r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Twórca WWW zdradził swoje własne ideały wolnej Sieci?

Strona główna AktualnościINTERNET

Próby wprowadzenia rozszerzeń Encrypted Media Extensions do zbioru standardowych technologii webowych od samego początku były krytykowane przez organizacje walczące o wolność Sieci, ostrzegające, że doprowadzi to do upowszechnienia rozwiązań DRM-owych i zamknięcia treści przed użytkownikami. Teraz jednak, gdy dyrektor odpowiadającego za standardy webowe Konsorcjum WWW, sir Tim Berners-Lee, uznał, że kwestia taka jak odtwarzanie chronionych treści może być objęta aktem założycielskim tej organizacji, krytyka przeobraziła się w otwarte oskarżenie. Electronic Frontier Foundation uznało, że twórca WWW obniżył swoje moralne standardy.

Czy chcecie stron internetowych, z których nie można kopiować i przeklejać tekstu? Czy chcecie przeglądarek, które nie mogą zapisać obrazka na dysku ani wyświetlić źródła dokumentu HTML? Czy chcecie WWW, którego wykorzystanie jest kontrolowane przez coś innego niż przeglądarka? Taki właśnie obraz Sieci sterowanej technologiami DRM rysuje Danny O'Brien z Electronic Frontier Foundation, ostrzegając przed konsekwencjami „zielonego światła” dla Encrypted Media Extensions. Zaakceptowanie DRM wśród standardów webowych (EME może stać się częścią HTML 5.1) oznacza, że organizacja, która walczyła dotąd o wolne i otwarte standardy, zgodziła się nagle na oddanie kontroli nad user agentem (czyli przeglądarką w terminologii W3C) dostawcom treści.

Wśród promotorów EME jest Netflix, największy w Internecie dostawca usług Video on Demand, dla którego DRM-owa ochrona oferowanych filmów jest kwestią być albo nie być w erze przeglądarek, w których Silverlight i Flash nie będą już działały – nikt nie przekona Hollywood, że zabezpieczenia takie są skuteczne tylko w jednym obszarze, czyli irytowaniu płacących użytkowników. O'Brien uważa jednak, że na filmach się nie skończy: kilka lat temu o zabezpieczeniach DRM marzyły cyfrowe odlewnie, przekonane że w ten sposób uniemożliwią twórcom stron WWW wykorzystanie ich fontów bez opłacenia licencji. Wtedy ich marzenia o implementacji DRM w technologii WOFF zostały odrzucone, ale jeśli W3C zgadza się teraz na DRM dla filmów, to czemu nie miałoby się zgodzić na DRM dla fontów?

Takich pomysłów jest więcej. Niedawno powstała grupa robocza W3C Web App Source Code Protection Community Group, której celem jest stworzenie mechanizmów, które pozwolą na uruchamianie w przeglądarce aplikacji tworzonych za pomocą standardowych technologii webowych, przy jednoczesnym uniemożliwieniu sprawdzenia ich kodu źródłowego i zasobów. Koncepcja Encrypted Media spodobała się też fotografom, liczącym na to, że można by było w jakiś sposób uniemożliwić kopiowanie zdjęć wyświetlanych w przeglądarkach. Jak więc widać, opisywana przez O'Briana przyszłość nie jest wcale taka niemożliwa – a otwiera do niej drogę człowiek, który zdołał zbudować WWW tylko dzięki istnieniu wolnego oprogramowania i otwartych dla wszystkich danych. Jak ostrzega EFF – w takiej przyszłości nikt już nie zbuduje nowej, zgodnej ze standardami przeglądarki bez podpisywania umów z dostawcami DRM-ów.

Oczywiście W3C może ogłosić teraz, że DRM jest tylko dla uprzywilejowanej elity z Hollywood, ale wówczas zostanie oskarżone o nierówne traktowanie podmiotów zainteresowanych ochroną swojej treści. Wcześniej czy później zostanie więc zmuszone do zaakceptowania tych wszystkich innych mechanizmów zabezpieczających, których dostawcy zaczną grozić, że jeśli nie dostaną DRM-ów, to się ze swoimi treściami z WWW wyniosą, tak jak dziś robią to studia filmowe. Oczywiście nie do końca wiadomo, gdzie miałyby się one wynieść (do AppStore?), ale nie przeszkadza to przecież Netfliksowi przedstawiać WWW bez DRM jako miejsca, w którym komercyjnych filmów już nie znajdziemy.

Zielone światło od W3C nie oznacza oczywiście, że wszyscy ludzie związani z WWW uklękną teraz i przyjmą decyzję Bernersa-Lee jak dobrą nowinę. Bunty przeciwko decyzjom Konsorcjum już się zdarzały, a najważniejszym z nich było utworzenie przez Mozillę, Operę i Apple organizacji WHATWG, odrzucającej próby narzucenia standardu XHTML. Obecnie WHATWG tak samo odrzuca forsowaną przez Google, Microsoft i Netfliksa idee Encrypted Media Extension – w jej specyfikacji HTML Living Standard żadnych technologii DRM nie ma. Być może więc akceptacja EME przez dyrektora W3C doprowadzi jedynie do upadku roli webowych standardów: każdy producent będzie wybierał to, co mu odpowiada, czy to ze względów ideologicznych, czy biznesowych.

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.