r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Twórca otwartego silnika gier sceptyczny wobec darmowych Unity i Unreal Engine

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

W ostatnim czasie można było zaobserwować istotną zmianę sytuacji na rynku komercyjnych silników graficznych. Zarówno producenci Unreal Engine, jak i Unity, które można bez wątpienia uznać za wiodące rozwiązania na rynku, zdecydowali się na rezygnację z pobieranie opłat za korzystanie ze swojego oprogramowania. Sytuację skomentował Erlend Sogge Heggen, jeden z twórców silnika jMonkeyEngine.

Na obecnym etapie trudno przewidzieć, czy brak odpłatności za korzystanie z wiodących silników graficznych zmieni sytuację na rynku. Dotyczy to szczególnie niezależnych twórców gier, którzy nie tylko ze względów finansowych, ale przede wszystkich ideowych, korzystali z jMonkeyEngine ze względu na jego opensource'owy charakter. Nie zmienia to faktu, że udostępnienie Unreal Engine i Unity za darmo spotkało się z falą powszechnego entuzjazmu. Entuzjazmu, który Heggen nieco ostudził.

Przede wszystkim krytycznie ocenił on używanie przez firmy, które dotychczas niemało zarabiały na sprzedaży swojego oprogramowania, wielkich i dumnie brzmiących słów. Przedstawiciele Unity stali się bowiem w ostatnim czasie zdeklarowanymi piewcami idei demokratycznych, a Epic Games zaczęło silnie akcentować partnerskie relacje między twórcami silnika a autorami gier. Heggen w odpowiedzi zwraca uwagę na konieczność dalszej pracy nad otwartością rozwiązań wykorzystywanych podczas tworzenia gier – przykładem ma być zamknięty format FBX czy kwestia własnościowych sterowników kart graficznych. W przypadku ostatniego zagadnienia Haggen docenił pracę Valve'a, którego silnik Source 2 również w ostatnim czasie stał się bezpłatny, a także kompatybilny z otwartym API Vulkan.

r   e   k   l   a   m   a

Współtwórca jMonkeyEngine z dystansem podchodzi także do faktu, że Epic i Unity przedstawiają swoje decyzja o uczynieniu silników darmowymi jako rewolucyjną zmianę na rynku. Według programisty współtworzony przez niego silnik jest przykładem, który pokazuje, że pisane przez pasjonatów w pełni otwarte oprogramowanie wyznaczyło standardy dla korporacji. Nie może być zatem mowy o zrewolucjonizowaniu rynku, a raczej o przyłączeniu się do polityki sukcesywnie realizowanej od lat.

Cała polemika może oczywiście kojarzyć się z dywagacjami która z firm jest bardziej wolna i wojną czysto ideologiczną. Haggen jednak podsumowuje swój artykuł optymistycznie dostrzegając w ostatnich wydarzeniach możliwość partnerstwa w idei rozwijania darmowego oprogramowania, którego dostępność za darmo nie jest związana z jego ograniczoną funkcjonalnością. Pozostaje żywić nadzieje, że jego optymizmu nie ostudzi możliwy w niedalekiej przyszłości spadek popularność jMonkeyEngine.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.