ogg Vorbis czy WMA w zależności od tego co np. odtwarza nasz przenośny grajek.

Mity

Przy okazji kodeków warto od razu zaznaczyć 2 kwestie:
Wszystkie pliki skompresowane z oryginalnych CD-Audio do któregokolwiek z bezstratnego formatu będą grały identycznie - będą generowały taki sam strumień dźwiękowy co CD-Audio (oczywiście pod warunkiem prawidłowo napisanych enkoderów i dekoderów, które nie wprowadzają dodatkowych błędów, jednak przypadki wadliwych kodeków praktycznie nie występują). Nie ma więc różnicy w jakości dźwięku pliku skompresowanego do np. FLAC czy Monkey's Audio o ile źródło było to samo. Kodeki różnią się prędkością kodowania, dekodowania, stopniem kompresji czy sposobem tagowania, ale nie generowanym dźwiękiem.
Jedyny sens konwersji plików dźwiękowych do innych formatów jest uzasadnione tylko chęcią zmniejszenia objętości plików przy pewnym (często niesłyszalnym) pogorszeniu jakości, bądź chęcią uzyskania pliku wynikowego w formacie, który wspiera jakiś z naszych odtwarzaczy. Nie ma takich sztuczek, które z MP3 128kbps zrobią bezstratnego FLACa, po konwersji całej kolekcji MP3-trójek do OGG Vorbis nie uzyskamy lepszej jakości tak jak i po nagraniu na CD nie będziemy mieli jakość jak z oryginalnej płyty. Przy konwersji plików do innych formatów prawie zawsze tracimy jakieś dane i jakość. Wyjątek to oczywiście konwersja pomiędzy formatami bezstratnymi i samą CD-Audio - możemy zgrywać ścieżki oryginalnej CD-Audio, kompresować je do FLACa, potem konwertować je do WavPacka, następnie wypalać płytę audio z tych plików i tak tysiąc razy, a generowany dźwięk będzie dalej identyczny co do bita (bit-perfect) jak na oryginalnym krążku.

Skoro już uporaliśmy się z teorią i mitami czas przystąpić do drugiej części opisu zgrywania i kompresji ścieżek CD-Audio w programie foobar2000... ale to temat na kolejny wpis. :) 

Komentarze

0 nowych
BenderBendingRodriguez   6 #1 09.04.2011 14:31

Bardzo Cie proszę, popraw te zdetekować bo nie wiem do jakiego języka to zaliczyć... Ja bym to zastąpił słowem odbierać... Wpis wyczerpujący i dosyć ciekawy :) Dziękuję

Adalbert   5 #2 09.04.2011 15:05

Firefox podkreślił ten wyraz jako błędny, chociaż już nie raz słyszałem to słowo na wykładach i wydaje mi się najbardziej poprawne, no ale skoro razi to zmieniam.
Coś jeszcze nie jasne/źle wytłumaczone?

BenderBendingRodriguez   6 #3 09.04.2011 15:20

@Adalbert

Wszystko jasne i ładnie napisane. Co do tego słowa to rzeczywiście jest coś takiego jak detekcja ale nie słyszałem go w połączeniu tzn. że ktoś zdetektował no ale to jest zwykłe czepianie się jednego słowa na parę tysięcy. Bardzo ładny wpis, nauczyłem się przynajmniej paru nowych rzeczy dzięki niemu :) Dzięki raz jeszcze

Ryan   15 #4 09.04.2011 18:18

W 2a znajduje się IMO błąd rzeczowy: znakomita większość tworzonej dzisiaj grafiki korzysta z przestrzeni barwnej wykraczającej poza zdolności GIF: urządzenia i programy, których używamy do tworzenia grafiki, pracują na 24 bitach na kolor, bez limitu kolorów na obraz, podczas gdy GIF wspiera wyłącznie obrazy z paletą do 256 barw (24 bit na wartość w palecie). Tym samym GIF staje się w dzisiejszych zastosowania formatem kompresji stratnej.

Ponadto warto IMO zauważyć, że istnieje rozwojowy, bezstratny kodek dla kontenera Ogg rozwijany przez Xiph.org równolegle do Ogg Vorbis - OggPCM.

Ale poza tymi dwoma drobiazgami - świetny tekst! :)

Adalbert   5 #5 09.04.2011 20:39

@BenderBendingRodriguez
Proszę bardzo.

@Ryan
Tak bardzo w standard GIF się nie wgłębiałem. Ale oprócz spostrzeżenia Pirx'a należy zauważyć, że na takiej samej zasadzie omawiane bezstratne kodeki audio również w pewnych wypadkach przestają być bezstratne, właśnie wtedy gdy każemy skompresować materiał wykraczający poza specyfikację kodeka (np. za duża, bądź nietypowa i nieprzewidziana w kodeku częstotliwość próbkowania, czy za duża głębokość bitowa - przed kodowaniem trzeba wykonać stratny resampling i dostosowanie rozdzielczości próbkowania).
Chociaż zgodzę się, że dla standardowych przypadków bezstratne kompresje audio pozostaną bezstratne, a dla części standardowych przypadków GIF będzie stratny (ale przez ograniczenie w implementacji jak zauważył Pirx).

Warto jeszcze zagłębiać się w teorię, czy tyle już starczy?

Adalbert   5 #6 09.04.2011 20:51

@Ryan
Zapomniałem o drugim wspomnianym drobiazgu. Wymieniając różne formaty (kodeki) ograniczyłem się jedynie do tych najbardziej popularnych, a jeżeli miałbym pisać o rozwojowym OggPCM, to tym bardziej powinienem wspomnieć również o kilku innych jak np. o OptimFROG (oferuje jedną z najlepszych kompresji). Poza tym w kontenerze Ogg przewidziane jest jeszcze trzymanie bezstratnego dźwięku w formacie FLAC, więc tym bardziej nie widziałem potrzeby wspominania o OggPCM.

Ryan   15 #7 09.04.2011 20:53

@Pirx: Jasne, można też się pewnie uprzeć i dostosować parametry okien kompresji w stratnym kodeku ze wsparciem VBR tak, żeby zdekodowany dźwięk był bit-perfect. Proponowane rozwiązanie z trwającymi 0 sekund blokami ma tę wadę, że przy każdej praktycznie implementacji obraz będzie się pokazywał partiami. No i pojawia się problem braku narzędzi wspierających tworzenie takich grafik. Wątpliwy jest też zysk z takiej kompresji - każdy blok musi być poprzedzony unikalną paletą, zarówno w wersji z sąsiadującymi blokami jak i w wersji z pełnowymiarowymi obrazkami z przezroczystością. Mimo wszystko słuszna uwaga - można stanąć na uszach i stworzyć grafikę true-color w GIF. :)

@Adalbert: Jasne, masz rację. W klasycznym ujęciu problem GIFa to odpowiednik "nie mogę przechowywać audio powyżej 11kHz w tym formacie". :) O OggPCM wspomniałem wyłącznie dlatego, że inny kodek Xiph znalazł się na liście.

Adalbert   5 #8 09.04.2011 21:19

@Ryan
No ale Vorbis jest znacznie bardziej popularny, wiele przenośnych odtwarzaczy potrafi odpalić takie pliki no i jest to bardzo dobra alternatywa dla słabszych jakościowo (przy takiej samej wielkości pliku) MP3-trójek. Czego nie można powiedzieć o OggPCM, który ani uniwersalnością, ani popularnością, ani konkurencyjnością w stosunku do innych kodeków nie może się popisać.

Ryan   15 #9 09.04.2011 23:42

@Adapbert: Prawda. :)

@Pirx: MP3Gain dodaje tagi z danymi z analizy replay gain i nie modyfikuje pliku. To jak działa replay gain i/lub odpowiednie tagi to IMO materiał na kawał dokumentacji a nie bloga. ;)

GL1zdA   12 #10 10.04.2011 12:45

Kolejny dobry tekst. Co do wyboru formatów, to mogę powiedzieć o moich doświadczeniach.

Koło 2000 praktycznie kompresowałem tylko do MP3 z użyciem LAME'a. Bitrate nie pamiętam. Później pojawiła się magiczna opcja r3mix do LAME i przez długi czas korzystałem z niej (tak do 2006/7). W między czasie została ona zmapowana na jeden z presetów, nie mniej jednak dawała zadowalające rezultaty. Gdzieś tam oczywiście testowało się inne formaty (stratny MPC, niestety bez wsparcia ze strony sprzętu, wczesne AAC w postaci takich cudów jak Psytel).

W pewnym momencie okazało się, że w sumie mam tyle miejsca na dysku, że nie chce mi się zastanawiać czy różnicę usłyszę, czy nie. I zaczął się wybór kodeka bezstratnego. Na początek poszedł APE - bo najlepszy stopień kompresji. Po kilku zgranych albumach okazało się jednak, że APE ma zasadniczą wadę - wolną dekompresję. Co to oznacza? Np. odtwarzacz krztusił się przy przewijaniu. Jakiekolwiek operacje wymagały znacznie więcej czasu (chociażby generowanie waveforma w foobarze). Poszukiwałem więc dalej i wybór padł na FLAC, właśnie ze względu na szybkość dekompresji. Obecnie kompresuje płyty z użyciem najsilniejszej kompresji (co w przypadku FLACa ma niewielki wpływ na szybkość dekodowania, w przeciwieństwie do APE, gdzie użycie presetu, o ile dobrze pamiętam, insane dawało utwory które potrafiły zabrać całkiem sporo mocy procesora). Płytę zgrywam do pojedynczego pliku FLAC, dodaję cuesheet jako tag i mam cały album w postaci jednego pliku - super wygodne. Jeśli potrzebuję wgrać coś na urządzenie przenośne, to z foobara dokonuje konwersji do AAC - PSP radzi sobie dobrze z tymi plikami (NeroAAC q=0.5 daje zadowalające efekty). Generalnie polecam ten schemat - przy dzisiejszych wielkościach dysków na 500 GB dysku mieści się 1000 płyt CD w FLACu. A konwersja do formatu stratnego 'on demand' jest bardzo szybka, poza tym zawsze można liczyć na rozwój stratnych kodeków.

Taka uwaga co do WMA lossless - kiedyś kumpel miał odtwarzacz odtwarzający WMA. No i uradowany wrzucił WMA lossless. Niestety nie każdy odtwarzacz reklamujący się jako odtwarzający WMA odtwarza WMA lossless.

Adalbert   5 #11 10.04.2011 13:16

@GL1zdA
Zadziwiające podobieństwo praktyki, choć z pewnymi różnicami.
Dawniej zgrywałem płyty do FLACów, ale jako plik-ścieżka i bez arkuszy CUE, a potem pakowałem do zipa, żeby mieć tylko jeden plik. Nie było to jednak optymalne działanie i dodatkowo traciłem informację o przerwach między ścieżkami jak i o ich ułożeniu na płycie, wada ta uwydatniała się gdy słuchałem płyt nagranych "ciągle" (jak np. płyty Pink Floydów) i przy nagrywaniu płyt audio z tych plików.
Jakiś czas temu zacząłem więc zgrywać dostępne mi CD-Audio do pojedynczych plików FLAC z osadzonym wewnątrz arkuszem CUE (+osobny plik CUE + log z procesu ripowania), foobar2000 radzi sobie z tymi plikami bez żadnych problemów, a w razie potrzeby konwertuję do stratnego formatu i na przenośny odtwarzacz.
Jednak jest kilka różnic, osobiście jeszcze nie zdecydowałem się jakim dokładnie enkoderem i z jakim stopniem kompresji tworzyć FLACi (poza oficjalną wzorcową implementacją, która jest już dość stara, wolna i mało wydajna, są enkodery wykorzystujące CUDA, OpenCL oraz takie, które potrafią efektywniej wykorzystać nowsze procesory wielowątkowe z nowymi zestawami instrukcji) no i za stratny format wybrałem Ogg Vorbis (różnice między AAC nie są tak duże jak przy porównaniu z MP3, ale akurat mój Cowon E2 odtwarza pliki .ogg, a nie .aac, choć w przypadku innych urządzeń często jest odwrotnie i wtedy przychodzi z pomocą właśnie NeroAAC).

Ale o tym wszystkim planuję jeszcze pisać, jak coś konkretnie interesuje to dajcie znać.

Adalbert   5 #12 10.04.2011 17:24

A co do WMA, to mamy do czynienia z rodziną kodeków WMA, które nie są ze sobą kompatybilne (choć rozszerzenie jest takie samo).
Jest oryginalny kodek WMA (odpowiedź Microsoftu na MP3), jest bardziej zaawansowany kodek WMA Pro, wspomniany wyżej bezstratny WMA Lossless i jeszcze do WMA Voice do kodowania mowy.

Trochę podobnie sprawa wygląda z AAC, jest zwyczajne standardowe AAC LC (Low Complexity), ale też HE-AAC (AAC+) i HE-AAC v2 (eAAC+) i mimo że rozszerzenia plików takie same, często wspierany jest tylko ten pierwszy.

Ryan   15 #13 10.04.2011 17:36

Wiesz, wszystko co dotyczy Windows Media Audio ma WMA w nazwie. Nie znaczy to, że należy oczekiwać jakiejś kompatybilności. Szczególnie, że domyślny kontener WMA może też przechowywać strumienie inne niż WMA cośtam. :)

Adalbert   5 #14 10.04.2011 18:15

Według znanych mi informacji WMA nie jest kontenerem...

Fanboj O   7 #15 10.04.2011 20:11

A ja prosiłbym o jakieś info dotyczące momentu ripowania. Bo tu miewam wątpliwości.
?1 Czy ripowanie rzeczywiście tworzy kopię bit-w-bit identyczną do audio na płycie?
?2 Co się dzieje gdy systemy korekcji błędów odczytu "nie wydalają"? Czy na komputerze pojawia się ścieżka ze skazą?
?3 Czy programy typu Exact Audio Copy mają sens, czy nie przejmować się i zgrywać/ripować w czasie rzeczywistym za pomocą dowolnych riperów?

Adalbert   5 #16 10.04.2011 20:51

@Fanboj O
Jeżeli płyta jest w złym stanie (rysy, wytarcia itp) to oczywiście laser może pomylić się przy odczytywaniu bitów i wtedy mogą się pojawić ścieżki ze skazą, a nawet nie jedną. :)
Napędy optyczne wyposażone są jednak w coś takiego jak detekcję i korekcję błędów w odczycie http://en.wikipedia.org/wiki/C2_error ale to jest takie trochę domyślanie się co tam może być pod tą rysą. Programy typu EAC zazwyczaj mają opcję ignorowania wskazań napędu optycznego na te błędy i stosują taktykę "czytaj wskazany fragment n razy i wybierz najczęściej pojawiający się wynik". Ale w przypadku zjechanej płyty, już się nic nie da zrobić.
Wspominałem jednak w poprzednim wpisie o AccurateRip. Jest to baza która przechowuje sumy kontrolne ścieżek wielu CD-Audio. Jeżeli nasz program do ripowania potrafi skontaktować się z tą bazą i porównać wynik naszego zgrywania z tym co jest w bazie - uzyskamy odpowiedź na pytanie czy płyta została zgrana poprawnie. Jeżeli sumy się będą zgadzały, to nie ma najmniejszego znaczenia jaki to będzie program. Natomiast gdy sumy się nie zgadzają zachodzi podejrzenie, że ścieżka zgrana jest nieprawidłowo i wtedy warto pobawić się w wielokrotne odczytywanie ścieżek (opcja Read mode w EAC, Ripping security w f2k) czy zmniejszenie prędkości kręcenia płytką.

Jednym zdaniem: warto zawsze zgrywać płyty programem sprawdzającym bazę AccurateRip, a w przypadku niezgodnych sum bawić się w specjalne ustawienia i zaawansowane programy.

Fanboj O   7 #17 10.04.2011 22:39

Dzięki. Odpowiedź satysfakcjonująca.

GL1zdA   12 #18 11.04.2011 09:30

Jeśli chodzi o porysowane płyty, to udało mi się naprawić taką za pomocą magicznego środka do polerowania o nazwie Displex - płyta miała głębokie rysy, nie dało jej się odczytać w niczym, odtwarzacz CD 'skakał' po ścieżkach. Po wypolerowaniu zgrała się bez problemu (zgodna z AccurateRip) i działa też w odtwarzaczu stacjonarnych. I nie należy się zrażać tym, że na tubce Displexa pisze nie stosować do płyt CD ;)

  #19 11.04.2011 13:16

Naszło mnie na jeszcze jedno pytanie:
Co począć gdy mamy jakąś rzadką składankę i nie ma sumy kontrolnej do ścieżek na sieci? Czy jest jakiś edytorek audio, który na equalizerze/widmie pokazywałby niemuzyczne zakłócenia ścieżki?

@GL1zdA
Czasem niespodziewane efekty ze "zadrapkami" daje wypróbowanie płyty w napędzie innego producenta. Korekcje sprzętowe potrafią mile zaskoczyć.

GL1zdA   12 #20 11.04.2011 13:25

@FnbjO
No ta płyta była tak zmasakrowana, że nic jej nie czytało (może jestem trochę zboczony, ale mam 4 napędy optyczne w kompie ;) ).

  #21 26.10.2011 10:28

Cześć ziomy,
jest taki program z pakietu formy koyote, który fantastycznie "wyciąga" 128 kbps mp3 do flac. Oczywiście nie chcę się tu bawić w jakieś szczegóły ponieważ mój słuch jest już trochę schodzony, ale różnica jest kolosalna, w/w program trochę gorzej (wg. mnie) radzi sobie z tym samym do formatu wav (pcm), ale nadspodziewanie dobrze transponuje (i transponuje się generalnie) do formatu WMA9 320 kbps, który to powinien odtworzyć prawie każdy odtwarzacz mp3.

  #22 04.06.2012 08:12

A ja tak z innej beczki. Skoro czlowiek slyszy najdalej do 20kHz to co daja super tweeter-y w torze audio, ktore "cisna" niekiedy nawet do 100kHz. Podobno ma to pozytywny wplyw na caloksztalt odbioru muzyki, a moze nabijaja nas w butelke?

  #23 02.01.2014 21:55

ahaha plik kodowany stratnie będzie brzmiał tak samo jak mp3 Autor sobie jajca robi czy słucha muzyki na jamniku ? Reszta jest zbędna

piterk2006   10 #24 09.05.2015 18:52

1. Na czym polega kompresja bezstratna np. FLAC? Czy wycina w danym momencie te częstotliwości które są puste?
2. Czy jest jakakolwiek różnica pomiędzy 16 a 24 bitowym dźwiękiem? Bo raczej wątpię żeby ucho rozpoznawało 65536 poziomów dźwięku a co dopiero 2^24.

  #25 18.08.2016 09:12

To jest artykuł teoretyczny tzn. tak powinno być, że wszystkie kodeki nie robią błędów i że można bezkarnie sobie konwertować w tę i z powrotem. Jestem DJ i zajmuję się tym od wielu lat. Dorobiłem się w końcu zgrywarki (ripera) firmy NAIM (za 11 tys. zł) i powiem Wam, że ona zgrywa bez porównania lepiej niż wszystkie ripery soft'owe razem wzięte. Po drodze miałem ze 3 karty zewnętrzne dźwiękowe 9nawet 900 zł za sztukę) i program Monkey Media (wg mnie jest najlepszy).
To wszystko się chowa przy NAIM. Fakt, że gram muzykę na lampowym przedwzmacniaczu i na bardzo wysokiej jakości nagłośnieniu (ponad 50 tys zł) a do tego kable interkonekty i głośnikowe firm: Mogami i Chord ale na takim sprzęcie słychać różnice - są spore w każdym aspekcie oceny dźwięku. Dlaczego one są tak słyszalne - nawet moja żona słyszy wyraźnie ??
Wg mnie, tanie programy ripujące robią tysiące błędów przy odczycie z płyty - mają badziewne lasery, które nie mogąc doczytać danych z CD - dorabiają je przez interpolację. Producenci tych cudaków nie chwalą się tym ale taka jest praktyka. Skutek - przesterowany dźwięk i dudniące basy, nosowa barwa wyższego basu (200-400 Hz) jęczenie na 800 Hz i mnóstwa badziewia w dźwięku. Uwierzcie praktykowi - żeby dobrze brzmiało - trzeba zapłacić. Inaczej można sobie słuchać po cichu i na laptopowym głośniczku.