r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

W Wielkiej Brytanii do rygorystycznej nauki informatyki chcą zapędzić już pięciolatków

Strona główna AktualnościBIZNES

Jeszcze w latach 80 i 90 zeszłego stulecia pomysłów na nauczanie informatyki w szkołach było co niemiara, i dało się odczuć, że decydenci w edukacyjnych resortach brali sobie tę sprawę do serca. Budowano specjalne komputery edukacyjne (nawet w Polsce, gdzie przecież powstał najdziwniejszy chyba klon ZX Spectrum, czyli Elwro 800 Junior), a na zajęciach dzieci mozolnie sterowały „żółwiem” w Logo, próbując zrozumieć, o co chodzi z tą rekurencją.

Pionierskie lata minęły, nauka informatyki w większości szkół przekształciła się w naukę obsługi oprogramowania (zwykle jakiegoś Worda czy Painta), a jeśli uczniom udało się odwrócić uwagę nauczyciela, to grania w Tibię. Nie dotyczyło to tylko polskich szkół – trend był przynajmniej ogólnoeuropejski, jeśli nie ogólnoświatowy. Ambitne programy nauczania matematyki i informatyki we Francji zderzyły się z realiami gospodarki i oczekiwań pracodawców, w Niemczech (gdzie polityka edukacyjna zależy tylko od władz kraju związkowego) przedmiot zwany zwykle Informationstechnische Grundbildung jedynie w Bawarii wykraczał poza wspomnianą wyżej zawartość, a w Wielkiej Brytanii, tak przecież kiedyś ambitnie podchodzącej do kwestii edukacji informatycznej (niech przykładem będą starania na rzecz zbudowania i wykorzystania komputera BBC Micro) wszystko to skończyło się na nauczaniu przedmiotu Information Communications Technology (ICT). Przedmiot ten, podczas sondażu przeprowadzonego w 2008 roku wśród uczniów i nauczycieli został określony przez wielu respondentów jako tak szkodliwy, nudny i nic nie znaczący, że powinien być skreślony z programu nauczania.

Nic dziwnego, zgłębianie biurowego oprogramowania Microsoftu uruchomionego na Windows trudno nazwać fascynującym tematem. Z drugiej strony powody takiej a nie innej treści programu nauczania były całkiem zrozumiałe – z jednej strony szkoły musiały odpowiedzieć na wymogi pracodawców, oczekujących że wchodzących na rynek pracy młodych ludzi będzie można od razu wykorzystać do zajmowania się tak istotnymi dla misji firmy zadaniami jak masowa korespondencja czy budowanie tabel przestawnych, z drugiej strony kto niby miałby uczyć tych wszystkich młodych ludzi czegoś ciekawszego, a zarazem trudniejszego? Zarobki w szkolnictwie od upadku Rzymu nigdzie nie były za dobre, więc ktoś, kto dobrze rozumie algorytmikę i zna jakiś przyjemny do nauki język programowania (np. Python), by rozwiązywać z uczniami ciekawe problemy informatyczne, pójdzie uczyć tylko wtedy, gdy jest prawdziwym pasjonatem nauczania – a takich za wielu nie ma.

Teraz jednak brytyjscy decydenci uznali, że czas tę sytuację zmienić, szkodliwe ICT wycofując z programów szkół, by zastąpić je rygorystycznie nauczaną informatyką. Nie bez korzyści dla wielkich świata IT: w informacji prasowej opublikowanej przez ministerstwo edukacji rządu Jej Królewskiej Mości znaleźć można odwołania do Erika Schmidta, przewodniczącego Google'a, który miał narzekać, że Wielka Brytania pozwoliła swojemu systemowi edukacyjnemu zaprzepaścić swoje wielkie dziedzictwo – i teraz płaci za to cenę.

Fantazje stojącego na czele ministerstwa Michaela Gove są o tyle urocze, co i rozbrajające, pokazując wyraźnie, że ten dziennikarz z zawodu i wykształcenia, którego dotychczasowym największym projektem była próba zaopatrzenia wszystkich szkół brytyjskich w egzemplarze Biblii Króla Jakuba, nie zna się specjalnie ani na nauczaniu, ani na informatyce. Poprosił on otóż Brytyjczyków, by wyobrazili sobie, co tylko będzie możliwe, gdy zniesione zostaną ograniczenia narzucane przez obecne nauczanie programu ICT; otóż zamiast znudzonych dzieci, nauczanych przez znudzonych nauczycieli, jak korzystać z Worda i Excela, będziemy mieli 11-latków tworzących dwuwymiarowe animacje za pomocą narzędzia Scratch, którzy w wieku lat 16 będą rozumieli logikę formalną na poziomie uniwersyteckim i pisali swoje własne Aplikacje (pisownia oryginalna – przyp.red.) na smartfony. Takie rygorystyczne nauczanie informatyki rozpocząć się ma dla wszystkich dzieci objętych podstawowym obowiązkiem szkolnym, w wieku od 5 do 14 lat.

Koncepcja oszałamiająca, lecz PT Czytelnicy, dokonajcie oto eksperymentu myślowego: załóżmy, że dominującą branżą przemysłu jest dziś motoryzacja, a minister edukacji ogłasza, że oto w podstawach mechaniki i maszynoznawstwa szkolone będą już wszystkie pięciolatki, tak by każdy uczeń w wieku 11 lat umiał ustawić rozrząd, a jako 16-latek projektował skrzynie biegów. Brzmi absurdalnie? Przepraszam za tę nachalną reductio ad absurdum, ale dokładnie o tym mowa w wizji pana Gove'a: ze względu na konkretne potrzeby jednej z branż przemysłu, wprowadzone zostanie do szkół rygorystyczne kształcenie w dziedzinie, która tej branży jest potrzebna.

Nie wiadomo oczywiście skąd wziąć nauczycieli do nauczania informatyki tych wszystkich pięciolatków, nie wiadomo też, jakie konsekwencje przyniesie próba masowego nauczania programowania w społeczeństwie, które i tak już pogrążone jest w materialno-towarowym fetyszyzmie. Jak pisze moja redakcyjna koleżanka Anna Rymsza, zmieniają one na zawsze sposób rozumienia gadżetów i postrzegania otoczenia, pozwalają rozłożyć na mniejsze, analizować i optymalizować nawet zwykłe, domowe problemy. Poza tym programowanie „wycieka” do innych dziedzin nauki – do fizyki, matematyki, biologii, chemii czy socjologii. Zgoda – zmieniają, ale czy forsowanie tego rodzaju zmiany na skalę całego społeczeństwa jest tym, na czym ludziom powinno zależeć? W świecie, w którym obumiera sztuka, a głównym wydarzeniem (czy też raczej nie-wydarzeniem) stają się kolejne narodziny w brytyjskiej rodzinie królewskiej, szkolenie od maleńkości w technicznym i algorytmicznym myśleniu obywateli może tylko umocnić te odhumanizowujące trendy.

Więc gdy BBC mówi o tym, że dzięki rygorystycznej nauce informatyki nauczymy się myśleć inaczej, bardziej współcześnie, bądźmy ostrożni – bo jakoś w tej współczesności brakuje wielkich myślicieli i wielkich narracji na miarę poprzednich stuleci.

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.